Wiemy już, że Peru pozyska nowe samoloty bojowe ze Stanów Zjednoczonych, a nie ze Szwecji. Koncern Lockheed Martin oficjalnie poinformował o zawarciu kontraktu, a Lima dokonała przelewu opiewającego na kwotę 462 milionów dolarów. Wokół transakcji wyrósł jednak skandal, który sprowokował dymisję dwóch ministrów, i w gruncie rzeczy wciąż nie ma pewności, na jakich zasadach transakcja zostanie zrealizowana.

Przedwczoraj ze stanowiska ustąpili minister obrony Carlos Díaz Dañino i minister spraw zagranicznych Hugo de Zela. Obaj podali się do dymisji, aby zaprotestować przeciwko decyzji prezydenta Joségo Maríi Balcázara, który oświadczył, że decyzję o takim kalibrze powinien podjąć nowo wybrany rząd, a nie jego rząd, który lada chwila zakończy urzędowanie.

Niedawno przyglądaliśmy się historii tej sprawy. Musimy ją tutaj przypomnieć jeszcze raz. Czytelnicy, którzy mają ją świeżo w pamięci, mogą przewinąć niżej do stosownej sekcji. W rywalizacji o peruwiańskie zamówienie F-16 mierzył się z francuskim Rafale’em F4 i szwedzkim Gripenem E. Ten ostatni uchodził za faworyta, głównie dzięki Brazylii. Tamtejszy Embraer, produkujący Gripeny na licencji w zakładach w Gavião Peixoto, mógłby przejąć część ciężaru realizacji zamówienia.

Szef działu wojskowego Embraera João Bosco da Costa Junior powiedział, że Embraer zawsze się cieszy z sukcesów Saaba i że Szwedzi dali już znać, iż mogą być potencjalnie zainteresowani wykorzystaniem linii w Gavião Peixoto do produkcji maszyn dla Kolumbii.

Elementy pierwszego Gripena E na brazylijskiej linii montażowej
(João Paulo Moralez, Embraer)

W czerwcu ubiegłego roku szwedzki parlament przegłosował korektę ustawy budżetowej, uwzględniającą między innymi możliwość sprzedaży Peru dwunastu Gripenów E⁠/⁠F. Nieoficjalne doniesienia wskazywały, że Szwedzi są gotowi zaoferować w pakiecie także samolot wczesnego ostrzegania i kontroli przestrzeni powietrznej GlobalEye. Szczegółów francuskiej oferty niestety nie ujawniono.

Amerykanom oczywiście taka sytuacja nieszczególnie się podobała, zwłaszcza teraz, w dobie trumpowskiej Doktryny Donroe. Rozpoczęła się wobec tego presja, zarówno stricte polityczna, jak i merytoryczna, to znaczy – Lockheed zaczął uatrakcyjniać ofertę. Pierwotnie amerykańska agencja DSCA we wrześniu ubiegłego roku zatwierdziła potencjalną sprzedaż tuzina F-16 do Peru za kwotę 3,42 miliarda dolarów.

Utrzymanie Konfliktów jako serwisu wolnego od reklam Google to dla nas priorytet. Dzięki Waszemu wsparciu z Patronite i BuyCoffee udało się to do tej pory i chcielibyśmy, aby tak zostało.

Żeby działać bez reklam Google, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie. To próg, który pozwala nam skupić się na pracy. Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.

Nie spodziewamy się, że każdy będzie nas wspierał finansowo. Ale jeśli zdecydujecie się pomóc, zadbamy o to, by każda złotówka realnie pracowała na rozwój serwisu.

Nasze comiesięczne raporty finansowe możecie przeczytać tutaj.

CZERWIEC BEZ REKLAM GOOGLE 63%

17 lutego w Peru nastąpiło polityczne trzęsienie ziemi – prezydent José Jerí został usunięty ze stanowiska przez parlament stosunkiem głosów 75:24 (w trybie wotum nieufności, a nie impeachmentu). Uznano go za winnego nadużycia stanowiska w celu uzyskania korzyści w związku z potajemnymi spotkaniami z chińskimi biznesmenami. Jerí został prezydentem w październiku ubiegłego roku po… usunięciu ze stanowiska prezydentki Diny Boluarte, również za korupcję. U steru państwa stanął José María Balcázar, którego głównym zadaniem było doprowadzenie kraju do następnych wyborów i pokojowe przekazanie władzy.

Już 20 marca Balcázar przyznał w wywiadzie, że rząd jego poprzednika wybrał F-16, a jego – Balcázara – administracja będzie dalej procedowała zakup. Ale jeszcze tego samego dnia kancelaria prezydenta opublikowała dementi: postępowanie wciąż trwa, wyboru nie dokonano.

Pierwszy słowacki F-16D Block 70.
(materiały prasowe Lockheeda Martina)

W tych okolicznościach 29 marca gazeta La República ogłosiła, że kilka dni wcześniej przedstawiciele Lockheeda przybyli do Peru, aby zaproponować lepsze warunki kontraktu. Amerykanie jako jedyni proponowali 12 maszyn (10 jednomiejscowych i dwie dwumiejscowe), podczas gdy Peru było zainteresowane pozyskaniem 24 samolotów w dwóch transzach. Szwedzi proponowali dokładnie taki układ (12+12), podczas gdy Francuzi, według nieoficjalnych doniesień, chcieli sprzedać Peru 20 Rafale’i (zapewne w układzie 12+8). Gdyby Peruwiańczycy zdecydowali się na F-16, musieliby negocjować zakup drugiej transzy osobno.

La República dowiedziała się, że Lockheed proponuje podwojenie z miejsca zamówienia do docelowej liczby 24 egzemplarzy za zaledwie 80 milionów dolarów, czyli za cenę jednego samolotu. W ten sposób Amerykanie wyrównali ofertę szwedzką, która opiewała na 24 samoloty za okrągłe 3,5 miliarda. Nowa amerykańska oferta obejmowała także poprawę warunków offsetu w myśl nowej ustawy o zamówieniach wojskowych, która weszła w życie za czasów Jeríego.

Ostateczna decyzja o wyborze F-16 zapadła prawdopodobnie około 13 kwietnia. Uroczystość podpisania umowy zaplanowano na 17 kwietnia. I wydawało się, że wszystko jest w porządku i że Fuerza Aérea del Perú będzie mogła odliczać dni do otrzymania nowych myśliwców.

A jednak prezydent Balcázar w ostatniej chwili – dosłownie kilka godzin przed – odwołał uroczystość. Jego argument był prosty: umowę mającą zwiększyć dług publiczny o 13,2 miliarda soli (około 19,9 miliarda złotych) powinien podpisać nowy gabinet. Druga tura wyborów parlamentarnych i prezydenckich odbędzie się 7 czerwca, a nowo wybrany rząd rozpocznie urzędowanie dopiero 28 lipca.

Najnowsze wydarzenia

Taki scenariusz nie był zadowalający dla amerykańskiej ambasady, protestowały także organizacje zrzeszające weteranów sił powietrznych, a nawet sam Jerí, który napisał: „odroczenie podpisania umowy o długo planowanej odnowie naszej floty samolotów jest nieodpowiedzialne i szkodliwe dla naszych 200-letnich stosunków dwustronnych ze Stanami Zjednoczonymi. […] jeśli obecny rząd podjął decyzję o odroczeniu lub anulowaniu zakupu do czasu następnej administracji, nie powinien czekać do samego dnia podpisania umowy. To szkodzi naszemu wizerunkowi i wiarygodności na arenie międzynarodowej oraz znamionuje brak szacunku wobec strategicznie ważnego partnera”.

Ambasador Stanów Zjednoczonych w Peru Bernie Navarro opublikował 17 kwietnia na dawnym Twitterze oświadczenie o jednoznacznym wydźwięku: „Jeśli będą negocjować z USA w złej wierze i podważać amerykańskie interesy, możecie być pewni, że jako przedstawiciel administracji Trumpa wykorzystam wszelkie dostępne mi narzędzia, aby chronić i promować dobrobyt i bezpieczeństwo naszego kraju i regionu”. Słowa te powszechnie odebrano jako groźbę pod adresem władz Peru.

Ostatecznie wygląda na to, że obecny rząd podjął decyzję, aby podpisać umowę z Amerykanami, nie podając tego do publicznej wiadomości. Skromna ceremonia odbyła się rzekomo 20 kwietnia w bazie Las Palmas na obrzeżach Limy. Niemniej prezydent ponownie zapewnił, że jego rząd nie kupi samolotów.

Waszyngton przez kolejne dwa dni milczał w sprawie zawarcia kontaktu. W końcu, jak już widzieliśmy, Lockheed poinformował, że sprawa zakończyła się pomyślnie i że dostawy mają być realizowane w latach 2029–2030. Także ambasador Navarro napisał, że transakcja jest już przesądzona. Ale jednocześnie wszystkie źródła mówią obecnie tylko o 12 samolotach, pomijając milczeniem drugą partię.

Media w Peru zaczynają już pytać, czy aby na pewno peruwiańskie Fighting Falcony będą fabrycznie nowe. Amerykanie obiecali bowiem szybki harmonogram dostaw, co wzbudziło obawy, że samoloty zostaną wyciągnięte z cmentarzyska i jedynie zmodernizowane do standardu Block 70. Są to jednak obawy na wyrost. Przykładowo zamówienie na myśliwce dla Słowacji złożono w sierpniu 2019 roku, a pierwsze dwa egzemplarze przekazano w styczniu roku 2024, co oznacza 4,5 roku. Ale w 2019 roku linia produkcyjna w Greenville dopiero się rozkręcała. Obecnie portfel zamówień liczy około 130 egzemplarzy, a linia produkcyjna wypuszcza 48 samolotów rocznie. Wypełnienie tych zamówień to niecałe trzy lata pracy.

Tymczasem Balcázar może podzielić los dwojga swoich poprzedników. Partie, które nie osiągnęły progu wyborczego, wnioskują o wotum nieufności wobec prezydenta właśnie w związku z zakupem samolotów (wotum nieufności, po hiszpańsku censura, czyli dosłownie nagana, wymaga mniejszej liczby głosów niż pełnokrwisty impeachment). Kongresmen Ilich López z centroprawicowej partii Acción Popular, popierający wniosek o wotum nieufności, stwierdził: „Bezpieczeństwo narodowe nie podlega negocjacjom”. Kongresmen Alejandro Cavero z partii Avanza País twierdzi, że działania Balcázara były motywowane względami politycznymi, a nie wizją rozwoju państwa, i że decyzja ta zaszkodziła pozycji Peru na arenie międzynarodowej.

Marszałek Kongresu Fernando Rospigliosi potwierdził, że wniosek został złożony i będzie rozpatrywany zgodnie z przepisami. Rząd oświadczył, że ​​transakcja nie została anulowana, ale zostanie oceniona przez kolejną administrację. Balcázar zapewnił, że nie ingerował w negocjacje, i zaprzeczył, jakoby podawał fałszywe informacje na temat całego procesu.

Odnotujmy jeszcze, że w ten weekend w Limie odbywają się pokazy lotnicze. US Air Force będzie tam reprezentowane przez Viper Demo Team, latający, rzecz jasna, na F-16.

Lockheed Martin