Na początku listopada prezydent Argentyny Javier Milei potwierdził, że jego kraj jest w trakcie rozmów z Francją na temat zakupu trzech okrętów podwodnych typu Scorpène. Do tej pory wydawało się, że największym problemem będzie uzyskanie finansowania. Jednak okazuje się, że na drodze do pomyślnej realizacji całego programu stoi więcej wyzwań, a najpoważniejszym jest kwestia mocy produkcyjnych we francuskiej stoczni.

Francuskie okręty podwodne są budowane w należącej do Naval Group stoczni w Cherbourgu. Jednak ten zakład jest obłożony zamówieniami na kilka lat do przodu. Powstaną w nim trzy wielozadaniowe okręty podwodne o napędzie jądrowym typu Suffren, cztery nosiciele pocisków balistycznych z głowicami jądrowymi SNLE3F (oba typy dla francuskiej marynarki wojennej), a także cztery okręty typu Blacksword Barracuda dla holenderskiej marynarki. W ten sposób stocznia ma zapewnioną pracę przynajmniej do 2035 roku. Tymczasem Argentyna chciałaby otrzymać swoje okręty w latach 2032–2036.

Bez wolnych slotów produkcyjnych zarezerwowanych konkretnie dla argentyńskich okrętów podwodnych prowadzenie skomplikowanych operacji, w tym obróbki kadłuba, integracji systemów, testowania, doprowadziłoby do stworzenia wąskich gardeł i zwiększonego ryzyka opóźnień nie tylko tego, ale i pozostałych programów. A z powodów strategicznych Francja nie może sobie pozwolić na opóźnienia w budowie okrętów typu SNLE3F.

Almirante Karam, ostatni z czterech zamówionych do tej pory okrętów typu Riachuelo.
(Leo Lemos / Naval Group)

Przy rosnącym napięciu międzynarodowym także budowa Suffrenów z francuskiego punktu widzenia musi mieć absolutny priorytet przed kontraktami eksportowymi. Dlatego poza kwestią finansową kluczowym pytaniem jest: jakie są realnie dostępne moce produkcyjne, które można wykorzystać do budowy okrętów dla Argentyny? Zwłaszcza że zamawiający chciałby przy realizacji tego programu umieścić część produkcji u siebie.

Teoretycznym rozwiązaniem jest wyprodukowanie okrętów w stoczni Tandanor w Buenos Aires. Jednak wymagałoby to ogromnych inwestycji w infrastrukturę i zaplecze produkcyjne. Kolejnym wyzwaniem byłoby wyszkolenie załogi. Budowa okrętów podwodnych jest jednym z najbardziej skomplikowanych zadań, przed którymi stają stoczniowcy. Przez wiele lat konieczna byłaby asysta ze strony pracowników francuskich, co nie pozostałoby bez wpływu na stocznię w Cherbourgu. Przygotowanie stoczni do produkcji okrętów podwodnych zajęłoby wiele lat. W znacznym stopniu podniosłoby to koszty programu i na pewno odsunęłoby w czasie termin rozpoczęcia dostaw.

Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.

Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.

Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.

LUTY BEZ REKLAM GOOGLE 85%

Opcjonalnie, można pomyśleć o wykorzystaniu brazylijskiej stoczni Itaguaí Construções Navais. Buduje ona okręty podwodne typu Riachuelo, będące zmodernizowaną wersją typu Scorpène dostosowaną do brazylijskich wymagań. Jednak zlecenie produkcji argentyńskich okrętów w Brazylii również ma swoje ograniczenia. Przede wszystkim Brazylijczycy umieją budować okręty w swojej konfiguracji. Wszelkie odstępstwa również wymuszają przeszkolenie pracowników, dostosowanie maszyn i narzędzi. A Argentyńczycy chcą, żeby ich okręty były wyposażone w akumulatory litowo-jonowe.

Mimo wszystko Brazylia ma już pewne doświadczenie i ekosystem przemysłowy, dzięki czemu tam byłoby znacznie łatwiej implementować zmiany w konstrukcji okrętu niż budować je od podstaw w Argentynie. Do tego dochodzi kwestia ustalenia i podziału odpowiedzialności za kierowanie projektem i dochowanie harmonogramu pomiędzy Francję, Argentynę i Brazylię. Wymagałoby to szczegółowych trójstronnych umów dotyczących choćby praw własności intelektualnej, łańcuchów dostaw czy serwisowania okrętów w czasie służby. Mimo skomplikowania ta opcja daje szansę dotrzymania zakładanego harmonogramu.

Wielozadaniowy oceaniczny okręt typu Scorpène. Przekrój w skali 1:50

Wielozadaniowy oceaniczny okręt podwodny typu Scorpène. Przekrój w skali 1:50.
(Andrzej Pawłowski, Konflikty.pl)

Szansę – o ile program ruszy z miejsca po uzyskaniu finansowania. Argentyna cały czas boryka się z problemami budżetowymi i wysokim oprocentowaniem kredytów na rynkach międzynarodowych. Dlatego ewentualne pozyskanie okrętów podwodnych będzie uzależnione od zgody Francji na nietypowy sposób rozliczenia. Standardem w międzynarodowym handlu uzbrojeniem jest zapłata całości lub bardzo dużej części sumy kontraktu przed rozpoczęciem produkcji. Tymczasem Argentyna chciałaby zapłacić za okręty dopiero po ich wyprodukowaniu, ale przed dostarczeniem.

Negocjacje cały czas się toczą. Jak w większości dużych kontraktów eksportowych, kredyt dla Argentyny będzie gwarantowany przez francuskie ministerstwo gospodarki i finansów. Obie strony szukają najlepszych rozwiązań na to, aby Argentyna uniknęła wysokich wydatków już na początku programu. Z drugiej strony trzeba uwzględnić interesy banków, które ostatecznie wyłożą pieniądze na kredyt, i zapewnić finansowe bezpieczeństwo Naval Group. Rządowe gwarancje kredytu dają Francji dominującą pozycję w negocjacjach i ostatnie słowo w kwestii ustalenia standardów jakości, offsetu czy harmonogramu spłat. To do Paryża będzie ostatecznie należała decyzja o miejscu produkcji okrętów, serwisie, dostawach części zamiennych czy szkoleniu załogi.

W tym kontekście należy wspomnieć o jeszcze jednej kwestii przemysłowej. Jak wspomniano, argentyńskie okręty podwodne mają być wyposażone w akumulatory litowo-jonowe. Tak się składa, że Argentyna dysponuje pokaźnymi złożami litu i chciałaby ten fakt wykorzystać do stworzenia linii technologicznej lub przynajmniej jakichś zakładów, które miałyby wkład w produkcję akumulatorów dla Scorpène. Jednak produkcja akumulatorów dla okrętów podwodnych to coś więcej niż łączenie ze sobą kilku komponentów. To bardzo zaawansowana technologia, od której zależą bezpieczeństwo i zdolności bojowe okrętu. Od akumulatorów zależy cały układ dystrybucji energii elektrycznej na pokładzie, zarządzenie wydzielanym ciepłem czy bezpieczeństwo pożarowe.

Tunku Abdul Rahman, malezyjski okręt typu Scorpène.
(Mak Hon Keong, Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported)

Producenci okrętów podwodnych nie chcą się łatwo dzielić technologią produkcji akumulatorów litowo-jonowych. Gdyby nawet Naval Group zdecydowała się na taki krok, stworzenie w Argentynie zaplecza przemysłowego, szkolenie pracowników, wypracowanie procedur bezpieczeństwa, kontroli jakości i testowania zajmie wiele lat, nawet z asystą specjalistów francuskich.

Upieranie się przy lokalnej produkcji tych elementów ponownie może znacząco podnieść koszty i wydłużyć czas realizacji dostaw. Dlatego władze Argentyny będą musiały podjąć trudne decyzje odnośnie do ostatecznego kształtu programu, biorąc pod uwagę dostępne finansowanie, konfigurację okrętów, akceptowalne przesunięcia w harmonogramie czy miejsce budowy.

Kryzys argentyńskiej floty podwodnej

Argentyńska flota podwodna jest w kryzysie od 2017 roku. Można powiedzieć, że właśnie wtedy argentyńska marynarka wojenna całkowicie utraciła zdolności do prowadzenia wojny podwodnej. W tym właśnie roku doszło do zatonięcia okrętu ARA San Juan (S-42) typu 209. Odnaleziono go dopiero rok później, w listopadzie 2018 roku. Okręt spoczywa na głębokości 920 metrów około 600 kilometrów na wschód od miasta Comodoro Rivadavia. Do dzisiaj nie wiadomo, jaka była bezpośrednia przyczyna katastrofy. Spekuluje się, że doszło do awarii akumulatorów i nagromadzenia wodoru w powietrzu, a w konsekwencji – do eksplozji, którą 15 listopada 2017 roku wykryły czujniki podmorskie.

Argentyńskie okręty podwodne ARA Santa Cruz (S-41), ARA San Juan (S-42) i ARA Salta (S-31).
(Government of Argentina, CC BY 2.5 AR)

Od momentu wypadku wstrzymano operacje argentyńskich okrętów podwodnych. Formalnie tamtejsza marynarka wojenna dysponuje dwoma okrętami podwodnymi, jednak ARA Santa Cruz typu TR1700 od 2014 roku przebywa w stoczni i nie ma widoków na jej opuszczenie, a ARA Salta typu 209/1200 jest wykorzystywana do ograniczonego szkolenia przy nabrzeżu w Mar del Plata.

Argentyna na różne sposoby starała się odbudować siły podwodne. Przez moment wydawało się, że pomoże w tym sąsiednia Brazylia. W 2019 roku pojawiły się informacje o możliwości przekazania Argentynie czterech używanych okrętów podwodnych typu 209/1400 z zasobów marynarki brazylijskiej. Chociaż mówiło się, że transakcja może zostać sfinalizowana jeszcze w tym samym roku, do dzisiaj nic takiego się nie wydarzyło. W tym samym roku pojawiły się pogłoski o możliwości zakupu od Norwegii dwóch okrętów typu Ula. Ponownie na pogłoskach się skończyło.

Do sprawy powrócono w 2023 roku. Ministerstwo obrony planowało wtedy przeznaczyć 1,3 miliarda dolarów na zakup trzech okrętów podwodnych. Pod uwagę brano cztery konstrukcje z dwóch państw: Scorpène i Barracuda z Francji oraz typy 209/1400 i 214 z Niemiec. Oba państwa są potentatami w segmencie konwencjonalnych okrętów podwodnych i dostarczały wiele produktów do państw Ameryki Południowej.

Sama Argentyna miała większe doświadczenie z konstrukcjami niemieckimi. W latach 70. kupiono dwa okręty typu 209, a następnie także dwie jednostki typu TR 1700. Ponadto U-booty typu 209 były lub są w uzbrojeniu Brazylii, Chile, Kolumbii, Ekwadoru, Peru i Wenezueli.

Zaniedbany ARA San Luis typu 209/1200 w 2004 roku, już po skreśleniu ze stanu marynarki wojennej.
(Martín Otero, Creative Commons Attribution 2.5 Generic)

W ostatnich latach większe sukcesy w Ameryce Południowej odnoszą Francuzi. W latach 2005–2006 dwie jednostki typu Scorpène odebrało Chile. Z kolei w 2009 roku podpisano umowę na wspomnianą wyżej produkcję licencyjną czterech zmodyfikowanych okrętów typu Scorpène w Brazylii, gdzie są określane jako typ Riachuelo. Co więcej, Naval Group i cała Francja zostały wybrane do roli partnerów w programie budowy pierwszego brazylijskiego okrętu podwodnego o napędzie jądrowym.

Chociaż przed Argentyną trudne decyzje dotyczące kwestii technicznych i finansowych, wydaje się, że do sprawy pozyskania przez nią nowych okrętów podwodnych można podchodzić z bardzo ostrożnym, ale jednak optymizmem. Również, albo przede wszystkim za sprawą Francji, której zależy na sprzedaży tych jednostek i jest w stanie wykazać się daleko idącą elastycznością.

Indian Navy