Estonia rozpoczęła instalację pierwszych betonowych schronów wzdłuż południowo-wschodniej granicy z Rosją w ramach Bałtyckiej Linii Obrony. Jeszcze niedawno bito na alarm, gdyż uważano, że linia umocnień jest opóźniona, a widoków na jej szybką budowę nie ma. Estońskie Centrum Inwestycji Obronnych (RKIK) uważa jednak, iż mimo opóźnień początek instalacji jest kamieniem milowym w trójstronnym projekcie budowy umocnień.

– Pięć bunkrów czekało na instalację w tym tygodniu, a estońskie władze planują budowę dwudziestu ośmiu do końca roku – powiedział Krismar Rosin, rzecznik prasowy RKIK. – Pierwsza partia stanowi wstępny etap sieci 600 bunkrów, mającej na celu wzmocnienie wschodniej flanki Unii Europejskiej i NATO.

W wywiadzie dla Defense News Rosin przyznał, że harmonogram pozostaje niepewny. Bunkry są rozmieszczane w gminie Setomaa i południowo-wschodniej Estonii, przy czym 27 z nich znajduje się na terenach rządowych lub gminnych, a tylko jeden na terenie prywatnym.

Instalacja nastąpiła rok później, niż planowano. Za opóźnieniami stały komplikacje w procesie zamówień publicznych, które zmusiły urzędników do zmiany podejścia. W przetargu na wszystkie 600 bunkrów wpłynęły oferty przekraczające ustawowe limity kosztów. Sytuacja ta była efektem kilku czynników. Firmy budowlane nie mogły dokładnie ocenić ryzyka i problemów z instalacją bez znajomości dokładnych lokalizacji. Dlaczego ich nie otrzymały? Urzędnicy ministerstwa obrony zachowali je w tajemnicy ze względów bezpieczeństwa operacyjnego.

Schemat umocnień na granicy estońsko-rosyjskiej.
(RKIK)

– Ponieważ zainteresowane firmy nie wiedziały, czy jest to teren podmokły, czy teren leśny, jaki jest dojazd, złożyły bardzo drogie oferty – wyjaśnił Rosin.

Gdy okazało się, że oferty są horrendalnie wysokie, urzędnicy nie zdecydowali się na ich akceptację. Znaleźli inne rozwiązanie, które już na etapie formułowania zwiastowało przedłużenie procedury. Ograniczono program pilotażowy do 28 bunkrów i ujawniono oferentom przybliżone lokalizacje. W ten sposób udało się uzyskać realistyczne szacunki kosztów i jednocześnie zebrać wnioski z instalacji (w szczególności na temat kosztów i sposobów wykonalności) przed zasadniczym przetargiem. Procedura zamówień publicznych na pozostałe 572 bunkry ma zostać rozpoczęta do końca roku.

Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.

Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.

Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.

MARZEC BEZ REKLAM GOOGLE 90%

Wpływ na przedłużanie się prac mają też trudności koordynacyjne, wymagające zatwierdzenia przez wiele stron zainteresowanych, w tym siły zbrojne, policję i straż graniczną, gminy oraz prywatnych właścicieli gruntów. Z drugiej strony organy administracyjne muszą przestrzegać przepisów dotyczących bezpieczeństwa i ochrony środowiska obowiązujących w czasie pokoju.

Gdyby Estonia znajdowała się w stanie wojny, inżynierowie wojskowi mogliby wykonywać takie czynności, jak kopanie rowów przeciwpancernych, „szybko, prawdopodobnie w ciągu kilku godzin”. Projekt koordynowano ze strażą graniczną, której wymagania dotyczące dróg patrolowych i plany taktyczne muszą być zgodne z rozmieszczeniem bunkrów i rowów przeciw­czołgo­wych. Nie sprowadza się to do suchej teorii. W praktyce po ukończeniu zaledwie 500 metrów z planowanego rowu przeciw­pancer­nego o długości 3,4 kilometra, dalsze prace z konieczności zawieszono. Na przeszkodzie stanęła konieczność uzyskania zgody straży granicznej, przez której obszar działań miałby przebiegać rów.

Bunkry, każdy o powierzchni około 35 metrów kwadratowych, zaprojektowano tak, aby wytrzymały ostrzał pociskami artyleryjskimi kalibru 152 milimetrów i pomieściły dziesięciu żołnierzy z pełnym wyposażeniem. Stanowią one element wielowarstwowego systemu obrony, mającego na celu powstrzymanie spodziewanej rosyjskiej inwazji. Wszystkie przeszkody z drutu kolczastego i zębów smoka zostały dostarczone i zmagazynowane w wyznaczonych miejscach. Tempo prac nie jest powalające, a sprzęt zalega, czekając na instalację w razie potrzeby.

Całość prac ma zakończyć się do końca 2027 roku. Pierwsze pięć obiektów zostanie zainstalowanych w ziemi w grudniu. Trzeba jeszcze oddać Tallinnowi sprawiedliwość i stwierdzić, że w czasie trudności administracyjnych i prawnych nie próżnował. Intensywne testy bunkrów odbywały się na przykład 10 października na Centralnym Poligonie Szkoleniowym Sił Obronnych Estonii w okręgu Harju. W bunkrach umieszczano ładunki wybuchowe, które detonowano, sprawdzając wytrzymałość. Ogólnym założeniem jest zapewnienie schronienia piechocie, która miałaby wytrzymać pierwszy impet uderzenia artyleryjskiego i byłaby nadal zdolna się bronić do przybycia posiłków uruchomionych w myśl Traktatu Północnoatlantyckiego. Poprawiono również ogólny koncept linii obrony.

– Nie strzelaliśmy z haubicy, ale po prostu użyliśmy ładunków wybuchowych w bunkrach w określonych obszarach, na różnych dystansach, w różnych punktach – powiedział w wywiadzie dla Breaking Defense Magnus Saar, dyrektor do spraw uzbrojenia Estonii. – Powiedzmy więc, że były to testy funkcjonalne, a nie imitacja warunków pola bitwy.

Estonia wyprzedza Łotwę i Litwę w zakresie fizycznej realizacji skoordynowanego projektu Bałtyckiej Linii Obrony. Cel jest wspólny, ale drogi do niego prowadzące są nieco odrębne z uwagi na zróżnicowane warunki terenowe i ocenę zagrożeń. Państwa współpracują w zakresie koncepcji i dzielenia się wiedzą. Budżet Estonii na projekt wynosi 60 milionów euro, z czego do tej pory wydano około 30 milionów.

Jest to wartość znacznie niższa niż alokacje Litwy i Łotwy. Wpływ na to ma przede wszystkim geografia polityczna, w tym krótsza granica z Rosją i naturalne przeszkody, takie jak jezioro Pejpus i rozległe obszary bagienne (rozlewiska rzeki Narwy). Estoński projekt nie obejmuje między innymi systemów obrony powietrznej, które wdrażają sąsiednie kraje, ale będzie zawierał stanowiska przeciwpancerne. Powstanie też liczący 40 kilometrów rów przeciwpancerny. Jako uzupełnienie – będące w istocie odrębnym projektem – wzdłuż części granicy estońska straż graniczna wdrożyła oddzielny system wykrywania bezzałogowych systemów powietrznych.

Cześć estońskich schronów miała być gotowa w 2025 roku. Kiedy by nie była, dołączy do istniejących w Estonii „zębów smoka”. To potoczna nazwa fortyfikacji polowych z czasów drugiej wojny światowej. Konstrukcja ta składa się z żelbetowych brył o kształcie ostrosłupa ściętego. „Zęby” – każdy wysoki na 90–120 centymetrów – są ustawiane w kilku rzędach w celu spowolnienia wrogich pojazdów gąsienicowych. Tallinn przymierza się też do instalacji kolejnych.

Kaido Tiitus, doradca podsekretarza do spraw gotowości obronnej Estonii w ministerstwie obrony, zaznaczył jeszcze w ubiegłym roku, że walki w Ukrainie pokazały, że kraje bałtyckie „muszą znaleźć sposoby”, aby powstrzymać rosyjskie pojazdy opancerzone. W przeciwnym razie może być za późno na obronę. Założeniem jest zbudowanie takiej infrastruktury, która pozbawionym głębi stra­te­gicz­nej państwom pozwoli dać odpór Rosjanom i czas sojusz­ni­kom na przyjście z pomocą.

Estońskie Centrum Inwestycji Obronnych