CIA ostrzegła europejskich sojuszników przed ryzykiem rosyjskiego ataku z użyciem dronów przeciwko celom na terenie Hiszpanii, Francji i Włoch. Bezzałogowce miałyby zostać wystrzelone z wyrzutni ukrytych w kontenerach transportowanych przez statki handlowe. Sam pomysł takiego uzbrojenia jednostek cywilnych nie jest nowy, chociaż do tej pory najczęściej łączono go z Chinami.

Jako pierwszy informację podał hiszpański dziennik El Mundo. Według informacji zdobytych przez gazetę amerykańskie służby ostrzegły przed szykowanym przez Moskwę atakiem. Kolejnym źródłem informacji była osoba powiązana z litewskim ministerstwem obrony. Przekazała ona, że narzędziem ataku będą bezzałogowce Gierbera ukryte w kontenerach przewożonych na statkach. Wilno miało otrzymać informację tuż po wizycie szefa CIA Johna Ratcliffe’a w Moskwie.

Według dalszych informacji, do których dotarł El Mundo, Hiszpania, Francja i Włochy zostały ostrzeżone w pierwszej kolejności. Natomiast szczegółowy raport w tej sprawie został rozpowszechniony pomiędzy ministerstwami spraw zagranicz­nych państw europejskich. Jak zwraca uwagę gazeta, przekazanie raportu zbiegło się w czasie z pilnym posiedzeniem francuskiej rady narodowej, zwołanym 16 września i spotkaniem prezydenta Emmanuela Macrona z przywódcami wszystkich francuskich partii politycznych dwa dni później.

Atak raczej nie nastąpi szybko. Źródła dziennika wskazują na rok 2027. Nie jest to przypadek. Na przyszły rok we wszystkich trzech zagrożonych krajach planowane są wybory parlamentarne lub prezydenckie. Dla Rosji jest to więc doskonała okazja do destabilizacji. Zaskoczenie i szok wywołany atakami mogłyby wesprzeć partie skrajnej lewicy i prawicy, dziwnym trafem zwykle nastawione prorosyjsko, i w kon­sek­wen­cji ograniczyć pomoc dla Ukrainy.

Jeśli kiedykolwiek się zastanawialiście, czy nas wspierać czy nie – teraz nadszedł moment na decyzję.

Od blisko dwóch lat utrzymujemy się głównie z Waszej hojności i zrezygnowaliśmy z reklam Google. Od kilku miesięcy nasze dochody nie zbliżają się do założonego progu i nasza „poduszka”, z której finansujemy wszystko poza podstawowymi kosztami utrzymania serwera i domeny, się kurczy.

W tym roku byliśmy w Berlinie na ILA i w Kielcach na MSPO. Na przyszły rok też mamy ambitne plany. Tymczasem koszty utrzymania serwisu idą w górę. Zależy nam aby Konflikty dalej były wolne od reklam Google, dlatego prosimy Was o wsparcie.

Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.

LISTOPAD BEZ REKLAM GOOGLE 70%

Gierbera jest tutaj dobrym narzędziem ataku. Z głowicą bojową o masie około 18 kilogramów nie wyrządzi zbyt dużych szkód, natomiast w kremlowskiej logice może być jasnym sygnałem, pozwalającym straszyć wybuchem trzeciej wojny światowej i prowadzić wojnę kognitywną. Na marginesie zwróćmy uwagę, że w myśl rosyjskiej propagandy na użytek wewnętrzny trzecia wojna światowa w zasadzie już trwa. Gorzej z tak zwaną „plausible deniability”, czyli w miarę przekonywającą możliwością wyłgania się ze sprawstwa. Jeśli dojdzie do ataku, Moskale na pewno będą usiłować zrzucić winę na Ukraińców, chociaż zapewne nie zabraknie ludzi zdolnych uwierzyć w tezę o Gierberach do kupienia w każdym sklepie z dronami.

Jednak rosyjska propaganda wyprzedziła jednak zachodnie media. Telegramowy kanał Rybar już 19 września opublikował wpis zatytułowany „Rosyjskie «lekarstwo» na francuską arogancję”. Scenariusz ataku jest tam nieco inny. Dotyczy tylko Francji, a narzędziem są nie Gierbery, ale znacznie potężniejsze odrzutowe Gieranie 5 odpalane z północnego wybrzeża Algierii. Na liście celów znalazły się zakłady lotnicze, bazy wojskowe, elektrownie jądrowe i kompleksy petrochemiczne

Konteneryzacja systemów uzbrojenia

Trend do konteneryzacji uzbrojenia wywołał rosnące zainteresowanie uzbrajaniem statków handlowych. Do tej pory najwięcej mówiło się w tym kontekście o Chinach, które od lat wykazują duże zainteresowanie umieszczaniem wyrzutni pocisków rakietowych i manewrujących w kontenerach i mają na tym polu niemałe osiągnięcia. Zaskakujący atak takich krążowników pomocniczych na Hawaje, a nawet zachodnie wybrzeże jest jednym z czarnych scenariuszy rozważanych w USA.

Według amerykań­skich źródeł wywiadow­czych Chiny od ponad sześciu lat pracują nad uzbrojeniem statków handlowych w kontenerowe wyrzutnie pocisków manewru­ją­cych. Biorąc pod uwagę liczbę jednostek do dyspozycji chińskich i hongkońskich armatorów, szacowaną przez Konferencję Narodów Zjednoczonych do spraw Handlu i Rozwoju na blisko 11,5 tysiąca, fakt członkostwa wielu z nich w milicjach morskich i duży ruch towarowy przez Pacyfik, powstają warunki do przeprowadzenia zaskakującego ataku na amerykańskie porty i obiekty wojskowe na zachodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych.

W grę wchodzą nie tylko klasyczne pociski manewrujące. Z pokładów statków handlowych równie dobrze mogą startować systemy bezzałogowe, od niewielkich dronów po amunicję krążącą. Trzeba też pamiętać tutaj o coraz bardziej zacierającej się granicy między amunicją krążącą, uderzeniowymi bezzałogowcami takimi jak Gierań i Gierbera, a „budżetowymi” pociskami manewrującymi jak Barracuda 500M Andurila. Skutki takich ataków trudno oszacować, nie należy jednak zakładać niszczycielskich efektów. Bardziej istotna jest możliwość skrytego podejścia do celu oraz porażenia kluczowych elementów infrastruktury cywilnej i wojskowej.

Przykłady skrytego ataku bezzałogowcami stały się ostatnio dobrze znane, a powodowanych przez nie szkód materialnych, o upokorzeniu nie wspominając, Rosja doświadczyła na własnej skórze. Wystarczy wspomnieć o ukraińskiej operacji „Pajęczyna”, ale nie należy też zapominać o prowadzonych w podobny sposób izraelskich atakach w Iranie.

Wróćmy jednak do systemów okrętowych. Uzbrojone statki handlowe to zagrożenie także dla Tajwanu. Chiny mogą w ten sposób wyprowadzić zaskakujące uderzenie rozpoczynające operację wojskową przeciwko wyspie. Spekulacje zaczęły szaleć pod koniec grudnia ubiegłego roku, gdy w sieci pojawiły się zdjęcia frachtowca Zhong Da 79 stojącego przy nabrzeżu szanghajskiej stoczni Hudong-Zhonghua. Na jego pokładzie doliczono się około 60 wyrzutni umieszczonych w kontenerach. Na tym nie koniec. Skonteneryzowano również radary i zestawy obrony bezpośredniej 1130 kalibru 30 milimetrów, a do tego dodano jeszcze wyrzutnie wabików. Tym sposobem naprawdę powstał solidnie uzbrojony krążownik pomocniczy, chociaż obecność na pokładzie licznych wyraźnie wojskowych anten i artylerii zdecydowanie utrudnia podawanie się za niewinny statek handlowy.

Chiny nie są na tym polu osamotnione. W Stanach Zjednoczonych również od lat dyskutuje się o uzbrajaniu statków handlowych i wydawaniu im listów kaperskich. Amerykańskie rozważania snują się jednak wokół zwalczania chińskiej żeglugi na morzach i oceanach, nie na zaskakujących atakach na cele lądowe. Również Rosja nie próżnuje. Jak przypomina ukraiński serwis Defense Express, już w roku 2020 producent bezzałogowców ZALA z powodzeniem przeprowadził start drona z poruszającej się łodzi. Do badań powrócono w roku 2024. Ze stacjonarnej platformy morskiej startowały wówczas różne typy bezzałogowców, głównie rozpoznawczych, ale także amunicja krążąca Łancet.

Moskale mają więc czym atak przeprowadzić. Osobną kwestią pozostaje wyszukiwanie i naprowadzanie na cel. Sprawę mogą rozwiązać zaprogramowanie trasy przed startem, satelity, a także wskazywanie celów przez jednostki naziemne. To ostatnie zapewne jest w zasięgu możliwości rosyjskiego wywiadu.

Zamiast zakończenia

Znaleźliśmy się w napiętej, aczkolwiek interesującej sytuacji. Atak bezzałogowcami startującymi ze statków „floty cieni” jest jak najbardziej możliwy. Rosja stara się użyć takiej groźby do wywarcia presji na państwa europejskie. Oczywistym celem jest tutaj wstrzymanie pomocy dla Ukrainy, kolejnymi – sprawdzanie spójności NATO i granic, do jakich można się posunąć. Natomiast kontrolowane przecieki do mediów ze strony europejskich rządów sygnalizują: „wiemy, co robicie”, i w domyśle możliwość pokrzyżowania planów Kremla.

W całym tym kontredansie jest zasadnicza różnica w podejściu obu stron. Zilustrujemy ją dwoma cytatami. Institute for the Study of War w swoim raporcie „The Russian Military Campaign Against Europe: Current Objectives and Efforts” (Rosyjska kampania wojskowa przeciwko Europie: aktualne cele i działania) stwierdza, że:

Rosja działa w ramach scenariusza wojennego skierowanego przeciwko Europie, podczas gdy Europa nadal funkcjonuje w ramach scenariusza pokojowego. Wojna na pełną skalę między Rosją a NATO nie jest ani nieunikniona, ani nie zbliża się nieuchronnie, jednak NATO i państwa europejskie muszą zdawać sobie sprawę z ram, w jakich działa Kreml, aby podjąć niezbędne działania mające na celu powstrzymanie eskalacji ze strony Rosji.

Tak naprawdę niewiele zmieniło się od roku 1957, gdy Henry Kissinger opublikował swoją przełomową książkę „Broń jądrowa i polityka zagraniczna”. Wprawdzie cytat dotyczy wczesnego etapu rosyjskiego wymachiwania atomową pałką, ale równie dobrze można go odnieść do działań hybrydowych i poniżej progu wojny.

Byliśmy podatni na sowieckie manewry, ponieważ nasza doktryna strategiczna uznaje zbyt mało punktów pośrednich między totalną wojną a totalnym pokojem. W okresach radzieckiej agresji trudno nam było znosić ryzyko oporu.

Nacionalna policija Ukrajiny