Francuzi zaczęli Eurosatory 2026 z przytupem. Szefowa resortu sił zbroj­nych Catherine Vautrin ogłosiła, że następcą systemów rakietowych Lance-Roquettes Unitaire (LRU), lepiej znanych pod oryginalnym oznaczeniem M270A1 MLRS, będzie Thundart, opracowany przez konsorcjum MBDA i Safran. Wybór nie jest zaskakujący, chociaż sensowność „suwerennego” rozwiązania cały czas budzi wątpliwości.

Francuska artyleryjska ruletka trwała trzy lata. Pozostające w służbie 1. Pułku Artylerii z Belfortu dziewięć LRU osiągnie koniec okresu eksploatacji w 2027 roku. Tymczasem w przyszłym roku Francja zamierza wystawić dywizję wojsk lądowych w pełni zdolną do prowadzenia działań wojennych, a w roku 2030 – cały korpus armijny. Wojna rosyjsko-ukraińska pokazała, jak skutecznym środkiem walki pozostaje artyleria rakietowa, co zachęciło Paryż do modernizacji, a w zasadzie odbudowy zdolności w tym zakresie.

Z perspektywy czasu wydaje się, że inaczej skończyć się nie mogło i że Francja musiała zdecydować się na samodzielne opracowanie artyleryjskiego systemu rakietowego. DGA współpracowała z konsorcjami Safran i MBDA oraz Thales i ArianeGroup w celu opracowania taktycznej zdolności uderzeniowej na dystansie 150 kilometrów, a potencjalnie do 500 kilometrów.

Pierwsze dwa przedsiębiorstwa są na dobrej drodze do wypełnienia ambitnego harmo­no­gramu. Przedstawiły koncepcję odpalanych z wyrzutni lądowej modyfikacji lotniczych bomb kierowanych AASM (Armement Air-Sol Modulaire). Na targach Eurosatory 2024 mogliśmy oglądać pierwszą makietę pocisku rakietowego Thundart kalibru 227 milimetrów o zasięgu 150 kilometrów. Udany test Thundarta przeprowadzono w kwietniu tego roku na poligonie Île du Levant na śródziemnomorskim wybrzeżu Francji.

Można odnieść wrażenie, że Thundart ma być odpowiedni­kiem GLSDB, ale to nieprawda. Pocisk wykorzystuje jedynie system napro­wa­dza­nia bomby. W marcu tego roku Safran przetestował jego nową wersję, łączącą nawigację bezwład­noś­ciową z naprowa­dza­niem lasero­wym i na podczerwień. Dostawy nowego systemu naprowa­dza­nia mają ruszyć już w przyszłym roku. MBDA pokazało także demonstrator technologii pocisku manewrującego LCM odpalanego z wyrzutni lądowych. Jego bazą jest morski pocisk manewrujący Missile de Croisière Naval (MdCN). Ma on zapewnić zdolność do rażenia celów na dystansie 500 kilometrów i więcej.

W wersji zademonstrowanej na tegorocznym Eurosatory Thundart korzysta z podwozia ciężarówki terenowej Scania France w układzie 8 × 8. Na wyrzutni widać dwa pakiety po cztery pociski. Według zapewnień Safrana Thundart ma być kompatybilny z systemem kierowania ognia artylerii Atlas Thalesa.

Francuska ruletka

Poprzedni minister sił zbrojnych Sébastien Lecornu opowiadał się za wyborem rozwiązania „z półki”, co miało przyspieszyć wdrażanie systemu. Faworytem Lecornu był M142 HIMARS. Francuzi cechują się niemalże wrodzoną niechęcią do amerykańskiego uzbrojenia, wprowadzenie M270A1 MLRS należy traktować jako „wypadek przy pracy”. Za HIMARS-em przemawiały jednak trzy czynniki: jest to system seryjnie produkowany i sprawdzony w walce, do tego zintegrowany już z pociskami PrSM o zasięgu 500 kilometrów. Rażenie celów na takim dystansie jest jednym z wymogów stawianych przez Paryż w ramach programu Frappe Longue Portée Terrestre (FLP-T).

Utrzymanie Konfliktów jako serwisu wolnego od reklam Google to dla nas priorytet. Dzięki Waszemu wsparciu z Patronite i BuyCoffee udało się to do tej pory i chcielibyśmy, aby tak zostało.

Żeby działać bez reklam Google, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie. To próg, który pozwala nam skupić się na pracy. Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.

Nie spodziewamy się, że każdy będzie nas wspierał finansowo. Ale jeśli zdecydujecie się pomóc, zadbamy o to, by każda złotówka realnie pracowała na rozwój serwisu.

Nasze comiesięczne raporty finansowe możecie przeczytać tutaj.

SIERPIEŃ BEZ REKLAM GOOGLE 66%

M142 ma też wady. Z francuskiego punktu widzenia najważniejszą z nich jest pochodzenie systemu. Sceptycyzm, a raczej niechęć do amerykańskiego sprzętu ma jednak w tym przypadku uzasadnienie. Wraz ze wzrostem zamówień i aktualną sytuacją geopolityczną nie wiadomo, kiedy można spodziewać się dostaw. Dotyczy to całości amerykańskiego uzbrojenia, o czym boleśnie przekonała się Szwajcaria.

HIMARS ma też konkurentów zdobywających rosnąca popularność w Europie. To niemiecko-izraelski Euro-PULS i południowokoreański K-239 Chunmoo. Rdzeń Euro-PULS‑a, mimo że skrojonego pod wymagania państw europejskich, pochodzi z Izraela, który obecnie jest w Europie (i na samym Eurosatory) na cenzurowanym. Nie jest to jednak największy problem. Izraelski sprzęt zawiera wiele komponentów produkowanych lub zaprojektowanych w USA, co daje Waszyngtonowi decydując głos w zgodzie na eksport. Z kolei Chunmoo, mimo pozytywnych ocen we Francji, był przez decydentów traktowany jako egzotyczne rozwiązanie.

W pewnym momencie Paryż był nawet zainteresowany indyjską Pinaką. Negocjacje miały nawet być bardzo zaawansowane. Jednak z uwagi na problemy z eksploatacją tego systemu w indyjskich wojskach lądowych szybko został on skreślony. Dodajmy, że Nowe Delhi zdecydowało się uzupełnić Pinaki izraelskimi PULS-ami.

Pod uwagę brano też rozwiązanie opracowane w ramach współpracy europejskiej. Od początku było ono najwyraźniej traktowane jako ostateczność. Jeszcze w roku 2023 ówczesny szef Generalnej Dyrekcji Uzbrojenia (DGA) Emmanuel Chiva opowiadał się za „suwerennym rozwiązaniem w sensie francuskim, a nie europejskim”. Biorąc pod uwagę perturbacje wszystkich europejskich programów zbrojeniowych, zwłaszcza tych w które zaangażowane są Francja i Niemcy, sceptycyzm nie jest zaskoczeniem. Ostatnim przykładem takiego nieudanego projektu jest FCAS, oficjalnie już złożony do grobu.

Szukając sensu i logiki

Francuska ustawa o programowaniu wojskowym na lata 2024–2030 pierwotnie przewidywała 600 milionów euro na program artylerii rakietowej. Zakłada to zakup co najmniej 13 jednostek artyleryjskich do 2030 roku. Przez kolejne pięć lat liczba ta wzrośnie do 26, co pozwoli na wyposażenie batalionu. Jednak parlament zażądał dostarczenia 13–26 sztuk do roku 2030 i kolejnych 26 w latach 2030-2035. Ogółem Zgromadzenie Narodowe chce 52 sztuk Thundarta dla francuskich sił zbrojnych. Nowy szef DGA Patrick Pailloux zapowiedział dostawę 300 pocisków do końca dekady.

Tutaj zaczyna się główny powód krytyki całego FLP-T. Czy dostawa zaledwie 52 wyrzutni kalkuje się ekonomicznie i ma sens operacyjny? Podobnie liczba pocisków, nawet jeśli założymy, że Pailloux mówił o pakietach, a nie pojedynczych rakietach, sprawia wrażenie kiepskiego dowcipu. Stąd też od samego początku Francuzi wyraźnie mówili o poszukiwaniu klientów eksportowych. Wyśrubowane termin miały służyć wejściu na rynek, zanim całkowicie zdominuje go konkurencja.

Niezależność od amerykańskich komponentów zostanie niewątpliwie doceniona przez tradycyjnych nabywców francuskiego uzbrojenia, a zarazem partnerów i sojuszników Waszyngtonu, takich jak Arabia Saudyjska i inne państwa Zatoki Perskiej, Egipt czy Maroko. Zwłaszcza bliskowschodnie monarchie chętnie szukają innych dostawców sprzętu wojskowego niż Stany Zjednoczone. Sęk w tym, że Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie wybrały już Chunmoo. A na rynek oprócz Izraelczyków i Koreańczyków wchodzą także Chińczycy.

État-major des armées