Samolot bojowy F-35A Lightning II należący do US Air Force musiał lądować awaryjnie po locie bojowym nad Iranem. Na razie nie ma dowodów na to, co się stało, ale pojawiające się w internecie materiały, o ile nie są sfałszowane, dają jednoznaczną odpowiedź: samolot został poważnie uszkodzony przez irańską obronę przeciw­lotniczą. Minie jednak sporo czasu, nim uzyskamy pewność w tej sprawie.

Informację o lądowaniu awaryjnym – ale nie o jego przyczynie – potwierdził Pentagon. Ujawniono również, że życiu pilota nic nie zagraża. Irańskie media opublikowały poniższe nagranie, pokazujące Lightninga II śledzonego przez system obserwacji w podczerwieni. W ostatniej sekundzie samolot zostaje porażony eksplozją. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, iż nagranie jest sfabrykowane. Goły krzyżyk i nic więcej? I dlaczego nagranie kończy się tuż po wybuchu?

Jeśli faktycznie Irańczykom udało się uszkodzić F-35A, będzie to podwójny pierwszy raz. Nigdy wcześniej samolot tego typu nie doznał uszkodzeń wskutek bezpośrednich działań nieprzyjaciela, nigdy wcześniej też irańska opl nie zdołała porazić amerykańskiego samolotu we własnej przestrzeni powietrznej (pojawiały się wprawdzie doniesienia, ale miały one charakter ściśle propagandowy, niepoparty żadnymi dowodami).

Bez dalszych danych nie da się stwierdzić, jakiego dokładnie uzbrojenia użyto. Część analityków wskazuje na broń kierowaną laserowo – prosty pocisk rakietowy z systemem naprowadzania na wzór brytyjskiego Starstreaka czy szwedzkiego RBS 70. Pocisk taki leci wzdłuż wiązki lasera skierowanej na cel, stąd określenie broni tej klasy jako LOSBR (line-of-sight beam riding) lub, bardziej kolokwialnie, jako beamrider. Zaletą LOSBR jest przede wszystkim to, jak trudno się przed nią obronić. Wiązka lasera biegnie od operatora do pocisku, a nie do celu, toteż jeśli tylko operator jest w stanie utrzymać cel w wiązce, nie pomogą mu żadne klasyczne środki przeciwdziałania.

Wiązka ma też stosunkowo małą moc, gdyż pocisk jest sterowany bezpośrednio, a nie przez odbicie. Z drugiej strony LOSBR ma z reguły bardzo krótki zasięg (Starstreak razi cele w odległości do 7 kilometrów).

Inną opcją jest przeciwlotnicza amunicja krążąca znana jako typ 358, wcześniej wskazywana też jako możliwa winowajczyni w kolizji pary Stratotankerów i zniszczeniu jednego z nich. Któraś z dwu feralnych maszyn rzekomo próbowała wykonać unik przed pociskiem 358. Świat medialny zaczyna zwracać uwagę na istnienie tej broni dopiero w ostatnich tygodniach i traktuje ją jako zdumiewającą i niespodziewaną nowinkę techniczną. W rzeczywistości to już dobrze znana i okrzepnięta konstrukcja, o której pisaliśmy tutaj blisko pięć lat temu. Jej główną zaletą jest naprowadzanie za pomocą termo­namier­nika – a więc pasywne, co sprawia, że klasyczne środki ostrzegające przed podświetleniem przez laser czy radar są bezradne.

Pocisk 358 – na pierwszym planie głowica termonamiernika, za nim widoczny pierścień zapalników.
(ONZ)

Bomby

Kontynuując wątek lotniczy: Ameryka­nie, w poszukiwaniu sposobów na odblokowanie Ormuzu i rozwiązaniu problemu, który sami sobie stworzyli, sięgnęli po jedną ze swoich najnowszych broni – bomby penetrujące GBU-72/B. Według informacji podanych przez US Central Command wykorzystano je do atakowania, rozsianych wzdłuż całej cieśniny, stanowisk służących do składowania i wystrzeliwania przeciw­okrętowych pocisków kierowanych. Przypuszcza się, że Iran może dysponować setkami lub nawet tysiącami pocisków przeciw­okrętowych, ale do tej pory nie widać dowodów na ich masowe użycie. Nie musi to być potwierdzenie skuteczności amerykańskich nalotów, ale jedynie tego, że do blokowania cieśniny na razie wystarczają Iranowi inne środki.

GBU-72/B to amunicja o wagomiarze 2267 kilogramów (5 tysięcy funtów) przeznaczona do niszczenia bunkrów i innych celów umocnionych. Pod względem wagomiaru plasuje się pomiędzy masowymi BLU-109/B o wagomiarze 907 kilogramów i potężnymi GBU-57/B Massive Ordnance Penetrator o wagomiarze 13 600 kilogramów. Pozwala to na niszczenie solidnie umocnionych obiektów bez potrzeby używania dużej liczby lżejszych BLU-109/B zrzucanych w jeden punkt celowania jedna po drugiej lub zrzucania nielicznych i cennych GBU-57/B.

Na GBU-72/B składa się właściwa bomba penetrująca BLU-138/B i doczepiony układ naprowadzania za pomocą nawigacji satelitarnej wspomaganej układem nawigacji bezwładnościowej JDAM. Bomba jest elaborowana mieszaniną materiałów wybuchowych PBXN-109 i AFX-757 o łącznej masie około 485 kilogramów. Przebijalność nowej bomby jest nieznana, ale jej poprzedniczka, GBU-28/B, mogła się przebić przez około 45 metrów ziemi i 4,5 metra wzmocnionego betonu. Nosicielami nowej bomby są najprawdopodobniej F-15E i B-1B, które były wykorzystywane w trakcie testów, a być może również B-2A.

Miny

W ostatnich dniach media obiegła informacja, że co najmniej dwa z trzech okrętów przeciw­minowych LCS typu Independence, na co dzień stacjonujących na Bliskim Wschodzie, przeniesiono na Pacyfik. W malezyjskim porcie Penang sfotografowano USS Tulsa (LCS 16) i USS Santa Barbara (LCS 32). Zdjęcia wykonane w terminalu kontene­rowym North Butterworth zwróciły uwagę analityków, ponieważ oba okręty należą do nielicznej grupy w ramach typu Independence wyposażonej w moduły do zwalczania min morskich. Nieznany pozostaje status trzeciej takiej jednostki – USS Canberra (LCS 30). Tymczasem Tulsa i Santa Barbara zawędrowały już do Singapuru.

W związku z brakami we własnych siłach przeciw­minowych Donald Trump usilnie starał się przekonywać – a w zasadzie szantażować – sojuszników, aby wysłali swoje okręty do pomocy w udrożnieniu cieśniny Ormuz. Oczywiście nikt nie kwapił się do pomocy Amerykanom i praktycznie wszyscy odmówili wsparcia. Spotkało się to z oburzeniem Trumpa (kto by się spodziewał). Aby trochę go ugłaskać, ostatecznie Wielka Brytania, Francja, Niemcy, Włochy, Holandia i Japonia wspólnie oświadczyły, że są gotowe zaangażować „odpowiednie środki” – co może oznaczać zgoła cokolwiek – w celu udrożnienia Ormuzu.

Serwis Navy Lookout przypomniał wydarzenia sprzed blisko czterech dekad, kiedy Londyn odpowiedział na prośbę Waszyngtonu i wysłał grupę niszczycieli min typu Hunt do zwalczania irańskich min rozstawionych w trakcie wojny iracko-irańskiej w 1987 roku. Nie będziemy się rozpisywać o samym przebiegu konfliktu, gdyż został obszernie opisany przez nas w pięcioczęściowym cyklu (link do ostatniej części).

Jednak gwoli nakreślenia sytuacji: w 1987 roku, w trakcie przeciągającej się wojny iracko-irańskiej, obie strony zaczęły intensywnie atakować żeglugę w Zatoce Perskiej, próbując zakłócić transport ropy, co doprowadziło do gwałtownego wzrostu zagrożenia minowego. Miny, a nawet sama możliwość ich obecności, stały się realnym problemem dla statków. Po serii incydentów, w tym uszkodzenia amerykańskich jednostek i zamknięciu kluczowych kotwicowisk, Stany Zjednoczone zwróciły się o wsparcie do sojuszników.

Brytyjski niszczyciel min HMS Hurworth (M39) typu Hunt.
(Royal Navy/MoD)

W odpowiedzi Wielka Brytania wysłała zespół niszczycieli min typu Hunt: Brecon (M29), Bicester (M36), Brocklesby (M33) i Hurworth (M39) oraz stawiacz min HMS Abdiel (N21) pełniący funkcję okrętu dowodzenia i wsparcia. Dwa ostatnie z wymienionych Huntów służą w brytyjskiej flocie do dziś. Okręty miały zabezpieczać żeglugę i zwalczać irańskie miny w rejonie Zatoki Perskiej i Ormuzu. Okręty pośpiesznie zmodyfikowano, a załogi ściągnięto z urlopów.

Co zabawne, Abdiel, który miał zapewniać wsparcie całej grupie zadaniowej, ze względu na wiek częściej sam wymagał pomocy od oddelegowanych okrętów, niż był w stanie ją im realnie zapewnić.

Działania rozpoczęto od oczyszczania kotwicowisk u wybrzeży Fudżajry. Do działań wykorzystano klasyczne trały kontaktowe i przez całą dobę prowadzono poszukiwania min morskich. Miny pływające niszczono ogniem artyleryjskim, co w praktyce okazało się trudniejsze, niż zakładano. Równolegle tworzono bezpieczne korytarze żeglugowe, wymagające precyzyjnej nawigacji i oznaczania torów za pomocą boi.

Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.

Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.

Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.

MAJ BEZ REKLAM GOOGLE 55%

W kolejnych etapach działania przeniosły się na Zatokę Perską i zostały powiązane z eskortą konwojów przechodzących przez cieśninę Ormuz. Okręty przeciwminowe działały pod osłoną fregat i niszczycieli, jednocześnie mierząc się z realnym zagrożeniem atakami lotniczymi i kolejnymi polami minowymi. Utrzymanie ciągłości operacji wymagało rozbudowanego zaplecza logistycznego – tankowania na morzu, wsparcia jednostek pomocniczych i remontów w portach regionu.

W efekcie Royal Navy utrzymywała niemal stałą obecność sił przeciw­minowych, zapewniając bezpieczeństwo żeglugi i wspierając działania sojuszników w regionie. Stała obecność zakończyła się w tym miesiącu, kiedy to do Southampton powrócił min HMS Middleton (M34), ostatni brytyjski okręt jaki operował na wodach Zatoki Perskiej. W grudniu w Bahrajnie wycofano również ze służby fregatę HMS Lancaster (F229) typu 23.

Sankcje

Amerykański sekretarz skarbu Scott Bessent oświadczył, że administracja Trumpa może znieść sankcje nałożone na irańską ropę, która została już załadowana na statki. Byłby to ruch analogiczny do tego, na którym już skorzystała Rosja. Miałoby to złagodzić szok dla globalnej gospodarki wywołany globalnym wzrostem cen ropy (wzrostem, którego – dodajmy – nie byłoby bez tej wojny). Cena ropy Brent – ​​globalnego benchmarku naftowego – na krótko przekroczyła dziś 117 dolarów za baryłkę, po czym ustabilizowała się w okolicach 111 dolarów.

W grę wchodzi około 140 milionów baryłek zalegających w bebechach zbiornikowców. W przypadku Rosji było to około 130 milionów baryłek.

– Dwa kraje, które przez lata objęte były naszymi sankcjami, teraz bezpośrednio korzystają na konflikcie, który Stany Zjednoczone same zdecydowały się wywołać – powiedział Brett Erickson, dyrektor zarządzający w firmie doradczej Obsidian Risk Advisors, cytowany przez The Washington Post. – Stany Zjednoczone przez lata budowały architekturę sankcji, zaprojektowaną specjalnie po to, by dławić Rosję i Iran. W ciągu zaledwie trzech tygodni od wybuchu konfliktu rozrywamy ją na strzępy. Nie jest to krótkoterminowa korekta, lecz całkowita klęska strategiczna.

Aż trudno nie załączyć w tym miejscu okładki najnowszego numeru The Economist.

Wczoraj Izrael przeprowadził uderzenie na infrastrukturę największego na świecie pola gazowego Pars Południowy, dzielonego przez Iran i Katar (gdzie znane jest jako Kopuła Północna). Administracja Trumpa i sam prezydent zaczęli czym prędzej odżegnywać się od tej operacji i podkreślać, że Izrael nie konsultował z nimi tych planów. Trump, który wcześniej sam groził nalotem na ten cel, stwierdził, że Izrael przeprowadził uderzenie „z gniewu wywołanego tym, co się stało na Bliskim Wschodzie”, i obiecał, że Państwo Żydowskie nie będzie już atakował Parsu Południowego, „chyba że Iran postanowi niemądrze zaatakować bardzo niewinny w tej sytuacji Katar”. Jeśli tak się stanie, „Stany Zjednoczone Ameryki – z pomocą lub za zgodą Izraela bądź bez nich – dokonają potężnie wysadzą całe pole gazowe Pars Południowy, używając przy tym siły i potęgi, jakich Iran nigdy wcześniej nie widział ani nie doświadczył”.

200 miliardów

Pentagon zwrócił się do Białego Domu z prośbą o zatwierdzenie wniosku do Kongresu o środki w wysokości ponad 200 miliardów dolarów na finansowanie wojny w Iranie. Kwota ta znacznie przewyższa dotychczasowe koszty operacji „Epic Fury”. Pieniądze miałyby być przeznaczone nie bezpośrednio na działania bojowe, ale na pilne zwiększenie produkcji kluczowego uzbrojenia, zużywanego przez siły amerykańskie i izraelskie.

Na razie nie wiadomo, czy Biały Dom wystąpi o taką właśnie kwotę. Tak czy inaczej według źródeł WaPo w Białym Domu panuje pesymizm co do szans tego wniosku. Problemem będzie zwłaszcza Senat, gdzie potrzeba 60 głosów w celu przełamania obstrukcji parlamentarnej. Republikanie mają obecnie 53 głosy, a i tak nie ma pewności, czy wszyscy senatorzy zagłosują za.

USAF / MSgt John Nimmo Sr.