Od czasu ostatnich opisywanych przez nas doniesień negocjacje w sprawie Iranu nie posunęły się do przodu. Amerykanie i Irańczycy czynią kolejne przygotowania przed starciem zbrojnym. Tymczasem najwyższy przywódca Iranu Ali Chamenei szykuje linię sukcesji, a arabscy sojusznicy są za to oburzeni wywiadem amerykańskiego ambasadora w Izraelu.
Izrael ma się przygotowywać do ataku, jednak według The Times of Israel nie podjęto jeszcze ostatecznej decyzji. Co interesujące, Donald Trump ma rozważać przeprowadzenie ograniczonych nalotów w celu przebicia impasu w rozmowach i zmuszenia Iranu do ustępstw. To jednak wydaje się ryzykowną opcją. Iran zapewne zamiast siadać do stołu negocjacyjnego, szukałby odwetu.
Wiele zależy również od tego, jak szybko Teheran był w stanie odtworzyć swoje zdolności, wydaje się jednak, iż Islamska Republika akceptuje ryzyko kolejnej kampanii lotniczej. Ponadto Iran w liście do sekretarza generalnego ONZ Antónia Guterresa oznajmił, że w razie ataku każda baza amerykańska i inne obiekty zostaną uznane za uzasadnione cele.
🇮🇷🇺🇸Iran in a letter to UN Secretary General: "If attacked, all bases, facilities, and assets of the hostile force in the region would constitute legitimate targets in the context of Iran’s defensive response. The United States would bear full and direct responsibility for any… pic.twitter.com/Wnj76fkDOz
— Barak Ravid (@BarakRavid) February 19, 2026
Jednocześnie pojawiły się doniesienia o potencjalnej marchewce. Stany Zjednoczone miałyby dopuścić do wzbogacania uranu, jednak w stopniu nienadającym się do produkcji broni. Iran ma w ciągu najbliższych dni wystosować kolejną propozycję umowy. Minister spraw zagranicznych Abbas Araghczi wyraził wiarę, że rozwiązanie dyplomatyczne nadal jest możliwe. W czwartek ma odbyć się kolejna seria negocjacji w Genewie.
Iranian Foreign Minister Araghchi:
There is no need for any military buildup. pic.twitter.com/dyYbAYYP3v
— Clash Report (@clashreport) February 22, 2026
Araghczi ma spotkać się ze specjalnym wysłannikiem Trumpa Steve’em Witkoffem. Ten dzisiaj powiedział w rozmowie z Fox News, że Iran jest najprawdopodobniej tydzień od wejścia w posiadanie materiałów potrzebnych do budowy bomby. Argument o tym, że Teheranowi pozostaje moment do pozyskania broni atomowej jest w użytku mniej więcej od 1995 roku, czyli 30 lat. W poprzednim roku Binjamin Netanjahu wspominał, że Iran mogą od tego progu dzielić miesiące.
Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.
Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.
Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.
Oczywiście ajatollahowie aktywnie dążą do pozyskania broni nuklearnej, trudno jednak ocenić, jak bardzo zaawansowane są ich prace. Ponadto zastanawiające jest to, że według rzeczniczki Białego Domu cały irański program nuklearny miał zostać unicestwiony w czerwcu 2025. Najwidoczniej Persowie to naród stachanowców.
Iran has been "a week away" from a nuclear bomb since before the internet existed. At this point, "a week away" is just the US government's favorite bedtime story to scare Congress into sending more weapons to Israel
— Ounka (@OunkaOnX) February 22, 2026
Przygotowania trwają
Kolejne myśliwce F-16 Fighting Falcon lecą na Bliski Wschód. Według TWZ grupa F-16CJ Block 52 z lotniczej gwardii narodowej Karoliny Południowej zmierza tam z zasobnikami walki elektronicznej „Angry Kitten” (wściekły kotek). Starcie z Iranem może być pierwszym przypadkiem wykorzystania bojowego tej konstrukcji.
Just noticed that all 12 SCANG Block 52 Vipers transiting LPLA were carrying Angry Kitten EA/EW pods en route to the Middle East. Fairly noteworthy for a lot of reasons. Can't ever recall seeing EKs on jets potentially heading into ops, likely the first instance? 📸 Kurt Mendonça pic.twitter.com/JQWZlCN31A
— Abd (@blocksixtynine) February 19, 2026
O tym, jak intensywne są ruchy wojsk, może świadczyć fakt, że lotnisko w Sofii wstrzyma dwukrotnie loty cywilne. Chodzi o zaledwie dwa niewielkie okienka w środku nocy z 23 na 24 lutego, które łącznie potrwają lekko ponad trzy godziny, ale jest to decyzja praktycznie bez precedensu. Władze Bułgarii potwierdziły, że powodem są amerykańskie działania.
W zachodniej części Morza Śródziemnego pojawił się już USS Gerald R. Ford (CVN 78). Obecność lotniskowca w zachodniej części morza miałaby sens, jeśli celem jest obrona Izraela. Wydaje się jednak, iż Ford spotka się z USS Abraham Lincoln (CVN 72) gdzieś w okolicach Morza Arabskiego, by wywierać większą presję na Iran.
Ściąganie sił to jedno, ale Amerykanie wycofują również sprzęt i żołnierzy z bazy Al-Udejd w Katarze. Najprawdopodobniej są one przemieszczane do bazy lotniczej imienia Księcia Sułtana w Arabii Saudyjskiej. Wątpliwe jest, że ten ruch ma na celu wykorzystanie maszyn w atakach na Iran, na co zapewne nie zgodziłby się Rijad. Lotnisko to jest po prostu położone dalej od Iranu, przez co czasu na obronę będzie więcej. Sam Katar zapewne ma już dość bombardowań swojego terytorium.
High-definition satellite imagery reveals a continuous decrease in tanker aircraft at the Al Udeid Air Base, while there is an increase in tanker aircraft at the Prince Sultan Air Base in Saudi Arabia, and three E-3C aircraft have been deployed. Via Mizarvision #OSINT pic.twitter.com/VYKE0Unupw
— GEOINT (@lobsterlarryliu) February 20, 2026
Według doniesień medialnych Ali Chamenei miał poinformować swoje otoczenie na temat planów działania w wypadku jego śmierci. Chodzi między innymi o wyznaczanie następców (jak również następców następców) i awaryjne łańcuchy dowodzenia. Dotyczy to również kluczowych dowódców wojskowych. Owych następców na ten moment nie znamy. Jedną z postaci wartych uwagi ma być Ali Laridżani, który miał nadzorować krwawe tłumienie protestów na początku roku. Nie jest to jednak duchowny, ale były dowódca Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, co dyskwalifikuje go z ubiegania się o stanowisko Najwyższego Przywódcy.
Kuriozalny wywiad
Na marginesie napięć z Iranem i amerykańskich wobec Gazy doszło do kuriozalnego incydentu. Kontrowersyjny ultraprawicowy komentator Tucker Carlson przeprowadził rozmowę z ambasadorem Stanów Zjednoczonych w Izraelu Mikiem Huckabeem. Polakom Carlson kojarzy się przede wszystkim z wywiadem z Putinem, gdzie stanowił podpórkę dla rosyjskiej propagandy wylewającej się z ust dyktatora. Carlson należy jednak do tej części amerykańskiej prawicy, która nie przepada za Izraelem i jest nawet oskarżana o antysemityzm.
Z tego powodu przeprowadzona na lotnisku Ben Guriona rozmowa była bardzo wymagająca dla ambasadora, który musiał mierzyć się z pytaniami na temat różnych zagadnień polityki wewnętrznej Izraela, działań Cahalu w Gazie czy kwestii historycznych i ideologicznych.
O ile punktów mogących budzić niezadowolenie jest wiele, o tyle momentem, w którym sytuacja zdecydowanie wymknęła się spod kontroli, była dyskusja na temat biblijnej obietnicy Boga z Księgi Rodzaju. Według niej Izraelici otrzymali ziemię od Nilu po Eufrat. Huckabee jako zdeklarowany chrześcijański syjonista zamiast wybrać jakąś formę uniku, zdecydował się wyrazić aprobatę dla tej wizji świata. Jako przedstawiciel administracji amerykańskiej uzasadnił on w ten sposób izraelskie roszczenia do całego Lewantu, w tym do ziem Jordanii czy sporego kawałka Egiptu z Kairem włącznie.
BREAKING: US Ambassador to Israel Mike Huckabee tells Tucker Carlson that Israel has the Biblical right to take over all of the Middle East.
“It would be fine if they took it all.” pic.twitter.com/BN4fXh03ga
— Tucker Carlson Network (@TCNetwork) February 20, 2026
Wspólne oświadczenie ministrów spraw zagranicznych Turcji, Egiptu, Jordanii, Libanu, Indonezji, Kuwejtu, Palestyny, Kataru, Omanu, Pakistanu, Bahrajnu, Arabii Saudyjskiej, Syrii i Zjednoczonych Emiratów Arabskich potępiło tę wypowiedź.
#Statement | The Ministries of Foreign Affairs of Saudi Arabia, Egypt, Jordan, UAE, Indonesia, Pakistan, Türkiye, Qatar, Kuwait, Oman, Bahrain, Lebanon, Syria, and Palestine, together with the Organization of Islamic Cooperation (OIC), the League of Arab States (LAS), and the… pic.twitter.com/0fLelytuoJ
— Foreign Ministry 🇸🇦 (@KSAmofaEN) February 21, 2026
Co najbardziej kuriozalne, o ile nielegalna ekspansja na Zachodnim Brzegu jest elementem izraelskiego mainstreamu, o tyle budowanie Wielkiego Izraela na pół Bliskiego Wschodu jest domeną skrajnych (nawet jak na lokalną skalę) ugrupowań. Amerykański dyplomata, nawet zakładając, że celem było przede wszystkim zadowolenie Izraelczyków, poszedł o jeden most za daleko.
Czy skandal przełoży się na jakieś bezpośrednie konsekwencje w polityce międzynarodowej? Raczej nie. Relacje Waszyngtonu z państwami arabskimi, przede wszystkim Zatoką, Jordanią i Egiptem są zbudowane na solidnych podstawach, czyli wspólnych interesach, pomimo widocznych różnic idei. Słowa te posłużą jednak jako pożywka dla antyamerykańskiej narracji i nie ułatwią lokalnym przywódcom tłumaczenia przed społeczeństwem współpracy ze Stanami Zjednoczonymi.