Od kilku lat wody Zatoki Gwinejskiej są światowym centrum piractwa. Zachodnioafrykański akwen pod względem zagrożenia ze strony morskich bandytów prześcignął zarówno Azję Południową, jak i niesławny pod tym względem Róg Afryki. Społeczność międzynarodowa odniosła sukces w zabezpieczeniu wód wokół Somalii, jednak przyjęte tam rozwiązania nie dają się przełożyć bezpośrednio na warunki Zatoki Gwinejskiej. Całkowicie odmienna sytuacja prawna sprawia, że problem napadów wzdłuż zachodniego wybrzeża Afryki wymaga przede wszystkim lepszej koordynacji ze strony państw bezpośrednio zaangażowanych w zabezpieczenie swoich wód terytorialnych.

Większość grup przestępczych napadających na statki ma bazy na wielu wyspach należących do Nigerii. Tamtejsze warunki społeczno-ekonomiczne sprzyjają rozwojowi przestępczości zorganizowanej. Ogromne zanieczyszczenie delty Nigru, brak perspektyw na poprawę sytuacji i ogólne poczucie przygnębienia sprawia, że wielu młodych mężczyzn wybiera karierę w półświatku. Rząd w niewielkim stopniu kontroluje to, co dzieje się na wybrzeżu poza wielkimi miastami portowymi.



Siły zbrojne co jakiś czas przypuszczają uderzenia na kryjówki przemytników, piratów i przestępców zajmujących się nielegalnym wydobyciem i przetwórstwem ropy naftowej na niewielką skalę. Operacje te, mimo iż zazwyczaj kończą się sukcesem taktycznym, nie przyczyniają się do ukrócenia problemów, z którymi borykają się mieszkańcy Południa. Na miejsce jednej rozbitej grupy pojawia się kilka kolejnych. Brak inwestycji i ogromne skażenie środowiska sprawiają, że działalność przestępcza kwitnie. Oprócz gangów w delcie Nigru działają separatyści oraz dobrze zorganizowane organizacje paramilitarne, jak niesławni Mściciele z Delty Nigru, o których było głośno w 2016 i 2017 roku.

Działalność kryminalna w Afryce Zachodniej jest bardzo dobrze rozwinięta. Niektóre państwa – takie jak Gwinea Bissau – urosły niemal do rangi symbolu niebezpiecznego splotu polityki, wojska i przestępczości zorganizowanej. Ale w przeciwieństwie do przemytu działalność piratów uderza bezpośrednio w międzynarodowe interesy. Szlaki morskie nie tylko łączą Afrykę z Europą, lecz również stanowią trzon wymiany handlowej między północą i południem kontynentu. Wobec słabo rozwiniętej infrastruktury lądowej statki są najważniejszym środkiem transportu towarów.

Szacuje się, że nawet 60% wszystkich ataków nie zostaje zgłoszonych, a firmy do których należą zaatakowane jednostki, załatwiają ich zwolnienie poprzez zapłacenie żądanego okupu. Liczba odnotowanych napaści rośnie w zastraszającym tempie. W 2018 roku przestępcy uderzyli 78 razy, a w 2019 roku – już 121 razy. Bez podjęcia aktywnej walki z zachodnioafrykańskimi piratami trudno wyobrazić sobie poprawę sytuacji. Kraje Europy angażują się w misje mające na celu zabezpieczenie szlaków, jednak kluczowe jest pogłębienie współpracy między samymi państwami Afryki Zachodniej. W przeciwieństwie do operacji na wodach otaczających Róg Afryki wymagane jest powstanie szerokiej i ściśle współpracującej koalicji.



Przeszkody formalne

Bezpośrednie przełożenie doświadczeń z Afryki Wschodniej z powodu przeszkód prawnych jest niemożliwe. Operację “Atalanta” wymierzoną w somalijskich piratów przeprowadzono na wodach międzynarodowych, gdzie okręty koalicji mogły swobodnie prowadzić przeciwdziałania i chronić szlaki bez konieczności współpracy z władzami regionalnymi. Jest to czynnik, który odróżnia Róg Afryki od Zatoki Gwinejskiej, gdzie do większości ataków dochodzi na wodach terytorialnych, blisko wybrzeża.

Wejście na wody terytorialne w celach nieobjętych przez prawo nieszkodliwego przepływu wymaga zgody ze strony państwa kontrolującego te wody. Jeśliby powstała międzynarodowa koalicja mająca zwalczać zachodnioafrykańskich piratów, musiałaby ona uzyskać szereg pozwoleń na prowadzenie efektywnego pościgu za przestępcami. Innym problemem we współpracy z lokalnymi rządami są niedofinansowane i słabo wyposażone marynarki wojenne państw regionu. Międzynarodowa opinia publiczna oczekuje, że na czele lokalnych wysiłków na rzecz zwalczania piractwa stanie Nigeria.

Po wycofaniu ze służby fregaty Aradu (teoretycznie na remont, ale w praktyce zapewne na zawsze) największymi okrętami nigeryjskiej marynarki wojennej są dwie patrolowce typu Hamilton, w Nigerii klasyfikowane jako fregaty: Thunder (na zdjęciu) i Okpabana.
(Saberwyn, Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported)

Abudża kilkukrotnie udowadniała, że jest w stanie budować efektywne koalicje mogące wpływać na sytuację na kontynencie. Jednym z najlepszych przykładów takiego działania była interwencja w Gambii, gdzie udało się zmusić Yahyę Jammeha do ustąpienia i uznania wyniku demokratycznych wyborów. Przy podobnej determinacji i woli politycznej możliwe jest również przeprowadzenie skutecznych działań wymierzonych w morskich bandytów.

Władze Nigerii zdają sobie sprawę z powagi problemu. Jednym z ostatnich posunięć obrazujących to, że Abudża chce przyjąć twardą politykę wobec morskich bandytów, jest nominacja na dowódcę marynarki wojennej znanego z bezkompromisowości kontradmirała Awwala Zubairu Gambo.



Pierwsze wypowiedzi po przyjęciu nominacji sugerują, że nigeryjską marynarkę wojenną może czekać niemałe trzęsienie ziemi. Zamiast zwyczajowego zwrócenia uwagi na niedofinansowanie czy potrzeby sprzętowe kontradmirał stwierdził, że potrzebne jest śledztwo, ponieważ wielu marynarzy i oficerów współpracuje z bandytami. Jako jeden z głównych celów kontradmirał Gambo stawia sobie poprawę dyscypliny i zwalczanie zachowań kryminalnych w marynarce wojennej. Zadeklarował również, że przeprowadzone zostaną kolejne operacje wymierzone w zorganizowane grupy przestępcze, separatystów i ekstremistów.

Aktywność ekstremistycznych grup religijnych, zorganizowanych jak uliczne gangi, jest niezbyt często poruszanym zagadnieniem. Wiele nich działa jako zbiry na usługach lokalnych polityków, podczas gdy inne faktycznie są mało zbadanymi i owianymi tajemnicą brutalnymi ruchami religijnymi.

Sytuacja w Nigerii

Nigeria składa się z kilkuset grup etnicznych i religijnych. Spójność społeczna jest ogromnym problemem, którego nie rozwiązano od czasu uniezależnienia się od Wielkiej Brytanii. Kraj boryka się z problemami natury społeczno-politycznej, z których największym jest walka z islamistyczną Boko Haram, kontrolującą znaczną część stanów północnych. Ekstremiści regularnie odnoszą sukcesy w starciach z wojskiem, któremu nie ustępują pod względem wyposażenia.

Równie niebezpiecznie wygląda sytuacja na południu. Zazwyczaj uwagę władz przyciągały działania zwolenników niepodległej Biafry, jednak uaktywniły się również grupy paramilitarne działające rzekomo w imieniu mieszkańców delty Nigru. W tym przypadku konflikt, choć mniej medialny niż walka przeciw Boko Haram, jest znacznie groźniejszy dla państwa. Uderzenia na instalacje naftowe mogą zniechęcić inwestorów zagranicznych i poważnie naruszyć wizerunek Nigerii przyjaznej wielkim koncernom. Napięcia etniczne i religijne podsyca plaga fake newsów.

Zobacz też: Wraca temat rosyjskich baz na Kubie i w Wietnamie

(dw.com, safety4sea.com, amnesty.org)

United States Marine Corps / Master Sgt. Grady Fontana