Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej poinformował, że 22 kwietnia irański rozpoznawczy satelita wojskowy Nur-1 (światło) po raz pierwszy znalazł się na orbicie okołoziemskiej. Wyniosła go trzystopniowa rakieta nośna Ghased (posłaniec), która wystartowała około godziny 8:30 czasu lokalnego z mobilnej wyrzutni na poligonie Szahrud na Wielkiej Pustyni Słonej w północno-wschodniej części kraju.

Satelitę umieszczono na orbicie nachylonej o 59,8 stopni do równika i znajdującej się w odległości ponad 425 kilometrów od Ziemi. Według informacji przekazanych przez Pasdaranów pierwsze dwa stopnie rakiety Ghased są napędzane paliwem ciekłym, a trzeci – stałym. Bazuje on na pocisku balistycznym średniego zasięgi Szahab-3, rozmiarami przypomina Safira.

Teheran po raz pierwszy użył rakiety nośnej tego typu. Poprzednio wykorzystywano inne: Safir i Simorgh. Satelita Nur-1 ma charakter zwiadowczy i będzie wykorzystywany między innymi do fotografowania instalacji wojskowych i ostrzegania przed atakami rakietowymi.

Na fali sukcesu tej próby Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej poinformował już o planach wysłania na orbitę drugiego satelity wojskowego Nur-2. Ali Dżaafar Abadi, dowódca jednostki kosmicznej Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, zaznaczył, że niezbyt odległej przyszłości Iran pośle na orbitę okołoziemską większe jednostki.

Waszyngton początkowo kwestionował fakt umieszczenia irańskiego satelity. Później potwierdzono, że na niskich orbitach znajdują się dwa irańskie obiekty. Pentagonu podkreśla, że rozwój techniki satelitarnej jest związany z programem rakietowym ajatollahów.

– Gdy dysponujesz pociskiem zdolnym do przebycia bardzo dużej odległości, oznacza to, że możesz użyć go ponownie, aby zagrozić swoim sąsiadom, naszym sojusznikom – powiedział generał John Hyten, wiceprzewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów. – Chcemy mieć pewność, że nigdy nie będzie to stanowić zagrożenia dla Stanów Zjednoczonych.

Pojawiły się również amerykańskie zarzuty, że umieszczenie satelity wojskowego ma związek nie tylko z programem rakietowym, ale również z nuklearnym. Teheran stanowczo temu zaprzeczył. Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump podkreślił, że działania Iranu były jedynie na pokaz, zaś potencjał tego państwa w dziedzinie techniki satelitarnej jest słaby. Administracja prezydencka podniosła oskarżenia o naruszenie rezolucji ONZ numer 2231, którą 15 lipca 2015 roku podjęła Rada Bezpieczeństwa ONZ. Dokument wzywał Iran do powstrzymania się od jakichkolwiek działań odnoszących się do pocisków balistycznych zdolnych do przenoszenia głowic nuklearnych, w tym wdrożenia technologii ich budowy.

Zakaz wprowadzony rezolucją numer 2231 miał obowiązywać przez osiem lat od uzyskania przez umowę z 14 lipca 2015 roku (Joint Comprehensive Plan of Action) mocy obowiązującej i korzystnego raportu MAEA na temat potencjalnego militarnego charakteru irańskiego programu jądrowego. Stany Zjednoczone unilateralnie wycofały się jednak z JCPOA w 2018 roku, podważając sens jego istnienia.

Niemcy i Francja poszły w ślady Waszyngtonu i potępiły działania Iranu. Marija Zacharowa, rzeczniczka rosyjskiego szefa dyplomacji, zdystansowała się od krytyki Iranu, twierdząc, że prawo międzynarodowe jest naruszane przez Stany Zjednoczone.

Warto podkreślić, że udana próba sprzed kilku dni nastąpiła po nieudanych ubiegłorocznych próbach wyniesienia irańskiego satelity na orbitę. Do fiaska pierwszej przyczyniła się niewystarczająca prędkość trzeciego stopnia rakiety nośnej Simorgh (na zdjęciu tytułowym), która miała wynieść na orbitę satelitę Pajam-i Amirkabir. Podczas lutowej próby nosicielem miał być Safir, a na orbicie miał się znaleźć satelita Dousti.

Zobacz też: DEBKAfile: Ruszył amerykańsko-izraelski tajny „Projekt Iran”

(cnbc.com, middleeastmonitor.com, presstv.com, space.skyrocket.de)

Tasnim News Agency, na licencji CC BY 4.0