Etiopia kolejny raz znalazła się w centrum napięć w Afryce Wschodniej. Odkrycie potencjalnych baz szkoleniowych wykorzystywanych przez bojowników z Sił Szybkiego Wsparcia może sugerować zamiar zaangażowania się w wojnę domową w Sudanie. Chartum nie pozostaje bierny: udziela wsparcia Tigrajowi, który nadal ma nadzieję na zemstę za krwawą masakrę, którą zakończyła się niedawna konfrontacja z rządem centralnym.

Pierwsze prace zapowiadające powstanie bazy na terenie Etiopii rozpoczęły się w kwietniu 2025 roku. Wówczas zaobserwowano rozbudowę i modernizację lotniska w Asosie, około 53 kilometrów od przyszłej bazy. Wybudowano nowy hangar i infrastrukturę zidentyfikowaną jako służącą do obsługi bezzałogowców.

Etiopskie siły zbrojne potwierdziły, że rozbudowa związana jest z planem powstania przynajmniej sześciu podobnych baz dronów na terenie całego kraju. Celem strategicznym ma być wzmocnienie ochrony wschodniej granicy i lepsze zabezpie­cze­nie GERD, czyli Tamy Wielkiego Etiopskiego Odrodzenia na Nilu Błękitnym. Jednak potencjalne zaangażowanie w konflikt na terenie sąsiedniego Sudanu może wskazywać na znacznie bardziej ofensywne intencje Addis Abeby.

Emirackie pieniądze, etiopska ziemia, sudańscy bojownicy

Baza, w której mają być szkoleni członkowie sudańskich SSW, znajduje się w dystrykcie Menge w regionie Bienszangul-Gumuz. Jest to doskonałe położenie ze względów strategicznych, w tym miejscu spotykają się granice Etiopii, Sudanu i Sudanu Południowego. Zarówno baza dronów, jak i ośrodek treningowy dadzą Addis Abebie ogromne możliwości operacyjne.

Prace budowlane ruszyły pełną parą w październiku 2025 roku. Szybko przybyli na miejsce pierwsi członkowie SSW i szkoleniowcy ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Od strony operacyjnej całość obsługiwana była przez emiracką firmę logistyczną Gorica Group; pojazdy z jej oznakowaniem dostrzeżono na trasie Asosa–Menge. W listopadzie 2025 roku wybudowano już 640 tymczasowych baraków mogących pomieścić około 2,5 tysiąca osób.

17 listopada konwój składający się z 56 ciężarówek przywiózł pierwszych rekrutów. Dwa dni później zauważono drugi, jeszcze liczniejszy konwój – aż 70 pojazdów. 22 stycznia na placu stało już kilkadziesiąt kontenerów. Według anonimowych źródeł w etiopskim rządzie codziennie z Asosy docierają kolejne transporty maszyn budowlanych.

ZEA wspierają Etiopię

Etiopię i prawdopodobnie sponsorujące całą operację ZEA łączą bliskie relacje. Sojusz jednak ma swoją cenę. Emiratczycy doskonale zdają sobie sprawę, że wsparcie w sektorze bezpieczeństwa da dostęp do ogromnych korzyści ekonomicznych, bo nie brakuje państw, które gotowe są do oddania ogromnych bogactw naturalnych za obietnicę poprawy bezpieczeństwa.

Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.

Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.

Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.

KWIECIEŃ BEZ REKLAM GOOGLE 82%

Gdy w 2020 wybuchła wojna domowa w Etiopii, ZEA niemal natychmiast zadeklarowały gotowość do wsparcia Addis Abeby. Oprócz systemów przeciwlotniczych i broni osobistej dostarczono transportery opancerzone Calidus MCAV-20, które trafiły do kraju już po zakończeniu walk. Ale zaangażowanie w konflikt nie ograniczyło się do sprzedaży uzbrojenia i obsługi logistycznej transakcji.

Emirackie drony zostały wykorzystane do uderzeń na stanowiska artyleryjskie tigrajskich separatystów. Należy zaznaczyć, że w tamtym momencie były obsługiwane przez emirackich operatorów. Wsparcie nie było jednak tanie. W sierpniu 2023 po ostatecznym triumfie Addis Abeby do kraju przyjechał z wizytą prezydent ZEA Muhammad ibn Zajid An-Nahajjan. Etiopię opuszczał w doskonałym nastroju i z 17 podpisanymi porozumieniami gospodarczymi dającymi firmom z ZEA preferencyjny dostęp do lokalnego rynku. Wśród beneficjentów znalazły się firmy z branży logistycznej, naftowej, energetycznej i rolnej.

Tigrajskie bazy w Sudanie?

W mediach społecznościowych pojawiają się również pogłoski o istnieniu tajnych baz w Sudanie, w których mają się szkolić tigrajscy bojownicy. Może to być związane z niedawnymi niepokojami w, jak się wydawało, spacyfikowanej prowincji. Ostatnie napięcia na linii Addis Abeba–Mekelie mogły być jednak wykorzystać przez Chartum dla zachowania równowagi w obliczu sojuszu Etiopii, ZEA i SSW.

Jako potencjalna lokalizacja obozu, w którym szkoleni mają być tigrajscy separatyści, wskazywane jest Al-Fau. Zdjęcia satelitarne sugerują, że kompleks jest znacznie mniejszy niż baza w Menge.

Tigrajscy bojownicy zostali złamani, jednak nie pogodzili się z dominacją rządu centralnego, który za wszelką cenę próbuje scentralizwoać federację. Reformy ustrojowe doprowadziły do gwałtownego oporu Tigrajczyków, który zakończył się wybuchem wojny domowej w 2020 roku. Walki z tigrajskimi separatystami były niezwykle krwawe, a działania podejmowane przez Addis Abebę nosiły znamiona zbrodni wojennych. Blokowanie dostaw żywności i faktyczne odcięcie prowincji od świata zewnętrznego ostatecznie złamało opór rebeliantów. Obie strony zdawały sobie sprawę, że podpisany w 2022 roku pokój opiera się na bardzo kruchych podstawach. Głównym problemem pozostaje brak zaufania.

Jednym z najważniejszych punktów zapalnych była kwestia relacji z sąsiednią Erytreą. Abyi Ahmed Ali dokonał czegoś, co wydawało się niemożliwe – oficjalnie zakończył konflikt między państwami. To, co społeczność międzynarodowa uznała za ogromny sukces, i co ostatecznie dało premierowi Pokojową Nagrodę Nobla, w Tigraju zostało przyjęte jako zdrada. To właśnie na barki Tigrajczyków w dużej mierze spadł ciężar walki podczas wojny erytrejsko-etiopskiej, dlatego jakiekolwiek układy rządu z odwiecznym wrogiem nie zostały przyjęte ciepło.

Ostatnie dni styczna 2026 roku przyniosły wznowienie walk między Tigrajczykami a rządem centralnym. Ich skala była niewielka. Obszar Tsemlet we wschodniej części stanu jest okupowany przez bojowników z sąsiedniej Amhary, którzy podczas wojny opowiedzieli się po stronie Addis Abeby przeciwko separatystom.

Już w 2023 roku rząd próbował rozwiązać lokalne bojówki. Planowano włączyć je do państwowych sił zbrojnych co spotkało się z dużym oporem. Amharskie Siły Specjalnie niemal natychmiast odmówiły złożenia broni i rozpoczęcia rozmów w kwestii integracji z siłami zbrojnymi. Zamiast tego doszło do zamieszek, które według rządu spowodowane były niezrozumieniem i błędnym odczytaniem intencji władz. Jednocześnie premier Abiy jasno określił, że nie zamierza tolerować nieposłuszeństwa i decyzja o rozwiązaniu lokalnych oddziałów jest niepodważalna. Od deklaracji do czynów pozostała jednak długa droga. Addis Abeba uwolniła siły nad którymi nie jest w stanie zapanować. Etniczno-regionalne grupy zbrojne gdy raz przekonały się, że mają dość siły by dyktować warunki nie zrezygnują z władzy tylko dlatego, że urzędnicy w stolicy wyrazili takie życzenie.

Największym problemem dla rządu centralnego pozostają jego dotychczasowi sojusznicy. Tak zwana FANO –koalicja czterech amharskich bojówek – nadal jest siłą, której nie można lekceważyć. Jakiekolwiek rokowania
z jej członkami utrudnia fakt, iż koalicja jest bardzo luźna i nie ma zwartego kierownictwa. Podczas wojny w Tigraju oddziały te cieszyły się sympatią władz centralnych. Widziano w nich tańszą i łatwiejszą w użyciu siłę mającą odciągać separatystów od skoncentrowania większych oddziałów na uderzeniu w kierunku stolicy. Gdy podpisano rozejm, FANO z bliskiego sojusznika stało się problemem, który należy zlikwidować.

Styczniowe walki doprowadziły do pięciodniowego zawieszenia kursów Etiopian Airlines obsługujących połączenia z tigrajskimi lotniskami. Linie lotnicze anulowały bilety, nie informując pasażerów o powodzie. Wszyscy jednak doskonale zdają sobie sprawę, że przyczyną było wznowienie walk i obawa o ponowny wybuch wojny domowej. Podobne zaniepokojenie wyrażają mieszkańcy Tigraju, którzy gromadzą żywność i gotówkę. Pamięć o wykorzystaniu przez rząd federalny głodu jako narzędzia nacisku nadal jest żywa wśród Tigrajczyków.

Trudna sytuacja sprowokowała pogłoski o politycznym trzęsieniu ziemi w regionie: zawiązaniu Tsimdo, czyli sojuszu Tigrajczyków i Erytrejczyków przeciwko Etiopii. W oczach wielu obserwatorów rzekome przymierze jest reakcją władz stanowych na ucisk ze strony rządu federalnego i sprzymierzonych bojówek. Nie byłoby ono jednak możliwe bez rozłamu wśród samych Tigrajczyków. Były administrator Tigraju Getachew Reda ma stać na czele tak zwanych reformistów dążących do normalizacji relacji z Addis Abebą, podczas gdy lojaliści stawiają na współpracę z Erytreą. Nawiązanie takich relacji świadczy o politycznej porażce etiopskiego rządu, który nie był w stanie ustabilizować sytuacji w Tigraju.

AMISOM / Ilyas Ahmed