O ile US Air Force dostanie swojego F-47, o tyle los pokładowego samolotu bojowego nowej generacji F/A-XX nadal pozostaje niepewny. Z jednej strony proces wyboru producenta postępuje, a Northrop Grumman pokazał grafikę, która może sugerować wygląd przyszłego samolotu, ale z drugiej strony program cały czas napotyka trudności finansowe i polityczne.
F/A-XX powstaje w ramach programu Next Generation Air Dominance (NGAD), ale mimo takiej samej nazwy jest on oddzielny od prowadzonego przez siły powietrzne. Jego celem jest opracowanie i wdrożenie w przyszłej dekadzie nowego pokładowego wielozadaniowego samolotu bojowego. F/A-XX ma być bezpośrednim następcą myśliwców F/A-18E/F Super Hornet, które w tej wersji służą w marynarce wojennej od początku XXI wieku, ale ich geneza sięga lat 70.
I choć najnowsze egzemplarze poza ogólnym wyglądem nie mają prawie nic wspólnego z poprzednikami, w przyszłej dekadzie będą zwyczajnie wyeksploatowane, a ich ogólny układ konstrukcyjny nie pozwala wycisnąć z nich wiele więcej. Na przykład nie da się już drastycznie obniżyć skutecznej powierzchni odbicia. Ani zwiększyć prędkości. Ani wydłużyć zasięgu. Te parametry mają leżeć u podstaw nowego F/A-XX.
Program F/A-XX rozpoczął się w poprzedniej dekadzie, ale właściwie nigdy nie był traktowany priorytetowo. Super Hornety były jeszcze względnie młode, wchodziła wersja Block III, a przede wszystkim na lotniskowcach w większej liczbie zaczęły się pojawiać F-35C, które przejęły najniebezpieczniejsze zadania z rąk F/A-18. Tymczasem dowództwo US Navy miało ważniejsze sprawy na głowie. W ostatnich latach regularnie powraca temat niedostatecznych mocy produkcyjnych amerykańskich stoczni oraz opóźnień w opracowywaniu i budowie nowych okrętów. Ich koszty rosną, a terminy dostaw się wydłużają.
Centralne miejsce w planach US Navy zajmują podwodne nosiciele pocisków balistycznych typu Columbia. Ich status jest niepodważalny, bo stanowią kluczowy element amerykańskiej triady jądrowej. Wszystkie pozostałe programy są realizowane w ramach dostępnych środków pozostałych po zaspokojeniu programu Columbia.
Tych programów jest wiele: budowa kolejnych serii wielozadaniowych atomowych okrętów podwodnych typu Virginia, opracowanie nowej generacji jednostek tej klasy, program fregat typu Constellation, niszczyciel nowej generacji DDG(X), okręty desantowe czy wreszcie budowa lotniskowców typu Ford. Do tego trzeba dodać ogromne wydatki na utrzymanie floty okrętów i samolotów już będących w linii. Na opracowania nowego samolotu nie zostawało wiele funduszy.
Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.
Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.
Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.
Niemniej program F/A-XX cały czas posuwał się do przodu. Jak wspomnieliśmy, podstawowymi parametrami określającymi nową maszynę ma być wysoka prędkość, najlepiej z możliwością supercruise (osiągania i utrzymywania naddźwiękowej prędkości przelotowej bez użycia dopalacza), zasięg o jedną czwartą większy w porównaniu z F/A-18E/F czy F-35C i organiczna zdolność do współpracy z samolotami bezzałogowymi różnych klas i typów.
Zasadniczo, pomijając wymóg dostosowania samolotu do operowania z lotniskowców, wymagania wobec nowego myśliwca dla marynarki są w większości zbieżne z wymaganiami wobec nowego myśliwca dla sił powietrznych, jednak oba rodzaje sił zbrojnych skrupulatnie pilnują swojej odrębności. Wynika to nie tylko z odwiecznej rywalizacji rodzajów sił zbrojnych i niechęci do przyjmowania u siebie samolotów zaprojektowanych dla konkurenta, ale przede wszystkim z doświadczeń z opracowywania F-35. Miał on być samolotem uniwersalnym, spełniającym wymagania wszystkich rodzajów sił zbrojnych, ale w toku rozwoju okazało się, że nie przyniósł znaczących oszczędności, kompatybilność między wersjami A, B i C jest złudna, a konieczność wprowadzenia kompromisów w konstrukcji nie zadowala nikogo.
Przez wiele lat, aż do roku budżetowego 2024, F/A-XX był finansowany ze środków niejawnych. Z kolei w dobiegającym końca roku budżetowym 2025, z powodów wymienionych wcześniej, na jego rozwój przeznaczono tylko jedną trzecią z planowanego wcześniej 1,5 miliarda dolarów. Również obecnie, w trakcie prac nad przyszłorocznym budżetem obronnym Stanów Zjednoczonych, toczy się walka o zakres finansowania F/A-XX. Rząd postawił zdecydowanie na dokończenie F-47, przeznaczając na ten cel 3,5 miliarda dolarów i planując jedynie 74 miliony na dokończenie projektowania F/A-XX. Według zamysłu miało to powstrzymać rywalizację obu programów o te same zasoby. Ponadto według przedstawicieli rządu amerykański przemysł nie ma zdolności do równoległej realizacji dwóch tak dużych programów.
Dowództwo US Navy nie rozdzierało nad tym szat i wpisało nowy myśliwiec z kwotą 1,4 miliarda dolarów na Unfunded Priority List – swego rodzaju listę życzeń sił zbrojnych, zbierającą zachcianki, które politycy mogliby ufundować, gdyby znaleźli jakieś dodatkowe pieniądze. I tak się złożyło, że senacka komisja wydatków budżetowych w swoim projekcie budżetu przyznała marynarce owe 1,4 miliarda na kontynuację programu F/A-XX. To jeszcze nie przesądza sprawy. Senacka wersja budżetu musi jeszcze zostać uzgodniona z tą stworzoną w Izbie Reprezentantów, a następnie przegłosowana i podpisana przez prezydenta. W trakcie procesu legislacyjnego kwota może się jeszcze zmniejszyć, a nawet całkowicie zniknąć. Zapewne w kolejnych tygodniach i miesiącach czeka nas w tej sprawie kilka zwrotów akcji.
Równocześnie od strony przemysłowej program posuwa się naprzód. W pierwszej połowie roku przeszedł z fazy testów rozwojowych (Developmental Test and Evaluation) do zintegrowanego etapu obejmującego testy rozwojowe (Developmental Testing), operacyjne (Operational Testing) i bojowe (Live Fire), realizowanego pod auspicjami Biura Dyrektora do spraw Testów Operacyjnych i Oceny (DOT&E). W wystąpieniach przed Kongresem przedstawiciele marynarki wojennej mówili, że samolot jest w zaawansowanym stadium projektowania.
Równolegle toczy się postępowanie mające wyłonić producenta F/A-XX. Początkowo o kontrakt rywalizowały Lockheed Martin, Boeing i Northrop Grumman. Według informacji Breaking Defence jako pierwszy odpadł Lockheed, chociaż sam koncern informował, że nigdy nie był zainteresowany udziałem w tym programie. Na placu boju pozostały Northrop Grumman i Boeing. Jako że ten drugi wygrał konkurs sił powietrznych i będzie produkował F-47, wydaje się nieprawdopodobne, aby przyznano mu również kontrakt na myśliwiec dla marynarki wojennej. W takim wypadku jedna firma produkowałaby trzy kluczowe samoloty: szkolne T-7A i dwa myśliwce. Ponieważ od pewnego czasu władze amerykańskie starają się przywrócić dywersyfikację i zwiększyć konkurencję wśród dostawców, bardziej prawdopodobne staje się zwycięstwo projektu Northropa Grummana. Ten jednak z drugiej strony jest producentem innego kluczowego samolotu – bombowca B-21 Raider.
Dlatego warto w tym miejscu przedstawić to, co wiemy o samolocie proponowanym przez koncern będący duchowym spadkobiercą producentów słynących z opracowywania samolotów dla marynarki wojennej. Przypomnijmy, że Northrop odpowiada za YF-17, który później przerodził się w F/A-18 (dzisiaj prawa do niego ma Boeing), a Grumman to właściwie synonim samolotu pokładowego, mający na koncie takie konstrukcje jak F4F Wildcat, F6F Hellcat, F9F Panther, E-2 Hawkeye, A-6 Intruder czy wreszcie F-14 Tomcat.
Na początku sierpnia na stronie internetowej Northropa Grummana pojawiła się widoczna na ilustracji tytułowej grafika przedstawiająca przednią część myśliwca nowej generacji na pokładzie lotniskowca. W odróżnieniu od wielu innych grafik, wizualizacji czy wizji artystycznych tym razem firma potwierdziła, że nie jest to losowa grafika, ale rzeczywiście powiązana z koncepcją projektowanego myśliwca. Skoro tak, warto się nad nią pochylić.
Northrop's new F/A-XX render compared to Northrop's YF-23 https://t.co/1EeYjEPKMA pic.twitter.com/LVXbrX0qmZ
— Alex Hollings (@AlexHollings52) August 7, 2025
Fanom lotnictwa, przednia część kadłuba F/A-XX proponowanego przez Northropa Grummana od razu przywodzi na myśl prototyp YF-23 – dawnego konkurenta F-22 w programie Advanced Tactical Fighter. Samolot jest obły, pozbawiony ostrych krawędzi, a niska skuteczna powierzchnia odbicia jest zapewniona przez zastosowanie licznych krzywizn o zmiennym promieniu. Mówiąc bardziej obrazowo, poszycie samolotu jest pozakrzywiane w różnych kierunkach. Ponadto wydaje się, że zastosowano układ ze skrzydłem wtopionym. Na podstawie wizualizacji nie można za to powiedzieć nic o części ogonowej, w tym czy samolot zaczerpnął z YF-23 również stateczniki w układzie motylkowym czy może jest to maszyna bezogonowa.
Na podstawie wizualizacji wydaje się również, że będzie to samolot duży, co jest logiczne, jeśli ma mieć duży zasięg, wysoką prędkość i przenosić dużo uzbrojenia. To ostatnie będzie się mieściło głównie w sporej komorze uzbrojenia w kadłubie. Na rysunku w tym miejscu widoczne jest znaczne wybrzuszenie sugerujące jej dużą objętość. Odpowiednio duży jest również nos, w którym powinien się zmieścić radar z dużą anteną. Pod dziobem, ale mocno cofnięte, widoczne jest mocne podwozie przednie z podwójnymi kołami.
Duża kroplowa osłona kabiny zapewnia pilotowi dobrą widzialność. Co ciekawe, jest to kabina jednoosobowa. Trudno powiedzieć, na ile wizualizacja jest dokładna w tym elemencie, ale wcześniej wielokrotnie pojawiały się wizje artystyczne przedstawiające F/A-XX – niezależnie, którego producenta – w konfiguracji dwuosobowej. Wzorem dzisiejszych F/A-18F czy izraelskich F-16I drugi członek załogi jest wykorzystywany w roli operatora uzbrojenia i sensorów. W przyszłym myśliwcu dojdą do tego zadania kierowania formacjami bezzałogowych skrzydłowych oraz analizowania jeszcze większej ilości danych. Dlatego konfiguracja dwuosobowa wydaje się bardziej logiczna.
Current Ability of F/A-XX (in PPT) & Chengdu J-36 (in test flight) pic.twitter.com/N24hr8K9Ln
— ShanghaiPanda (@thinking_panda) May 16, 2025
F/A-XX od YF-23 odróżniają wloty powietrza do silników umieszczone na kadłubie, a nie pod nim, jak to zwykle bywa w samolotach tej klasy. Wloty mają kształt z grubsza prostokątny i zajmują niemal całą szerokość kadłuba, od jego środka do nasady skrzydła. Jak na samolot o obniżonej wykrywalności wydają się stosunkowo mało ukryte.
Ponadto wloty powietrza w myśliwcach umieszcza się przeważnie pod kadłubem ze względu na sposób, w jaki powietrze opływa samolot w różnych fazach lotu. Lokalizacja nad kadłubem wydaje się nieoptymalna z punktu widzenia manewrowej walki powietrznej. Ale ponieważ są one jednym z kluczowych elementów świadczących o jakości stealth samolotu, w tym elemencie przedstawiona wizualizacja być może celowo wprowadza oglądających, w tym potencjalnych przeciwników Stanów Zjednoczonych, w błąd.
Powyższe zastrzeżenie rozciąga się na całą wizualizację. Niezależnie od twierdzeń rzecznika prasowego koncernu w przyszłości może się okazać, że F/A-XX będzie wyglądał trochę lub zupełnie inaczej. Przyczyn może być kilka: dopracowanie projektu, zmiana koncepcji czy właśnie celowa dezinformacja. Tak czy inaczej, pomimo całej skrytości, w jakiej prowadzony jest program, i pomimo problemów z finansowaniem wydaje się, że jesteśmy coraz bliżej rozstrzygnięcia konkursu na nowy myśliwiec pokładowy US Navy. Jest on niezbędny, bo Chińczycy nie śpią, a lotnictwo pokładowe jest predestynowane do odegrania kluczowej roli w ewentualnej przyszłej wojnie.


