US Air Force wycofało z eksploatacji samolot walki radioelektronicznej EC-130H Compass Call po ponad 40 latach służby. Na zakończenie maszyny tego typu zdążyły jeszcze zaliczyć loty bojowe we wstępnej fazie operacji „Epic Fury”. Ich miejsce zajmie nowa platforma Compass Call oznaczona EA-37B, oparta na płatowcu bizjeta Gulfstream G550.
Uroczystość pożegnalna odbyła się w bazie lotniczej Davis-Monthan w stanie Arizona. Baza jest domem 55. Dywizjonu Walki Elektronicznej użytkującej samoloty tego typu (a także słynnego cmentarzyska AMARG). Samolotem, który wykonał ostatni lot operacyjny, była maszyna o numerze 73-1590. Łącznie powstało 14 EC-130H, z których pierwszy (numer 73-1587) został wycofany ze służby w styczniu 2020 roku. Był to zarazem pierwszy egzemplarz dostarczony siłom powietrznym 38 lat wcześniej. W ciągu trzydziestu siedmiu lat służby spędził on w powietrzu 29 tysięcy godzin, z czego 11 tysięcy w ramach wspierania działań bojowych.
– Ten lot był zwieńczeniem sześciu lat pracy na nocnych zmianach, chwil dumy i nieustannych starań, by utrzymać tę maszynę w powietrzu – powiedział sierżant sztabowy Justin Franko, szef obsługi technicznej tego konkretnego samolotu z 755. Eskadry Obsługi Statków Powietrznych, po zakończeniu jego ostatniego lotu operacyjnego. – To świadectwo tego, jak nasz zespół zjednoczył się niczym rodzina, by wykonać zadanie i ostatecznie pożegnać ten samolot z należnymi mu honorami.
Zarówno stare, jak i nowe Compass Calle nafaszerowane są wyposażeniem opracowanym i zintegrowanym przez spółki BAE Systems i L3Harris. Nową platformę wybrano ze względu na większą prędkość i długotrwałość lotu, co zapewni lepszą mobilność na szczeblu operacyjnym, a w połączeniu z możliwością działania w większej odległości od przeciwnika – także lepszą przeżywalność.
Jeśli kiedykolwiek się zastanawialiście, czy nas wspierać czy nie – teraz nadszedł moment na decyzję.
Od blisko dwóch lat utrzymujemy się głównie z Waszej hojności i zrezygnowaliśmy z reklam Google. Od kilku miesięcy nasze dochody nie zbliżają się do założonego progu i nasza „poduszka”, z której finansujemy wszystko poza podstawowymi kosztami utrzymania serwera i domeny, się kurczy.
W tym roku byliśmy w Berlinie na ILA i w Kielcach na MSPO. Na przyszły rok też mamy ambitne plany. Tymczasem koszty utrzymania serwisu idą w górę. Zależy nam aby Konflikty dalej były wolne od reklam Google, dlatego prosimy Was o wsparcie.
Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.
Pierwszy egzemplarz oblatano w październiku 2021 roku i dostarczono w sierpniu roku 2024. Docelowo L3Harris zbuduje 22 samoloty. Pierwotne zamówienie zakładało powstanie 10 samolotów do wykonywania zadań bojowych i jedną maszynę szkolną.
Pierwsza piątka (której dostawy już zakończono) powstała w konfiguracji określonej jako Baseline 3 (numery 1 i 2 przypisano konfiguracjom EC-130H), opartej na pakiecie WRE zwyczajnie wyjętym ze starej floty Compass Callów. Szósty G550 i kolejne powstaną w konfiguracji Baseline 4, która ma się cechować otwartą architekturą modułową, pozwalającą na łatwą integrację kolejnych rozwiązań technicznych.

EC-130H w bazie Az-Zafra w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, 2021 rok.
(US Air Force / Master Sgt. Wolfram M. Stumpf)
Samoloty Compass Call przeznaczone są do prowadzenia walki radioelektronicznej w wyspecjalizowanym zakresie: zakłócania i przechwytywania łączności nieprzyjaciela. Opracowano je z myślą o paraliżowaniu sowieckiej obrony przeciwlotniczej w wypadku konfliktu zbrojnego między supermocarstwami. Ostatecznie okazały się cenną bronią w wojnie asymetrycznej. Talibowie i Da’isz nie dysponowali żadnym sposobem, żeby obronić się przed taką metodą walki. W praktyce jedynym środkiem, który mógłby wchodzić w grę, była rezygnacja z elektronicznych środków łączności, co z kolei oznaczałoby dla islamistów kolosalne utrudnienia w dalszych działaniach bojowych.
– Bronią językoznawcy jest język – mówił podpułkownik Josh Koslov, dowódca 43. Ekspedycyjnej Eskadry Walki Radioelektronicznej, w wypowiedzi z 2016 roku. – Ci ludzie pomagają nam odnajdować cele i nadawać im odpowiedni priorytet. Łączność, którą bierzemy na cel, kwalifikują do szczebla strategicznego lub taktycznego i pomagają oficerom walki radioelektronicznej podejmować decyzje, jak prowadzić zakłócanie, aby uzyskać efekty pożądane przez dowódcę sił naziemnych.
Prawdopodobnie najczęstszym celem była telefonia komórkowa. Islamiści wykorzystywali telefony nie tylko do porozumiewania się między poszczególnymi oddziałami, ale także do odpalania improwizowanych ładunków wybuchowych. W tym drugim przypadku w grę wchodzi jedynie zakłócenie połączenia, tak aby nie doszło do detonacji. Kiedy jednak Compass Call podsłuchuje rozmowę bojowników, językoznawca może postanowić, że lepszym rozwiązaniem jest nagrać rozmowę i wykorzystać ją do poszukiwania słabych punktów przeciwnika.
Compass Calle wykorzystywano je podczas wojny w Panamie, w Zatoce Perskiej i na Bałkanach, ale naprawdę intensywną służbę rozpoczęły wraz z początkiem wojny w Afganistanie, a następnie – w Iraku. W obu konfliktach największym problemem, z którym musiały się zmierzyć załogi latające na Compass Callach, była ich mała liczba. Samoloty te doskonale sprawdziły się w walce z islamistami, toteż wojskom lądowym zależało na tym, aby móc korzystać z ich wsparcia.
W drugiej dekadzie XXI wieku potrzeba zastąpienia wysłużonych EC-130H nowymi samolotami stawała się coraz widoczniejsza. Ostatecznie USAF powierzył ten program firmie L3 Technologies (obecnie L3Harris), ale w maju 2017 roku decyzję oprotestowały Boeing i Bombardier, które zgłaszały zastrzeżenia co do tego, że nowy samolot nie zostanie wybrany w przetargu. Zamiast tego USAF dał spółce L3 de facto wolną rękę co do wyboru płatowca.
Taki tryb miał faworyzować Gulfstreama, który był już partnerem L3 w innych programach, a tym samym przekreślać szanse konkurencyjnych platform: Boeinga 737 i Globala 6000. Przedstawiciele lotnictwa argumentowali, że skoro L3 od lat modernizuje EC-130H, najlepiej zna ten system i jego wymagania, a dzięki temu jest w stanie wybrać najlepszy samolot do roli nowego nosiciela. Government Accountability Office – amerykański odpowiednik Najwyższej Izby Kontroli – odrzuciło skargę we wrześniu tego samego roku.
Przestawienie floty na nowe płatowce jest jednym z elementów przygotowań amerykańskich sił zbrojnych do wojny wielodomenowej, w której Amerykanie spodziewają się zmagań z równorzędnym przeciwnikiem. Tym samym konieczne jest zawrócenie systemu Compass Call z drogi, którą podążał przez 20 lat, na drogę wybraną dlań w pierwotnych założeniach. Mimo że pod względem technicznym stare i nowe samoloty będą miały więcej punktów wspólnych niż różnic, sposób ich wykorzystania ma odzwierciedlać zupełnie nową filozofię walki w spektrum elektromagnetycznym.
W skład załogi starego samolotu Compass Call wchodziło 12–14 osób. Czworo lotników odpowiada za przebieg lotu (para pilotów, nawigator i mechanik pokładowy), a reszta obsługuje systemy elektroniczne. Wśród nich szczególnie istotną rolę odgrywają językoznawcy. W nowej platformie załogę zredukowano do 9 osób. Standardowo są to: dwóch pilotów, dowódca załogi, operator systemów walki elektronicznej, językoznawca-kryptolog, dwaj językoznawcy-analitycy, operator przechwytywania emisji i technik.
Jednym z kluczowych elementów zastosowania tej nowej filozofii w praktyce będzie opracowany przez BAE system SABER – Small Adaptive Bank of Electronic Resources. Testy SABER-a zakończono w kwietniu tego roku po jedenastu lotach próbnych, w których wykorzystano EC-130H. Dzięki niemu Compass Call ma opierać swoje zdolności WRE nie na elementach hardware’owych, ale na oprogramowaniu, co z kolei ma pozwolić na elastyczne dopasowywanie metod przeciwdziałania do nowo pojawiających się metod łączności.
W przypadku konfliktu asymetrycznego taka zdolność jest de facto zbędna – bojownicy i tak korzystają niemal wyłącznie z urządzeń dostępnych komercyjnie. W wojnie z równorzędnym przeciwnikiem może jednak zdecydować o tym, czy Compass Call będzie w stanie wykonywać powierzane mu zadania. Kilkanaście lat temu amerykańscy generałowie przyznawali, że nad Syrią przeciwnicy (w domyśle: Rosjanie) stworzyli najbardziej agresywne środowisko walki radioelektronicznej na świecie. Tymczasem od wycofania EF-111A Ravenów w latach 90, USAF nie dysponuje odrzutowym samolotem WRE. Jedynym typem maszyny tej klasy w amerykańskich siłach zbrojnych jest EA-18G Growler służący w marynarce wojennej.
A przecież ostatnie lata sprawiły, że środowisko radioelektroniczne stało się jeszcze trudniejsze. Zakłócanie i zagłuszanie łączności i nawigacji satelitarnej na skalę masową to już norma w wojnie w Ukrainie, czego doświadczają także inne kraje mające pecha sąsiadować z Rosją. Syria z połowy drugiej dekady XXI wieku byłaby bułką z masłem.
W zeszłym roku Włochy zdecydowały się zostać pierwszym użytkownikiem eksportowym EA-37B. Kontrakt obejmuje tylko dostawę wyposażenia zadaniowego dla pary maszyn (wartego 300 milionów dolarów), które Włosi następnie poddadzą konwersji we własnym zakresie.


