Rok 2025 był ciężki dla Teheranu. Oprócz wojny z Izraelem i uderzeń przepro­wa­dzo­nych przez Stany Zjednoczone Iran doświadcza również problemów gospodarczych i ekologicznych. Te poskutkowały manifestacjami, które po raz kolejny wybuchły w miastach Islamskiej Republiki. Jednym z głównych powodów ma być rosnąca inflacja.

Demonstracje zaczęły się 28 grudnia z inicjatywy klasy kupieckiej. Miejscem wybuchu był Teheran, jednak protesty zaczęły się rozprzestrzeniać również w innych miastach. Do wystąpień dołączyli również studenci, którzy stanowią jedną z grup najbardziej krytycznych wobec władzy.

Demonstracje, podobnie do poprzednich, nie mają jasnego przywództwa, z tego powodu trudno dokładnie określić ich profil ideologiczny. Najgłośniejszym echem w internecie obijają się nagrania, na których demonstrujący krzyczą „Śmierć Chameneiemu” lub „Niech żyje szach”. O ile tego typu hasła zawsze wywierają wrażenie, nie należy ich traktować jako reprezentacji całego zjawiska. Zwłaszcza sentyment za czasami monarchii jest często przeceniany. Oczywiście sam Reza Pahlawi (syn Mohammada Rezy Pahlawiego, ostatniego szacha) również wezwał do udziału w protestach i „przejęcia kontroli nad ulicami”.

Władza w Teheranie zareagowała kijem i marchewką. Wymieniono szefa banku centralnego, a prezydent Iranu Masud Pezeszkian opublikował wpis na Twitterze, w którym wyraził zrozumienia dla niezadowolonego społeczeństwa:

– Zapewnienie ludziom środków do życia jest moją codzienną troską – napisał. – Mamy w programie fundamentalne działania mające na celu reformę systemu monetarnego i bankowego oraz utrzymanie siły nabywczej społeczeństwa. Poleciłem ministrowi spraw wewnętrznych wysłuchanie uzasadnionych żądań poprzez dialog z przedstawicielami protestujących, aby rząd mógł działać odpowiedzialnie i z całą swoją siłą w celu rozwiązania tych problemów.

Oczywiście nie mogło również zabraknąć kija, wycelowanego przede wszystkim we wrogów systemu:

– Każda próba przekształcenia protestów ekonomicznych w narzędzie niepewności, niszczenia mienia publicznego lub wdrażania zewnętrznych scenariuszy nieuchronnie spotka się z prawną, proporcjonalną i zdecydowaną reakcją – powiedział prokurator generalny Mohammad Mowahedi-Azad.

Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.

Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.

Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.

MARZEC BEZ REKLAM GOOGLE 90%

Protesty nadal mają charakter rozproszony i nie stanowią bezpośredniego zagrożenia dla reżimu. Zdaje on sobie sprawę, że sytuacja wewnętrzna jest problemem wymagającym reakcji. Ta jednak wydaje się kosmetyczna, a władza po raz kolejny przeczeka burzę. Upadek reżimu w Iranie, podobnie jak koniec hegemonii dolara, jest ogłaszany kilka razy w roku.

Nie oznacza to jednak, iż protesty nie mają żadnego znaczenia. Uwagę przykuwa przede wszystkim grupa inicjująca. Protesty studentów nie są żadnym zaskoczeniem, wykształceni młodzi ludzie borykający się z bezrobociem to podstawa wielu demonstracji dookoła świata. Irańska klasa kupiecka zaliczała się jednak do fundamentów irańskiej rewolucji, co wynikało z niezadowolenia z realiów gospodarczych i społecznych za panowania szacha. Trudno jednak zakładać, że jest to jakiś nagły zwrot, to raczej nieunikniony skutek wielu lat zaniedbań.

Iran u progu 2026 roku

Właśnie sytuacja gospodarcza stała się fundamentem protestów, co jest całkowicie zrozumiałe. Inflacja w Iranie wynosi 40% i dławi rozwój gospodarczy, który w połowie roku wyniósł 0,1% PKB. Jednocześnie władze w Teheranie musiały załatać dziurę w budżecie i zostały zmuszone do podniesienia cen benzyny, po raz pierwszy od 2019 roku. Sytuacji nie pomagają również wrześniowe sankcje odwetowe nałożone przez Francję, Wielką Brytanię i Niemcy w ramach JCPOA (tzw. „snapback sanctions”).

Wojna z Izraelem pokazała, że reżim jest w stanie wytrzymać zewnętrzną presję. Pokaźnym stratom w przywództwie towarzyszyły również straty w infrastrukturze, w tym cywilnego zastosowania. Ponadto pokaźne salwy w kierunku Izraela również swoje kosztowały, a Teheran nie zamierza schodzić z obranej przez siebie ścieżki. Odtworzenie dawnych zdolności to kolejne koszty.

Izrael również szykuje się na kolejną rundę. Według doniesień medialnych podczas odbytego kilka dni temu spotkania między Binjaminem Netanjahu i Donaldem Trumpem premier Izraela miał zaprezentować prezydentowi USA plany nalotów na Iran. Odtwarzany potencjał Islamskiej Republiki był jednym z głównych tematów poruszanych podczas spotkania.

Ze strategicznego punktu widzenia zbrojenia Iranu można uzasadnić. Nie zmienia to faktu, że problemy wewnętrzne w kraju są duże. Obecne protesty nie są pierwszymi w tym roku. W maju wybuchły protesty piekarzy, którzy sprzeciwiali się warunkom gospodarczym i nieefektywnemu systemowi subsydiów na chleb (dotowanie chleba jest powszechne na Bliskim Wschodzie). Oczywiście, protesty mamy też w Polsce i nie znaczy to, że Trzecia RP zaraz upadnie.

Problemy Iranu sięgają jednak głębiej. W listopadzie tego roku Teheran stanął w obliczu zagrożenia niedoborem wody. Sytuacja była na tyle poważna, że w pewnym momencie zaczęto racjonować wodę, a prezydent Pezeszkian zaczął mówić o potencjalnej ewakuacji Teheranu. Czarnego scenariusza udało się uniknąć, ale infrastruktura wodna, podobnie do wielu innych sektorów, wymaga inwestycji, na które po prostu brakuje pieniędzy.

Zmęczenie sytuacją gospodarczą wpływa również na politykę. O ile trudno ocenić, jak duża jest opozycja irańska, o tyle popularnym wskaźnikiem popularności władzy jest frekwencja podczas głosowań. W maju przyszłego roku odbędą się wybory samorządowe w Teheranie, które pięć lat temu przyciągnęły jedynie 25% uprawnionych. Istnieją obawy, że w nadchodzących wyborach wynik będzie jeszcze gorszy, pomimo zmian w ordynacji. W wyborach prezydenckich 2024 roku w pierwszej turze udział wzięło zaledwie 40% uprawnionych, co było najgorszym wynikiem w historii.

Usunęliśmy informację na temat średniej pensji w Iranie. Wynagrodzenia urzędników nie są dobrym odzwierciedleniem irańskich realiów. Ceny i zarobki w Iranie są również mocno zróżnicowane regionalnie.

Ali Abdollahi / Fars Media Corporation