Binjanim Netanjahu nadal kluczy w sprawie zawieszenia broni, wiele jednak wskazuje, że propozycja zostanie odrzucona. Tymczasem wczoraj w nocy minister obrony zaakceptował plan zajęcia miasta Gaza przedstawiony przez szefa sztabu Ejala Zamira. Plan zakłada wezwanie około 60 tysięcy dodatkowych rezerwistów. Operacja ma zostać nazwana „Rydwany Gedeona II”, nawiązując do ofensywy z maja 2025 roku. Jutro Netanjahu ma przedstawić więcej informacji na ten temat.

Rezerwiści dostaną co najmniej dwa tygodnie czasu na stawienie się w jednostkach. Większość powołanych, około 40–50 tysięcy, będzie musiała stawić na początku września. Kolejne, mniejsze fale zaplanowano na końcówkę roku i początek nowego. Cahal przedłużył również powołanie dla części służących obecnie rezerwistów. W trakcie trwania operacji w Cahalu będzie służyło około 130 tysięcy niezawodowych żołnierzy. Nie każdy z nich trafi jednak do Gazy, część uda się na inne odcinki, aby zastąpić zawodowców.

Plany nie zakładają jedynie działań zbrojnych, ale również odpowiednie przygotowanie, w tym przemieszczenie populacji na południe Strefy Gazy. Wiąże się to ze stworzeniem dodatkowej infrastruktury humanitarnej, co w sporej mierze spadnie na ONZ. Ruch ten ograniczy straty cywilne w wyniku walk, jednak wiąże się z kolejnym gigantycznym wyzwaniem dla organizacji humanitarnych. Populacja miasta Gaza jest szacowana na milion osób. W 2017 roku liczba mieszkańców miała wynosić 590 tysięcy.

Oczywiście przygotowanie wojskowe również istnieje, w co wpisują się obecne walki w mieście i jego okolicach. Według Cahalu w wyniku ostatnich walk zginąć miał Dżihad Kamal Salem Nadżdżar – bojownik Hamasu, który wziął udział w uprowadzeniu Jardena Bibasa w kibucu Nir Oz. W ataku oprócz Hamasu udział wzięły Brygady Mudżahidów. Bibas podziękował żołnierzom za zabicie jego oprawcy.

Bibas został uwolniony w lutym na pomocy porozumienia z Hamasem. Jego żona i dwójka dzieci zginęły w Gazie. Według Hamasu przyczyną śmierci miał być ostrzał Cahalu. Według badań izraelskich zakładnicy zostali zabici przez palestyńskich bojowników.

Rozejm pójdzie do kosza?

Pomimo dwóch dni od zaakceptowania projektu rozejmu przez Hamas władze Izraela nadal nie wydały jasnego komunikatu w tej sprawie. Według informacji mających pochodzić z otoczenia premiera tymczasowe porozumienie jest rozważane. Wiadomość ta jest starsza niż informacja o akceptacji planów zajęcia miasta Gaza. Według wcześniejszych deklaracji Netanjahu Jerozolima miała być zainteresowana jedynie porozumieniem zakładającym wypuszczenie wszystkich zakładników.

Przeciwko rozejmowi wypowiedzieli się skrajnie prawicowi koalicjanci Netanjahu. Obawiają się oni, że Hamas wykorzysta zawieszenie broni do złapania oddechu, co jedynie przedłuży wojnę i narazi kolejnych żołnierzy Cahalu. Jednocześnie akceptacja planu rozejmu ma być oznaką słabości Hamasu, co tym bardziej świadczy, że nie należy ustąpić w tym momencie.

Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.

Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.

Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.

MAJ BEZ REKLAM GOOGLE 59%

– Hamas znajduje się dziś pod ogromną presją z powodu [planowanej] okupacji Gazy, bo wie, że oznacza to jego koniec i zamknięcie całej historii – napisał Smotricz. – Dlatego próbuje temu zapobiec, proponując częściowe porozumienie. Właśnie z tego powodu nie możemy ustąpić ani podać wrogowi koła ratunkowego. Musimy iść do końca, odnieść zwycięstwo i odzyskać wszystkich zakładników za jednym razem.

Poparcie dla dalszej walki wyraził również Donald Trump, który polecił Izraelowi „grać, żeby wygrać, albo nie grać wcale”. Według amerykańskiego prezydenta wszyscy zakładnicy będą w stanie wrócić do domu jedynie, kiedy Hamas zostanie zniszczony.

Warto pamiętać, że wypuszczenie zakładników nie jest jedynym celem obecnych władz w Jerozolimie. Chodzi również o niedopuszczenie do podobnej sytuacji w przyszłości. Ostatecznym celem Izraela w wojnie ma być rozbrojenie terrorystów i powołanie nowej władzy w Strefie Gazy, która nie będzie powiązana ani z władzami Autonomii Palestyńskiej, ani z Hamasem. Izrael w tej wizji miałby również kontrolować to terytorium w sprawach bezpieczeństwa. Urzeczywistnienie tych planów byłoby zdecydowanym sukcesem Izraela, jednak w praktyce realizacja tych warunków wymaga rozgromienia Hamasu.

Co ciekawe, część koalicjantów Netanjahu poparła zawarcie rozejmu. Mowa tutaj o partiach religijnych, broniących interesów ultraortodoksyjnych Żydów (Charedim). Od dłuższego czasu w Izraelu toczy się kolejna odsłona napięć dotyczących służby ortodoksów w Cahalu. W wyniku konfliktu z Netanjahu partie religijne (Szas i Zjednoczony Judaizm Tory) opuściły rząd, jednak pozostały w koalicji.

– Nasze stanowisko się nie zmieniło: popieramy uwolnienie naszych zakładników, wypełniając w ten sposób świętą powinność wyzwolenia jeńców, aby złagodzić cierpienia rodzin, które od prawie dwóch lat znoszą najgorsze – powiedział Mosze Gafni, lider partii Zjednoczony Judaizm Tory.

Wczoraj Charedim w proteście przeciwko zamiarom poboru ich społeczności zorganizowali blokadę autostrady nr 4. Demonstranci w większości mieli wywodzić się z radykalnego ruchu określanego jako Frakcja Jerozolimska, słynącego z protestów przeciwko konskrypcji.

Czy w takim razie Netanjahu zdecyduje się na kontynuowanie walki? Scenariusz ten jest wysoce prawdopodobny, jednak ostateczna decyzja nie została ogłoszona. Gra na zwłokę wydaje się korzystna dla premiera Izraela. Jasna deklaracja odmowy moment po dużych protestach nawołujących do ugody mogłaby dodać impetu opozycji. W dodatku oznaczałoby to niesłowność lidera Likudu. W razie chęci przyjęcia rozejmu, co wydaje się mało prawdopodobne, czekanie również miałoby sens, by pokazać, że decyzja nie była ugięciem się przed demonstracjami.

twitter.com/idfonline