Wojna irańsko-amerykańska w ostatnich dniach nieco przycichła, a obie strony wydają się zmęczone niemal dwoma tygodniami intensywnych walk. Dzisiejszą wizytę Binjamina Netanjahu w Białym Domu zapowiadano jako możliwy przełom w tej i wielu innych kwestiach dotyczących Bliskiego Wschodu. Bodaj najbardziej frapujące jest tutaj pojawienie się wątku ukraińskiego.
Układ jest oczywiście dobrze znany od dawna – Teheran to kluczowy sojusznik Moskwy, a Kijów to jej główny przeciwnik. W myśl zasady „wróg mojego wroga” zacieśnienie więzi Jerozolimy i Kijowa wydaje się naturalną koleją rzeczy, a w ślad za tym powinno pójść większe wsparcie dla walczącej Ukrainy ze strony Stanów Zjednoczonych. Na przeszkodzie stawały jednak wybryki Donalda Trumpa, darzącego Rosję (a zwłaszcza samego Putina) osobliwą życzliwością.
Rozmowa Bibiego z Trumpem trwała 90 minut, co wydaje się krótkim czasem, biorąc pod uwagę ilość tematów koniecznych do omówienia. Netanjahu nazwał ją „jedną z najlepszych dyskusji, jakie miał w życiu”. Jak wiadomo, niemal wszystkie rozmowy dyplomatyczne kończą się deklaracjami o istocie i produktywności, obecny entuzjazm Bibiego może jednak wskazywać na przynajmniej umiarkowane zadowolenie przy oczywistym wkupianiu się w łaski Trumpa.
Warto jednak zaznaczyć, że nie ogłoszono żadnych konkretów. Po części można się tego było spodziewać. Wiele ustaleń, na przykład dotyczących polityki wobec innych państw regionu, nie będzie ogłaszane publicznie. Z drugiej strony politycy winni dać pożywkę dyskursowi publicznemu, by wzmocnić swoje poparcie.
Zwrot ku negocjacjom
Ostatni komunikat CENTCOM-u na temat ataków na Iran pochodzi z 24 lipca, kiedy ogłaszano 13. z rzędu noc ataków. Od tego czasu Stany Zjednoczone ograniczają się do blokady morskiej i nie dokonują uderzeń. Teheran wstrzymał ataki odwetowe, a co bardziej istotne – przestał atakować zbiornikowce w Zatoce Perskiej. O ile do pokoju droga daleka, o tyle obecna sytuacja wskazuje, że obie strony mają zamiar odsapnąć po ciężkich starciach.
Dwa dni temu Barak Rawid z serwisu Axios informował, że szef CENTCOM-u, admirał Brad Cooper, zalecił zaprzestanie uderzeń lotniczych wokół Ormuzu, ponieważ osiągnęły one kres skuteczności. Najprościej rzecz ujmując, nie ma już dogodnych celów. Porażono około 80% obiektów uwzględnionych na liście celów, a upolowanie pozostałych 20% wymagałoby nieproporcjonalnie dużych nakładów. Miałoby to sens jedynie w ramach zakrojonej na większą skalę operacji.
Warto również zaznaczyć, że przerwa w konflikcie irańsko-amerykańskim nie oznacza końca przemocy w regionie. Wczoraj Teheran wysłał kolejne drony w kierunku Arabii Saudyjskiej i Jordanii. Problemem są Huti, którzy nadal pozostają w bojowych nastrojach, deklarując nawet ataki na saudyjską energetykę. Atak na królestwo miały przypuścić również proirańskie milicje w Iraku, co zmusiło Saudyjczyków do zestrzelenia kilku dronów. Nadzieję budzą za to postępy w procesie pokojowym w Libanie.
Utrzymanie Konfliktów jako serwisu wolnego od reklam Google to dla nas priorytet. Dzięki Waszemu wsparciu z Patronite i BuyCoffee udało się to do tej pory i chcielibyśmy, aby tak zostało.
Żeby działać bez reklam Google, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie. To próg, który pozwala nam skupić się na pracy. Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.
Nie spodziewamy się, że każdy będzie nas wspierał finansowo. Ale jeśli zdecydujecie się pomóc, zadbamy o to, by każda złotówka realnie pracowała na rozwój serwisu.
Nasze comiesięczne raporty finansowe możecie przeczytać tutaj.
Wczoraj w rozmowie z Axiosem Trump powiedział, że podjął decyzję o wstrzymaniu ataków na Iran, aby dać kolejną szansę negocjatorom, ale podkreślił, że opcje kinetyczne nadal pozostają w grze, jeśli dyplomacja zawiedzie. Trump twierdzi, że ustąpił wobec nalegań swoich wysłanników, ponieważ nie miał nic do stracenia, wstrzymując naloty.
Nowojorski bogacz stara się przedstawić sytuację w korzystnym świetle. Podczas wczorajszego wiecu w stanie Michigan powiedział: „Nie da się ich przekupić. Trzeba ich pobić, a my spuścimy im straszny łomot. Ale zobaczymy, co z tego wyniknie. W tej chwili trwają bardzo przyjazne negocjacje”.

Wielu komentatorów widzi w agresywnej polityce Trumpa sposób na odwrócenie uwagi od jego bliskich związków z gwałcicielem i pedofilem Jeffreyem Epsteinem.
(American Photo Archive via Alamy)
– Prowadzimy dobre rozmowy – dodał. – Myślę, że istnieje duża szansa, że coś się wydarzy, i jeśli tak się stanie, to dobrze, jeśli nie, wrócimy do tego, co robiliśmy dwa dni temu.
O „dobrych rozmowach” Trump wspomniał także podczas dzisiejszego wywiadu z Brianem Kilmeade’em z Fox News. Skądinąd Kilmeade, jak na przedstawiciela redakcji tradycyjnie lubianej przez Trumpa i bardzo mu przychylnej, mocno naciskał amerykańskiego prezydenta i zwrócił mu uwagę, że przedstawiciele irańskiej dyplomacji twierdzą, iż nie prowadzą negocjacji z Amerykanami.
– Cóż, przed chwilą wyszli i powiedzieli: „Rozmawiamy” – przerwał mu Trump.
– Czy mógłby mi pan powiedzieć, z kim pan rozmawia, panie prezydencie? – nalegał Kilmeade. Trump zaczął się wić.
– Z jakiegoś powodu możemy być w trakcie pięknej dyskusji, a oni wyjdą i powiedzą: „Nie rozmawiamy” albo „Nie rozmawialiśmy o broni jądrowej” – narzekał prezydent. – Cóż, tylko o tym rozmawialiśmy, bo oni nigdy nie będą mieli broni jądrowej. Rozumieją to. Przeprowadziliśmy kilka bardzo dobrych rozmów.
Następnie całkowicie zmienił temat i zaczął chwalić zmarłego senatora Lindseya Grahama, którego pogrzeb odbywa się właśnie dziś.
– Był prawdziwym jastrzębiem – stwierdził Trump. – [Ale nawet on] był kimś, kto mówił, że to dobry moment na zawarcie umowy. Lindsey lubił wojnę, szczerze mówiąc.

Trump podczas wizyty w bazie Al-Udejd w Katarze, maj 2025 roku.
(Official White House Photo / Daniel Torok)
Minister spraw zagranicznych Iranu Abbas Araghczi przeprowadził rozmowy telefoniczne ze swoimi odpowiednikami w Arabii Saudyjskiej i Omanie. W obu przypadkach tematem przewodnim miało być „bezpieczeństwo cieśniny Ormuz”. Najprawdopodobniej rozmowy te są w jakiś sposób powiązane z omańską propozycją, aby przejście cieśniny odbywał się przy systemie dobrowolnych wpłat. Ta jednak na ten moment nie została ogłoszona publicznie, a informacja o niej pochodzi ze źródeł Reutersa.
Pomysł ten jest wzorowany na systemie z cieśniny Malakka. Firmy żeglugowe dokonują tam wpłat, dzięki któremu kraje regionu finansują utrzymanie odpowiedniej infrastruktury. Mowa tutaj o kwestiach ochrony środowiska, zarządzania nawigacją czy utrzymania zdolności ratunkowych. Sam pomysł wydaje się bardzo umiarkowany i nieco życzeniowy. Warto jednak pamiętać, że przychody z takiego systemu nie wystarczają nawet na pokrycie całości kosztów państw nadbrzeżnych. Jednocześnie jeśli cały system opierałby się na groźbie przemocy, byłaby to de facto zrzutka na haracz.
Sprawa wstrzymania uderzeń na Iran ma jednak drugie dno. Tajemnicą poliszynela jest, że amerykańskie siły zbrojne cierpią na poważne niedobory amunicji, zwłaszcza pocisków przeciwlotniczych. Biały Dom i Pentagon zapewniają, iż o żadnych niedoborach nie może być mowy, ale matematyka jest nieubłagana. Poza tym nie bez powodu w USA trwa gorączkowa rozbudowa potencjału produkcyjnego. Ledwie wczoraj Pentagon ogłosił podpisanie długoletnich porozumień ze spółkami Lockheed Martin i L3Harris w sprawie rozwinięcia produkcji pocisków PAC-3 MSE i efektorów systemu THAAD.
.@POTUS: "We have a lot of ammunition—different types. Biden gave a lot to Ukraine, and so we're building that up, but we have a lot. We have a lot of the mid-level stuff, too—I mean more than we could ever use, no matter what." pic.twitter.com/cP3kgCwPEh
— Rapid Response 47 (@RapidResponse47) July 27, 2026
The Wall Street Journal informował dwa dni temu, że kwestie zapasów uzbrojenia, tak ofensywnego, jak i defensywnego, stanowiły istotny czynnik wpływający na decyzję administracji Trumpa o wstrzymaniu ataków na Iran. Amerykańskie siły zbrojne mogłyby nie być w stanie przeciwstawić się zmasowanemu irańskiemu odwetowi. Owe brakujące 20% celów to w dużej części stanowiska obsługujące mobilne wyrzutnie pocisków balistycznych i manewrujących, niewielkie magazyny, dosłownie szopy, w których Irańczycy przechowują jeden czy dwa pociski wraz z podnośnikiem pozwalającym załadować je na opróżnioną wyrzutnię.
Oczywiście wznowienie pełnoskalowych działań oznaczałoby także pośrednio ograniczenie zdolności Iranu do prowadzenia działań odwetowych, gdyż spora część małych magazynów i mobilnych wyrzutni zostałaby szybko zlokalizowana i zniszczona. Ale spora część to nie wszystkie. Tymczasem są powody, aby sądzić, że nowa runda irańskich uderzeń odwetowych byłaby boleśniejsza niż poprzednie.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zapowiedział, że przekaże Amerykanom dowody na to, że Rosja, wykorzystując własne systemy rozpoznania satelitarnego, pomaga Iranowi w atakowaniu amerykańskich baz na Bliskim Wschodzie. Zełenski podkreśla, że „istnieje wyraźna korelacja między rosyjskimi zdjęciami satelitarnymi [amerykańskich baz] a irańskimi atakami, zarówno przed atakami, w ramach przygotowań, jak i po nich, w celu oceny wyrządzonych szkód”. Trump, zapytany o to oskarżenie, stwierdził, że… zapyta Putina.

Żołnierze US Army obsługujący amerykańską wyrzutnię systemu THAAD broniącą bazy Al-Amir Sultan w Arabii Saudyjskiej, zdjęcie z 2020 roku.
(US Air Force / Master Sgt Benjamin Wiseman)
Kluczowa wizyta?
Wizyta Netanjahu w Białym Domu jest ważna z kilku powodów. Izrael nie zaangażował się bezpośrednio w najnowszą rundę walk irańsko-amerykańskich. Nie wynika to z braku chęci, ale z nacisków Waszyngtonu, który woli zachować kontrolę nad przebiegiem działań. Nawet dzisiaj minister obrony Izraela deklarował gotowość do ataków na irańską infrastrukturę energetyczną. Jisrael Kac potwierdził również, że USA wykorzystywały lotniska izraelskie do ataków na Iran.
Bardzo możliwe, że Bibi będzie chciał odciągnąć Waszyngton od jakichkolwiek rozmów z Iranem. Premier Izraela kusił nawet Biały Dom informacjami na temat góry Kolang Gaz La, znajdującej się kilka kilometrów na południe od kompleksu nuklearnego w Natanzie. Właśnie pod tą górą rozciągają się tunele stanowiące podziemną część ośrodku w Natanzie. Jego część nadziemna została obrócona w perzynę już w pierwszych dniach izraelskiej operacji „Naród jak Lwica”, ale podziemna nadal działa, choć doznała poważnych uszkodzeń.
Trump zadeklarował, że nie jest mu potrzebna pomoc izraelskich służb. Wyraził również pewną frustrację tym, że Netanjahu publicznie wspomina o irańskich robotach budowlanych na terenie kompleksu: „Zapytałem: Dlaczego po prostu mi tego nie powiedziałeś? Dlaczego musiałeś to ogłosić światu? Wiem dokładnie, co się dzieje”.
נפגש כעת בבית הלבן עם ידידי, נשיא ארה״ב דונלד טראמפ 🇮🇱🇺🇸 pic.twitter.com/IGqK52dlwO
— Benjamin Netanyahu – בנימין נתניהו (@netanyahu) July 28, 2026
Oprócz kwestii irańskich ważnym elementem niewątpliwie będzie Liban. Izrael odmówił wstrzymania działań zbrojnych na czas negocjacji, co było żądaniem prezydenta Libanu. Wiemy jednak, że Bejrut i tak czyni przygotowania do rozmów. Jak pisaliśmy wcześniej, Cahal wycofał się już z regionów pilotażowych, więc Waszyngtonowi będzie zależało, aby proces pokojowy utrzymał tempo. Impetu brakuje natomiast w Strefie Gazy, gdzie nie widzimy znaczących postępów.
Kolejną kwestią, którą zapewne poruszono, była potencjalna sprzedaż F-35 do Turcji i Arabii Saudyjskiej. W obu przypadkach nic nie jest jeszcze przesądzone, jednak w ostatnich miesiącach widzieliśmy postępy. Izrael postrzega to jako zagrożenie. Saudowie nie uznają istnienia Izraela, a szansa na włączenie królestwa do Porozumień Abrahamowych jest niewielka. Bibi zapewne będzie naciskał, aby normalizację stosunków włączono post factum – zgodnie z niedawnymi deklaracjami Trumpa – do podpisanego już porozumienia nuklearnego zawartego przez Rijad i Waszyngton.
Ankara co prawda uznaje Izrael, jednak jest jednym z bardziej zagorzałych krytyków tego państwa, w dodatku powiązanym z Bractwem Muzułmańskim, podobnie jak Hamas. Zapytany o sprawę izraelskiego sprzeciwu odnośnie do udziału Turcji w programie F-35 Trump powiedział, że nikt nie może mówić Ameryce, co i komu ma sprzedawać.
Dismissing opposition regarding sale of F-35 fighter jets to Ankara, US President Donald Trump says nobody tells him what the US should or should not sell, adding that Türkiye has been a great ally https://t.co/M55HyeQDt2 pic.twitter.com/J1NJzBgxap
— Anadolu English (@anadoluagency) July 27, 2026
Czeka nas ciekawa rozgrywka, w której Netanjahu wydaje się mieć słabe karty. Oczywiście, relacje amerykańsko-izraelskie pozostają niezwykle bliskie i trudno mówić o jakimkolwiek rozłamie. Widać jednak, iż ostatnio Netanjahu nie jest już tak lubiany przez Trumpa. Jest to dopiero pierwsze spotkanie od początku wojny, a strona izraelska miała zabiegać o nie już od kwietnia. Patrząc na ostatnie ruchy i wypowiedzi Trumpa odnośnie do Bliskiego Wschodu, widać, że Stany Zjednoczone stają się bardziej elastyczne i mniej patrzą na izraelskie interesy.
Bibi zapewne będzie w stanie coś ugrać, przede wszystkim ciepłe deklaracje Trumpa, jednak to może być za mało, aby zyskać na rynku wewnętrznym (gdzie Trump jest ogromnie popularny). W październiku mają odbyć się wybory parlamentarne, a utrzymanie władzy przez Likud nie jest pewne. Jednocześnie Trump ma na głowie midtermy, czyli wybory do Kongresu w połowie kadencji prezydenta, zaplanowane na listopad – a wojna z Iranem nie jest w tej sytuacji pomocna. Według The Economist 57% Amerykanów uważa, że decyzja o ataku na Iran była błędem, jedynie 27% jest przeciwnego zdania.
Wątek ukraiński
Zełenski także spotkał się dziś z Trumpem. Jak sam informuje, rozmowy dotyczyły między innymi licencji na produkcję efektorów systemu Patriot i „kilku innych pomysłów, które mogłyby pomóc”. Ale podobnie jak w przypadku spotkania Bibiego – nie poznaliśmy żadnych konkretów.
A good meeting with President Trump @POTUS at the Oval Office. Thank you for everything we do together to protect the lives of Ukrainians and advance peace. First and foremost, I offered President Trump our condolences on the passing of Lindsey Graham. He was a true friend of… pic.twitter.com/56yoaeqb2B
— Volodymyr Zelenskyy / Володимир Зеленський (@ZelenskyyUa) July 28, 2026
Te inne pomysły dotyczą zapewne pomocy, jakiej Ukraina mogłaby udzielić Stanom Zjednoczonym w zmaganiach z Iranem. Chodzi przede wszystkim o podzielenie się doświadczeniem w zakresie zwalczania samolotów pocisków, bądź co bądź irańskiej, rodziny Gierań/Szahed. Ale wsparcie może też przybrać wymiar ofensywny. W sobotę 25 lipca Ukraińcy zaatakowali należący do Iranu statek, który transportował uzbrojenie do Federacji Rosyjskiej. Atak przeprowadzono na Morzu Kaspijskim. Zginął jeden marynarz.
Minister Araghczi publicznie rzucił groźbami pod adresem Kijowa, a bardziej profesjonalnie wezwał na dywanik ukraińskiego chargé d’affaires, aby zaprotestować przeciwko „kryminalnemu” atakowi. Ostatecznie Araghczi ogłosił dziś, że ukraiński minister spraw zagranicznych Andrij Sybiha zapewnił go, iż atak nie był celowy, a Ukraina nie dąży do eskalacji. To zapewnienie jest grubymi nićmi szyte, ale pozwala obu stronom zachować twarz, jednocześnie zmuszając Irańczyków do wzięcia pod uwagę nowego czynnika w rachubach.
Do wymiany ciosów oczywiście nie doszło. Ta byłaby zresztą na rękę Izraelowi, który chętnie połączyłby wojnę irańską i wojnę ukraińską, z którą świat zachodni bardziej sympatyzuje.
Zelenskyy has attacked an Iranian commercial vessel, killing a sailor. A blatant UN Charter violation done at Israel's behest to drag Europe into its war.
In calls with EU High Rep Kallas and FM Lavrov, made clear that what the freeloader in Kyiv did CANNOT GO UNANSWERED.
— Seyed Abbas Araghchi (@araghchi) July 26, 2026
Pojawiły się również doniesienia na temat potencjalnego spotkania Zełenskiego i Netanjahu. Ostatnie bezpośrednie spotkanie odbyło się w 2023 roku, obaj politycy nie rozmawiali od stycznia 2025 roku. I owszem, w pewnym sensie Bibi i Zełenski się spotkali – na pogrzebie Grahama (gdzie obecny był także Sybiha). Nie odbędzie się jednak oficjalne spotkanie na szczycie.
Zaproszenie na spotkanie z prezydentem Ukrainy dostali za to wszyscy amerykańscy senatorowie. Ma się ono odbyć wieczorem czasu lokalnego, mniej więcej w tym samym czasie, kiedy izba wyższa będzie głosować nad ustawą o zaostrzeniu sankcji wobec Rosji. Gospodarzem spotkania będą członkowie obu partii politycznych, którzy odpowiadają za politykę zagraniczną i wojsko – republikański przewodniczący Komisji Sił Zbrojnych Roger Wicker oraz demokratyczni senatorowie Richard Blumenthal i Jeanne Shaheen. To właśnie Graham przedstawił w kwietniu projekt ustawy.
NEW: Israeli Prime Minister and Ukrainian President Zelensky spotted speaking ahead of the late Sen. Lindsey Graham’s funeral pic.twitter.com/ScJXV8eU76
— Insider Paper (@TheInsiderPaper) July 28, 2026
