Wygląda na to, że niedawna wizyta Binjamina Netanjahu w Waszyngtonie nie rozwiała podziałów między Izraelem i Stanami Zjednoczonymi. Państwo Żydowskie nadal sprzeciwia się bardziej umiarkowanym planom rozbrojenia Hamasu i oczekuje, że ugrupowanie zda całość posiadanego uzbrojenia. Tymczasem mimo pewnych (drobnych) postępów w procesie wygaszania konfliktu przemoc nadal trwa.

Jak wyglądał lipiec w Gazie?

Z racji, że wątek Gazy często znika w cieniu wydarzeń w innych częściach regionu, warto dokonać szybkiego podsumowania minionego miesiąca. Lipiec był w sporej mierze kontynuacją impasu, który widzimy od czasów podpisania rozejmu i realizacji wstępnych założeń planu Trumpa. Jednym z najważniejszych wydarzeń było rozwiązanie dotychczasowych władz w Gazie powiązanych z Hamasem.

Podjęta na początku lipca decyzja oznacza jedynie likwidację „komitetu nadzwy­czaj­nego”, będącego quasi-rządem strefy. Cały aparat admini­stra­cyjny został zachowany i oficjal­nie czeka na przybycie rządu techno­kra­tycz­nego. Ten nadal jednak nie może rozpocząć swojej działalności z powodu sprzeciwu Izraela. Oczywiście lokalna administracja jest w ogromnym stopniu spenetro­wana przez hamasowców. „Reforma” na szczycie to wykalkulowany ruch mający na celu wywarcie presji na Izrael. Z drugiej strony, jak to zazwyczaj bywa w czasach transformacji, nie da się zbudować wszystkiego całkowicie od nowa.

W samym Hamasie również doszło do zmian. W połowie lipca nowym przewodni­czą­cym komitetu politycznego został Chalil al-Hajja, który zaledwie jednym głosem (35–⁠34) pokonał Chalida Maszala, byłego przywódcę Hamasu z lat 1996–2017. Al-Hajja w światowych mediach zyskał przede wszystkim rozgłos jako negocjator porozumień z Izraelem. Przez niektórych ekspertów jest kojarzony jako przedstawiciel stronnictwa stawiającego na bliższą współpracę z Iranem. We wrześniu ubiegłego roku był jednym z prominentnych hamasowców, których Izraelczycy próbowali zlikwidować w nalocie na Katar.

Wygrana Al-Hajji sugeruje również, że to gazańskie skrzydło grupy zyskało dominującą pozycję nad skrzydłem z Zachodniego Brzegu i skrzydłem zagranicznym. Cele postawione przed nowym liderem są dość jasne – utrzymać potencjał Hamasu w obliczu coraz większych nacisków na rozbrojenie i postarać się o wycofanie Cahalu ze Strefy Gazy. O tym, jak będzie wyglądała jego polityka, przekonamy się w najbliższych miesiącach.

Jednocześnie działania zbrojne Izraela w Gazie cały czas trwają. Skupiają się na niszczeniu infrastruktury palestyńskich ugrupowań zbrojnych i likwidacji ich przywództwa. Cahal dokonał również niewielkiej ekspansji zajmując terytoria poza żółtą linią. Teoretycznie w ramach porozumienia Izrael powinien kontrolować 53% Gazy. W kwietniu udział ten wynosił jednak 64%, a w maju Netanjahu mówił nawet o planach kontroli 70% obszaru. To wiąże się z kolejnymi przemieszczaniami ludności, która w razie zbliżenia się do sił Cahalu jest narażona na śmierć.

Utrzymanie Konfliktów jako serwisu wolnego od reklam Google to dla nas priorytet. Dzięki Waszemu wsparciu z Patronite i BuyCoffee udało się to do tej pory i chcielibyśmy, aby tak zostało.

Żeby działać bez reklam Google, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie. To próg, który pozwala nam skupić się na pracy. Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.

Nie spodziewamy się, że każdy będzie nas wspierał finansowo. Ale jeśli zdecydujecie się pomóc, zadbamy o to, by każda złotówka realnie pracowała na rozwój serwisu.

Nasze comiesięczne raporty finansowe możecie przeczytać tutaj.

WRZESIEŃ BEZ REKLAM GOOGLE 61%

Ataki te wiążą się jednak z ofiarami wśród cywilów. Wśród sześciu ofiar śmiertelnych nalotu przeprowadzonego 12 lipca w obozie Al-Burajdż znalazła się 9-letnia Tala Abu Matar. Dziewięć dni później w uderzeniu lotniczym na cel w dzielnicy Sabra zginęło małżeństwo z czwórką dzieci. 31 lipca, także w Al-Burajdż, Izraelczycy zabili 1,5‑rocznego Zaida Nofala. Chłopiec miał trzech starszych braci. Wszyscy oni zginęli we wcześniejszych nalotach.

Naloty w minionych dniach

Oczywiście zmiana miesiąca na kalendarzu nie zmieniła niczego. Wręcz przeciwnie. Jak donosi turecka agencja Anadolu, w całej serii nalotów przeprowadzonych w niedzielę 2 sierpnia zginęło 18 osób, w tym dwa małżeństwa. Jedna para została zabita wraz z córką, druga – z synem. Służba prasowa Cahalu podkreśla, że celami nalotów byli bojownicy Hamasu. Wśród zlikwidowanych celów znaleźli się Salim Dżamal Abd ar-Rahman Abu Labed, aktywny uczestnik rzezi z 7 października, i Muhammad Ab an-Naser al-Chatib, dowódca jednego z batalionów Hamasu.

Według Al Jazeery, mającej zdecydowanie propalestyńskie stanowisko, Izrael nasilił ataki po ogłoszeniu planu rozbrojenia Hamasu przez Donalda Trumpa.

Rozbrojenie nadal poza zasięgiem?

Obecnie głównym tematem poruszanym w kontekście Gazy jest plan rozbrojenia Hamasu, mogący stanowić kolejny istotny, chociaż nie przełomowy, krok w procesie wygaszania konfliktu. Dyskusja jest wynikiem deklaracji Trumpa z 31 lipca, ogłaszającej „historyczne porozumienie”, które doprowadzi do „całkowitego rozbrojenia” Hamasu. Opublikowana przez Associated Press wersja umowy składa się z 15 punktów. Najważniejszymi założeniami są:

  1. wszystkie strony potwierdzają swoje zaangażowanie w plan Trumpa;
  2. wszystkie strony wstrzymują działania zbrojne;
  3. wprowadzony zostaje rząd technokratyczny, który przejmie odpowiedzialność za administrację i bezpieczeństwo Gazy, zachowując ciągłość instytucji;
  4. na teren Gazy zostaną wprowadzeni nowi policjanci, którzy zostaną włączeni do obecnych struktur, te zaś przejdą proces weryfikacji, a osoby nienadające się do służby otrzymają oferty pracy w innych sektorach;
  5. proces odbierania broni ciężkiej zacznie się po wprowadzeniu rządu technokratycznego i Międzynarodowych Sił Stabilizacyjnych, stopniowo, pod zwierzchnictwem rządu gazańskiego;
  6. żadna broń nie zostanie przekazana Cahalowi ani wywieziona poza Gazę;
  7. posiadanie broni osobistej będzie regulowane przez prawo palestyńskie, a rząd technokratyczny będzie odpowiadał za jej rejestrację;
  8. broń bojówek zostanie oddana rządowi, ich członkowie nie wejdą do struktur siłowych Gazy, a nadzór nad procesem będzie miał Międzynarodowy Komitet Weryfikacyjny;
  9. Międzynarodowe Siły Stabilizacyjne będą oddzielać terytoria kontrolowane przez Cahal i władze Gazy;
  10. Cahal opuści Gazę w ramach uzgodnionego terminarza;
  11. rekonstrukcja Gazy zacznie się wedle planu określonego przez Radę Pokoju i rząd technokratyczny.

Prezydent Trump zadeklarował nawet, że Izrael jest bardzo zadowolony z przedstawionego porozumienia. Niewielu pewnie zdziwi fakt, że dzisiaj rzecznik kancelarii premiera Izraela Doron Szpilman poinformował, że proponowany przez Radę Pokoju projekt nie odzwierciedla stanowiska Państwa Żydowskiego.

– Demilitaryzacja oznacza fizyczne oddanie broni przez Hamas – powiedział Szpilman. – Cokolwiek poza pełną demilitaryzacją sprawi, że Hamas będzie mógł ponownie zagrozić Izraelowi.

Rzecznik powołał się również na informacje pozyskanie przez izraelskie służby, mówiące, że Hamas od czasu podpisania rozejmu był w stanie pozyskać „tysiące” nowych rekrutów i odbudować część swojej infrastruktury. Wszystko to w celu powtórzenia ataków w stylu tych z 7 października. Mniej jednoznaczne stanowisko wydał prezydent Jicchak Herzog, który wyraził zadowolenie z wielu propozycji Trumpa, jednak również podkreślił konieczność rozbrojenia Hamasu. O ile ton tych wypowiedzi się różni, o tyle przekazują one jeden komunikat: Izrael nie jest zainteresowany półśrodkami. Tymczasem przewodniczący Rady Pokoju Nikołaj Mładenow spotkał się dziś z Netanjahu, aby zaapelować o wstrzymanie nalotów.

Podobnie do każdej innej umowy Trumpa, ta również wydaje się zbieraniną postulatów, które mogą prowadzić do licznych nieporozumień. Teoretycznie broń osobista ma być regulowana przez prawo palestyńskie, jednak Hamas jest obowiązany jedynie do oddania broni ciężkiej. Pomijając definicję „broni ciężkiej”, tworzy to sytuację, w której Hamas teoretycznie nie może mieć broni, ale oddać musi tylko tę najgroźniejszą. Resztę „może” zachować, ale będzie nielegalna, bo raczej jej nie zarejestruje. Tak oto osiągnięto całkowite rozbrojenie Hamasu bez całkowitego rozbrojenia Hamasu.

Hamas zgodził się na taką umowę, chociaż trudno oceniać, na ile planuje jej przestrzegać. Izrael, jak widać, nie zamierza czynić ustępstw bez całkowitego rozbrojenia Hamasu. To jednak nie jest do zaakceptowania przez palestyńską grupę, która obawia się, że w takiej sytuacji Izrael mógłby po prostu zająć całą Strefę Gazy. Teoretycznie stopniowość procesu i obecność sił międzynarodowych może tworzyć poczucie pewności i skłaniać strony ku akceptacji propozycji. W praktyce obie strony (zasadnie) mają zerowe zaufanie do siebie, a ich cele są całkowicie rozbieżne.

Dokładna współzależność wycofywania się Izraela i rozbrojenia Hamasu nie została sprecyzowana w momencie podpisanie rozejmu, co zapewne było umyślnym zabiegiem, by doprowadzić negocjacje do końca. Był to jednak trup ukryty w szafie, który nie zniknie z czasem. Bardzo podobny model widzieliśmy w przypadku irańskim. Z drugiej strony podpisanie rozejmu faktycznie doprowadziło do ograniczenia przemocy, a Amerykanie dokonali dużego wysiłku w wypracowaniu tego porozumienia. Trudno również samemu wymyślić lepszy scenariusz, dysponując nawet takimi środkami jak Donald Trump.

Fars Media Corporation