Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że sprawa niedoszłych patrolowców dla urugwajskiej marynarki wojennej skończy się przed sądem. Hiszpańska stocznia Cardama przekazała urugwajskiemu resortowi obrony datę mediacji ustaloną na marzec. Jeśli te nie dojdą do skutku, sprawa trafi na wokandę. Stocznia zaznacza, że to ona padła ofiarą oszustwa, a zarzuty przedstawiane przez rząd w Montevideo godzą w dobre imię przedsiębiorstwa.

Gwoli przypomnienia: umowę na dostawę dwóch patrolowców pełnomorskich podpisano w lipcu 2023 roku. Hiszpańska oferta, opiewająca na na kwotę 82,2 miliona euro, była najtańsza spośród ośmiu zgłoszonych i spełniała wszystkie wymagania marynarki. Dostawy planowano na początek i koniec 2025 roku. Ostatecznie patrolowce ukończono zaledwie w około 15%, a producent zamówił jedynie część wyposażenia, między innymi silniki Caterpillar. W kwietniu za problemy z kontraktem wymierzono kary kilkutygodniowego aresztu czterem wysokiej rangi oficerom urugwajskiej floty. Znalazł się w tym gronie jej były dowódca, admirał Jorge Wilson Menéndez.

Z czasem okazało się również, że stocznia Cardama odpowiedzialna za kontrakt formalnie nie istnieje. Fakt ten został zatajony przed rządem w Montevideo, a wcześniejsze gwarancje złożone przez firmę okazały się nie mieć pokrycia. W rezultacie niewydolna Armada Nacional del Uruguay nie otrzyma w najbliższym czasie nowych jednostek, których łaknie jak kania dżdżu.

W październiku prezydent Yamandú Orsi i cały resort obrony poinfor­mo­wali o zerwaniu umowy z firmą. Montevideo chce również odzyskać środki w wysokości 30 milionów dolarów przelane stoczni na poczet realizacji kontraktu oraz wszcząć postępowanie administracyjne i karne. Urugwajski sąd ma stwierdzić, czy przy wyborze oferty doszło do korupcji i czy działania poprzedniego rządu były celowe.

Stocznia i część urugwajskich parlamentarzystów opozycji (poprzedniego rządu, odpowiedzialnego za podpisanie umowy) usilnie próbowali przekonać nowe kierownictwo resortu do cofnięcia decyzji, między innymi wizytując budowane okręty. Sama stocznia również próbowała przekonać rząd do polubownego rozwiązania sporu i dokończenia patrolowców, mimo poważnych zarzutów, które przedstawiał rząd w Montevideo. Ostatecznie Urugwaj zerwał wszelkie rozmowy na temat kontynuowania programu bądź ugody.

Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.

Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.

Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.

MARZEC BEZ REKLAM GOOGLE 90%

W latach 2023–2024 stocznia zatrudniała tylko jednego (sic!) pracownika, którym był rosyjski dyrektor. W dodatku była zarejestrowana w Wielkiej Brytanii na fałszywe dane. Śledztwo wykazało, iż działalność firmy od 2023 roku była zawieszona i prowadzone było postępowanie upadłościowe. W dodatku rzekome gwarancje europejskiej organizacji handlowej EuroCommerce były nieważne, zaś resort obrony zignorował przy okazji zawarcia umowy ostrzeżenia urugwajskiego banku centralnego.

Sprawa sporu nabrała pędu na początku grudnia. Wpierw stocznia oficjalnie złożyła zawiadomienie do sądu na EuroCommerce. Podkreśliła, że organizacja oszukała stocznię z uwagi na to, iż ta nie wywiązała się z zapisów zawartej umowy. Obecny prezes stoczni Mario Cardama uważa, że podpis notariusza na gwarancjach został sfałszowany, chociaż odmienne zdanie w tym temacie ma Urugwaj. Montevideo zweryfikowało sygnaturę w niezależnych podmiotach, które potwierdziły jego ważność.

Następnie resort obrony Urugwaju oficjalnie potwierdził, że zaprzestał dalszego finansowania programu. W praktyce oznacza to, że stocznia i zaangażowani w budowę okrętów poddostawcy nie otrzymują wynagrodzeń z tytułu realizacji przedsięwzięcia. Stąd też Caterpillar wstrzymał dostawę elementów napędu. Kierownictwo ministerstwa otwarcie zmierza do ostatecznego i całkowitego zerwania umowy, argumentując to również faktem niedotrzymania innych postanowień ze strony stoczni, chociażby harmonogramu. W końcu oba okręty miały być gotowe do końca tego roku.

Teraz ostatni ruch wykonała stocznia, wyznaczając ministerstwu obrony termin mediacji na marzec. Ponieważ sprawa będzie rozpatrywana przez sąd w Urugwaju, mediacje sądowe stanowią w lokalnym prawie obowiązkowy etap przed rozpoczęciem właściwego postępowania. Jest to formalna procedura polubownego rozwiązywania sporów, prowadzona z udziałem bezstronnego mediatora, której celem jest osiągnięcie ugody, skrócenie procesu sądowego i ograniczenie kosztów. W wielu sprawach mediacje są obowiązkowym etapem przed skierowaniem sprawy do sądu.

Niedoszłe okręty miały mieć 86,7 metra długości, 12,2 metra szerokości i zanurzenie rzędu 3,6 metra przy wyporności 1700 ton. Maksymalna prędkość miała wynosić 24 węzły. Na pokładzie maksymalnie można by zaokrętować 80 osób. Stocznia gwarantowała, że jednostki będą prostej konstrukcji, co pozwoliłoby ułatwić eksploatację i obniżyć koszty utrzymania, jednak miały też dysponować pokładem lotniczym i hangarem dla pojedynczego śmigłowca oraz szybkimi łodziami hybrydowymi RHIB. Uzbrojenie miała stanowić armata automatyczna kalibru 30 milimetrów i stanowiska wukaemów.

Co zabawne, po podpisaniu feralnej umowy z Cardamą do urugwajskiego parlamentu wpłynął protest złożony przez kontroferentów: chińską stocznię CSTC i holenderskiego Damena. Chińczycy zarzucali resortowi obrony, że proces wyboru był nieprzejrzysty. Damen natomiast domagał się wyjaśnień, dlaczego jego ofertę odrzucono. W dodatku część południowoamerykańskiej prasy branżowej publikowała artykuły zarzucające hiszpańskiej stoczni nikłą wiarygodność i małe doświadczenie w budowie okrętów patrolo­wych. Podkreślano również, że obie jednostki będą kosztować urugwajskiego podatnika zaledwie 82 miliony euro, podczas gdy ceny konkurencyjnych rozwiązań plasują się w granicach 100 milionów dolarów (około 91 milionów euro po kursie z 2023 roku) za sztukę.

Documento de Defensa muestra atraso en los “hitos” que debería haber cumplido Cardama en la construcción del buque
byu/urymasa1970 inmonte_video

Abstrahując już od kuriozalności sytuacji, znowu największym poszkodowanym będzie Armada Nacional del Uruguay. Nowe okręty obiecywane są urugwajskim marynarzom od blisko piętnastu lat. Dopiero w 2014 roku zatwierdzono plany pozyskania dwóch pełnomorskich okrętów patrolowych, jednak kolejne rządy nie kwapiły się do realizacji przedsięwzięcia.

W 2016 roku Montevideo rozważało pozyskanie włoskich fregat rakietowych typu Maestrale w miejsce wycofanych dwóch fregat typu Comandante João Belo, kupionych w 2008 roku od Portugalii. Portugalskie fregaty były ostatnimi dużymi okrętami bojowymi w urugwajskiej flocie, ostatecznie jednak plany kupienia ich następcy z Włoch nie doczekały się realizacji.

Znacznym wzmocnieniem urugwajskiej floty było przekazanie w 2024 roku przez Stany Zjednoczone trzech małych okrętów patrolowych typu Protector z zasobów straży wybrzeża. Ale Protectory są niewielkimi jednostkami o ograniczonej dzielności morskiej i przy stosunkowo rozległej linii brzegowej Urugwaju nie zastąpią pełnomorskich okrętów patrolowych. Również przyjęty do służby w tym samym roku patrolowiec ROU 10 Huracán – koreański kuter typu Chamsuri – to niewielka jednostka o wyporności pełnej 156 ton i długości 33 metrów. W dodatku ma już swoje lata: kutry tego typu budowano w latach 70. i 80.

Cardama Shipyard