Jeszcze niedawno wydawało się, że Hiszpania zastąpi swoje Harriery Lightningami II w wersji F-35B, a za około dekadę na uzbrojenie będzie wchodził samolot bojowy NGF opracowany wspólnie przez Francję, Niemcy i Hiszpanię. W ciągu zaledwie kilku miesięcy, na skutek kryzysu programu FCAS i pogorszenia się relacji hiszpańsko-amerykańskich, sytuacja uległa skomplikowaniu. Z jednej strony hiszpańskie lotnictwo jest teraz zagrożone brakiem myśliwców pokładowych i brakiem spodziewanego myśliwca nowej generacji, ale jednocześnie otwierają się nowe możliwości.
To, że czas Harrierów nieuchronnie dobiega końca, wiadomo od dawna. Sama hiszpańska marynarka wojenna planowała je wycofać około 2030 roku. W związku z tym Hiszpania już w 2017 roku złożyła zapytanie o możliwość pozyskania myśliwców F-35B. Nie miała zresztą innego wyboru, ponieważ jej jedyny lotniskowiec Juan Carlos I jest przystosowany jedynie do przyjmowania samolotów krótkiego startu i pionowego lądowania, a amerykański myśliwiec jest jedyną maszyną tej klasy dostępną obecnie na rynku.
Od tego czasu temat pozyskania tych samolotów powracał co jakiś czas, ale do tej pory nie doszło do formalnego zamówienia. Natomiast służbę Harrierów postanowiono wydłużyć co najmniej do 2032 roku wykorzystując możliwość nabycia części zamiennych z zapasów Włoch i Stanów Zjednoczonych.
Równolegle toczy się modernizacja sił powietrznych. W latach 2022–2023 zamówiono łącznie czterdzieści pięć Eurofighterów Typhoonów dla zastąpienia EF-18 (F/A-18 Hornet). Pozwoliłoby to utrzymać lotnictwo na dostatecznie wysokim poziomie do czasu wdrożenia myśliwców nowej generacji.
Hiszpania dołączyła do francusko-niemieckiego programu FCAS w 2019 roku, ale od początku odgrywała tam rolę drugoplanową bez rzeczywistego wpływu na podstawowe kwestie. Te rozstrzygają się pomiędzy Dassaultem a niemieckim oddziałem Airbusa. Oba koncerny od 2024 roku prowadzą spór odnośnie do podziału prac, praw własności intelektualnej i dzielenia się rozwiązaniami technicznymi z partnerem. Spór doprowadził do wstrzymania prac nad samolotem i grozi całkowitym anulowaniem programu FCAS. W kwietniu mają się odbyć rozmowy ostatniej szansy, ale większość obserwatorów jest sceptyczna co do przyszłości programu.
Utrzymanie Konfliktów jako serwisu wolnego od reklam Google to dla nas priorytet. Dzięki Waszemu wsparciu z Patronite i BuyCoffee udało się to do tej pory i chcielibyśmy, aby tak zostało.
Żeby działać bez reklam Google, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie. To próg, który pozwala nam skupić się na pracy. Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.
Nie spodziewamy się, że każdy będzie nas wspierał finansowo. Ale jeśli zdecydujecie się pomóc, zadbamy o to, by każda złotówka realnie pracowała na rozwój serwisu.
Nasze comiesięczne raporty finansowe możecie przeczytać tutaj.
Na to wszystko nakłada się kryzys w relacjach Madryt–Waszyngton spowodowany odmową Hiszpanii w kwestii wsparcia amerykańsko-izraelskiego ataku na Iran. Hiszpania odmówiła Amerykanom prawa do wykorzystania swoich baz lotniczych przez samoloty zaangażowane w ataki na Iran. Ponadto Hiszpania odmówiła wysłania okrętów wojennych do wsparcia Amerykanów. Na dodatek tamtejszy rząd otwarcie mówi, że nie zwiększy wydatków na obronność powyżej obecnych około 2% PKB. To oczywiście spotkało się z klasyczną teatralną odpowiedzią amerykańskiego prezydenta, wzywającego do zerwania więzi handlowych pomiędzy oboma krajami i grożącego użyciem baz nawet bez zgody władz hiszpańskich.
W związku z tym rząd hiszpański ogłosił decyzję o bezterminowym zawieszeniu rozmów na temat pozyskania F-35. Równolegle poinformowano o priorytetowym traktowaniu europejskiego przemysłu obronnego w postaci Eurofighterów i FCAS, chociaż jak wspomniano, z tym ostatnim wiąże się wiele niewiadomych.
W związku z de facto rezygnacją z zamówienia myśliwców piątej generacji podjęto decyzję o wydłużeniu służby EF-18. Pierwotnie miały one służyć do około 2030 roku, ale według najnowszych planów polatają co najmniej dziesięć lat dłużej – do około 2040 roku. Ich utrzymanie w sprawności będzie oczywiście droższe i trudniejsze. Z drugiej strony ma to pozwolić na przeskoczenie piątej generacji i wdrożenie myśliwców jeszcze nowszych. Nie ma również planów zastąpienia EF-18 dodatkowymi Eurofighterami.
– Zawsze utrzymywaliśmy w składzie sił powietrznych przynajmniej dwie różne floty samolotów – tłumaczy szef sztabu Ejército del Aire y del Espacio, generał Francisco Braco. – Jeśli na jednym typie zostanie wykryta jakaś usterka, przeważnie pierwszym krokiem jest uziemienie całego typu.

Hiszpański Typhoon pobierający paliwo z amerykańskiego KC-130J.
(US Marine Corps / Staff Sgt. Vitaliy Rusavskiy)
Pozostawienie w uzbrojeniu zarówno Eurofighterów, jak i starych EAV-8B i EA-18 pozwala na zachowanie w czynnej służbie przynajmniej części lotnictwa w przypadku konieczności uziemienia jednego z typów.
Natomiast jeśli chodzi o lotnictwo pokładowe, warto wspomnieć o rozwiązaniu tureckim, w którym Anadolu zamiast planowanych F-35B wykorzystuje samoloty bezzałogowe TB3, a w przyszłości mają do nich dołączyć drony Kızılelma i pokładowy wariant Hürjeta. Hiszpania i Turcja w ostatnim czasie blisko współpracują w sferze wojskowej. Hürjet został wybrany na nowy samolot szkolenia zaawansowanego dla hiszpańskich sił powietrznych. Może się okazać, że po wycofaniu Harrierów także na hiszpańskim lotniskowcu będą bazowały głównie maszyny bezzałogowe.
Tak więc wstrzymanie zakupu F-35 nie oznacza natychmiastowej degradacji zdolności hiszpańskich sił powietrznych, za to pozwala uniknąć potencjalnie kłopotliwych rozmów z Waszyngtonem. Hiszpanie nie narażają się również na opóźnienia w dostawach, przekierowanie zamówionego uzbrojenia do innego państwa czy kreatywne podejście Amerykanów do zarządzania otrzymanymi już pieniędzmi. Potwierdzają zarazem przywiązanie do europejskiej suwerenności przemysłowej, jednocześnie nie zamykając drzwi do współpracy z Amerykanami w dalszej przyszłości.
Takie podejście ma również minusy, a największym jest niemal pewne skasowanie programu FCAS. Początkowo samolot miał wejść do służby w latach 2035–2040. Obecnie termin ten został przesunięty na lata 2040–2045 i jest to ostatni możliwy termin, ponieważ dalsze opóźnienie zagroziłoby francuskiemu lotniczemu komponentowi odstraszania jądrowego. Jednak najbardziej prawdopodobne jest skasowanie całego programu, co może nastąpić nawet w najbliższych tygodniach. W takim wypadku Hiszpanie zostaliby bez samolotu nowej generacji. Możliwe by było dołączenie do programu GCAP, ale raczej jedynie w roli klienta, bez angażowania własnego przemysłu, co z punktu widzenia Madrytu było jedną z głównych zalet programu FCAS.
Pozostaje jeszcze jedna opcja – turecka. Bazując na wspomnianych już dobrych relacjach między oboma państwami, można sobie wyobrazić zakup w Turcji myśliwców Kaan. Taka operacja jest możliwa zarówno z politycznego, jak i z gospodarczego punku widzenia. Przypomnijmy, że w programie pozyskania samolotów Hürjet istotną rolę będzie odrywał hiszpański oddział Airbusa i wiele lokalnych przedsiębiorstw.
Tak samo może być w przypadku potencjalnego kupna Kaana. Hiszpanie dysponują dosyć zaawansowanym przemysłem lotniczym pozwalającym im na przykład samodzielnie modernizować EF-18 czy Eurofightery, więc nie powinni mieć także problemów z częściową produkcją u siebie tureckich myśliwców. Turcja także otwarcie ogłasza gotowość do przeniesienia przynajmniej części produkcji do krajów kupujących Kaana i nie dotyczy to tylko Hiszpanii.


