Przedwczoraj podczas defilady wojskowej w Bagdadzie upamiętniającej setną rocznicę powstania irackich sił zbrojnych odbył się przelot dwudziestu trzech myśliwców Lockheed Martin F-16IQ należących do tamtejszych wojsk lotniczych. Jest to imponująca formacja, tym bardziej że jej rozmiar kontrastuje z ostatnimi doniesieniami o gotowości bojowej irackich „szesnastek”.

Serwis internetowy Iraq Oil Report poinformował w ubiegłym miesiącu, że iracka flota F-16 nie wykonuje już lotów bojowych w ramach międzynarodowej koalicji Combined Joint Task Force-Operation Inherent Resolve (CJTF-OIR). Z kolei w artykule opublikowanym 12 sierpnia ten sam serwis, powołując się na anonimowe źródła irackie i amerykańskie, podał, że jedynie co piąty iracki F-16 jest wciąż w stanie zdatnym do lotu. Niektóre źródła podają wręcz, że co siódmy.

Już wtedy informowano, że faktyczny potencjał bojowy irackich myśliwców jest żaden, a ich utrzymywanie w harmonogramie lotów pod egidą CJTF-OIR wynika raczej z kurtuazji i realiów politycznych. Nawet wcześniej ich wkład w działania przeciw islamistom był nikły (wykonywały najwyżej kilka uderzeń w miesiącu), ale ostatnie miesiące obróciły w perzynę wszystkie informacje o modernizującym się i gotowym do walki irackim lotnictwie bojowym.



Irak pierwotnie kupił trzydzieści sześć F-16C/D, noszących lokalne oznaczenie F-16IQ, na podstawie umowy z 2011 roku w ramach procedury Foreign Military Sales. Warto jednak podkreślić, że chociaż irackie F-16 formalnie reprezentują standard Block 50/52, ich możliwości bojowe – zwłaszcza w zakresie walki powietrznej – ogranicza uzbrojenie dostarczone przez Amerykanów. Irak nie otrzymał na przykład pocisków średniego zasięgu AIM-120 AMRAAM, jedynie AIM-7M-F1/H Sparrow. Z kolei pociski krótkiego zasięgu Sidewinder dostarczono jedynie w wersji AIM-9L/M. Irakijczycy dysponują jednak celownikami nahełmowymi JHMCS.

Dwa F-16IQ rozbiły się w dwóch osobnych wypadkach podczas początkowego okresu szkolenia w Stanach Zjednoczonych. Pozostałe trzydzieści cztery służą w 9. Eskadrze Myśliwskiej w bazie lotniczej Balad, osiemdziesiąt kilometrów na północ od Bagdadu. Brały udział w operacjach bojowych przeciwko bojownikom tak zwanego Państwa Islamskiego, uderzając w cele zarówno w Iraku, jak i w Syrii.

W sierpniowym reportażu Iraq Oil Report poświęconym bazie Balad stwierdzono, że pewnego dnia, kiedy wystartować miało dziewiętnaście samolotów, cztery z nich niemal się rozbiły. Z kolei w grudniu ubiegłego roku tylko siedem F-16IQ było w stanie latać „bez poważnego ryzyka katastrofy”. Do lotu były zdolne jedynie dzięki użyciu części zamiennych pozyskanych z innych samolotów.



– Piloci wołali o pomoc – powiedział anonimowy iracki oficer w rozmowie z Iraq Oil Report. – To było ogromne ryzyko.

Kanibalizacja to niewątpliwie rozwiązanie krótkoterminowe, które ostatecznie doprowadzi do tego, że wszystkie F-16IQ stracą zdolność latania. Mimo amerykańskiej pomocy sprzętowej okazuje się, że pod względem osobowym irackie siły zbrojne nie mają powodów do dumy. Świat przekonał się zresztą o tym, kiedy Irakijczycy – słabo wyszkoleni i mający niskie morale – nie dali rady powstrzymać bojowników Da’isz, którzy ostatecznie podbili jedną trzecią kraju. Sytuacja w bazie Balad jest po prostu kolejną odsłoną starego dramatu.

– Baza lotnicza Balad jest jak duże, ogromne ciasto, a wszyscy w Iraku ustawiają się wokół niego z widelcem – powiedział Iraq Oil Report Amerykanin, który wykonywał tam zlecenia rządowe.

Według IOR odstawową formą korupcji są oczywiście łapówki za przyznawanie kontraktów. Do tego ma dochodzić fałszowanie dokumentacji lotów ćwiczebnych, co pozwala oficerom kraść paliwo lotnicze. W procederze tym rzekomo uczestniczy także amerykańskie przedsiębiorstwo Sallyport Global, które odpowiada między innymi za ochronę i zabezpieczenie logistyczne bazy. Sallyport już wielokrotnie podejrzewane było o wspieranie przemytu alkoholu, a nawet ludzi. Według Associated Press trzy lata temu audytorzy Robert Cole i Kristie King, którzy mieli weryfikować doniesienia na temat nielegalnej działalności pracowników Sallyport, zostali nagle zwolnieni i zakazano im wstępu na teren bazy.

Tymczasem mechanicy nie mają dostępu do części zamiennych, więc aby usatysfakcjonować przełożonych, więc fałszują dokumentację części, co stwarza bezpośrednie zagrożenie dla życia pilotów. Rozmówcy OIR wskazali ten ostatni proceder jako czynnik, który skłonił ich do rozmowy z mediami.



Co gorsza, iraccy mechanicy i technicy nie są należycie przeszkoleni i nie mogą już liczyć na pomoc doświadczonych pracowników Lockheeda Martina, wycofanych z Iraku rok temu w obliczu rosnącego zagrożenia ze strony islamistów, a także Iranu. Drobne błędy stanowią codzienność. Przykładem niekompetencji mechaników może być incydent z sierpnia, gdy samolot niewłaściwie zabezpieczono i ten stoczył się, uderzając w pojazd serwisowy i uszkadzając kadłub. Zdarzają się jednak poważniejsze. W lipcu ubiegłego roku mechanik zostawił narzędzie w silniku. Skutek? Silnik zassał narzędzie i został tak poważnie uszkodzony, że nie nadawał się do remontu. Na szczęście pilot zdołał wylądować.

Dalsze informacje o słabym stanie floty F-16IQ podał serwis Scramble, według którego z trzydziestu czterech maszyn stacjonujących w Baladzie co najmniej dziesięć „w ogóle nie jest w stanie latać”. Natomiast z dwudziestu trzech F-16IQ, które wzięły udział w przelocie, ponad połowa „jest w stanie latać, ale nie mają działających radarów i awioniki, aby latać z uzbrojeniem, oraz wykazuje inne wady. W zachodniej filozofii i procedurze działania samolotom tym w ogóle nie pozwolono by latać”.

W defiladzie, od której zaczęliśmy artykuł i które odbyła się w obecności głównodowodzącego sił zbrojnych Iraku, premiera Mustafy al-Kazimiego, pojawiły się nie tylko samoloty wielozadaniowe, ale również śmigłowce i wiele różnych pojazdów wojskowych. Można ją obejrzeć tutaj:

Zobacz też: Chińskie oddziały mogą już wykorzystywać egzoszkielety

(iraqoilreport.com, scramble.nl, thedrive.com)

US Air Force / Staff Sgt. Chris Drzazgowski