Amerykanom udało się powstrzymać irańsko-izraelską wymianę ciosów. Teraz jednak to Donald Trump zapowiada odwet na państwie ajatollahów. Powodem jest zestrzelenie minionej nocy śmigłowca bojowego AH-64 Apache nieopodal cieśniny Ormuz. Strąconych pilotów uratował – to też signum temporis – dron US Navy.
Śmigłowiec należący do US Army działał nad wodami Zatok Perskiej i Omańskiej w ramach amerykańskiej blokady Iranu. O ile AH-64 Apache był projektowany przede wszystkim do zwalczenia celów naziemnych, o tyle obecne potrzeby pchnęły Waszyngton do wykorzystania tych maszyn wraz z typowo morskimi MH-60 Seahawkami w celu zwalczania irańskich łodzi motorowych, w czym okazały się całkiem skuteczne. Zazwyczaj wykorzystują w tym celu pociski kierowane AGM-114 Hellfire, które pozwalają śmigłowcowi trzymać się poza zasięgiem pocisków z naramiennych wyrzutni przeciwlotniczych.
Na ten moment nie wiemy, co doprowadziło do strącenia śmigłowca nad Zatoką Omańską. Według słów Donalda Trumpa śmigłowiec spadł w wyniku działań nieprzyjaciela. Słowa amerykańskiego prezydenta zazwyczaj należy traktować z dozą sceptycyzmu, ale jego chęć powrotu do negocjacji i uzyskania dealu sugeruje, że w tym wypadku nie jest to nadużycie.
Drony na ratunek
Obu pilotom nic się nie stało, po około dwóch godzinach w ciepłych bliskowschodnich wodach zostali podjęci przez siły US Navy. I tutaj zaczyna się jeden z najciekawszych wątków całej tej historii. Na ratunek pilotom pośpieszył morski dron (USV) należący do Task Force 59 – wyspecjalizowanej komórki marynarki specjalizującej się w dronach i sztucznej inteligencji.
Serwis Axios jako pierwszy informował, że dronem wykorzystanym w ramach akcji ratunkowej był Corsair ASV. Wkrótce potem potwierdzenie tej informacji uzyskał serwis The War Zone. Dron podjął lotników z wody i przetransportował ich w miejsce, z którego mógł ich bezpiecznie zabrać klasyczny śmigłowiec ratowniczy.
A 24-foot autonomous surface vessel built by Saronic reportedly helped rescue two U.S. Army aviators after their AH-64 Apache helicopter went down off Oman.
The Corsair USV can operate more than 1,000 nautical miles without a crew onboard. Six months ago it won a $392 million… pic.twitter.com/Vs0XCRnz8P
— Mike Schuler (@MikeSchuler) June 9, 2026
Corsair ma 24 stopy (7,3 metra) długości, może się rozpędzić do 35 węzłów i pokonać tysiąc mil morskich z ładunkiem o masie tysiąca funtów (454 kilogramy). US Navy zamówiła w ubiegłym roku partię tych dronów wartą 392 miliony dolarów. Niestety ich liczby nie ujawniono.
Konstrukcja drona wyraźnie wskazuje, że nie jest to statek ratowniczy. Świadczy o tym przede wszystkim wysoka wolna burta i zwyczajnie brak miejsca do siedzenia czy leżenia. Możliwe, że Corsairy w służbie US Navy otrzymały wyspecjalizowane wyposażenie ratownicze umożliwiające przenoszenie rozbitków, ale wydaje się, że drona zadysponowano do tego zadania na zasadzie „jak się nie ma, co się lubi”.
In 2025, we logged more than 79,000 nautical miles and over 15,000 hours of total operations with Corsair, our 24-ft ASV. Much of this was done on our own dime, operating 6 days a week at our test sites on the West Coast, East Coast, Gulf Coast, and beyond, allowing us to… pic.twitter.com/PZETeJia17
— Saronic (@Saronic) January 9, 2026
Sama koncepcja wykorzystania dronów do operacji Seach and Rescue (SAR) nie jest jednak nowa. Z takimi rozwiązaniami eksperymentuje wiele podmiotów. Istnieją pomysły wykorzystywania rojów USV w celach poszukiwawczych czy w operacjach ratunkowych w obszarze arktycznym. Na ten moment są to przede wszystkim koncepcje, niekiedy testowane w terenie.
Obecnie jest to stosunkowo mało rozwinięty sektor wykorzystania USV, które odgrywają rolę przede wszystkim jednostek o przeznaczeniu naukowym lub rozpoznawczym. Jednocześnie społeczność międzynarodowa nadal w pełni nie dostosowała prawa morskiego do nowego zjawiska.
Utrzymanie Konfliktów jako serwisu wolnego od reklam Google to dla nas priorytet. Dzięki Waszemu wsparciu z Patronite i BuyCoffee udało się to do tej pory i chcielibyśmy, aby tak zostało.
Żeby działać bez reklam Google, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie. To próg, który pozwala nam skupić się na pracy. Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.
Nie spodziewamy się, że każdy będzie nas wspierał finansowo. Ale jeśli zdecydujecie się pomóc, zadbamy o to, by każda złotówka realnie pracowała na rozwój serwisu.
Nasze comiesięczne raporty finansowe możecie przeczytać tutaj.
Warto też wspomnieć, że w Ukrainie drony naziemne są wykorzystywane do ewakuacji rannych żołnierzy. O ile nazwanie tego systemowym rozwiązaniem może być nieco na wyrost, mówimy tutaj o rzeczywistym i relatywnie powszechnym zjawisku. Dron nie zapewni natychmiastowej pomocy medycznej i może mieć problem w trudnym terenie, ale w przypadku szerokiego zastosowania dronów FPV i dużej świadomości sytuacyjnej obu stron jest to o wiele bezpieczniejsza alternatywa względem tradycyjnego MEDEVAC-u. Nawet jeśli ratownicy działają równolegle z dronem w celu załadowania i opatrzenia nieszczęśnika, dzięki jednostce autonomicznej są mniej wystawieni na kolejny atak wroga.
Jednak odwet?
Pewną ironią losu jest fakt, że wczoraj Trump odniósł niekwestionowany sukces, jakim było zmuszenie Binjamina Netanjahu do wstrzymania się z pełnoskalowymi działaniami odwetowymi wobec Iranu. Prezydent miał nawet zagrozić, że Izrael będzie zdany na siebie, a premier odwołał wyprawę bombową, kiedy samoloty bojowe kołowały już na pasy startowe.
Bibi w przemowie podkreślił, że Iran nawet bez tego otrzymał całą serię bolesnych ciosów i zaprzestał ataków na Izrael. A jeśli je wznowi, Izrael odpowie z miażdżącą siłą.
Statement by Prime Minister Benjamin Netanyahu, this evening:
"A year ago, we launched a historic preemptive strike against Iran’s intention to destroy us with atomic bombs. We thwarted this immediate threat – and we also eliminated the tyrant Khamenei.If we had not acted in… pic.twitter.com/bSxNqr3MYm
— Prime Minister of Israel (@IsraeliPM) June 8, 2026
Możliwe, że Bibi nie będzie musiał długo czekać, aby spełnić swoje obietnice. Według Trumpa za utratę śmigłowca odpowiadają Irańczycy. Prezydent zapowiedział, że spotka się to ze stosownym odwetem. Pytaniem pozostaje, jak duży będzie to odwet. Waszyngton zapewne nadal liczy na możliwość zakończenia zmierzającego donikąd konfliktu, z drugiej strony Trump również kreuje się na silnego lidera i trudno mu puścić płazem takie zniewagi.
Brak ofiar śmiertelnych zdecydowanie jest korzystnym faktem, dzięki któremu odwet może być relatywnie mały. Rozsądną estymacją byłoby zbombardowanie (kolejnych) kilku celów związanych z irańską marynarką lub obroną przeciwlotniczą, chociaż obie według Trumpa są już dawno unicestwione.
Minister spraw zagranicznych Iranu Abbas Araghczi zasugerował, że śmigłowiec mógł spaść w wyniku błędu ludzkiego lub mechanicznego albo przypadkowo zostać wzięty na cel.
Iranian foreign minister Araghchi responds: "Foreign forces in proximity to our territory are at constant risk on account of their own human errors, plain accidents, or potentially being caught in crossfire. To reduce risk, best solution is for them to leave. We prefer language… https://t.co/93XibC87aV
— Barak Ravid (@BarakRavid) June 9, 2026
Warto również się zastanowić, czym Iran mógł strącić amerykański śmigłowiec. Możliwe, że irańska łódź motorowa wykorzystała przenośną wyrzutnię przeciwlotniczą (stanowią one już praktycznie stały element ich uzbrojenia). Innym kandydatem mógłby być dron FPV lub amunicja krążąca. Możliwe również, że jakiś inny system przeciwlotniczy niższego lub średniego szczebla ostał się i został wykorzystany do ataku na Apache’a. To jednak wydaje się mniej prawdopodobne.
Według serwisu Axios najbardziej prawdopodobna jest wersja z dronem. Wojna w Ukrainie dowiodła, że mądrze użyty dron FPV, umieszczony w pozycji pozwalającej na przechwycenie śmigłowca, jest wyjątkowo skuteczną bronią.
Spectacular footage:
An Ukrainian FPV drone downed a Russian Kamov Ka-52 „Alligator“ helicopter. The crew initially survived the crash, but was subsequently targeted and destroyed by more FPV drones. pic.twitter.com/9O0QqLseba
— (((Tendar))) (@Tendar) March 20, 2026
Aktualizacja (23.30): Służba prasowa CENTCOM-u poinformowała o rozpoczęciu uderzeń odwetowych za strąconego Apache’a. Operację określono jako „proporcjonalną odpowiedź na nieusprawiedliwioną irańską agresję”.