Centrum prasowe dowództwa Sił Zbrojnych Ukrainy poinformowało o śmierci czterech żołnierzy w ciągu dwóch dni w ramach działań przeciwko siłom rosyjskim w Donbasie. Były to pierwsze ofiary śmiertelne wojny w Donbasie po stronie ukraińskiej od 26 marca, a co szczególnie istotne – do starć doszło w trakcie demonstracyjnej koncentracji wojsk rosyjskich przy granicy naszego wschodniego sąsiada.

W poniedziałek 5 kwietnia poległo dwóch Ukraińców, którzy zostali śmiertelnie ranni wskutek ostrzału prowadzonego za pomocą broni maszynowej i granatników automatycznych w pobliżu wsi Nowoołeksandriwka w rejonie popasniańskim. W sumie wczoraj odnotowano siedem przypadków naruszenia zawieszenia broni, także w pobliżu Awdijiwki w obwodzie donieckim. Dziś życie straciło kolejnych dwóch ukraińskich żołnierzy. Jeden został śmiertelnie ranny pod rosyjskim ostrzałem moździerzowym we wsi Newelśke w rejonie jasynuwackim. Drugi padł ofiarą improwizowanego ładunku wybuchowego pod Stepnem w obwodzie połtawskim.



Rosyjskie media tradycyjnie przerzucają odpowiedzialność za sytuację na Ukraińców. Kommiersant podkreśla, że do krótkich starć między obiema stronami dochodzi w ostatnim czasie bardzo często, co grozi wybuchem regularnych działań zbrojnych, i dodaje, że Kijów rozpoczął ofensywę dyplomatyczną zmierzającą do przekonania Zachodu o odpowiedzialności Moskwy za zainicjowanie walk w Donbasie. Niezawisimaja Gazieta z kolei poinformowała o spodziewanym napływie ochotników z Rosji, którzy zasilać będą szeregi separatystów donieckich i ługańskich.

Ukraińskie wojsko twierdzi, że sytuacja jest pod pełną kontrolą, choć wydaje się, że jest wprost przeciwnie – niewiele brakuje, aby rozpoczęły się intensywniejsze działania wojenne. Niewątpliwe sytuacja jest najgorsza końca lipca 2020 roku. Naruszenia rozejmu Kijów zgłosił przedstawicielom OBWE za pośrednictwem Wspólnego Centrum Kontroli i Koordynacji zawieszenia broni w Donbasie.

Generał pułkownik Rusłan Borysowycz Chomczak, dowódca naczelny sił zbrojnych (Hołownokomanduwacz Zbrojnych sył Ukrajiny) od marca 2020 roku.
(Administracija Prezydenta Ukrajiny)

Nic się więc nie zmienia w tym, że postanowienia umowy zawartej przez przedstawicieli Ukrainy, Rosji oraz Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie w ramach tak zwanej grupy kontaktowej są stale naruszane. Wystarczy przypomnieć, że od 27 lipca 2020 roku w potyczkach zginęło czterdziestu siedmiu ukraińskich żołnierzy, z czego dwudziestu trzech od 1 stycznia.

Ostrzał z granatników (automatycznych kalibru 30 milimetrów i ręcznych przeciwpancernych), moździerzy i ciężkich karabinów maszynowych jest właściwie codziennością na linii kontaktu. Na przykład 2 kwietnia odnotowano dwadzieścia jeden naruszeń rozejmu, między innymi w pobliżu miast Switłodarśk, Krasnohoriwka i Awdijiwka w obwodzie donieckim.



Ukraińska delegacja do Trójstronnej Grupy Kontaktowej do spraw Donbasu zainicjowała nadzwyczajne spotkanie w sprawie rażącego naruszenia zawieszenia broni przez siły dowodzone przez Rosję. Szef ukraińskiej delegacji Leonid Krawczuk wezwał OBWE do poparcia inicjatywy Ukrainy co do zwołania nadzwyczajnego spotkania w celu natychmiastowego przywrócenia zawieszenia broni i powrotu do ścisłej realizacji porozumienia z 22 lipca 2020 roku.

– Te rażące naruszenia zawieszenia broni w obliczu bezprecedensowego gromadzenia się sił rosyjskich w pobliżu granicy państwowej Ukrainy i wojowniczej retoryki przedstawicieli władz okupacyjnych budzą głęboki niepokój wśród przywódców politycznych Ukrainy i partnerów międzynarodowych – podsumowała delegacja.

Amerykański Departament Stanu poinformował wczoraj, że Stany Zjednoczone obserwują rosyjskie ruchy wojsk na granicy Ukrainy i że zwróciły się do Moskwy z prośbą o wyjaśnienia. Rzecznik prasowy Ned Price powiedział w komunikacie prasowym, że Waszyngton wyraża zaniepokojenie wszelkimi próbami zastraszenia Ukrainy przez Moskwę, niezależnie od tego, czy dochodziłoby do nich na terytorium Rosji czy na Ukrainie.

– Poprosiliśmy Rosję o wyjaśnienie tych prowokacji – powiedział Price. – Ale co ważniejsze, zasygnalizowaliśmy naszym ukraińskim partnerom, że mogą liczyć na nasze wsparcie.



Z kolei sekretarz prasowa Białego Domu Jen Psaki powiedziała dziennikarzom, że „niedawna eskalacja rosyjskiej agresji i eskalacja we wschodniej Ukrainie” jest „czymś, czemu Stany Zjednoczone uważnie się przyglądają”. Prezydent Wołodymyr Zełenski odbył wczoraj telefoniczną rozmowę z premierem Wielkiej Brytanii Borisem Johnsonem, którego wezwał (podobnie jak inne państwa Sojuszu Północnoatlantyckiego) do większego obecności w regionie i zaostrzenia sankcji nakładanych na Rosję.

Zełenski uważa, że najwyższym priorytetem Ukrainy jest uzyskanie Planu Działań na rzecz członkostwa w NATO, co miałoby polepszyć jej położenie względem Kremla. NATO z kolei wyraziło dezaprobatę dla działań Moskwy, ostrzegając rosyjskich przywódców przed eskalacją działań wojskowych na terytorium Ukrainy. Ambasadorowie przy NATO odbyli 1 kwietnia w Brukseli spotkanie konsultacyjne w sprawie sytuacji w regionie Morza Czarnego.



Rosjanie nie odpuszczają jednak dalszej koncentracji wojsk. W sieci pojawiły się kolejne materiały filmowe przedstawiające ściągający sprzęt wojskowy, w tym pojazdy dowódczo-sztabowe R-149MA1 opodal miejscowości Nyżni Orisznyky, na czteropasmowej autostradzie „Tawryda” łączącej Kercz z Sewastopolem.

Wczoraj w rejonie Woroneża poruszały się eszelony z czołgami T-90A i transporterami opancerzonymi BTR-82A. Na nagraniach i zdjęciach widać też „ciężkie miotacze ognia” (wieloprowadnicowe wyrzutne pocisków z głowicami termobarycznymi) TOS-1 i bojowe wozy piechoty BMP-2, a w Kropotkinie w Kraju Krasnodarskim (oddzielonym od Krymu Cieśniną Kerczeńską) zauważono ciężkie moździerze samobieżne 2S4 Tiulpan. Ponadto pojawiły się informacje, że w rejonie linii frontu znajdują się drużyny snajperów Federalnej Służby Bezpieczeństwa ostrzeliwujące Ukraińców.

Zobacz też: Czołgi na granicy etiopsko-sudańskiej, Tigraj splądrowany

(unian.info, kommersant.ru)

US Army / Sgt. Alexander Rector