W ostatnich miesiącach państwa europejskie wyraźnie zaostrzyły działania wobec rosyjskiej „floty cieni”. Coraz częściej dochodzi do kontroli, zatrzymań i inspekcji zbiornikowców podejrzewanych o obchodzenie zachodnich sankcji i udział w nielegalnym handlu rosyjską ropą. Równolegle rośnie aktywność sił morskich NATO i Unii Europejskiej, które intensyfikują nadzór nad żeglugą na Morzu Bałtyckim i Morzu Śródziemnym. Czy można wysnuć stwierdzenie, że państwa europejskie powoli zaczynają się budzić i działać siłowo przeciwko Rosji? I tak i nie.

W skład „floty cieni” wchodzą zazwyczaj wyeksploatowane jednostki, często pływające od kilkudziesięciu lat, nie mają odpowiedniego ubezpieczenia ani nie spełniają współczesnych standardów bezpieczeństwa. W razie awarii lub kolizji mogą doprowadzić do katastrofy ekologicznej o ogromnej skali.

Dodatkowo statki te często wyłączają systemy identyfikacji, ukrywają swoją pozycję i dokonują przeładunków na pełnym morzu, aby zataić rzeczywiste pochodzenie transportowanego surowca. Takie działania znacząco zwiększają ryzyko niebezpiecznych incydentów na morzu. Dodatkowo załogi trudnią się działaniami sabotażowymi podmorskiej infrastruktury krytycznej.

Na tym tle należy postrzegać kolejne zatrzymania jednostek „floty cieni”, w tym również wczorajsze (o którym piszemy niżej). Sam incydent nie jest przełomem, ale wpisuje się w coraz bardziej zdecydowaną politykę europejskich państw wobec rosyjskiej sieci omijania sankcji.

W związku z sankcjami i coraz częstszymi abordażami Rosjanie częściej decydują się oddelegowywać okręty do eskorty statków „floty cieni”. Od początku 2026 roku rosyjskie okręty coraz częściej eskortują zbiornikowce na Bałtyku, Morzu Północnym i kanale La Manche. Moskwa traktuje w ten sposób marynarkę wojenną jako narzędzie odstraszania, które ma zniechęcić państwa zachodnie do kontroli i zatrzymywania jednostek podejrzanych o obchodzenie sankcji. Obecność okrętu znacząco podnosi bowiem ryzyko eskalacji politycznej i militarnej.

Utrzymanie Konfliktów jako serwisu wolnego od reklam Google to dla nas priorytet. Dzięki Waszemu wsparciu z Patronite i BuyCoffee udało się to do tej pory i chcielibyśmy, aby tak zostało.

Żeby działać bez reklam Google, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie. To próg, który pozwala nam skupić się na pracy. Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.

Nie spodziewamy się, że każdy będzie nas wspierał finansowo. Ale jeśli zdecydujecie się pomóc, zadbamy o to, by każda złotówka realnie pracowała na rozwój serwisu.

Nasze comiesięczne raporty finansowe możecie przeczytać tutaj.

WRZESIEŃ BEZ REKLAM GOOGLE 61%

Najbardziej wymownym przykładem była eskorta zbiornikowców Sierra (IMO: 9522324) i Naxos (obecnie Selva; IMO: 9336426) przez korwetę Bojkij projektu 20380. Jednostki wspólnie przeszły kanał La Manche, a następnie skierowały się w stronę Cieśnin Duńskich. Według dostępnych informacji korweta wcześniej zmieniła sygnał AIS i przedstawiała się jako jednostka rybacka.

Zwalczanie floty cieni nadal komplikuje niejasny status prawny wielu statków, z których część nie ma ważnej przynależności państwowej lub posługuje się fałszywymi banderami. Konwencja Narodów Zjednoczonych o prawie morza (UNCLOS) pozwala na kontrolę takich jednostek, jednak obecność rosyjskich okrętów może skutecznie odstraszać od podejmowania abordażu.

Inną ciekawostką jest wynajem przez Moskwę uzbrojonej ochrony. Według informacji serwisu Source Material na pokładach statków powiązanych z „flotą cieni” obecni są funkcjonariusze rosyjskich służb bezpieczeństwa i najemnicy, którzy mają za zadanie nie dopuścić kapitanów i załogi do współpracy ze służbami państw zachodnich, pilnować, by załogi działały zgodnie z „interesami Moskwy”, oraz prowadzić działania wywiadowcze. Nie byłoby to żadne novum. Od dłuższego czasu pojawiają się informacje i materiały wizualne przedstawiające uzbrojoną ochronę na pokładzie zbiornikowców, zwłaszcza na europejskich akwenach.

Raport na temat „floty cieni”

Polski Instytut Spraw Międzynarodowych opublikował w maju obszerny raport (plik PDF) na temat działalności rosyjskich zbiornikowców. Według autorów „flota cieni” składa się z około 700 jednostek. Jej rozbudowa pozwoliła Moskwie utrzymać eksport ropy mimo zachodniego embarga i wprowadzenia pułapu cenowego.

Sankcje nie zatrzymały rosyjskiego eksportu, ale zmusiły Rosję do przekierowania dostaw przede wszystkim do Chin, Indii i Turcji. Wydłużenie tras, konieczność korzystania z licznych pośredników oraz wzrost kosztów transportu i ubezpieczenia ograniczyły rentowność. Rosja dostosowała jednak swoją logistykę, między innymi poprzez wymianę jednostek pływających, zmiany tras i ponowne wykorzystywanie zbiornikowców już objętych restrykcjami.

Istotnym elementem tego systemu są częste zmiany bander. W kwietniu 2026 roku najwięcej sankcjonowanych rosyjskich zbiornikowców deklarowało bandery Rosji, Kamerunu i Sierra Leone – odpowiednio 195, 137 i 94 jednostki. Kolejne miejsca zajmowały Oman (35) i Panama (26). Oczywiście to, że deklarowały przynależność do wymienionych państw, nie oznacza, że w rzeczywistości miały z nimi jakiekolwiek związki. Część statków posługuje się banderami, do których nie ma prawa.

W pierwszych trzech kwartałach 2025 roku pod fałszywymi banderami operowało 113 sankcjonowanych zbiornikowców, które przewiozły około 13% rosyjskiego eksportu ropy. Skala zjawiska szybko rosła: liczba takich przypadków zwiększyła się z 19 w styczniu do 110 w październiku 2025 roku. Uzupełnieniem tych praktyk są nieprzejrzyste struktury własnościowe, manipulowanie sygnałem AIS, zmiany nazw i operatorów jednostek oraz przeładunki między statkami, pozwalające ukrywać pochodzenie ładunku.

W raporcie ponownie podkreślono, że „flota cieni” stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa żeglugi, środowiska i infrastruktury krytycznej. Wiele zbiornikowców jest wyeksploatowanych, niewłaściwie ubezpieczonych i obsługiwanych poza uznanym systemem nadzoru technicznego. Autorzy raportu zalecają (tak jak wielu ekspertów) objęcie restrykcjami całego zaplecza, w tym portów, ubezpieczycieli, rejestrów banderowych i pośredników, a także rozszerzenie kontroli stanu technicznego, własności oraz ubezpieczenia jednostek operujących na Bałtyku i Morzu Północnym.

Seria zatrzymań

Tymczasem polskie Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało, że wczoraj załoga morskiego samolotu patrolowego M28 Bryza B1R asystowała przy zatrzymaniu zbiornikowca powiązanego z „flotą cieni”. Polski samolot z Brygady Lotnictwa Marynarki Wojennej operował w ramach PKW Irini, który jest częścią unijnej operacji „EUNAVFOR MED Irini” na Morzu Śródziemnym. W skład kontyngentu wchodzi do 80 żołnierzy i pracowników wojska, dysponujących pojedynczą Bryzą

Głównym zadaniem jest egzekwowanie embarga ONZ na dostawy broni do Libii poprzez prowadzenie rozpoznania i kontrolę podejrzanych jednostek. Operacja obejmuje również monitorowanie nielegalnego eksportu libijskiej ropy, wsparcie szkolenia libijskiej straży przybrzeżnej i marynarki wojennej oraz działania wymierzone w sieci przemytu i handlu ludźmi. W ostatnim czasie doszedł do tego nadzór nad statkami „floty cieni”.

Włoskie ministerstwo obrony poinformowało, że do zatrzymania doszło na wodach międzynarodowych na zachód od Pantellerii, włoskiej wyspy położonej między Sycylią a Tunezją. Zatrzymana jednostka to Toa Payoh (IMO: 9298492) pod banderą Kamerunu. Zbiornikowiec wyszedł 16 lipca z benińskiego portu w Kotonie i kierował się ku Stambułowi. Główne skrzypce w operacji zatrzymania odegrała włoska fregata Thaon di Revel (P430) typu PPA, okręt flagowy operacji „EUNAVFOR MED Irini”, oraz bazujący na fregacie śmigłowiec NH90. Wsparcia udzielała grecka fregata Kanaris (F464) typu Kortenaer.

Załoga zbiornikowca odmówiła współpracy, stąd też zdecydowano się oddelegować śmigłowiec, z którego desantowała się grupa abordażowa. Inspekcja na pokładzie jednostki trwała dwie godziny, zebrano bogaty materiał dowodowy do analizy. Włosi przypominają, że kontroli dokonano w zgodności z artykułem 110 UNCLOS, który pozwala okrętowi, po spełnieniu określonych warunków, przeprowadzić niezbędne kontrole przynależności statku handlowego i bandery, pod którą jest on uprawniony do pływania.

W związku z tym nie było mowy o siłowym zatrzymaniu Toa Payoh na środku Morza Śródziemnego i skierowaniu go do włoskiego portu. Ale nie oznacza to, że w przyszłości statek nie mógłby zostać zatrzymany w jednym z portów jeśli okazałoby się, że po analizie niezbędnych dokumentów wykryto by nieprawidłowości.

Wczorajsza „wizyta” żołnierzy na Toa Payoh jest kolejną w ostatnich miesiącach. Licząc do czerwca tego roku, łącznie listą sankcji objęto ponad 600 jednostek, odcinając je od ubezpieczeń i portów w Europie i USA. Tym samym rynek zbytu rosyjskiej ropy się kurczy. Podobnie jak zaplecze portowo-serwisowe. Sankcje znacząco skomplikowały życie „flocie cieni” i praktycznie zablokowały dla niej szlaki w Europie, w tym Wielkiej Brytanii. Dodatkowo państwa w Azji czy Afryce, którym zależy na dobrych relacjach z Europą i USA, nie dopuszczają powiązanych z Moskwą zbiornikowców do własnych portów.

Poprzednie zatrzymanie statku „floty cieni” nastąpiło 23 czerwca. Wówczas francuska marynarka zatrzymała zbiornikowiec Deliver (IMO: 9194983) pod banderą Kamerunu, u wybrzeży Sycylii, podczas kontroli bandery przewidzianej przez prawo morza. Inspekcja wzmocniła podejrzenia wobec jednostki, dlatego wszczęto śledztwo, a statek pod eskortą skierowano do portu Fos-sur-Mer koło Marsylii. Kapitan został tymczasowo zatrzymany, jednak po dwóch dniach został zwolniony i wrócił na pokład statku.

Ministerstwo transportu Kamerunu poinformowało natomiast, że Deliver został wcześniej wykreślony z rejestru jednostek pływających pod banderą tego państwa. Był to już piąty przypadek zatrzymania jednostki „floty cieni” przez Francję od jesieni ubiegłego roku. Wcześniej podobne działania objęły zbiornikowce Deyna (IMO: 919498), Transformer (IMO: 9288851), Phoenix (IMO: 9332810) i Tagor (IMO: 928248). Sprawy zakończyły się nałożeniem grzywien o wartości kilku milionów euro.

Te wydarzenia pokazują, że Europa stopniowo zmienia podejście do „floty cieni”, jednak trudno jeszcze mówić o przełomie. Państwa zachodnie coraz częściej wykorzystują instrumenty prawa międzynarodowego, kontrole, inspekcje techniczne i sankcje do ograniczania działalności rosyjskich zbiornikowców. Jest to rozwiązanie znacznie bezpieczniejsze politycznie niż bezpośrednia konfrontacja z Rosją, ponieważ pozwala uzasadnić działania obowiązującymi regulacjami prawa morza. Jednocześnie analitycy PISM-u wskazują, że dalsze zwiększanie liczby kontroli i rozwijanie regionalnych mechanizmów bezpieczeństwa może stać się jednym z najskuteczniejszych sposobów ograniczania działalności „floty cieni”.

Uwidacznia się też reakcja Moskwy. „Flota cieni” przestała być wyłącznie narzędziem omijania sankcji gospodarczych, jest elementem rosyjskich działań hybrydowych na morzu. A ponieważ eskorta zbiornikowców angażuje siły okrętowe, długotrwałe działania będą obciążać rosyjską marynarkę, zwiększając zużycie okrętów i presję na stocznie mające już problemy z terminowymi remontami.

LPhot Hutchins / UK MOD © Crown copyright 2026