Kilka miesięcy temu głośnym echem w naszym kraju odbiła się wiadomość o tym, iż Korea Południowa rezygnuje z pozyskania dodatkowych 36 śmigłowców bojowych AH-64. Stało się to kolejnym głosem w dyskusji nad przyszłością śmigłowca bojowego jako takiego (taktyczną i ekonomiczną) w kontek­ście polskiego zakupu aż 96 maszyn tego typu. Odmienny kurs przyjmują indyjskie wojska lądowe, które chcą mieć jeszcze więcej Apache’ów.

Indie zamówiły dwadzieścia dwa AH-64E dla sił powietrznych w czerwcu 2018 roku po blisko dziesięcioletnim postępowaniu przetargowym. Pierwszy śmigłowiec uroczyście przekazano 10 maja 2019 roku w zakładach Boeinga w Mesie w stanie Arizona. Pierwsze osiem egzemplarzy weszło na stan 125. Eskadry Śmigłowcowej „Gladiatorzy” z bazy Pathankot. Dostawy trwały do lipca 2020 roku.

Kontrakt zawierał klauzulę z opcją zakupu dodatkowych jedenastu AH-64. Wojsko zamierzało w pełni ją wykorzystać, ale rząd ograniczył zamówienie do sześciu sztuk – dla wojsk lądowych. Zamówienie oficjalnie złożono w lutym 2020 roku z planowanym rozpoczęciem dostaw w ciągu trzech lat. Ale niedługo potem świat opanowała pandemia COVID-19 i skutek był taki, że pierwsze trzy egzemplarze przybyły do bazy Hindan… w ubiegłym miesiącu. Druga trójka ma być na miejscu jeszcze w tym roku. Ich użytkowniczką będzie nowo powołana 451. Eskadra Korpusu Powietrznego Wojsk Lądowych w Dźodhpurze.

Jak informuje indyjski serwis IDRW, wojska lądowe planują już zakup kolejnych dwunastu AH-64E. Docelowo cały komponent uderzeniowy Korpusu Powietrznego miałby liczyć ponad 150 śmigłowców bojowych. Oprócz Apache’ów (z obu rodzajów sił zbrojnych) w tej liczbie znalazłyby się Prachandy, a także Rudry, czyli wielozadaniowe Dhruvy w konfiguracji WSI (Weapons System Integrated).

Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.

Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.

Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.

KWIECIEŃ BEZ REKLAM GOOGLE 82%

AH-64E należące do sił powietrznych stanowią wprawdzie ich własność, ale działają w ramach skomplikowanego systemu dającego kontrolę operacyjną nad nimi wojskom lądowym. Także wojska lądowe są odpowiedzialne za szkolenie lotników i techników. Tu i ówdzie pojawiają się głosy, aby całkowicie wyjąć śmigłowce bojowe ze struktury sił powietrznych i przekazać je wojskom lądowym. Ale oczywiście siły powietrzne nie chcą się pozbywać tego cennego komponentu.

Tak czy inaczej do końca roku Korpusu Powietrzny Wojsk Lądowych powinien mieć do dyspozycji sześć AH-64E. Pozyskanie kolejnego tuzina miałoby dać siłom powietrznym furtkę umożliwiającą wycofanie ze służby piętnastu Mi-24 i Mi-35, które w większości są już zaniedbane. W takim układzie siłom powietrznym pozostałyby – po uwzględ­nie­niu właśnie realizowanych zamówień – 50 Rudr, 66 Prachandów i, rzecz jasna, 22 AH-64E. Tymczasem wojska lądowe, którym zależy na autonomii zwłaszcza w zakresie udzielania bezpośredniego wsparcia pododdziałom, będą mogły się pochwalić flotą 18 AH-64E, 95 Prachandów i 74 Rudr. Trzeba jednak mieć na uwadze, iż zamówienia mogą zostać obcięte.

Formacja indyjskich AH-64E należących do sił powietrznych. Mają one szare malowanie „lotnicze”, w odróżnieniu od tych należących do wojsk lądowych.
(Ministry of Defence, Government of India)

Prachand i Rudra

W indyjskiej doktrynie śmigłowce mają być używane przede wszystkim na górzystym pograniczu z Chinami i Pakistanem. Z tego względu amerykańskim śmigłowcom przypisano rolę swoistej ciężkiej artylerii. Końmi roboczymi pozostaną jednak Prachand i Rudra. Uzbrojenie tego drugiego obejmuje kierowane laserowo pociski rakietowe FZ275, pociski powietrze–powietrze Mistral i pociski Dhruvastra, czyli lotnicza wersja roz­wo­jowa ppk Nag (kobra), cechująca się zasięgiem ponad 7 kilometrów. Rudra może jednak być łatwo rozbrojona i przeobrażona w poczciwego transportowego Dhruva, zdolnego do przewozu pasażerów i ładunków.

Prachand z kolei powstał na bazie Dhruva jako wyspecjalizowany górski śmigłowiec bojowy. I jak się okazuje, oczekiwania te spełniono połowicznie. Jak pisaliśmy w ubiegłym roku, próby w warunkach operacyjnych dowiodły, że Prachand, owszem, jest na wskroś górski, ale już niekoniecznie bojowy. Siły powietrzne rozmieściły swoje śmig­łow­ce przy granicy indyjsko-pakistańskiej, na lotnisku w Dźodhpurze, natomiast maszyny Korpusu Powietrznego trafiły do Missamari w stanie Asam, nieopodal Linii Faktycznej Kontroli, czyli linii demar­kacyjnej oddzielającej terytoria kontrolowane przez Indie od tych kontrolowanych przez Chiny. Oba rodzaje sił zbrojnych zgłaszały poważny zarzut: śmigłowiec jest beznadziejnie nie­do­zbro­jony.

Najpoważniejszym brakiem są przeciw­pan­cerne pociski kierowane. Obecnie Prachand może przenosić jedynie pociski FZ275 kalibru 70 milimetrów, które nie nadają się do zwalczania celów mocno opancerzonych. W planach jest integracja ze śmigłowcem pocisku Dhruvastra.

Nie wiadomo jednak, kiedy mogłoby to nastąpić, mimo że pierwsze próby LCH (jak wówczas nazywał się Prachand) z Heliną (Helicopter-launched Nag, jak wówczas nazywała się Dhruvastra) prze­pro­wa­dzo­no już w 2018 roku. Tak duże opóźnienie samo w sobie jest zresztą źródłem frustracji dla wojskowych. Wydawało się bowiem, że testy wykazały możliwość bezproblemowej integracji. Tymczasem okazuje się, że albo wystąpiły jakieś nieujawnione kłopoty albo też przez bite sześć lat nikt nie dbał o to, aby posunąć projekt naprzód.

HAL ma w planach wyposażenie Prachanda także w inne rodzaje uzbro­jenia, na przykład w amunicję krążącą przenoszoną w rurowych wyrzutniach pocisków rakietowych. Takie rozwiązanie pozwala zwiększyć nie tylko siłę i precyzję rażenia śmigłowca, ale także świadomość sytuacyjną załogi. Kolejnym pomysłem, na razie od­leg­lej­szym w czasie, jest opracowanie rodzimego pocisku prze­ciw­lot­ni­czego krótkiego zasięgu, który nie tylko trafiłby w ręce (czy raczej na ramiona) żołnierzy wojsk lądowych, ale także stałby się pociskiem powietrze–powietrze zapewniającym Prachandowi możliwość samoobrony. Rozwiązaniem pomostowym będzie tu fran­cuski Mistral.

Ostatnim punktem na liście jest działko. Obecnie Prachand korzysta z rozwiązania dostarczanego przez francuskiego Nextera – działka kalibru 20 milimetrów w stanowisku THL-20. Docelowo ustąpi ono miejsca rodzimemu modułowi opracowanemu przez Arma­ment Re­search and Deve­lop­ment Estab­lish­ment (z działkiem tego samego kalibru).

Para Prachandów w locie.
(Government of India

Indyjskie wojska lotnicze przyjęły do służby śmigłowiec Prachand w bazie w Dźodhpurze w październiku 2022 roku. Konstrukcja przeszła długą drogę (prace badawczo-rozwojowe zaczęto w 2006 roku, prototyp oblatano 29 marca 2010 roku). Związane to było nie tylko z typowymi dla indyjskich programów opóźnieniami, ale także z wysokimi wymaganiami stawianymi przed kon­struk­cją. Dla indyjskich sił zbrojnych naj­waż­niejszą cechą Prachanda jest zdolność działania w rozrzedzonym powietrzu środowiska wysokogórskiego. Jednocześnie wiropłat musi sobie radzić także w warunkach pustynnych i przy dużej wilgotności powietrza.

To właśnie LCH we wrześniu 2015 roku stał się pierwszym w historii śmigłowcem bojowym, który wylądował na obszarze lodowca Siachen. Jest to jeden z naj­więk­szych lodowców świata (naj­więk­szy w paśmie Karakorum), ciągnie się z wysokości 5753 metrów do wysokości 3620 metrów nad poziomem morza. Śmigłowiec wylądował w mieście Leh, przy dolnej części lodowca, w rejonie będącym przedmiotem odwiecznego sporu z Pakistanem.

Shanze1, Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 4.0 Międzynarodowe