Wojna z Iranem trwa już trzeci dzień. Pierwszy był bardzo intensywny, kolejne dwa są jakby cichsze, ale bynajmniej nie dlatego, że nic się nie dzieje. Prawda jest taka, że obie strony postanowiły nałożyć ściślejszą blokadę informacyjną. W wywiadzie telefonicznym dla CNN Donald Trump wyraził zadowolenie z dotychczasowych działań, które miały „zbić tyłek” Iranowi. Ponadto operacja ma iść szybciej, niż planowano:
– Nie chcę, żeby to trwało za długo. Zawsze myślałem, że to potrwa cztery tygodnie – powiedział. – A my trochę wyprzedzamy termin.
W innej wypowiedzi Trump stwierdził, że operacja może potrwać „cztery do pięciu tygodni”.
Niewątpliwie „cztery tygodnie” zostaną zapamiętane, a w razie przekroczenia terminu przeciwnicy Trumpa chętnie mu to wypomną. Prezydent podkreśla, że Stany Zjednoczone robią więcej dla wspierania opozycji w Iranie niż tylko walka zbrojna, jednak szczegóły nie są znane. Co istotne, według Trumpa „duża fala” ma dopiero nadejść, i to niebawem.
Zestrzelone F-15
Amerykańskie lotnictwo straciło dziś trzy wielozadaniowe samoloty bojowe F-15E Strike Eagle. Padły one ofiarą kuwejckich systemów przeciwlotniczych Patriot, których obsady najwyraźniej rozpoznały te maszyny jako irańskie pociski manewrujące (Amerykanie lecieli stosunkowo powoli, aby… otworzyć ogień do irańskich dronów). Do incydentu doszło około godziny 7.00 czasu lokalnego. Wszystko wskazuje, że wszystkie trzy maszyny zostały strącone przez tę samą baterię.
A U.S. F-15 fighter was repeatedly shot down over Kuwait.
The pilots ejected and survived. pic.twitter.com/kWIzIuXW8l
— War Flash (@WarFlash_2630) March 2, 2026
Lotnicy – trzej piloci i trzej operatorzy systemów uzbrojenia, w tym co najmniej jedna kobieta – zdołali się katapultować. Samoloty zostały strącone opodal Al-Dżahry, na zachód od miasta Kuwejt. Odłamki po jednym z pocisków spadły na rafinerię Mina al-Ahmadi, gdzie raniły dwóch robotników. Na podstawie oznaczeń na hełmie jednego z lotników zidentyfikowano go jako członka 335. Eskadry Myśliwskiej z bazy Seymour Johnson w Karolinie Północnej,
pilots pic.twitter.com/wF9aoCs4rK
— C4H10FO2P ☠️ (@markito0171) March 2, 2026
Frontiersman zwraca uwagę w poście na Facebooku na jeszcze jedną kwestię. Zacytujmy:
Patrzę na te wszystkie Bahrejny [sic!] i Emiraty Zjednoczone i przeraża mnie ile cennych rakiet do systemów przeciwrakietowych obecnie się zużywa. Ten fakt, że wszyscy sojusznicy USA w różnych regionach opierają swoją obronę przeciwlotniczą wyższego szczebla i przeciwrakietową na systemach Patriot grozi potencjalną katastrofą. Raytheon wraz z Lockheed Martin jak wiemy z deklaracji i różnych przecieków medialnych są w trakcie rozbudowy produkcji rakiet do tych systemów z poziomu ok 800 do 1100 rakiet, z czego około połowa to bardziej nowoczesne rakiety PAC-3, które nadają się do zestrzeliwania pocisków balistycznych. W perspektywie kilku lat ma powstać fabryka w Niemczech produkująca jakąś nieznaną liczbę rakiet do Patriotów. Japonia produkuje pewną ilość ale tylko starsze PAC-2, które z rakietami balistycznymi sobie słabo radzą.
Two separate F-15Es seen going down, one visibly more on fire. pic.twitter.com/SJN0I8wl1a
— OSINTtechnical (@Osinttechnical) March 2, 2026
Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.
Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.
Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.
Straty w ludziach po stronie amerykańskiej
Do tej pory wiemy o czterech ofiarach śmiertelnych, które zginęły od eksplozji pocisku balistycznego w amerykańskiej bazie w Kuwejcie. Kolejne cztery zostały ciężko ranne, a kilka doznało lekkich obrażeń od odłamków. Przewodniczący połączonego szefostwa sztabów generał Dan Caine powiedział, że należy spodziewać się dalszych ofiar w ludziach w czasie, kiedy amerykańskie siły zbrojne realizują kolejne cele operacji, co będzie stanowiło, wedle jego słów, „trudną i nieprzyjemną pracę”.
Działania irańskiego lotnictwa
Tymczasem irańskie lotnictwo – na miarę swoich skromnych możliwości – nie próżnuje, chociaż o skutkach jego działań na razie wiemy niewiele. Dostępne informacje wskazują na trzy loty bojowe, najpierw w rejonie Irbilu w północnym Iraku, następnie nad Kuwejtem (to właśnie mogło sprowokować otwarcie ognia do maszyn amerykańskich), a wreszcie nad Katarem. Ten ostatni zakończył się podobno strąceniem pary irańskich bombowców frontowych Su-24. Według komunikatu zestrzelenia dokonały siły powietrzne, co niektórzy analitycy uznali za dowód użycia samolotów bojowych Typhoon z pociskami Meteor. Ale katarskie siły powietrzne odpowiadają też za obronę przeciwlotniczą i dysponują systemami Patriot i NASAMS.
— وزارة الدفاع – دولة قطر (@MOD_Qatar) March 2, 2026
W cytowanym powyżej wywiadzie Trump przyznał, że odpowiedź Iranu skierowana jest przeciwko państwom arabskim, które są obecnie chętne do udziału w walce.
– Byliśmy zaskoczeni – powiedział Trump – Powiedzieliśmy im: „Damy radę”, a teraz chcą walczyć. I walczą agresywnie. Mieli się bardzo mało angażować, a teraz upierają się przy swoim zaangażowaniu.
Na ten moment słowa te wydają się na wyrost. Możliwe, że jest to typowa dla Trumpa przesada, niewykluczone jednak, że za kulisami coś się dzieje i państwa arabskie nie chcą już ograniczać się do samoobrony.
„Zatokowcy” wściekli na Iran
Arabia Saudyjska, Bahrajn, Jordania, Kuwejt, Katar, ZEA i Stany Zjednoczone wystosowały wspólne oświadczenie, w którym skrytykowały „bezładne i lekkomyślne” ataki Iranu na państwa arabskie w regionie Zatoki Perskiej. Autorzy komunikatu zapewnili o swojej jedności i potwierdzili prawo do samoobrony w obliczu irańskich działań.
Już pierwszego dnia Iran zdążył zbombardować wszystkie państwa Zatoki oprócz Omanu, do tego jeszcze Irak, Syrię i Jordanię. Minister spraw zagranicznych Iranu co prawda powiedział, że celem są jedynie instalacje amerykańskie, a poza tym część incydentów można zrzucić na wypadki takie jak awarie pocisków czy spadające odłamki, jednak trudno nazwać przypadkiem drony i pociski trafiające w cywilne lotniska czy hotele.
Czy w takim razie możemy spodziewać się, że ZEA lub Arabia Saudyjska wejdą do wojny? Na ten moment nie. Kraje te mają za dużo do stracenia i nie bez powodu głośno wspierały negocjacje. O ile trudno mówić o przyjaźni „zatokowców” i Irańczyków, o tyle arabscy decydenci na ten moment uznali Islamską Republikę za zło konieczne, z którym bezpośrednia walka jest zbyt ryzykowna.
Warto pamiętać, że monarchie znad Zatoki Perskiej starają się zmieniać swój model gospodarki, dywersyfikując źródła dochodu. To wiąże się z potrzebą ściągnięcia inwestycji, dla których stabilność i przewidywalność jest jednym z najważniejszych czynników. Ponadto ważnym elementem zatokowych gospodarek, przede wszystkim Kataru i ZEA, jest branża lotnicza i turystyka. Każdy dzień wojny to gigantyczne straty finansowe i wizerunkowe.
Footage from inside Dubai International Airport shows the damage caused by the Iranian strike. https://t.co/Kc0vlWdbkb pic.twitter.com/HDJ7hrQ451
— Special Kherson Cat 🐈🇺🇦 (@bayraktar_1love) February 28, 2026
Obrona przeciwlotnicza tych państw nie jest tak szczelna jak Izraela, więc bezpośrednia walka mogłaby wiązać się z poważnymi stratami. Współpraca z USA i Izraelem byłaby również ryzykowna wizerunkowo, biorąc pod uwagę arabskie nastroje. Według agencji Bloomberg Katar i ZEA obecnie lobbują wśród sojuszników za wznowieniem negocjacji. Niewykluczone jednak, że w wypadku dalszej eskalacji Rijad, Abu Zabi czy Manama dołączą do walk w większym stopniu.
Hegseth nie wyklucza inwazji
Sekretarz wojny (widać, że zmiana nazwy nie była bez kozery) Pete Hegseth, zapytany, czy w obecnej chwili amerykańscy żołnierze znajdują się w Iranie („boots on the ground”), zaprzeczył. Szybko jednak dodał, że nie wyklucza takiej sytuacji.
– To jeden z tych błędów popełnianych od dłuższego czasu, że ten departament albo prezydent powinien mówić Amerykanom, co dokładnie zrobimy i jak daleko się posuniemy. To głupota. Prezydent Trump daje do zrozumienia naszym wrogom, że posuniemy się tak daleko, jak potrzeba, żeby zabezpieczyć amerykańskie interesy. Nie jesteśmy głupi, nie potrzeba tam 200 tysięcy ludzi, żeby zostali na 20 lat – powiedział Hegseth.
Hegseth doesn’t rule out US boots on the ground in Iran pic.twitter.com/2nDTMLm1DM
— Ragıp Soylu (@ragipsoylu) March 2, 2026
Izraelscy i amerykańscy politycy wielokrotnie wspominali, że obecna wojna może trwać dłużej niż poprzednie starcie. Pełnoskalowa inwazja zdecydowanie nie wchodzi obecnie w grę. Pomijając brak wystarczających sił w regionie oraz ogrom irańskiego terytorium i populacji, rozpoczęcie takiej operacji zapewniłoby demokratom skokowy wzrost poparcia przed powoli zbliżającymi midtermami, czyli wyborami do Kongresu w połowie kadencji prezydenta, zaplanowanymi na listopad tego roku. Sama inwazja musiałaby odbyć się za zgodą Kongresu (przynajmniej teoretycznie, choć prawdą jest, że Kongres pod batutą republikanów chętnie wyzbywa się kolejnych uprawnień na rzecz władzy wykonawczej). Niewykluczone jednak, iż Amerykanie rozważają działania wojsk specjalnych. Delta Force miałaby w takiej sytuacji okazję na rewanż po operacji „Orli Szpon”.
Wojna uderza w Europę
Mówiąc o gospodarce, nie można pominąć konsekwencji, z jakimi wiąże się konflikt zbrojny w tak istotnym regionie. Obecnie komercyjna żegluga w cieśninie Ormuz de facto nie funkcjonuje, a spółki takie jak QatarEnergy czy Aramco muszą ograniczać swoją działalność.
Dzisiaj, w pierwszy dzień roboczy po wybuchu wojny, cena ropy Brent skoczyła o 13%. Obecnie wynosi około 77 dolarów za baryłkę i przekracza okazyjnie nawet 80 dolarów. Pojawiają się nawet głosy, że w przypadku dłuższego konfliktu cena przekroczy 100 dolarów. Nie byłoby to zjawisko bezprecedensowe, baryłka Brent przebiła setkę w 2008 i 2022 roku, a w latach 2011–2013 utrzymywała się na tym poziomie przez dłuższy czas. Równie niepokojąca jest sytuacja na rynkach gazu.
W Europie sytuacji pomagają rezerwy, teoretycznie mające zabezpieczać 90 dni. W praktyce część państw unijnych z Bałkanów i wschodniej flanki ma posiadać mniejsze zapasy. Iracka i saudyjska ropa pokrywa około 12% unijnego zapotrzebowania (dominuje ropa amerykańska, norweska, kazachstańska i libijska), a katarski gaz to około 6% udziału na unijnych rynkach, a same Stany Zjednoczone odpowiadają za 60% unijnego importu. W Polsce Katarczycy odpowiadają za 20% importu. Według rzecznika Ministerstwa Energii zapotrzebowanie zostanie pokryte z innych źródeł.
Kto teraz rządzi Iranem?
Ali Chamenei rządził Iranem przez prawie 37 lat jako bezpośredni następca Chomeiniego. Obecnie krajem rządzi trzyosobowa rada złożona z prezydenta Pezeszkiana, ajatollaha Gholama Ejeiego (szefa sądownictwa) i ajatollaha Alirezy Arafiego (szefa edukacji religijnej). Obu duchownych wymienia się również jako potencjalnych następców Chameneiego. Według konstytucji wybór najwyższego przywódcy należy do Rady Ekspertów – zgromadzenia irańskich duchownych. Pytaniem pozostaje, czy charakter władzy nowego przywódcy będzie taki sam jak Chameneiego. Mowa nie tylko o poglądach, ale również o autorytecie wewnątrz systemu. To jednak jest pytanie do wyspecjalizowanych iranistów.
Sam najwyższy przywódca musi być duchownym zgodnie z koncepcją Welajat-e Fakih, czyli sprawowania pieczy przez uczonego w piśmie do czasu nadejścia objawienia się imama. Irańska wersja islamu szyickiego wyznaje dwunastu imamów, pierwszym z nich był Ali ibn Abu Talib, towarzysz proroka i mąż jego córki Fatimy. System pieczy był również inspiracją dla Ruchu Huti i Hezbollahu, ale nie mowa tutaj o dokładnych kopiach.
Atak na szkołę to fałszywa flaga?
Bez wątpienia jednym z najtragiczniejszych wydarzeń pierwszego dnia wojny był atak na szkołę w Minab. W sieci pojawiają się różne liczby ofiar. Brytyjski The Guardian, powołując się na media reżimowe, wskazał liczbę 165 zabitych i 96 rannych. Według izraelsko-amerykańskiego dziennikarza The Hill i WSJ Eitana Fischbergera powołującego się na irańskie media opozycyjne atak na szkołę miał być irańską „fałszywą flagą”.
Update: Allegations are now emerging that it was the IRGC itself that bombed a school, in order to ramp up media pressure on the U.S. https://t.co/pygxCTjZNF pic.twitter.com/pVJzrYwiHQ
— Eitan Fischberger (@EFischberger) February 28, 2026
O tym, że Islamska Republika, jest na bakier z moralnością, wie niemal każdy. Nie zmienia to faktu, że część irańskiej opozycji lubi naginać rzeczywistość, a powiązani z Izraelem dziennikarze mają osobisty interes w promowaniu takiej narracji. USA i Izrael jej nie powielają. Na ten moment CENTCOM bada sytuację. Cahal natomiast zaprzeczył, jakoby prowadził działania w tym obszarze. Miasto Minab leży tuż obok cieśniny Ormuz, co wskazywałoby na amerykańskie działania. Na ten moment wersja z „fałszywą flagą” jest jedynie teorią spiskową.
Śmierć najwyższego przywódcy
„Chamenei myślał, że Amerykanie zawsze atakują w nocy” – taki żart krąży w internecie jako wyjaśnienie, dlaczego najwyższy przywódca Islamskiej Republiki został zlikwidowany dosłownie w pierwszych minutach wojny. I wydaje się, że faktycznie ktoś w Iranie wyszedł z takiego założenia, albo sam Chamenei, albo ktoś odpowiedzialny za jego bezpieczeństwo.
Od lat było powszechnie wiadomo, że teherańska rezydencja Chameneiego, będąca zarówno jego domem, jak i kancelarią, była wyposażona w dwa głębokie podziemne schrony, praktycznie niemożliwe do zniszczenia bez użycia bomb GBU-57/B Massive Ordnance Penetrator. W tych czeluściach ajatollah byłby nietykalny. Ale najwyraźniej przekonany, iż w dzień nic mu nie grozi, wobec czego zarządzono naradę na powierzchni.
Dostępne informacje sugerują, że to właśnie ruchy Chameneiego – które Mosad obserwował na bieżąco – stały się impulsem, który sprawił, że w Jerozolimie dano zielone światło rozpoczęciu operacji. Izraelscy decydenci dostrzegli okazję, aby wyeliminować znienawidzonego ajatollaha, więc z niej skorzystali i po szybkiej konsultacji z Waszyngtonem operacja ruszyła. Gdyby nie to, niewykluczone, że wszystko zaczęłoby się dopiero w przyszłym tygodniu.