O tym, że wojna w Iranie nie idzie po myśli Waszyngtonu, wiemy nie od dzisiaj. Operacja „Epic Fury” nie tylko nie zmusiła Iranu do ustępstw, ale również jego sojusznicy nie wydają się skłonni do ustępstw. Ponadto irańska wojna odciąga uwagę od Gazy, gdzie proces pokojowy stanął w miejscu. Zainteresowanie przykuwa za to kwestia przemocy seksualnej. Izraelczycy wydali raport dotyczący gwałtów podczas wydarzeń 7 października, tymczasem izraelski rząd zapowiada pozwy wobec dziennikarza ujawniającego przemoc seksualną ze strony izraelskiej.

Na samym początku obecnej wojny, w wywiadzie udzielonym The Times of Israel, anonimowy urzędnik wskazywał, że nawet jeśli Waszyngton będzie musiał przekierować uwagę na sprawy Zatoki Perskiej, będzie to z korzyścią dla sprawy.

– Hamas obserwuje, co dzieje się w Iranie, i rozumie, że ostatnia deska ratunku dla niego się kończy – powiedział urzędnik. Tymczasem według szefa amerykańskiego Dowództwa Centralnego, admirała Brada Coopera, Hamas, Hezbollah i Huti są odcięci od wsparcia z Iranu.

Wizje te zostały brutalnie zweryfikowane przez rzeczywistość. Według ToI, powołującego się na arabskiego dyplomatę z kraju członkowskiego Rady Pokoju, zdolność Iranu do wytrzymania izraelsko-amerykańskich ataków dodała pewności siebie Hamasowi. Ponadto organizacja utwierdziła się w przekonaniu, że jakiekolwiek ustępstwa wiążą się z wielkim ryzykiem.

Trudno się dziwić postawie Hamasu. Izrael i Stany Zjednoczone jasno dawały do zrozumienia, że najchętniej zlikwidowałyby Hamas. Obecna wojna pokazuje, że Amerykanie również mogą być zmęczeni latami bliskowschodnich kłótni i po zakończeniu działań zbrojnych Biały Dom zapewne będzie chciał odpocząć od tego regionu. Hezbollah natomiast wyznaczył już ścieżkę odnośnie traktowania obietnic rozbrojenia.

Warto również wspomnieć o samej Radzie Pokoju. Nikołaj Mladenow, należący do zarządu instytucji, przyznał, że Hamas wykorzystuje obecne zawieszenie broni do konsolidacji sił i stara się grać na czas. Według bułgarskiego polityka obecna sytuacja nie zapewnia bezpieczeństwa Izraelowi. Mladenow wskazał również, że naruszenia rozejmu utrudniają życie ludności cywilnej i utrudniają pomoc humanitarną. Wezwał również do rozbrojenia Hamasu i dymisji obecnych władz Gazy. Obecnie według Mladenowa „drzwi do pokoju pozostają zamknięte”.

Utrzymanie Konfliktów jako serwisu wolnego od reklam Google to dla nas priorytet. Dzięki Waszemu wsparciu z Patronite i BuyCoffee udało się to do tej pory i chcielibyśmy, aby tak zostało.

Żeby działać bez reklam Google, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie. To próg, który pozwala nam skupić się na pracy. Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.

Nie spodziewamy się, że każdy będzie nas wspierał finansowo. Ale jeśli zdecydujecie się pomóc, zadbamy o to, by każda złotówka realnie pracowała na rozwój serwisu.

Nasze comiesięczne raporty finansowe możecie przeczytać tutaj.

LIPIEC BEZ REKLAM GOOGLE 62%

Wojna w Iranie w sporej mierze osierociła Radę Pokoju. Głównym spoiwem instytucji był Donald Trump, ten jednak w obecnej chwili wykazuje znudzenie sprawami bliskowschodnimi. Nie zapominajmy również, że pieniądze na odbudowę Gazy mają pochodzić przede wszystkim z bogatych państw arabskich. Jeszcze przed wojną radzie udało się zabezpieczyć 17 miliardów dolarów. Jest to bez wątpienia spora kwota, porównywalna z PKB takich państw jak Laos czy Tadżykistan. Mówimy jednak o dwumilionowym regionie, którego infrastrukturę w wielu przypadkach trzeba stawiać od zera, w dodatku wcześniej usuwając gruz. Emiratczycy czy Saudyjczycy mogą nie być tak szczodrzy, mając na głowie blokadę cieśniny Ormuz i nieprzewidywalnych Irańczyków za miedzą.

Przemoc seksualna po obu stronach

Gwałty na wojnie są zapewne równie stare jak sama wojna. Wątek przemocy seksualnej podczas walk Izraela i Hamasu pojawił się już 7 października, w trakcie ataku na izraelskie terytorium. Według komunikatu ONZ z 2024 roku do gwałtów, niekiedy zbiorowych, doszło w co najmniej trzech miejscach zaatakowanych przez Hamas. Przedwczoraj izraelska komisja zajmująca się zbrodniami na zakładnikach opublikowała 300-stronicowy raport na temat wydarzeń tego dnia, jak również czasu niewoli zakładników. Według raportu przemoc seksualna była integralnym i powszechnym elementem październikowego ataku.

Działania komisji mają również na celu pobudzenie działań na rzecz ukarania sprawców. To jednak może być trudne. Pomimo licznych analizowanych nagrań, zdjęć czy wywiadów ustalenie, kto dokładnie dokonał tych zbrodni, jest niebywale trudne, a dane ograniczone. Łącznie przeanalizowano około 10 tysięcy zdjęć, 1800 godzin nagrań oraz 430 rozmów ze świadkami i ofiarami.

Według raportu poszkodowani byli obywatelami 52 państw. Liczba ta jest powiązana z odbywającym się niedaleko granicy Nova Music Festival, gdzie znajdowało się wielu obcokrajowców, wśród których znaczny odsetek stanowiły młode kobiety. Raport wskazał na wiele powtarzających się typów przestępstw, w tym gwałt, gwałt zbiorowy, tortury i okaleczenia seksualne, wymuszona nagość, egzekucje związane z przemocą seksualną, pośmiertne wykorzystywanie seksualne, napaści seksualne w obecności członków rodziny, filmowanie i rozpowszechnianie nagrań gwałtów czy groźby przymusowego małżeństwa.

Jeden z cytowanych w raporcie świadków, ojciec trójki dzieci, który po napaści pospieszył na festiwal, aby ratować siostrę, wspomina:

Dziewczyny bez ubrań, martwe ciała. […] Tak, nagie. Bez ubrań, albo tylko w koszulce. W tym momencie nie myślisz o tym. […] Jedziemy jeszcze minutę lub dwie. Znowu, trudno jechać między spalonymi samochodami. Jesteś bardzo skupiony na tym, co jest po bokach. Widzisz tyle rzeczy. Tyle śmierci. Mam przed oczami obraz kobiety. Jej nogi są w samochodzie. Drzwi kierowcy były otwarte. Jej nogi leżały na siedzeniu. Jej ciało leżało na ziemi. Była naga, całkowicie naga, bez ręki, postrzelona […] w głowę.

Raport zwraca uwagę, że ofiarami przemocy seksualnej byli także mężczyźni. Autorzy dokumentu cytują między innymi wywiad udzielony przez byłego zakładnika Gaja Gilboę:

[Gilboa] opowiadał: „Siedziałem na krześle z zawiązanymi oczami. Powiedział: «Dawno nie widziałeś dziewczyn, prawda? Oglądasz porno? Chcesz oglądać porno razem? Chcesz nakręcić razem film porno?». Złapał mnie od tyłu i zaczął dotykać całego ciała. Zamarłem. Po kilku minutach dotykał całego mojego ciała. Całował mnie w kark i plecy. Powiedział mi, że mnie kocha. To było przeraża­jące”. W innej sytuacji z udziałem tego samego porywacza: „pozwolił mi wziąć prysznic, wziąłem prysznic, a potem wziął mnie siłą, wciągając do swojego pokoju i nie pozwolił mi się ubrać. Zdjął też spodnie. Powiedziałem mu: „Żartujesz, prawda? To jest zakazane w islamie. Jesteś muzułmaninem” […] Nie mogłem go widzieć, byłem zwrócony twarzą do przodu, a on był za mną. Ocierał się genitaliami o mój odbyt przez kilka minut. Naprawdę zamarłem. Nie wiedziałem, co ze sobą zrobić. […] W tym momencie powiedziałem sobie – nie wiem, czy zawsze będę z tymi samymi facetami. Jeśli zostanę sam, to może stać się regularne. Może być gorzej. Więcej bicia. Bardziej brutalne. Bardziej inwazyjne. Przerażało mnie to – nie miałem dokąd uciec. Na szczęście to był ostatni raz”. Zakładnik opisał również trudności związane z utrzymaniem w tajemnicy napaści seksualnych: „Nie dość, że przeszedłem przez tak trudne doświadczenie, to jeszcze nie mogłem nikomu o tym powiedzieć, musiałem to zachować dla siebie, w sobie”.

Dokument opublikowany przez komisję bez wątpienia stanie się elementem martyrologii październikowych wydarzeń. Cała jego treść jest dostępna w wersji anglojęzycznej. Raport sprawia wrażenie stworzonego z należytym pietyzmem. Sam fakt przemocy seksualnej jest potwierdzony przez ONZ, jak również w innych analizach. Raport nie ma mocy prawnej, a ukaranie winnych leży w kompetencjach władz sądowniczych.

Jakakolwiek próba wybielenia zbrodni członków Hamasu jest bezzasadna. Warto jednak zaznaczyć, że ONZ wskazywała również na liczne przypadki przemocy seksualnej ze strony żołnierzy Cahalu, jak również izraelskich osadników, dokonanych po 7 października. Podkreślono też, że Izrael nie poczynił żadnych istotnych działań mających na celu zapobieżenie przemocy tego rodzaju i ukaranie winnych. Przykład wątpliwej efektywności izraelskich instytucji widzieliśmy zresztą niedawno, kiedy izraelska prokuratura umorzyła postępowanie w sprawie gwałtu na palestyńskim więźniu, co spotkało się z zadowoleniem rządzących polityków.

Sensację wzbudził opublikowany 11 maja przez The New York Times artykuł Nicholasa Kristofa opisujący przemoc seksualną wobec Palestyńczyków. Ta miała być stosowana przez żołnierzy, osadników, funkcjonariuszy Szin Betu (kontrwywiadu) i przede wszystkim strażników więziennych. Autor powołuje się przede wszystkim na rozmowy z 14 osobami, które doświadczyły gwałtów i przemocy seksualnej w izraelskich więzieniach.

Kristof pisze tak o jednym ze swoich źródeł, gazańskim dziennikarzu, który, podobnie jak większość źródeł, chciał zachować anonimowość:

„Nikt nie uniknął napaści seksualnych” – powiedział [gazański dziennikarz]. „Nie wszyscy zostali zgwałceni, powiedziałbym, ale wszyscy przeżyli upokarzające, obrzydliwe napaści seksualne”. Pewnego razu, jak powiedział, strażnicy przez wiele godzin wiązali mu jądra i penisa opaskami zaciskowymi, jednocześnie bijąc go w genitalia. Przez kilka dni potem, jak powiedział, oddawał mocz z krwią.
Pewnego razu, jak powiedział, został unieruchomiony, rozebrany do naga, a kiedy miał zawiązane oczy i ręce, wezwano psa. Za namową przewodnika mówiącego po hebrajsku, pies na niego wskoczył. „Używali aparatów do robienia zdjęć i słyszałem ich śmiechy i chichoty” – powiedział. Próbował zepchnąć z siebie psa, ale ten dokonał penetracji.
Inni palestyńscy więźniowie i obserwatorzy praw człowieka również powoływali się na doniesienia o tresurze psów policyjnych do gwałcenia więźniów. Dziennikarz powiedział, że po jego zwolnieniu izraelski urzędnik ostrzegł go: „Jeśli chcesz przeżyć po powrocie, nie rozmawiaj z mediami”.

Inne źródło – rolnik – opisało gwałty za pomocą pałki.

Zwolniony na początku tego roku po kilku miesiącach aresztu admini­stra­cyj­nego – bez postawienia zarzutów – opowiedział, co, jak twierdzi, wydarzyło się pewnego dnia w zeszłym roku: pół tuzina strażników unieru­cho­miło go, trzymając za ręce i nogi, ściągnęło mu spodnie i majtki, i włożyło metalową pałkę do odbytu. Gwałci­ciele śmiali się i wiwato­wali, powiedział.
Kilka godzin później, jak powiedział, zemdlał i został przewieziony do kliniki więziennej. Po przebudzeniu, jak powiedział, został zgwałcony ponownie, ponownie metalową pałką.
„Krwawiłem”, wspominał. „Całkowicie się załamałem. Płakałem”.
Po powrocie do celi, jak powiedział, poprosił strażnika o długopis i papier, aby napisać skargę na napaści. Prośba została odrzucona. Tego wieczoru do celi przyszła grupa strażników.
„Który to chce złożyć skargę?”, zadrwił jeden ze strażników, a drugi wskazał na niego. „Bicie zaczęło się natychmiast” – wspominał. A potem zgwałcili go pałką po raz trzeci tego dnia – dodał.
Wspominał, jak jeden z nich powiedział: „Teraz masz jeszcze więcej do dodania do skargi”.

Dzisiaj Binjamin Netanjahu ogłosił zamiar pozwania autora i całej gazety. Według władz izraelskich tekst Kristofa to „jedno z najbardziej odrażających i zniekształ­co­nych kłamstw, jakie kiedykolwiek opublikowano na temat Państwa Izrael w nowoczesnej prasie”.

W trakcie prawnej batalii – o ile faktycznie do niej dojdzie – odbędzie się przedprocesowe postępowanie dowodowe, które powinno przesądzić, czy opisane zdarzenia faktycznie zaszły. Ta perspektywa sprawia jednak, iż Izrael może chcieć uniknąć wyciągania brudów na światło dzienne. Tymczasem redakcja NYT stoi murem za swoim dziennikarzem i zapewnia, że artykuł spełnia najwyższe standardy sztuki dziennikarskiej.

Przeciwnicy Kristofa zwracają uwagę, że cytowany w artykule były premier Izraela Ehud Olmert wystosował oświadczenie mówiące, iż jego słowa zostały wyrwane z kontekstu. Olmert stwierdził:

Artykuł pana Kristofa zawiera twierdzenia o nadzwyczajnej wadze: że władze Izraela zlecały gwałty na dzieciach, że psy były wykorzystywane jako narzędzia napaści seksualnych, że systematyczne tortury seksualne są częścią polityki państwa. Nie potwierdziłem tych twierdzeń. Nie posiadam wiedzy potwierdzającej te twierdzenia, jak powiedziałem panu Kristofowi.

Przemoc seksualna pozostaje jedną z najtrudniejszych zbrodni do ścigania. Przeważająca część takich przypadków nie jest zgłaszana. Problemem zostaje również dostępność do materiału dowodowego czy ochrona zapewniana sprawcom przez polityków.

twitter.com/idfonline