Wczorajsza konferencja Trumpa i Netanjahu postawiła Hamas pod ścianą. Organizacja dostała jedynie 72 godziny na podjęcie decyzji i oddanie wszystkich żywych i martwych zakładników. Na ten moment Hamas nie podjął decyzji, jednak ma prowadzić poważne dyskusje. Kilka innych ugrupowań palestyńskich skrytykowało umowę. Niezadowolenie wyrażają również koalicjanci Netanjahu.

Na ostatnią chwilę przed poparciem umowy Netanjahu miał wywalczyć kilka zmian w treści, przede wszystkim co do planów wycofywania Cahalu z Gazy, to zaś miało rozwścieczyć muzułmańskich partnerów. Ci mimo wszystko wydali wspólne oświadczenie, w którym wyrazili zadowolenie z umowy, chociaż nie było ono szczególnie entuzjastyczne. Niewykluczone również, że szczegóły nadal będą podlegać negocjacjom.

Wśród państw zaangażowanych w umowę są Turcja i Katar, czyli jedni z najbliższych partnerów Hamasu, mających nań największy wpływ. Być może uda im się zmusić grupę do akceptacji warunków. Jednocześnie minister spraw zagranicznych Kataru powiedział o konieczności dopracowania i doprecyzowania planu, który ma być obecnie jedynie we wczesnej fazie.

Rozbrojenie Hamasu nie oznacza jego końca. W razie zaakceptowania ugody grupa nadal będzie mogła działać w płaszczyźnie politycznej i społecznej, jednak straci kontrolę nad Strefą Gazy. Swoje niezadowolenie z umowy wyraziła część sojuszniczych ugrupowań. Palestyński Islamski Dżihad określił propozycję jako „przepis na podpalenie regionu”. Inspirowany marksizmem Ludowy Front Wyzwolenia Palestyny nazwał pomysły Trumpa próbą kontrolowania i przedłużania wojny, a nie jej zakończenia.

Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.

Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.

Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.

CZERWIEC BEZ REKLAM GOOGLE 58%

Sam Hamas, który jest zdecydowanie największym ugrupowaniem zbrojnym w Strefie Gazy, nie ogłosił na ten moment ostatecznej decyzji. Niezależnie od odpowiedzi organizacji wszystko wskazuje, że Hamas traktuje propozycję całkowicie poważnie. Obecnie mają trwać spotkania, które prędzej czy później poskutkują ogłoszeniem konkretnego stanowiska.

– Nie chcemy, aby wojna trwała dalej, i rozważymy każdą propozycję, która nie będzie sprzeczna z interesami Palestyńczyków – powiedział Tahir an-Nunu, jeden z najwyższych rangą przedstawicieli organizacji. – Naród palestyński nie jest dzieckiem i nie akceptuje żadnej zewnętrznej opieki.

Wypowiedź tę można zinterpretować w różny sposób. Palestyńczycy postrzegają siebie jak każdy inny naród, a co za tym idzie – chcą samodzielnie stanowić o sobie. Plan stworzenia rządu technokratycznego i „rady pokoju” można interpretować jako próbę stworzenia umiarkowanych i rozsądnych rządów lub jako zagraniczną kontrolę.

W rozmowie z An-Nunu pojawiły się jednak wątki sugerujące skłonność Hamasu do ugody. Ruch ma poważnie myśleć o uwolnieniu zakładników w zamian za wycofanie Cahalu ze Strefy Gazy. Hamas ma popierać również plan technokratycznego rządu zaproponowanego przez Egipt, a nawet utworzenie wspólnego rządu z Fatahem mającym administrować zarówno Gazą, jak i Zachodnim Brzegiem.

W sierpniu Egipt złożył propozycję rządu technokratycznego w Gazie, który miałby być nadzorowany przez władze Autonomii. Izraelowi na rękę jest jednak utrzymywanie podziałów między oboma obszarami. Obecny plan zakłada nadzór „rady pokoju” nad nowym rządem w Gazie, a Autonomia miałaby możliwość przejęcia kontroli nad regionem pod warunkiem przeprowadzenia odpowiednich reform. Władze w Ramallah wyraziły zadowolenie z tego planu.

An-Nunu jasno zaznaczył, że celem Hamasu jest przede wszystkim wyzwolenie Palestyny, jednak organizacja jest gotowa na wieloletni rozejm. Z jednej strony świadczy to o istotnych stratach, jakie poniósł ruch, i chęci zawarcia porozumienia. Nadal jednak obecny plan jest tylko częściowym rozwiązaniem, które nie rozwiązuje konfliktu, a jedynie stara się go zamrozić.

Tymczasem wedle doniesień Reutersa źródło zbliżone do Hamasu określiło plan jako nierealistyczny i znacząco przychylny Izraelowi. Cóż, na dwoje babka wróżyła.

Radykałowie zawiedzeni

Kwestia porozumienia jest również intensywnie komentowana w Izraelu. Poparcie wobec ugody wyraził między innymi Jair Lapid, jeden z głównych polityków opozycyjnych, będący mniej radykalnym nacjonalistą względem Likudu. Według Lapida plan nie jest idealny, ale na stole nie ma niczego lepszego. Umowa zakłada wypuszczenie zakładników, co stanowiło najważniejszy postulat protestujących. Lapid wyraził jednak wątpliwości, na ile Netanjahu jest w stanie doprowadzić sprawy do końca.

– Netanjahu to doświadczony ekspert od „tak, ale” – kpił lider partii „Jesz Atid”. – Zwykle mówi „tak” w Waszyngtonie, a „ale”, gdy wraca do domu, kiedy jego elektorat przypomina mu, kto tu rządzi.

Obecna sytuacja jest mniej komfortowa dla skrajnych koalicjantów Netanjahu. Pozycja Becalela Smotricza z ultraprawicowej Partii Religijnego Syjonizmu od początku nie była jasna. W dzisiejszej wypowiedzi minister finansów otwarcie skrytykował plan Trumpa.

– Czy jest jeszcze szansa, że z tego wyniknie coś dobrego? Może upór wroga po raz kolejny uratuje nas przed nami samymi, jak to już wielokrotnie czynił – powiedział Smotricz, mając na uwadze brak ostatecznej decyzji Hamasu.

Na ten moment nie mamy komentarza Itamara Ben Gwira. Tutaj jednak sytuacja jest nadzwyczaj prosta. Przed spotkaniem Netanjahu z Trumpem Ben Gwir otwarcie zaapelował do premiera, że chce całkowitej likwidacji Hamasu.

– Nie chodzi tylko o powierzchowne działania, jak to, co wydarzyło się w południowym Libanie, gdzie Hezbollah nadal kontrolował ten obszar – powiedział minister bezpieczeństwa. – Potrzebujemy upadku i demontażu Hamasu od podstaw, bez jakiejkolwiek częściowej kontroli czy nadzoru nad Strefą Gazy.

Teoretycznie Hamas ma zostać rozbrojony i utracić kontrolę polityczną nad Strefą Gazy, nie zmienia to faktu, że trudno mówić o demontażu podstaw. Hamas nie ogranicza się jedynie do Brygad imienia Izz ad‑Dina al‑Kassama i kierującego nim przywództwa politycznego. To cały system, w którego skład wchodzi istotny komponent zajmujący się działalnością społeczną czy medialną, pozwalający na zdobycie wsparcia mieszkańców regionu. Co istotne, w momencie wyjścia z koalicji radykałów rząd Netanjahu straci większość w Knesecie, co może, ale nie musi, poskutkować utratą władzy przez Bibiego.

Porozumienie wywołało zadowolenie Izraelczyków. Według sondaży aż 71% obywateli Izraela popiera umowę, wśród arabskich Izraelczyków jest to 93%. Jednocześnie widoczna jest niepewność odnośnie przyszłości. Jedynie 12% osób wierzy w wysokie prawdopodobieństwo zrealizowania planu, czemu trudno się dziwić.

Cahal kontynuuje tymczasem ofensywę w mieście Gaza. Według szefa sztabu, generała broni Ejala Zamira, operacja ta daje przywództwu politycznemu większe pole manewru w negocjacjach i podejmowanych decyzjach.

twitter.com/idfonline