Sytuacja w Iranie eskaluje. Rząd otworzył ogień do protestują­cych, samemu roz­po­wszech­nia­jąc informacje o śmierci członka Basidżu – para­mili­tar­nej formacji podległej Korpusowi Strażników Rewolucji Islamskiej, wykorzystywanej również do walki z demonstru­ją­cymi. Wedle dostępnych informacji po stronie protestujących mamy obecnie 7 zabitych i ponad 30 rannych. Teheran nadal stosuje dwojaką retorykę, mieszając zrozumienie z przemocą. Niepokój wyraził również Donald Trump, który zagroził interwencją w Iranie.

Obecnie patrzymy już na szósty dzień protestów w Iranie. Wystąpienia nadal nie są masowe i rozmiarem znacząco ustępują tym po śmierci Żiny Mahsy Amini w 2022 roku. Sytuację należy jednak traktować jako poważną. Według Holly Dagres, amerykańsko-irańskiej analityczki z Washington Institute, większość aresztowanych i zabitych jest poniżej 30. roku życia. To właśnie „generacja Z” stanowi jeden z filarów protestów i najprawdopodobniej jest również najbardziej radykalną jej częścią, co nie powinno nikogo dziwić.

Jednym z uzasadnień brutalności władzy ma być śmierć 22-letniego członka Basidżu. Co ciekawe, organizacja Hengaw Organization for Human Rights miała wejść w posiadanie informacji świadczącym o tym, że zabity Amirhesam Chodajarifard był protestującym, a reżim wykorzystał jego śmierć w walce informacyjnej.

W wyniku działań reżimu irańskiego wobec serii protestów po śmierci Amini śmierć poniosło co najmniej 551 osób. W tym wypadku mieliśmy jednak do czynienia z protestami trwającymi miesiącami. Obecne wystąpienia nadal nie mają tamtego impetu. Do największych aktów przemocy ma dochodzić poza Teheranem. Nadzieje na zmianę władzy w Iranie nadal należy stanowczo miarkować.

Siły reżimowe miały aresztować co najmniej 119 osób od 28 grudnia. Oprócz tego wykorzystują klasyczne środki tłumienia protestów, pokroju armatek wodnych czy kul gumowych. Według doniesień medialnych śmierci nie są jednak pomyłką. Do zabicia protestujących miano wykorzystywać ostrą amunicję. Demonstrujący również wykorzystują przemoc, przede wszystkim w formie podpaleń i rzucania kamieniami.

W swojej retoryce władze nadal mówią dwugłosem. Rzecznik Alego Chameneiego przekazał, że filmy przedstawiające protestujących są zmieniane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji, a Izrael i inne wrogie siły podkładają antyrządowe okrzyki na tego typu filmach. Niewykluczone, że tego typu przypadki się zdarzają, co nie zmienia faktu, że problem istnieje. W sieci pojawiły się również nagrania z kontrmanifestacji, deklarujących poparcie wobec władzy.

Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.

Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.

Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.

MARZEC BEZ REKLAM GOOGLE 90%

Prawdziwa bomba, jak na ten moment jedynie medialna, została zrzucona przez Donalda Trumpa. Amerykański prezydent powiedział, że jeśli władze Iranu będą zabijały pokojowych protestujących, Stany Zjednoczone przyjdą im z pomocą. Zapewnił również, że Waszyngton jest gotowy do działania. Kilka dni temu doszło do spotkania Donalda Trumpa i Binjamina Netanjahu, na którym omawiano potencjalne ataki na Iran. Z tego powodu słowa Trumpa brzmią nadzwyczaj poważnie. Trump, jak dowiódł w minionym roku, Iranu się nie boi.

Netanjahu na ten moment nie odniósł się do protestów i wypowiedzi Trumpa. Swoje zdanie wyraziło jednak izraelskie ministerstwo spraw zagranicznych, które wydało kilka komunikatów na portalu X. Jednym z najpopularniejszych wpisów jest ten przedstawiający stojącego na tle słońca lwa z klepsydrą, w której znajduje się symbol islamskiej republiki (będący de facto stylizowanym słowem Allah wraz dodatkową symboliką). Przekaz jest jasny: naród perskich lwów wkrótce obali swoich ciemięzców.

Do internetu wyciekł też dokument przedstawiający rzekomo wewnętrzną instrukcję irańskiego banku centralnego. W nagłówku widnieje data ۱۴۰۴/۱۰/۰۸ (1404/10/08 – według irańskiego kalendarza Dżalali), czyli 29 grudnia 2025 roku (według naszego). Z instrukcji wynika, że wszystkie instytucje finansowe mają się przygotować na niepokoje społeczne i działalność sabotażową. Działania przygotowawcze mają obejmować wykonanie backupu danych, uruchomienie zapasowych systemów procedowania płatności i zabezpieczenie na wypadek blackoutu. Jest to wyraźnie dyrektywa na najczarniejszy scenariusz, ale ponownie – nie znaczy to, że taki scenariusz zobaczymy, ale jedynie, że reżim go nie wyklucza.

Irańscy cryptobros

A skoro o pieniądzach mowa. Jak informuje Financial Times, Iran oferuje sprzedaż uzbrojenia innym krajom za kryptowalutę, dzięki czemu stara się ominąć zachodnie mechanizmy kontroli finansowej. Mindex, centrum eksportowe irańskiego ministerstwa obrony, przygotowuje się do zawarcia umów wojskowych na sprzedaż pocisków balistycznych, dronów i okrętów.

Na stronie internetowej Mindexu znajduje się sekcja FAQ, która odpowiada na pytania potencjalnych nabywców: „Biorąc pod uwagę sankcje wobec Iranu, jaka jest gwarancja, że ​​umowa zostanie zrealizowana, a produkt dotrze do kraju przeznaczenia?”. Odpowiedź brzmi: „Biorąc pod uwagę ogólną politykę Islamskiej Republiki Iranu w zakresie obchodzenia sankcji, nie ma problemu z realizacją umowy”.

Jak zwraca uwagę FT, ta oferta, wprowa­dzona w ciągu minionego roku, to jeden z pierw­szych znanych przypadków, w których państwo otwarcie wyraża chęć przyjęcia kryp­to­wa­luty jako płatności za eksport sprzętu wojsko­wego. Waszyngton już wcześniej podjął działania prze­ciwko rosyjskim podmiotom wykorzystują­cym krypto­waluty do obchodzenia sankcji, a we wrześniu nałożono sankcje na osoby powiązane z irańskimi Pasdaranami używające krypto­walut do wykony­wa­nia transakcji na rzecz władz irańskich na rynku między­narodowym.

Khamenei.ir