Porozumienie zawarte między Iranem i Stanami Zjednoczonymi zakładało wstrzy­manie działań zbrojnych na wszystkich frontach. Dla pewności Liban wymieniono w tekście z nazwy. Wskazano również, że suwerenność i integralność terytorialna Libanu musi być zapewniona. Izrael – który nie jest stroną porozu­mie­nia – nie wstrzymał kampanii w Kraju Cedrów. W konsekwencji dziś Iran poinformo­wał, że zamyka cieśninę Ormuz. Porozumienie mające zakończyć wojnę chwieje się coraz mocniej.

Początki na wodach Ormuzu były obiecujące. Ruch powoli rósł. Według dzisiejszego komunikatu CENTCOM-u tylko dziś cieśninę przeszło 55 statków, wiozących między innymi 17 milionów baryłek ropy. Ale sytuacja w Libanie bynajmniej nie wyglądała obiecująco. Wczoraj Izrael przeprowadził całą serią nalotów w południowej i wschodniej części kraju.

Jak ustalili dziennikarze The Washington Post, amerykańskie agencje wywiadowcze ostrzegły administrację Donalda Trumpa, że ​​premier Izraela Binjamin Netanjahu podejmie kroki, które podważą wysiłki na rzecz trwałego porozumienia pokojowego z Iranem. Jak twierdzą analitycy, Izrael zamierza kontynuować działania bojowe przeciwko Hezbollahowi.

Wczoraj Izrael przeprowadził naloty na południowy Liban w odpowiedzi na atak dronów Hezbollahu nocą z 18 na 19 czerwca, w którym zginęło czterech żołnierzy: podpułkownik Dor Gedalia Ben Simhon, lat 32, dowódca 52. batalionu, i trzej pozostali członkowie załogi jego Merkawy. W odwecie, według komunikatu Cahalu, porażono 300 celów i zabito około 100 bojowników. Według libańskich mediów w atakach zginęło 27 osób.

Jak pisze WaPo, nowa analiza amerykańskiej społeczności wywiadowczej stwierdza, że ​​w obliczu nadchodzących wyborów przetrwanie polityczne Bibiego zależy od udowodnienia stronnikom, że nie tylko nie wycofa wojsk z Libanu, ale wręcz doda gazu w walce z Hezbollahem. Ten sam raport opisuje również frustrację Izraela wynikającą z warunków dealu Trumpa.

Z perspektywy irańskiej wojna w cieśninie Ormuz i ta w Libanie są jednym konfliktem zbrojnym. W wyniku izraelskich ataków Iran podjął decyzję o przełożeniu zapowiadanych w Szwajcarii rozmów na temat dalszego porozumienia. Szybko zareagowały Katar i Stany Zjednoczone, które skontaktowały się z Izraelem i Iranem w celu zawarcia kolejnego rozejmu w Libanie. Ten rozpoczął się tego samego dnia o godzinie 16.00 czasu libańskiego.

Utrzymanie Konfliktów jako serwisu wolnego od reklam Google to dla nas priorytet. Dzięki Waszemu wsparciu z Patronite i BuyCoffee udało się to do tej pory i chcielibyśmy, aby tak zostało.

Żeby działać bez reklam Google, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie. To próg, który pozwala nam skupić się na pracy. Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.

Nie spodziewamy się, że każdy będzie nas wspierał finansowo. Ale jeśli zdecydujecie się pomóc, zadbamy o to, by każda złotówka realnie pracowała na rozwój serwisu.

Nasze comiesięczne raporty finansowe możecie przeczytać tutaj.

SIERPIEŃ BEZ REKLAM GOOGLE 62%

Według Reutersa w trakcie pierwszej godziny rozejmu w Libanie nadal trwały izraelskie naloty. Była to zapewne kontynuacja operacji realizowanych przez niemal cały piątkowy dzień. Po tym czasie izraelskie naloty ustały. Ale dzisiejszej nocy (to jest z 19 na 20 czerwca) Hezbollah przeprowadził kolejny udany atak. Zginął jeden żołnierz, starszy sierżant Nir Ben Ari, lat 21, z jednostki rozpoznawczej „Maglan”. Kolejnych 13 zostało rannych. Izraelczycy przeprowadzili kolejne naloty. W jednym z nich w Dolinie Bekaa zginęły cztery osoby.

Oczywiście obie strony uważają, że to ci drudzy jako pierwsi złamali rozejm. Hezbollah uważa, że Izrael uczynił to, starając się zająć w nocy jeszcze więcej ziemi. Według Cahalu to atak Hezbollahu miał być powodem dalszych działań bojowych. Obie strony mają w interesie trwanie tej wojny. Hezbollah chce wyprzeć Izrael z Libanu, o czym wielokrotnie informował. Izrael natomiast z chęcią złoży irański deal do grobu. Biorąc pod uwagę skalę ataków, nie przejmował się ustaleniami Trumpa.

Według rzecznika CENTCOM-u Tima Hawkinsa Iran nie kontroluje cieśniny, a żegluga handlowa działa bez przeszkód, chociaż nadal w mniejszej skali niż przed wojną. Możliwie więc, że zamknięcie cieśniny jest na ten moment jedynie deklaratywne, a Irańczycy nie wykonali jeszcze działań na rzecz wymuszenia tego zakazu.

Jeśli słowa CENTCOM-u są prawdą, najprawdopodobniej mamy do czynienia z wywieraniem presji na USA, by zmusiły Izrael do wycofania się z Libanu lub przynajmniej wstrzymania walk (co wymagałoby też woli Hezbollahu). Politycy izraelscy wielokrotnie podkreślali jednak, iż planują nadal okupować część Kraju Cedrów. Według Itamara Ben Gwira, ministra bezpieczeń­stwa publicznego i lidera partii ultraprawico­wych oszołomów Żydowska Siła, porozumie­nie amerykańsko-irańskie nie jest wiążące dla Izraela.

Dziś Ben Gwir opublikował tweeta zaczynającego się od słów „Za każdą łzę izraelskiej matki tysiąc libańskich matek musi płakać. Cały Liban musi spłonąć!”. Administracja serwisu X dodała do tweeta notkę informującą, iż „Ten post naruszał zasady X. Jednak X uznał, że w interesie publicznym może leżeć utrzymanie dostępności postu”. Trudno się nie zgodzić. Mówimy, bądź co bądź, o ministrze demokratycznie wybranego rządu.

Sam fakt pozostania Cahalu w Libanie można interpretować jako zgodny z postanowieniem o wstrzymaniu działań agresywnych, jednak w porozumieniu zaznaczono, że musi się to odbyć przy poszanowaniu integralności terytorialnej Libanu. Z tego powodu Iran łatwo może uznać ten punkt za niezrealizowany, co podkopie dalsze negocjacje.

Na ten moment Teheran nadal jest otwarty na rozmowy, które mają wrócić do Szwajcarii. Ministerstwo spraw zagranicznych Iranu wysłało delegację, aby czekała na ewentualne opóźnione przybycie Amerykanów, zapowiedziało jednak, że będzie żądać od Amerykanów przedstawienia w jaki dokładnie sposób chcą realizować zapisy memorandum.

Dla Iranu rozejm w Libanie jest ważny przede wszystkim w celu zachowania potencjału Hezbollahu, stanowiącego ważny element nacisku na Izrael. Jest to również dobra okazja, by namieszać w relacjach izraelsko-amerykańskich, które od czasów zawarcia porozumienia znajdują się w kryzysie. Netanjahu nie może sobie pozwolić na wycofanie się z Libanu, co byłoby wizerunkową katastrofą przed nadchodzącymi wyborami (a trzeba pamiętać, że dla Bibiego stawką jest zachowanie nie tylko władzy, ale także wolności, grozi mu bowiem więzienie za korupcję).

Jednocześnie Trumpowi nie marzy się powrót do walk w cieśninie, co wiązałoby się z kolejnymi kosztami materialnymi i finansowymi. Iran po podpisaniu wstępnego dealu czuje się pewny siebie. Politycy w Teheranie najprawdopodobniej zakładają, że Amerykanie bardziej obawiają się powrotu do starć. Z drugiej strony przelicytowanie może oznaczać, że Iran po raz kolejny wejdzie w walkę na wyniszczenie, co również i jemu się nie opłaci.

Niedawne wypowiedzi J.D. Vance’a wskazują, że Biały Dom rozważa taki scenariusz, co jednak równie dobrze może być zasłoną dymną. Taki scenariusz byłby natomiast krótkoterminowym sukcesem Izraelczyków, którzy dostaliby wolną rękę w Libanie i osłabialiby swojego największego wroga rękami sojusznika.

Tymczasem dziś wieczorem około 500 osób zgromadziło się na placu Habima w Tel Awiwie na manifestacji przeciwko Netanjahu. Przemawiający uczestnicy wieszają psy na Bibim za to, że nie zdołał zrealizować deklarowanych celów w wojnie z Iranem i zablokowanie państwowej komisji śledczej w sprawie napaści Hamasu z 7 paź­dzier­nika 2023 roku. Przedsię­biorca i oficer sił powietrznych w stanie spoczynku Kobi Richter mówi: „My, piloci […] odnieśliśmy miażdżące i całkowite zwycięstwo w Iranie. Ty, rzekomo silny światowy przywódca, poniosłeś porażkę”.

akkasemosalman.ir, Creative Commons Attribution 4.0 International, via Wikimedia Commons