Z godziny na godzinę sytuacja po obu stronach Ormuzu robi się coraz bardziej napięta. Jak poinformowała około godziny 1.00 czasu polskiego telewizja CBS News, para niszczycieli typu Arleigh Burke przeszła Ormuz w kierunku zachodnim pod ostrzałem ze strony Iranu. USS Truxtun (DDG 103) i USS Mason (DDG 87) stały się celem ataków ze strony szybkich łodzi motorowych, dronów i pocisków przeciw­okrę­to­wych.

Ustalenia te zawdzięczamy świetnemu dziennikarzowi Jimowi LaPorcie. Według jego źródeł w Departamencie Obrony niszczyciele korzystały ze wsparcia śmigłowców bojowych AH-64 Apache i innych, bliżej nieokreślonych, statków powietrznych. Pomimo intensywności ataków żaden z okręt nie został trafiony.

Niestety nie wiemy, kiedy dokładnie rozegrała się ta potyczka. Ten ubytek sprawia, że nie możemy zestawić tej informacji z doniesieniami, o których pisaliśmy wczoraj. Zależnie od źródła Irańczycy albo uszkodzili amerykański okręt, albo jedynie oddali w jego stronę strzały ostrzegawcze. Te wiadomości pojawiły się około południa czasu polskiego. Kilka godzin później CENTCOM poinformował, że amerykańskie niszczyciele przeszły Ormuz, ale bez wzmianki o jakimkolwiek ataku.

Być może są to dwie strony tego samego medalu, być może chodzi o dwie inne sytuacje. Pewnym tropem jest informacja o śmigłowcach towarzyszących niszczycielom i obecności szybkich łodzi motorowych. Wczoraj dowiedzieliśmy się, że MH-60 i AH-64 zatopiły kilka takich jednostek (początkowo mowa było o sześciu, później skorygowano tę liczbę do siedmiu). Wszystkie te poszlaki sugerują, że jednak chodzi o to samo wydarzenie.

Jedno nie ulega wątpliwości: forsowanie Ormuzu to element nowej operacji pod kryptonimem „Projekt Wolność”, której celem jest wyprowadzenie na Morze Arabskie cywilnych jednostek uwięzionych na wodach Zatoki Perskiej. Jak na razie CENTCOM mówi, że dwa statki pod banderą amerykańską pomyślnie opuściły Zatokę Perską.

Utrzymanie Konfliktów jako serwisu wolnego od reklam Google to dla nas priorytet. Dzięki Waszemu wsparciu z Patronite i BuyCoffee udało się to do tej pory i chcielibyśmy, aby tak zostało.

Żeby działać bez reklam Google, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie. To próg, który pozwala nam skupić się na pracy. Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.

Nie spodziewamy się, że każdy będzie nas wspierał finansowo. Ale jeśli zdecydujecie się pomóc, zadbamy o to, by każda złotówka realnie pracowała na rozwój serwisu.

Nasze comiesięczne raporty finansowe możecie przeczytać tutaj.

CZERWIEC BEZ REKLAM GOOGLE 63%

Wiemy, że właścicielem jednego z tych dwóch statków jest duński gigant żeglugowy A.P. Møller – Mærsk. Szczęśliwa jednostka to 200-metrowy samochodowiec Alliance Fairfax (IMO: 9303546), eksploatowany przez Farrell Lines. Forsowanie Ormuzu przebiegło bezproblemowo. Obecnie trwają rozmowy z armatorami mające zachęcić ich do skorzystania z tej opcji.

John Larrier zwraca uwagę, że kampania Hutich wymierzona w żeglugę na Morzu Czerwonym i w cieśninie Bab al-Mandab doowiodła, że Iran nie musi utrzymywać wysokiego tempa ataków, aby zakwestionować drożność cieśniny w oczach marynarzy, armatorów, a także (wręcz przede wszystkim) firm ubezpieczeniowych.

Obecnie US Navy ma w tym zakątku świata aż 13 niszczycieli typu Arleigh Burke. USS Frank E. Petersen, Jr. (DDG 121) i USS Spruance (DDG 111) stanowią eskortę lotniskowca USS Abraham Lincoln (CVN 72). Drugiemu lotniskowcowi na Morzu Arabskim – USS George H.W. Bush (CVN 77) – towarzyszą USS Donald Cook (DDG 75), USS Ross (DDG 71) i jeden z bohaterów tego artykułu – Mason.

Dodatkowo niezależnie działają na tym akwenie: USS Milius (DDG 69), USS Delbert D. Black (DDG 119), USS Pickney (DDG 91), USS Mitscher (DDG 57), USS Michael Murphy (DDG 112), USS John Finn (DDG 113), USS Rafael Peralta (DDG 115) i USS Truxtun.

Minister spraw zagranicznych Iranu Abbas Aragzchi stwierdził, że rozmowy ze Stanami Zjednoczonymi przynoszą postępy, ale podkreślił, że „wydarzenia w cieśninie Ormuz jasno pokazują, że nie ma militarnego rozwiązania kryzysu politycznego” i ostrzegł, że „Projekt Wolność to Projekt Impas”.

GPS

Obecnie w rejonie cieśniny znów panują warunki bardzo silnego zakłócania sygnału nawigacji satelitarnej. Oczywiście statki się tam nie zgubią, ale zakłócenia zwiększają ryzyko kolizji i omyłkowego zbliżenia się go wybrzeży Iranu.

Wyróżniamy dwie metody zakłócania sygnału. Pierwszą jest zagłuszanie (jamming), co polega na emitowaniu silnego sygnału radiowego na tej samej częstotliwości, na której działają satelity nawigacyjne. Ponieważ sygnały globalnych systemów nawigacji satelitarnej (GNSS) są bardzo słabe po dotarciu na powierzchnię Ziemi, nawet stosunkowo niewielkie źródło zakłóceń może je skutecznie zagłuszyć i uniemożliwić odbiornikom prawidłowe określenie pozycji lub czasu.

Zagłuszanie jest stosunkowo proste technicznie i może być realizowane za pomocą urządzeń kosztujących na popularnych portalach zaledwie kilkadziesiąt złotych. Z zagłu­sza­nia sygnału satelitarnego korzystają często taksówkarze czy kierowcy ciężarówek, którzy nie chcą, aby ktoś wiedział, gdzie się w danej chwili znajdują. Podobnie zagłuszarki są wykorzystywane przez złodziei samochodów.

Drugim rodzajem zakłócenia sygnału jest jego fałszowanie (spoofing). To bardziej zaawan­so­wana technika, polegająca na podszywaniu się pod prawdziwe sygnały GNSS poprzez generowanie fałszywych danych lokalizacyjnych lub czasowych. W przeciwieństwie do zagłuszania celem spoofingu nie jest zablokowanie sygnału, lecz jego podmiana tak, aby odbiornik GNSS „myślał”, że znajduje się w innym miejscu lub czasie niż w rzeczywistości.

Spoofing może być niesynchroniczny lub synchroniczny. Ten pierwszy jest łatwiejszy do wykrycia, ponieważ w pierwszej fazie ataku wymaga zagłuszenia prawidłowego sygnału i podstawienie fałszywego, przez co załoga może zaobserwować, że odbiorniki nawigacji satelitarnej przez jakiś czas nie otrzymywały żadnego sygnału i poszukiwały nowego. Natomiast spoofing synchroniczny polega na generowaniu fałszywego sygnału, który jest identyczny z prawdziwym. Atakujący wie, gdzie jest cel ataku i które satelity są widoczne w miejscu ataku, i podstawia fałszywy sygnał. W tej sytuacji załoga może się nie zorientować od razu, że sygnał jest fałszowany.

US Navy / Mass Communication Specialist Seaman Whitten Helton