Trwa kolejna faza izraelskiej operacji w mieście Gaza, pełniącym funkcję stolicy całej strefy. Kierunek ataku nie jest zaskoczeniem. Przygotowania do zajęcia całości miasta trwały od miesiąca, obejmowały nie tylko walki z bojówkami Hamasu, ale również próby przemieszcze­nia ludności na południe. Według szacunków Cahalu w mieście przebywać miało około miliona mieszkańców, z których ewakuowało się około 400 tysięcy. Według danych ONZ z wtorku liczba ta ma być bliższa 220 tysiącom.

Wraz z nasileniem działań coraz więcej osób opuści miasto, a Izraelczycy mieli otworzyć dodatkowy korytarz humanitarno-ewakuacyjny wzdłuż Drogi Saladyna – głównej szosy w Strefie Gazy. Ale wielu Palestyńczyków chce pozostać w mieście ze względu brak warunków do przeprowadzki związany z wysokimi kosztami namiotów i transportu. Bez tysiąca dolarów w kieszeni praktycznie nie ma sensu ruszać się z miejsca. Innym motywem ma być brak zaufania do Izraelczyków i przekonanie, że nigdzie nie jest już bezpiecznie.

Po dwóch dniach trudno określić, w jakim kierunku idzie ta faza operacji. Według Cahalu miasto Gaza ma stanowić główną twierdzę Hamasu, gdzie można spodziewać się około 2–⁠3 tysięcy terrorystów. Całą siłę Hamasu szacuje się na około 10 tysięcy, z czego zauważalną część mają stanowić nowi, gorzej wyszkoleni rekruci. W natarciu udział biorą obecnie pododdziały 162. Dywizji Pancernej „Ha-Plada” i 98. Dywizji Spadochronowej „Ha‑Esz”. Według planów do walki ma dołączyć 36. Dywizja Pancerna „Ga’asz”. Ponad miastem intensywnie działa zaś izraelskie lotnictwo.

W mieście i na północ od niego pojawiły się znaczące utrudnienia z dostępem do internetu. Według urzędników palestyńskich i organizacji NetBlocks powodem utrudnień ma być atak na kable światło­wodowe. Izrael zaprzeczył, jakoby miałby brać na cel infrastrukturę telekomunikacyjną.

Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.

Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.

Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.

MAJ BEZ REKLAM GOOGLE 59%

Zgodnie z przewidywaniami decyzja o ataku na miasto wywołała oburzenie wielu państw europejskich, organizacji humanitarnych, Organizacji Narodów Zjednoczonych, a nawet Stolicy Apostolskiej. Izrael jednak, w odróżnieniu od ataku na Katar, najprawdopodobniej działa w porozumieniu ze Stanami Zjednoczonymi. Nowa faza operacji następuje po wizycie sekretarza stanu Marca Rubio w Izraelu, a sam Netanjahu ma 29 września odwiedzić Biały Dom. Rubio opuścił Ziemię Świętą w drodze do Kataru, gdzie po raz kolejny ugłaskiwał lokalną władzę i agitował na rzecz rozejmu.

Według hamasowskiego ministerstwa zdrowia tylko dziś – drugiego dnia pełnoskalowej ofensywy lądowej – w izraelskich uderzeniach na terenie strefy zginęło co najmniej trzydzieści osób, w tym dziewiętnaście w samym mieście Gaza. Oficjalne dane izraelskie mówią o atakach na pięćdziesiąt celów minionej nocy i 140 celów na przestrzeni dwudziestu czterech godzin.

Ramatkal (szef sztabu Cahalu) generał broni Ejal Zamir oświadczył, że celem wojny i narodowym obowiązkiem jest uwolnienie zakładników. Izraelskie wojsko będzie, wedle zapewnień Zamira, młócić Hamas do skutku.

Setki tysięcy ofiar

Jak donosi brytyjski The Guardian poprzedni szef sztabu Cahalu, generał broni Herci Halewi, powiedział, że w trakcie wojny w Gazie ranionych i zabitych zostało już ponad 200 tysięcy Palestyńczyków. Liczba ta jest zbliżona do danych podawanych przez kontrolowane przez Hamas ministerstwo zdrowia, nie wiadomo jednak, skąd pochodzi. Statystyka ta nie rozróżnia między rannymi a zabitymi, jak również między bojownikami a cywilami.

W przypadku pierwszego podziału, bazując na danych instytucji powiązanych z Hamasem, można szacować, że obecnie liczba zabitych przekracza 60 tysięcy, a kolejne 160 tysięcy to ranni. Dane te są cytowane przez ONZ, co może wskazywać na względną wiarygodność. Liczba 220 tysięcy osób stanowiłaby 10% populacji całej Strefy Gazy.

Jeśli chodzi o proporcję zabitych cywilów, szacuje się, że stanowią oni 80% ofiar. Dane te mają pochodzić z ujawnionego izraelskiego raportu. Dla porównania: podczas wojny w Bośni w latach 1992–1995 udział ofiar cywilnych to około 57%, w trakcie walk o Aleppo w latach 2012–2016 było to 59–64%. Przyczyn aż tak wysokich strat jest wiele. Gaza jest małym terytorium, z którego ucieczka jest niezwykle trudna, przez co liczba cywilów na polu walki jest duża. W dodatku walki w sporej mierze toczą się w terenie zurbanizowanym.

Izrael stara się przemieszczać ludność wewnątrz strefy, co jednak nie zawsze się udaje. Nie należy zapominać, że Hamas jako partyzantka miejska, często korzysta z cywilnej infrastruktury i przebrań, narażając ludność cywilną.

Jednocześnie, jakkolwiek nie należy bronić Hamasu, Izrael również ma swój udział na tym polu. Jak wspomina Halewi, w okresie, kiedy piastował stanowisko ramatkala (od stycznia 2023 do marca 2025 roku), ani razu nie był ograniczony przez prawników wojskowych. Jednocześnie generał uważa, że Izrael działa w ramach prawa między­narodowego.

– To nie jest łagodna wojna – powiedział Halewi. – Zdjęliśmy rękawice od pierwszej minuty. Niestety, nie wcześniej.

O ile z tezami generała można się zgadzać lub nie, o tyle ma rację, iż wojna w Gazie nie należy do „łagodnych”. Ale pomimo stosowania radykalnych metod Izrael przez niemal dwa lata nie zdołał rozwiązać konfliktu. W zamian za to Jerozolima utaplała w błocie swój wizerunek między­naro­dowy, istotnie torpedując dalsze wysiłki na rzecz normalizacji relacji z państwami arabskimi. Wynik wojny nadal jest nieznany, jednak sam fakt zniszczenia pozycji między­naro­do­wej Izraela jest pierwszym sukcesem Hamasu. Oczywiście można zadać pytanie, w jaki inny sposób należy walczyć z Hamasem. Walka „na pół gwizdka” mogłaby trwać w nieskończoność, z drugiej strony radykalne podejście również na ten moment nie przyniosło wystarczających efektów.

Tymczasem ofensywa zmusiła wiele organizacji pomocowych do całkowitego wstrzymania działań w mieście Gaza. A dziesiątki tysięcy ludzi są uzależnione od ich pracy, nawet w tak podstawowych kwestiach jak dostęp do wody pitnej.

x.com/idfonline