Według serwisu Infodefensa stojąca na czele hiszpańskiego sekretariatu stanu do spraw obrony María Amparo Valcarce poinformowała deputowanych parlamentarnej komisji obrony o potencjalnym zakupie lekkich przeciwpancernych pocisków kierowanych MELLS (Mehrrollenfähiges Leichtes Lenkflugkörper-System). Zeuropeizowana wersja Spike’ów LR2 miałaby być remedium na bolączki w zakresie broni przeciwpancernej po porzuceniu kontraktu z izraelską spółką Rafael Advanced Defense Systems.
Już w czerwcu 2025 roku Valcarce poinformowała o rezygnacji Madrytu z zakupu izraelskiego uzbrojenia. We wrześniu Madryt pozrywał kontrakty na zakup uzbrojenia z Państwa Żydowskiego. Powodem była oczywiście katastrofalna sytuacja humanitarna w Strefie Gazy.
Sprawa nie była błaha, gdyż dotyczyła nie tylko porzucenia zakupu 168 zestawów Spike i 1680 pocisków, ale również ograniczenia pozyskiwania technologii od Izraela. Kontrakt był 287,5 miliona euro. Według źródeł wojskowych mający wejść do portu w Kartagenie statek przewożący części do produkcji pocisków nie został tam wpuszczony.
Zakupu Spike’ów dokonano na kilka dni przed atakiem Hamasu na Izrael w październiku 2023 roku. Już wówczas sprawa miała charakter niemal pilnej potrzeby operacyjnej, a dzisiaj ponownie zyskuje na znaczeniu. Nie ma wątpliwości, że Madryt nadal potrzebuje ppk. Do tej pory jako naturalnych kandydatów wskazywano amerykańskie FGM-148 Javelin czy europejskie Akeron MP. Hiszpania cały czas stoi na stanowisku, że wolałaby włączać do uzbrojenia produkty z Europy, co wyraźnie premiowało Akerona, ale na przeszkodzie stawały koszty logistyczne związane głównie z procesem szkolenia.
Zapotrzebowanie hiszpańskich wojsk lądowych na ppk jest bardzo duże i ma sięgać przynajmniej 2300‒2400 sztuk. Nie będą jedynie wyposażeniem piechoty w wyrzutniach przenośnych, ale staną się też ekwiwalentem Spike’ów LR2 jako uzbrojenia kołowych wozów bojowych VCR Dragón. Hiszpanie chcieliby zamówić również 240 sztuk dla piechoty morskiej.
Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.
Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.
Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.
MELLS produkowane są przez konsorcjum EuroSpike GmbH, które jest spółką joint venture Rheinmetalla, Diehla i Rafaela. MELLS ma być pozbawiony komponentów izraelskich, toteż nie łamie sankcji wprowadzonych przez Madryt. To nie jest zmiana kosmetyczna, ale trzeba podkreślić, że Rafael ma 20% udziałów w konsorcjum zajmującym się produkcją pocisków, więc nie do końca oznacza to odejście od izraelskiej technologii. Produkcja w Niemczech i pozbawienie części z Izraela ma stanowić kompromis dla hiszpańskiego rządu, który na równi ma stawiać zarówno względy operacyjne wojska, jak i polityczne i etyczne.
Zakup MELLS ma być też szansą dla hiszpańskiego przemysłu, gdyż w produkcję mogą zaangażować się lokalne spółki. Część z nich już teraz włączona jest w łańcuch produkcji i dostaw. Pozyskanie innego pocisku mogłoby spowodować przetasowania, gdyż nie wszystkie przedsiębiorstwa podołałyby wyzwaniom produkcji i dostaw komponentów. Produkcja miałaby odbywać się z udziałem czeskiego przedsiębiorstwa Czechoslovak Group poprzez spółkę zależną Fábrica de Municiones Granada.
Powyższe deklaracje Valcarce nie oznaczają, że podjęto zasadnicze decyzje. Pomysł jest obecnie w fazie analizy w Dyrekcji Generalnej Zakupów Wojskowych (DGAM) ministerstwa obrony Hiszpanii. Podkreśla się jednak, że MELLS byłby kompatybilny z już używanymi pociskami w wojskach lądowych czy piechocie morskiej i nie stanowiłby wyzwania logistycznego. Od 2009 roku żołnierze tych dwóch rodzajów sił zbrojnych używają ppk Spike LR. MELLS miałby przyczynić się do oszczędności w zakresie szkolenia. Co więcej, byłby w stanie szybciej osiągnąć gotowość operacyjną, co w pewnym zakresie skompensowałoby stracony czas po anulowaniu kontraktu z Izraelem.
W ramach ciekawostki należy przypomnieć, że jeszcze w październiku ubiegłego roku ministerstwo obrony Turcji rozważało zaproponowanie ppk firmy Roketsan jako alternatywy dla hiszpańskiego wojska. Wówczas wszystko odbywało się na fali poprawiających się relacji na linii Madryt–Ankara. 29 grudnia DGAM podpisała z konsorcjum UTE kontrakt na dostawę 30 samolotów szkolno-treningowych Hürjet dla hiszpańskich sił powietrznych. A to, że kontrakt zostanie podpisany, było wiadome już od końcówki września.
Nic więc zaskakującego, że turecki przemysł chciał pójść za ciosem i przymierzał się do zaproponowania rodziny ppk, w tym Umtas, Omtas i Karaok. Hiszpańskie źródła branżowe potwierdziły kontakty z Roketsanem w sprawie potencjalnej współpracy, choć wówczas była wciąż na wczesnym etapie. Madryt zainteresowany był nie tylko zakupem sprzętu, ale również transferem technologii, który w dłuższym horyzoncie czasowym pozwoliłby produkować pociski lokalnie.
Umtas to pocisk kierowany laserowo o zasięgu od 500 metrów do 8 kilometrów, przeznaczony do integracji na platformach powietrznych, naziemnych i morskich. Według producenta jest uzbrojony w głowice odłamkowo-burzące, które mogą namierzyć cel przed lub po odpaleniu. Z kolei Omtas jest przystosowany do odpalania z wyrzutni na trójnogach lub na pojazdach. Pocisk i wyrzutnia łącznie ważą 35 kilogramów. Zasięg wynosi od 200 metrów do 4 kilometrów. Pocisk wyposażono w tryb „odpal i zapomnij” z możliwością aktualizacji współrzędnych celu w trakcie lotu i uzbrojono w tandemową głowicę przeciwpancerną.
W ofercie Roketsana znalazł się także pocisk krótkiego zasięgu (2500 metrów) Karaok, który działa w trybie „odpal i zapomnij” lub w trybie „wskaż cel po odpaleniu”. Waży 25 kilogramów, ma średnicę 125 milimetrów i długość 1,17 metra. Przeznaczony jest do rażenia czołgów, ciężkich bojowych wozów piechoty i betonowych umocnień. Jak na razie nic nie wyszło z tureckiej propozycji, a w ostatnim czasie sprawa pozyskania uzbrojenia znad Bosforu wyraźnie przycichła.