Rzadko się zdarza, by jakiekolwiek okręty budziły tyle emocji co postępowanie na fregaty dla US Navy. Kontrowersyjne FF(X) powstałe na bazie kutrów amerykańskiej straży wybrzeża typu Legend ostatecznie wzięły górę nad przekombinowanym typem Constellation na bazie włoskich FREMM-ów. US Navy informuje, że fregaty patrolowe – bo tak należy klasyfikować program FF(X) – notują postępy, jednak wciąż rozważane są opcje alternatywne. Jedną z nich są… FREMM-y.
Zaczniemy od samego programu FF(X). Pod koniec maja pisaliśmy, że fregatom poświęcono sporo uwagi w projekcie ustawy National Defense Authorization Act, która autoryzuje politykę i poziomy wydatków obronnych. Projekt zakładał, że w ciągu 180 dni od wejścia NDAA w życie sekretarz marynarki będzie zobowiązany przedstawić komisjom bezpieczeństwa Izby Reprezentantów i Senatu „strategię stopniowego rozwoju fregat typu FF(X)”. Na tym nie koniec. Wcześniej – w ciągu 90 dni – sekretarz będzie musiał przedłożyć kongresmenom sprawozdanie informujące o postępach w opracowywaniu tej strategii.
Projekt ustawy obejmuje także wytyczne dotyczące samej strategii. Ma ona zawierać szacunkowy harmonogram wprowadzania kolejnych wersji FF(X) i szczegóły ich integracji z nowymi zdolnościami, a także wpływu dodatkowych systemów na aranżację przestrzeni wewnątrz kadłuba, masę, zużycie energii i koszt budowy kolejnych jednostek. Szczególną uwagę ustawodawcy poświęcają wyrzutniom pionowym. Politycy chcą być także informowani o wszelkich dodatkowych modułach misyjnych i funkcjach bojowych, które mogą zostać dodane do koncepcji działań fregat typu FF(X).
Kontradmirał Casey Moton przekazał podczas ubiegłotygodniowego sympozjum stowarzyszenia inżynierów amerykańskiej marynarki wojennej, że opracowany przez stocznię Ingalls Shipbuilding projekt przeszedł krytyczny przegląd (Critical Design Review; CDR). Dokładniej: przegląd dotyczył okrętów pierwszej serii, Flight 1. O zakończeniu CDR nie informowano wcześniej.
Pod koniec kwietnia US Navy przyznała stoczni umowę na wybudowanie prototypowej fregaty. Wartość kontraktu opiewa na 282,9 miliona dolarów. Środki mają zostać przeznaczone na prace projektowe, prace przedprodukcyjne i zamówienie elementów o długim czasie oczekiwania na dostawę, jak silniki, przekładnie lub wały napędowe.
Jeśli kiedykolwiek się zastanawialiście, czy nas wspierać czy nie – teraz nadszedł moment na decyzję.
Od blisko dwóch lat utrzymujemy się głównie z Waszej hojności i zrezygnowaliśmy z reklam Google. Od kilku miesięcy nasze dochody nie zbliżają się do założonego progu i nasza „poduszka”, z której finansujemy wszystko poza podstawowymi kosztami utrzymania serwera i domeny, się kurczy.
W tym roku byliśmy w Berlinie na ILA i w Kielcach na MSPO. Na przyszły rok też mamy ambitne plany. Tymczasem koszty utrzymania serwisu idą w górę. Zależy nam aby Konflikty dalej były wolne od reklam Google, dlatego prosimy Was o wsparcie.
Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.
Druga fregata FF(X) ma zostać zamówiona w roku budżetowym 2029, a trzecia i czwarta – w 2031. Prototypowa fregata ma kosztować amerykańskiego podatnika 1,429 miliarda dolarów, a jej dostawa nastąpi do końca czerwca 2030 roku.
Obecny projekt fregaty FF(X) ma około 128 metrów długości, szerokość kadłuba w najszerszym miejscu wynosi około 16,5 metra, a wyporność sięga 4750 ton. Fregaty mają rozwijać prędkość 28 węzłów, dysponować zasięgiem około 12 tysięcy mil morskich i autonomicznością do 60 dni. Jednostki typu Legend (National Security Cutter) straży wybrzeża są bardzo zbliżone gabarytowo: mają około 127 metrów długości, taką samą szerokość kadłuba i wyporność rzędu 4500 ton. Wcześniej planowana fregata typu Constellation była konstrukcją wyraźnie większą, o wyporności wyższej o kilka tysięcy ton.

Kuter USCGC Hamilton (WMSL 753) typu Legend i turecka fregata TCG Turgutreis (F 241) typu Yavuz.
(US Coast Guard)
Co do wyposażenia: FF(X) ma otrzymać armatę główną kalibru 57 milimetrów na dziobie, zdalnie sterowany moduł uzbrojenia z armatą kalibru 30 milimetrów na rufie nadbudówki oraz wyrzutnię obrony bezpośredniej SeaRAM z zapasem do 21 pocisków RIM-116. Okręty zostaną również wyposażone w system walki radioelektronicznej AN/ALQ-32(V)6 SEWIP Block II, wyrzutnie celów pozornych Nulka i wielofunkcyjną stację radiolokacyjną AN/SPS-77 Sea Giraffe. W obu przypadkach standardowa załoga liczy około 148 marynarzy. To bardzo skąpe uzbrojenie i wyposażenie jak na okręt o wyporności 4750 ton.
Już na pierwszych renderach nie przewidziano jakiegokolwiek miejsca pod implementację wyrzutni pionowych. Uwagę ekspertów zwracała także nieobecność zaawansowanych systemów radiolokacyjnych na wizualizacjach FF(X). Zmodyfikowano za to układ nadbudówki w stosunku do pierwowzoru, dodając „półkę” z przodu. Brak wyrzutni pionowych był szeroko krytykowany przez specjalistów.
Celem US Navy jest szybkie skierowanie fregat FF(X) do produkcji, aby czym prędzej weszły na wyposażenie amerykańskiej floty. Dopiero później projekt będzie dostosowywany do wniosków z eksploatacji i to wtedy będą podejmowane decyzje o ewentualnym dozbrojeniu.

Włoska fregata Carlo Margottini typu FREMM.
(US Navy / Mass Communication Specialist 3rd Class Theoplis Stewart II)
W grudniu rzecznik US Navy podkreślił, że dopiero kolejne serie fregat FF(X) będą modernizowane i dopiero w późniejszym czasie pojawi się możliwość implementacji dodatkowych systemów uzbrojenia. Na przedłużeniu nadbudówki może w przyszłości się pojawić dodatkowy system obrony punktowej lub broń laserowa. Oczywiście o ile kolejne serie fregat FF(X) w ogóle powstaną.
Rozwiązania alternatywne z zagranicy
W ostatnim czasie pojawiły się informacje wskazujące, że US Navy rozważa pozyskanie rozwiązań alternatywnych z zagranicznych stoczni. Moton potwierdził, że amerykańska flota, Pentagon oraz eksperci prowadzą 90-dniowy przegląd okrętów z stoczni mieszczących się poza Stanami Zjednoczonymi. Na początku września wskazywano, że pod rozwagę brane są trzy kierunki: Japonia, Korea Południowa oraz Turcja.
Na pierwszym miejscu znalazł się zmodyfikowany japoński typ Mogami. Nie jest to zaskoczeniem. Fregaty tego typu wybrała Australia, będą budowane dla japońskich Morskich Sił Samoobrony, a ich wybór rozważa Nowa Zelandia. Japońskie stocznie pracują pełną parą, podstawową wersję Mogami dostarczano w tempie średnio dwóch okrętów rocznie. Pozostałe dwa typy są bardziej zaskakujące. To południowokoreańskie fregaty Chungnam (FFX-III) i tureckie İstanbul. Południowokoreańskie stocznie to potęga, zdolna bez problemu zrealizować zamówienie eksportowe na dwa okręty, do tego już inwestują w Stanach Zjednoczonych. Bardziej zaskakujące są jednostki tureckie.
Relacje między Waszyngtonem i Ankarą od lat są napięte wskutek afery z S-400 i w konsekwencji wykluczeniem Turcji z programu F-35. Jednak na ostatnim szczycie NATO w rozmowie prezydentów Trumpa i Recepa Tayyipa Erdoğana miał pojawić się wątek budowy jednostek dla US Navy w tureckich stoczniach. Trzeba też pamiętać, że budowane w ramach programu MİLGEM (kryptonim powstał z połączenia tureckich słów oznaczających „okręt narodowy”) fregaty İstanbul wywodzą się z typu Ada, który święci kolejne sukcesy eksportowe. Tureckie stocznie bez wątpienia będą w stanie zrealizować zamówienie.
Co interesujące, to przy budowie fregat z zagranicy ma zostać „model fiński” zapożyczony z programu bodowy lodołamaczy Arctic Security Cutter (ASC) dla US Coast Guard. Pierwsze jednostki powstają już w fińskich stoczniach, zaś kolejne przy wsparciu Finów w amerykańskich zakładach. Jednocześnie Amerykanie zagwarantowali sobie transfer koniecznej technologii. Pomysł wykorzystania podobnego modelu przy pozyskaniu fregat oficjalnie ogłosił Biały Dom.
Drugim interesującym faktem jest chęć udziału stoczni Fincantieri Marine Group w programie budowy alternatywy dla FF(X). Przypomnijmy, że stocznia razem z włoskim koncernem Fincantieri odpowiadała za budowę anulowanych fregat typu Constellation, które bazowały na projekcie włoskich FREMM-ów w odmianie Bergamini. Stocznia chce zaoferować amerykańskiej flocie fregaty FREMM w bardziej standardowym wydaniu eksportowej wersji nowej generacji Evo. Zainteresowanie postępowaniem potwierdził George Moutafis, prezes Fincantieri Marine Group.

Różnice projektowe fregat Constellation w stosunku do FREMM‑ów.
(United States Government Accountability Office)
– W tej chwili marynarka wojenna i administracja prezydenta Trumpa mogłyby znaleźć z nami odpowiedni sposób dialogu, aby zorganizować rozwój w sposób umożliwiający szybkie przygotowanie i sprawną budowę, bez przeszkód w postaci spirali projektowych – powiedział Moutafis. – Zaakceptujmy projekt, który jest i działa dobrze, i zacznijmy nad nim pracować, aby jednostki były dostępne dla floty.
Prezes dodał, że dzięki zbudowanemu łańcuchowi dostaw przy okazji programu FFG(X) stocznia może zastosować projekt FREMM Evo koncernu Fincantieri z niewielkimi modyfikacjami, co pozwoliłoby uniknąć zmian projektowych, które doprowadziły do anulowania projektu Constellation. Przypomnijmy, że przez liczne zmiany konstrukcyjne złożone przez US Navy projekt fregat okazał się problematyczny, za drogi i niewykonalny. Finalnie zbudowane zostaną jedynie dwa pierwsze okręty: USS Constellation (FFG 62) oraz USS Congress (FFG 63).
– Marynarka wojenna nie może funkcjonować, dysponując okrętami tylko jednego typu – tłumaczył w lipcu kontradmirał Brian Metcalf, zastępca dyrektora do spraw zamówień okrętów. – Fregaty wypełnią tę lukę. Można je wykorzystywać na wodach o mniejszym stopniu zagrożenia. Mogą służyć jako eskorta o wysokiej wartości. Fregaty mogą wypełnić lukę w wielu różnych obszarach, umożliwiając niszczycielom realizację najbardziej wymagających misji.
W tej sprawie w Waszyngtonie panuje zgodność. Nie wszyscy jednak popierają pomysł kupna okrętów „z półki” i budowy ich w stoczniach zagranicznych. Zdecydowanie przeciw jest Shipbuilders Council of America – stowarzyszenie branży stoczniowej. Jego zdaniem pieniądze należy przeznaczać na rozwój krajowych zdolności produkcyjnych. Według prezesa grupy Matthew Paxtona, proponując wprowadzenie „modelu fińskiego”, administracja przeczy samej sobie.
Również Kongres jest bardzo niechętnie nastawiony do pomysłu Trumpa, i to po stronie zarówno demokratów, jak i republikanów. Przedstawiona przez senacką komisję sił zbrojnych wersja ustawy NDAA na rok budżetowy 2027 dawała zgodę na zamówienie w zagranicznych stoczniach jedynie dwóch jednostek pomocniczych, i to pod warunkiem inwestycji obcego zleceniobiorcy w amerykański przemysł okrętowy w celu budowy dodatkowych jednostek. Dalsze procedowanie ustawy w Senacie zostało wstrzymane przez demokratów w związku z zastrzeżeniami wobec wydatków Pentagonu i wojny z Iranem. „Model fiński” nie jest jedynym obiektem zastrzeżeń Kongresu. Kolejnymi są oczywiście fregaty patrolowe FF(X) i jeszcze bardziej kontrowersyjne pancerniki typu Trump.
Z tego wszystkiego wyłania się nieciekawy obraz. Amerykanie dobrze zdają sobie sprawę ze swoich braków i tego, co należałoby zrobić. W Białym Domu, niezależnie od tego, kto tam zasiada, a także na Kapitolu wypracowano w tej sprawie konsensus. Jednak próby rozwiązania w ciągu ostatnich lat sprowadzają się do dreptania w kółko.


