IRIS-T to jeden z najpopularniejszych europejskich pocisków do zwalczania celów latających. Może być odpalany z samolotów bojowych i wystrzeliwany z wyrzutni naziemnych. W tym drugim wariancie, IRIS-T SL (Surface Launch), odnosi duże sukcesy w Ukrainie. Wyciągając wnioski z wojny rosyjsko-ukraińskiej, Diehl Defence zaprezentował na tegorocznej edycji ILA nowe rozwiązania oparte na tym sprawdzonym pocisku.

IRIS-T SLS Mk 4

W centrum uwagi znalazł się system przeciwlotniczy IRIS-T SLS Mk 4. Jest to kompletny i samo­wystar­czalny system przeciw­lot­ni­czy zabudowany na jednym nosicielu. W przypadku egzemplarza prezentowanego na tragach był to Mercedes Zetros 6 × 6, ale równie dobrze można użyć innej ciężarówki czy podwozia gąsie­ni­co­wego o podobnej ładowności. Na samochodzie zainstalowano wyrzutnie dla ośmiu pocisków, radar oraz systemy dowodzenia i kontroli. Celem jest uczynienie całego kompleksu bardziej elastycznym i mobilnym. System może działać całkowicie autonomicznie i w ramach zintegrowanego systemu obrony powietrznej państwa.

Poza dotychczasowymi zadaniami IRIS-T SLS Mk 4 ma być użyteczny przede wszystkim w eskor­to­wa­niu wojsk w czasie przemarszu. Sprzyjać temu będzie zaplanowana do wprowadzenia w przyszło­ści możliwość strzelania w czasie jazdy z niewielką prędkością. Wystrzelenie pocisków następuje z wyrzutni ustawionej całkowicie pionowo lub pod wybranym kątem, ale ustawienie pionowe jest bardziej efektywne, bo pocisk może łatwiej polecieć w dowolną stronę.

System przeciwlot­niczy IRIS-T SLS Mk 4.
(Maciej Hypś, Konflikty.pl)

Poza zabudową całego systemu na jednym pojeździe i możliwością strzelania w ruchu trzecią cechą wyróżniającą jest zastosowanie kontenerów transportowo-startowych. We wcześniej­szych wersjach systemu pociski spoczywały na odsłoniętych szynach startowych. Zastosowanie kontene­rów zabez­pie­cza pociski nie tylko przed warunkami atmosferycznymi, ale przede wszystkim przed odłam­kami. IRIS-T SLS wykorzystuje bez żadnych modyfikacji standardowe pociski IRIS-T znane z myśliw­ców. W przypadku wystrzelenia z ziemi zasięg wynosi 12 kilometrów, a pułap – 6 kilo­metrów.

Na targach system IRIS-T SLS Mk 4 prezentowano z radarem Saab Giraffe zainstalo­wa­nym na podnoszo­nym maszcie, ale możliwe jest zastosowanie innych radarów zgodnie z wymogami klienta. Drugim sensorem jest głowica opto­elek­tro­niczna. Ponadto system można uzupełnić o dodat­kowe elementy, na przykład system anty­dro­nowy Diehl Defence Cicada lub zdalnie sterowany moduł uzbrojenia do samo­ob­rony i również zwalczania dronów.

Wysyłanie redaktorów na targi zbrojeniowe i pokazy lotnicze to jeden z podstawowych celów, na które zbieramy pieniądze. Mamy nadzieję, że tegoroczne sprawozdanie z ILA przypadło Wam do gustu. Jeśli nasze artykuły były dla Was interesujące, możecie nas wesprzeć w przygo­to­waniu kolejnych wyjazdów, udzielając wsparcia tutaj.

Jeśli zdecydujecie się przesłać nam jakąś kwotę, dopiszcie w wiadomości (dedykacji), że to za relację z ILA. Będzie to dla nas cenna wskazówka na przyszłość.

Nasze artykuły z tegorocznego salonu i z poprzednich możecie przeczytać tutaj.

IRIS-T dla dronów

Drugą nową propozycją Diehl Defence na wykorzystanie pocisków IRIS-T jest uzbrojenie w nie dronów. Pocisk mogliśmy zobaczyć między innymi jako propozycję uzbrojenia dla dronów CCA MQ-28 Ghost Bat oferowanych Luftwaffe, ale niemiecka firma przygotowała także własne rozwiązanie.

Na stoisku prezentowany był dron myśliwski Cobra 600. Jest to bezzałogowa platforma opracowana przez Polaris Raumflugzeuge napędzana dwoma niewielkimi silnikami odrzutowymi (chociaż przygotowano miejsce dla dwóch dodatkowych silników) i przenosząca na grzbiecie kadłuba pojedynczy pocisk IRIS-T zamontowany na identycznej belce, jak te wykorzystywane w myśliwcach Eurofighter Typhoon. Nie wiadomo, jaka jest prędkość nosiciela, ale promień operacyjny sięga około 250 kilometrów.

Makieta drona Cobra 600 z pociskiem IRIS-T.
(Maciej Hypś, Konflikty.pl)

Ciekawa jest koncepcja użycia. Cobra 600 nie jest wyposażona w żadne czujniki. Dron ma działać jako element naziemnego systemu obrony przeciw­lot­ni­czej i być z nim całkowicie zintegro­wany. Ma to być środek do wydłużenia zasięgu pocisków wystrzeli­wanych z ziemi. Po wykryciu zagroże­nia Cobra 600 będzie radio­komen­dowo kierowana do odpowiedniego sektora. Tam głowica napro­wa­dza­jąca pocisku powinna uchwycić cel i naziemny operator wyda komendę do odpale­nia. Możliwe jest także odpalenie w trybie lock-on-after-launch (LOAL), w którym pocisk na początku nie widzi celu, ale jest na niego wstępnie naprowa­dzany według danych przesyłanych z naziemnego stanowiska kierowania.

Cobra 600 działa z klasycznych pasów startowych, ale możliwe jest wykorzystanie na przykład drogowych odcinków lotniskowych czy nieprzygotowanych w żaden sposób autostrad. Samolot ma składane podwozie z kołem przednim. Co do zasady samolot jest wielokrotnego użytku, ale ma być na tyle tani, aby w razie potrzeby dowódcy nie bali się go poświęcić, na przykład do wydłużenia lotu aż do całkowitego zużycia paliwa. Pierwszy lot Cobry 600 z doczepioną atrapą pocisku odbył się w zeszłym roku.

Cobra 600 może patrolować wybrany obszar w oczekiwaniu na pojawienie się zagrożenia. Może również oczekiwać w gotowości na pasie startowym i startować dopiero w momencie pojawienia się zagrożenia.

IRIS-T dla ukraińskich F-16

W czasie targów ILA Harald Bushek, szef programu IRIS-T w Diehl Defence, poinformował, że firma przygotowuje się do integracji pocisków z ukraińskimi myśliwcami F-16. Nie podał jednak żadnych szczegółów tej operacji. Firma ma w tym doświadczenie, ponieważ IRIS-T już dekadę temu zintegrowane z F-16A/⁠B należącymi do sił powietrznych Tajlandii. Ukraina również używa F-16A/⁠B, dostarczonych głównie z Holandii i Norwegii.

Pocisk powietrze-powietrze IRIS-T.
(Maciej Hypś, Konflikty.pl)

Ukraina ma duże i dobre doświadczenia z tymi pociskami. Systemy IRIS-T SLS i SLM stanowią ważny element tamtejszej obrony przeciw­lot­ni­czej. Do tej pory otrzymała dziesięć systemów obu typów, obejmujących łącznie ponad 40 wyrzutni. Według informacji niemieckiego producenta ich celność wynosi ponad 95%. Najczęściej zestrzeli­wane są pociski manewrujące Ch-101, Ch-555 i 3M14 Kalibr, jak również drony szeroko pojętej rodziny Szahed.

Najbardziej przemawia za integracją niemieckich pocisków z F-16 ich dostępność. Bushek powiedział, że do tej pory wyprodukowano ponad 5 tysięcy tych pocisków, dostarczonych do 14 państw. Co ważniejsze, jego firma dostarcza Ukrainie pociski każdego miesiąca, bez przerw. Można to stwierdzenie odczytywać jako przytyk do Amerykanów, którzy w zależności od humoru prezydenta wstrzymują, ograniczają lub wznawiają dostawy uzbrojenia do kraju napadniętego przez Rosję. Bazując na dostępnych zdjęciach, wiemy, że ukraińskie F-16 latają w tej chwili najczęściej z pociskami AIM-9 Sidewinder.

Maciej Hypś, Konflikty.pl