Zgodnie z przewidywaniami państwa Azji Południowo-Wschodniej chcą skorzystać ze złagodzenia japońskich przepisów dotyczących eksportu uzbrojenia. Indonezja i Filipiny wyraziły zainteresowanie nabyciem wycofywanych ze służby japońskich niszczycieli. Rozmowy są jednak na bardzo wczesnym etapie, w zasadzie dotyczą zasad, na jakich prowadzone będą rozmowy. Nie powinno to dziwić, zważywszy na zerowe doświadczenie Tokio w transferach używanego sprzętu bojowego.

Z uwagi na presję ze strony Chin na Morzu Południowochińskim państwa regionu od lat starają się zachęcić Japonię do przekazania im wycofywanego ze służby sprzętu Jieitai. Największym obiektem pożądania są morskie samoloty patrolowe P-3C, które pozwoliłyby na skuteczniejsze dozorowanie spornych akwenów. Potencjalna lista życzeń jest oczywiście dłuższa i obejmuje potencjalnie wszystko co zalega w japońskich magazynach.

W samej Japonii rozważa się przekazanie myśliwców Mitsubishi F-2. Wycofywanie tych maszyn ma się zacząć w przyszłej dekadzie. Z uwagi na optymalizację pod kątem ataków na cele nawodne F-2 mogą one okazać się atrakcyjne dla państw Azji Południowo-Wschodniej.

Listy życzeń były regularnie prezentowane od dobrych dziesięciu lat, na przeszkodzie stawały jednak restrykcyjne japońskie przepisy. Gruntowna rewizja zasad eksportu uzbrojenia i sprzętu wojskowego nastąpiła dopiero w kwietniu tego roku. Wbrew pozorom japońska broń nie będzie sprzedawana wszystkim chętnym, a jedynie państwom, z którymi Japonia ma podpi­sane porozumienia o ochronie informacji tajnych. W tej grupie są Filipiny, Indonezja, Malezja, Singapur i Wietnam.

Japońskie samoloty patrolowe Kawasaki P-3 Oraion. Japończycy bezpośrednio zaczerpnęli nazwę samolotu w jej wymowie anglojęzycznej i zapisują ją znakami katakany: オライオン.
(Kaijō Jieitai)

Dla Filipin Abukumy

Starsze spośród mniejszych japońskich niszczycieli od dawna były obiektem pożądania filipińskiej marynarki wojennej. Sprawy nabrały tempa na początku maja, gdy w Manili gościł minister obrony Shinjirō Koizumi. Wraz ze swoim odpowied­ni­kiem Gilbertem Teodoro ogłosił 5 maja, że dwu­stronna grupa robocza zbada możliwość eksportu japońskiego uzbrojenia na Filipiny. W grę wchodzą samoloty szkolne TC-90, których pięć trafiło już w poprzedniej dekadzie na wyposażenie filipińskiej marynarki wojennej, a przede wszystkim niszczyciele typu Abukuma.

Utrzymanie Konfliktów jako serwisu wolnego od reklam Google to dla nas priorytet. Dzięki Waszemu wsparciu z Patronite i BuyCoffee udało się to do tej pory i chcielibyśmy, aby tak zostało.

Żeby działać bez reklam Google, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie. To próg, który pozwala nam skupić się na pracy. Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.

Nie spodziewamy się, że każdy będzie nas wspierał finansowo. Ale jeśli zdecydujecie się pomóc, zadbamy o to, by każda złotówka realnie pracowała na rozwój serwisu.

Nasze comiesięczne raporty finansowe możecie przeczytać tutaj.

SIERPIEŃ BEZ REKLAM GOOGLE 66%

W Kaijō Jieitai okręty te klasyfikowane są jako niszczyciele eskortowe, w praktyce przy wyporno­ści pełnej rzędu 2,5 tysiąca ton należy je sklasyfikować raczej jako fregaty lekkie albo duże korwety. Sześć niszczycieli typu Abukuma weszło do służby w latach 1989–1993. Zaprojektowano je z myślą o zwalczaniu okrętów podwodnych i obronie wybrzeża. Założenia te wyraźnie widać w uzbrojeniu złożonym z armaty kalibry 76 milimetrów, zestawu obrony bez­pośred­niej Phalanx, dwóch poczwórnych wyrzutni pocisków przeciw­okrę­to­wych Harpoon, wyrzutni systemu ASROC i dwóch potrójnych wyrzutni torped przeciw okrętom podwodnym.

W dzisiejszych czasach za wady należy uznać brak rakietowego systemu przeciw­lot­ni­czego i lądowiska dla śmigłowców. Ten ostatni brak mogą zrekompensować bezzałogowce. Mimo ograniczeń Abukumy i tak byłyby cennym nabytkiem dla filipińskiej marynarki wojennej. „Komplek­sowa koncepcja obrony archi­pe­lagowej” opracowywana w ramach programu modernizacji sił zbrojnych „Horyzont 3″ kładzie duży nacisk na operacje na wodach przybrzeżnych i pozamilitarne misje na wodach wyłącznej strefy ekonomicznej.

Niszczyciel eskortowy Sendai typu Abukuma. 1 – system obrony bez­pośred­niej Phalanx; 2 – wyrzut­nie pocisków przeciw­okrę­to­wych Harpoon; 3 – ośmio­prowad­ni­cowa wyrzutnia rakieto­tor­ped ASROC; 4 – stacja radio­loka­cyjna przeszu­ki­wa­nia przestrze­ni powietrz­nej OPS-14C; 5 – radar kierowa­nia ogniem artyleryj­skim FCS-2-21B; 6 – działo Otobreda kalibru 76 mm; 7 – wyrzutnia torped ZOP kalibru 324 mm.
(海上自衛隊)

Jak natomiast zwraca uwagę japoński dziennikarz Kosuke Takahashi, problem leży gdzie indziej. W modernizacji floty Manila postawiła na Koreę Południową. Wprowadzenie przeszło 30‑letnich japońskich okrętów wymagać będzie wdrożenia odpowiednich zmian w systemach logistycznych i szkoleniowych. Utrzymanie w eksploatacji leciwych systemów pokładowych używanych jedynie przez Jieitai stanowić będzie rosnące wyzwanie.

Niemniej pozyskanie okrętów stanowiłoby istotny krok w zacieśnianiu japońsko-filipińskiej współpracy wojskowej. Co więcej, obie strony wydają się optymistyczne i deklarują możliwość przekazania niszczycieli eskortowych już w przyszłym roku. Cała procedura miałaby zostać sfinansowana z grantu przyznanego przez rząd Japonii.

Nie wyczerpuje to listy potencjalnych transferów japońskiej broni. Według informacji zdobytych przez japońską telewizję publiczną NHK Filipiny wyraziły zainteresowanie pociskami ziemia–woda typu 88. Pociski tego typu były częścią japońskiego kontyngentu uczestniczącego w tegorocznej edycji amerykańsko-filipińskich ćwiczeń „Balikatan”. Wprawdzie zasięg typu 88 mieści się w przedziale 100–180 kilometrów, a w Jieitai są zastępowane przez nowsze systemy, ale stanowią atrakcyjną opcję dla budujących swoją strefę antydostępową Filipin.

W japońskich magazynach znajduje się sporo pocisków tego typu, a ich zasięg wystarczy do pokrycia kanału Bashi oddzielającego Luzon od Tajwanu. W przypadku chińskiej inwazji na Formozę północny Luzon może stanowić bazę dla usiłujących wesprzeć obrońców wyspy sił amerykańskich i wspierających je Filipińczyków.

A dla Indonezji Asagiri

Również Dżakarta była zainteresowana pozyskaniem japońskich okrętów, chociaż jej ambicje były zrazu większe. Na początku obecnej dekady Indonezja zwróciła uwagę na fregaty typu Mogami. Ostatecznie w postępowaniu zwyciężyły włoskie fregaty typu FREMM, uzupełnione następnie przez patrolowce PPA, fregaty Arrowhead 140 projektu Babcocka, a wreszcie tureckie fregaty typu İstif. Teraz Dżakarta wyraża zainteresowanie japońskimi używanymi niszczycielami typu Asagiri. Można odnieść wrażenie, że podobnie jak w przypadku samolotów Indonezja chce „złapać je wszystkie„.

Jednostki typu Asagiri są rówieśnikami typu Abukuma, jednak są znacznie większe. W zasadzie to pełnowymiarowe fregaty projektowane z myślą o działaniach w ramach oceanicznych zespołów eskortowych. Przy wyporności pełnej 4,9 tysiąca ton otrzymały takie samo uzbrojenie jak Abukumy rozbudowane o dodatkowy zestaw Phalanx, ośmio­prowad­ni­cową wyrzutnię pocisków przeciw­lot­ni­czych SeaSparrow i hangar dla śmigłowca SH-60J/K. Ten ostatni zdominował sylwetkę niszczycieli. Łącznie zbudowano osiem jednostek. Prototypowy Asagiri opuścił banderę 23 marca bieżącego roku w bazie Maizuru. Pozostałe okręty mają zostać wycofane ze służby w ciągu kilku lat.

Sprawa pozyskania wycofywanych okrętów miała pojawić się podczas wizyty ministra Koizumiego w Indonezji w maju tego roku. Strona japońska zgodziła się wówczas na rozpoczęcie rozmów roboczych obejmujących także serwisowanie i remonty niszczycieli podczas ich ewentualnej eksploatacji pod czerwono-białą banderą. Tokio wyraziło zgodę na rozpoczęcie formalnych negocjacji, o czym poinformowano 5 czerwca przy okazji rewizyty indonezyjskiego ministra obrony Sjafriego Sjamsoeddina. Na chwilę obecną nie wiadomo, ile jednostek Indonezja chciałaby pozyskać i na jakich warunkach.

Niszczyciele typu Abukuma mimo wieku są dobrze utrzymane i cały czas prezentują dobry potencjał bojowy, więc stanowiłyby cenny nabytek dla indonezyjskiej marynarki wojennej. Zainteresowanie Dżakarty sprzętem z demobilu Kaijō Jieitai na tym się nie kończy. Na liście są też używane okręty podwodne. W najbliższych latach może zrobić się na tym polu niezwykle interesująco, bowiem używane japońskie okręty podwodne są też przedstawiane jako opcja dla Royal Australian Navy.

Trend jest już bardzo wyraźny. Z uwagi na konfrontacyjną postawę Chin i niepewność co do przyszłych działań Stanów Zjednoczonych państwa Indo-Pacyfiku coraz chętniej zwracają się w stronę Japonii jako partnera w dziedzinie bezpieczeństwa i dostawcy sprzętu wojskowego. Oczywiście Tokio nie jest w stanie zastąpić Waszyngtonu w roli gwaranta regionalnego systemu bezpieczeństwa ani zrównoważyć Pekinu. Jednak przy umiejętnym wykorzystaniu swoich atutów gospodarczych i militarnych może z powodzeniem stawać na czele różnych koalicji średnich państw i w ten sposób wpływać na przebieg wydarzeń.

海上自衛隊