Amerykański sekretarz marynarki wojennej John Phelan i komendant US Marine Corps generał Eric Smith poinformowali o wyborze partnera zagranicznego w postępowaniu dotyczący pozyskania nowych średnich okrętów desantowych w ramach programu LSM (Landing Ship Medium). Partnerem okazała się holenderska stocznia Damen, która ma dostarczyć Amerykanom projekt okrętów desantowych LST-100. Budowa pierwszego okrętu mogłaby się rozpocząć jeszcze w przyszłym roku, zaś dostawa nastąpiłaby trzy lata później.

– Jak ogłosiłem w zeszłym tygodniu, gruntownie zmieniamy sposób, w jaki US Navy buduje i wprowadza do służby swoją flotę – stwierdził Phelan. – Dziś podejmuję drugi ważny krok w tym kierunku, wybierając projekt średniego okrętu desantowego. Jest to decyzja oparta na czynnikach operacyjnych i zdyscyplinowana pod względem finansowym, która zapewnia flocie odpowiedni harmonogram rozwoju. W zeszłym miesiącu, za zgodą komendanta USMC i szefa operacji morskich, zatwierdziłem wybór projektu okrętu transportowego desantowego LST-100 w ramach programu LSM.

Wczorajsze oświadczenie sprawia, że przyszłość LSM zaczyna się klarować. Pod koniec ubiegłego roku podjęto decyzję o zamknięciu przetargu z powodu znaczącego przekroczenia zakładanego budżetu. Szacowano, że pierwszy okręt kosztować będzie 460–560 milionów dolarów, zaś pozostałe jednostki – 340–430 milionów. Plany z 2020 roku zakładały, że każdy okręt kosztować będzie maksymalnie 150 milionów dolarów.

Wówczas przedstawiciele USMC przyznali, że nie spodziewali się, iż opracowanie prostych i tanich okrętów desantowych może być takie trudne. Przedstawione oferentom wymagania i kosztorys okazały się nie do pogodzenia. Spółki odesłały propozycje ze zdecydowanie wyższą ceną, nieakceptowalną dla US Marine Corps i US Navy. Niemniej decyzja o wstrzymaniu programu nie oznaczała, że Korpus nie otrzyma LSM‑ów wcale. Planowano pozyskanie okrętu „nierozwojowego”, czyli w praktyce: wybór dostępnej na rynku konstrukcji. A taką nierozwojową jednostką okazał się projekt Damena.

Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.

Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.

Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.

LUTY BEZ REKLAM GOOGLE 85%

Według informacji ze strony Damena LST-100 to okręt desantowy o długości około 100 metrów i szerokości 16 metrów, zdolny rozwinąć prędkość rzędu 15 węzłów. Przy wyporności 4 tysięcy ton LST-100 cechuje się zanurzeniem poniżej 4 metrów, a zasięg oscyluje w okolicach 3,4 tysiąca mil morskich.

Okręty przystosowane są do bezpośredniego załadunku i rozładunku pojazdów, żołnierzy i sprzętu na nieprzygotowany brzeg dzięki furtom ulokowanym na dziobie i rufie oraz specjalnie przystosowanym do tego rampom desantowym, które umożliwiają załadunek w formule roll-on/roll-off. Pokład desantowy jest zabudowany i ma powierzchnię 1020 metrów kwadratowych. Załoga składa się z osiemnastu osób, a desant liczy do 234 żołnierzy. Na pokładzie znajdują się żurawie umożliwiające operowanie mniejszymi barkami desantowymi lub łodziami motorowymi.

LST-100 został wcześniej wybrany przez australijską marynarkę wojenną w programie pozyskania ośmiu ciężkich okrętów desantowych (Landing Craft Heavy), które ma zbudować stocznia Austal w zakładach Henderson w zachodniej Australii. Rozpoczęcie budowy pierwszej jednostki planowane jest na 2026 rok. Pojedynczy okręt tego typu od 2021 roku służy w nigeryjskiej marynarce wojennej.

– Ładowność LST-100, możliwość przewozu śmigłowców i obecność dźwigów sprawiają, że jest to doskonały wybór dla Korpusu Piechoty Morskiej, który potrzebuje co najmniej 35 średnich okrętów desantowych do wsparcia marynarki wojennej – powiedział Smith. – Średnie okręty desantowe pozwolą naszym żołnierzom piechoty morskiej być bardziej elastycznymi w trudnych warunkach, gdzie nie ma portów, zapewniając połączonym siłom niezbędną mobilność operacyjną w strefie działań przeciwnika.

Na ten moment nie ujawniono, które stocznie będą odpowiadać za budowę LSM, jednak rzecznik US Navy przekazał serwisowi Breaking Defense, że wstępne zaproszenie do składania ofert na wykonawcę programu ma zostać ogłoszone na początku 2026 roku. Marynarka zabezpieczyła już od firmy Damen prawa do pakietu danych technicznych projektu LST-100 za 3,2 miliona dolarów, a wybór gotowej konstrukcji jest przedstawiany jako sposób na ograniczenie ryzyka opóźnień, problemów technicznych i budżetowych, zgodnie z zasadą „build-to-print”, która ma przyspieszyć realizację i obniżyć koszty zarówno po stronie floty, jak i przemysłu.

Amerykanie oczywiście do pewnego stopnia zmodyfikują istniejący projekt pod swoje potrzeby, jednak w zdecydowanej większości okręty będą tożsame z pierwowzorem. Najwyraźniej Amerykanie nie chcą, aby stosunkowo prosty program LSM podzielił losy fregat rakietowych typu Constellation. Pod koniec ubiegłego miesiąca podjęto decyzję o zamknięciu programu problematycznych pod wieloma względami fregat oraz dokończeniu jedynie dwóch pierwszych okrętów. Jedną z przyczyn była ponadprogramowa modyfikacja oryginalnego projektu, co przełożyło się na wzrost kosztów, opóźnienia oraz problemy z przeciążeniem i napędem fregat.

Dlaczego US Navy i USCM potrzebują mniejszych okrętów desantowych? Zgodnie z nową doktryną US Marine Corps ma operować w niedużych, wysoce mobilnych i autonomicznych oddziałach, nastawionych – oprócz zdobywania lub bronienia wysp uznanych za kluczowe – także na zwalczanie celów powietrznych i morskich w celu zapewnienia US Navy większej swobody.

Aby osiągnąć te założenia, konieczna jest sprawna i wysoce mobilna logistyka. Według dowództwa Korpusu przeprowadzono symulacje i analizy, w których stwierdzono, że trzy pułki do działań w strefach przybrzeżnych (Marine Littoral Regiment), stacjonujące w rejonie Indo-Pacyfiku, powinny otrzymać po dziewięć nowych średnich okrętów desantowym LSM (Landing Ship Medium). Trzy pułki dysponować miały łącznie dwudziestoma siedmioma okrętami zbudowanymi w ramach programu wcześniej nazywanego LAW (Light Amphibious Warship). Jakby tego było mało, planowano wdrożenie dodatkowych ośmiu jednostek jako rezerwę.

Tym samym w dyspozycji USMC znaleźć się miało nawet trzydzieści pięć nowych średnich okrętów desantowych. Liczba wydawała się całkowicie wystarczająca. Trzeba pamiętać, że żaden okręt nie może cały czas być w gotowości bojowej. W harmonogramie służby trzeba uwzględnić przerwy na kilku- czy nawet kilkunastomiesięczne pobyty w stoczni. Dzięki przyjętemu rozwiązaniu pułki USMC cały czas miałyby dostępną zakładaną liczbę okrętów. Dowództwo amerykańskiej floty cały czas chce pozbyć się części dużych okrętów desantowych i szybkich katamaranów logistycznych typu Spearhead. Lżejsze LSM stanowić miały ważne ogniwo we wsparciu logistycznym między licznymi archipelagami na Pacyfiku.

Damen