Izrael po raz kolejny zmienił politykę względem pomocy humanitarnej w Gazie. Pod wpływem presji międzynarodowej Jerozolima zgodziła się na wpuszczenie dostaw spoza powiązanej z Izraelem Gaza Humanitarian Foundation. Uzasadnieniem decyzji jest „przerwa taktyczna”, a poluzowanie restrykcji ma trwać jedynie tydzień. Pomoc w transporcie pomocy zadeklarował kanclerz Niemiec Friedrich Merz.

Masowy napływ transportów rozpoczął się wczoraj rano, ale pierwsze działania podejmowano już przedwczoraj, kiedy do zniszczonego wojną regionu miała trafić ponad setka ciężarówek. Lotnictwo Cahalu dokonało również zrzutów żywności z samolotów C-130 Hercules. Z racji na charakterystykę transportu lotniczego dostarczone w ten sposób towary stanowią jedynie niewielki ułamek całej pomocy, a niektóre agencje pomocowe określiły je jako działania pod publikę.

Faktem jest, że zrzut zawrotnej liczby siedmiu palet z pomocą humanitarną zasłużył aż na dwa wpisy Cahalu na dawnym Twitterze. Dzisiaj pojawił się kolejny komunikat o zrzuceniu dwudziestu paczek. Trzeba jednak oddać Izraelowi, że zadeklarował przywrócenie elektryczności jedynej działającej w Gazie stacji odsalania wody, co może być bardziej wartościowe. Stacja została wyłączona z użytku w marcu tego roku.

Dokładna liczba ofiar głodu w Gazie jest niemożliwa do ustalenia. Według kontrolowanego przez Hamas gazańskiego ministerstwa zdrowia to 127 osób, z czego dwie trzecie to dzieci. Trzeba też pamiętać, że głód wyniszcza człowieka na długo przed nadejściem śmierci głodowej. Niedożywienie, zwłaszcza u dzieci, może powodować rozległe problemy zdrowotne utrzymujące się całe życie, z zahamowanym wzrostem na czele.

Decyzja o wpuszczeniu pomocy humanitarnej w sporej mierze wynika z presji między­naro­do­wej, w tym tej z Europy. Jednym z większych ciosów dla izraelskiej dyplomacji w ostatnim czasie była zapowiedź uznania Palestyny przez Republikę Francuską, która jako pierwsza z państw G7 zdecydowała się na ten krok. Oficjalnie ma to nastąpić we wrześniu podczas Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Wcześniej podobną decyzję podjęły Norwegia, Irlandia, Hiszpania i Słowenia.

Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.

Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.

Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.

MAJ BEZ REKLAM GOOGLE 54%

Dzisiaj rozpoczyna się również Międzynarodowa Konferencja na rzecz Pokojowego Rozwiązania Kwestii Palestyny i Wdrożenia Rozwiązania Dwupaństwowego organizowana przez ONZ w Nowym Jorku. Według doniesień medialnych na konferencji decyzję o uznaniu państwa palestyńskiego mają podjąć Malta, Belgia, Luksemburg, Chorwacja i Grecja.

Kilka dni temu rzecznik niemieckiego rządu poinformował, że Niemcy nie planują podjęcia takich działań. Dzisiaj kanclerz Friedrich Merz poinformował jednak, iż Niemcy we współpracy z Jordanią zapewnią most powietrzny dla pomocy humanitarnej. Merz (który spotka się jutro z królem Jordanii Abd Allahem) dodał, że Berlin będzie współpracować w tej sprawie z Paryżem i Londynem. Szczegółów na ten moment nie ujawniono, operacja ma jednak ruszyć natychmiastowo.

Wczoraj w sprawie Gazy wypowiedział się również Donald Trump, który oznajmił, że nie jest pewny, czy wypowiedzi Netanjahu na temat braku głodu w Gazie są prawdą, i przyznał, że gazańskie dzieci wyglądają na „bardzo głodne”. Jednocześnie zasugerował, że część pomocy ma być rozkradana. Trudno mówić tutaj o krytyce, ale Trump stara się niuansować izraelską retorykę. W jego otoczeniu możemy znaleźć zarówno osoby zmęczone polityką Izraela, jak również zagorzałych zwolenników polityki Likudu.

Samemu rządowi Izraela zdecydowanie brakuje konsekwentnej polityki dotyczącej sytuacji humanitarnej w Gazie. Próba stworzenia alternatywnego systemu pomocy za pośrednictwem Gaza Humanitarian Foundation okazała się porażką. Zamiast udobruchać opinię publiczną, akcje rozdawania żywności przez GHF regularnie trafiały do światowych mediów w związku ze śmiercią osób starających się odebrać pomoc. Dwa tygodnie temu w wyniku samego wybuchu paniki zginęło 20 osób.

Sama GHF jest podejrzanym podmiotem. Finansuje ją trudna do przeniknięcia sieć darczyńców z Izraela i USA, w tym przedsiębiorstwa mające nadzieję na zysk. Do tych ostatnich zalicza się, według The Washington Post, chicagowska spółka private equity McNally Capital.

Politycy rządzącej koalicji przekonywali, że pomoc humanitarna z innych organizacji trafi w ręce Hamasu i jedynie utrudni walkę. GHF miała być sposobem na sprawne dostarczanie żywności w sposób niezależny od ONZ i jej struktur. Faktem jest, że pomoc oenzetowska nie zawsze była rozdawana w sposób kontrolowany, ale zezwolenie na wpuszczenie pomocy na okres tygodnia jest jednak obaleniem tej retoryki.

Wizerunkowi Izraela na arenie międzynarodowej nie pomagają wypowiedzi polityków wspierających obecną władzę. Duże zasługi w tym obszarze mają koalicjanci Likudu. Jedna z ostatnich tego typu wypowiedzi pochodzi od Amichaja Elijahu, ministra dziedzictwa z partii Żydowska Siła, kojarzonej przede wszystkim z jej liderem Itamarem Ben Gwirem.

– Rząd pędzi naprzód, by zniszczyć Gazę – powiedział Elijahu w rozmowie dla stacji radiowej kojarzonej z charedim (żydami ultrakonserwatywnymi). – Dzięki Bogu, unicestwiamy to zło. Wypieramy tę populację, która została wyedukowana na podstawie Mein Kampf.

Ben Gwir (z lewej) i jeden z najbar­dziej odra­ża­ją­cych akty­wis­tów prawi­cowych w Izraelu – zaprzysięgły kahanista Benci Gopstein, sprzeciwiający się jakimkolwiek związkom (osobistym czy zawodowym) Żydów i Arabów, orędownik przemocy wobec chrześcijan i społeczności LGBTQ.
(שי קנדלר, Creative Commons Attribution-Share Alike 4.0 International)

W dalszej części Elijahu zapewnił, że cała Gaza stanie się żydowska, a na jej terytorium będą tolerowani jedynie Arabowie wierni władzy w Jerozolimie. Zaprzeczył również, jakoby w Gazie miał panować głód, co według niego ma stanowić element kampanii przeciwko Izraelowi.

Powołując się na pracę Adolfa Hitlera, Elijahu zapewne nawiązywał do pewnej popularności, jaką zyskała ta książka w kręgach arabskich nacjonalistów. Do dzisiaj można ją zobaczyć na bliskowschodnich targach. Swego czasu, przede wszystkim podczas zimnej wojny, popularnością na Bliskim Wschodzie cieszyły się również Protokoły Mędrców Syjonu. Jest to zdecydowanie jeden z ciemniejszych elementów historii arabskiej myśli politycznej, który, jak widać, bywa wykorzystywany przez drugą stronę.

W Izraelu istnieją oczywiście również bardziej umiarkowane głosy, w tym te otwarcie krytykujące obecną politykę kraju. Protesty przeciwko władzy Netanjahu dotyczą jednak głównie kwestii zakładników, a nie podejścia do ludności Gazy. Te nadal są w znaczącej mniejszości i zazwyczaj pochodzą z kręgów lewicowych lub akademickich. Według badań Instytutu Studiów nad Bezpieczeństwem Narodowym na Uniwersytecie Telawiwskim 64,5% Izraelczyków nie jest zainteresowana lub jest zainteresowana w małym stopniu sytuacją humanitarną w Gazie.

Oczywiście trzeba brać pod uwagę, że perspektywa mieszkańców Izraela musi być inna od osób obserwujących konflikt z bardziej odległych, niezaangażowanych bezpośrednio w walki państw. Statystyka ta pokazuje jednak, iż władza ma pewną społeczną podbudowę do tego typu działań, jeśli nie poprzez akceptację, to przez obojętność. Trwający przez długie dekady konflikt zradykalizował obie strony. Rolą polityków jest jednak, aby w odróżnieniu od opinii publicznej kierować się chłodną i odpowiedzialną oceną sytuacji.

Mahmoud Issa / UPI /Alamy Live News