Szwajcaria słynęła kiedyś z porządku, który Niemców przyprawiał o kompleksy. Jednak w ostatnich miesiącach w system szwajcarskich zamówień wojskowych wkradł się chaos. Sporą częścią winy za to można obarczyć Stany Zjednoczone i wydarzenia wokół realizacji kontraktów na F-35 i Patrioty. Jednak i w helweckim departamencie obrony organizacja zaczęła się sypać.
Poprzednia szefowa resortu Viola Amherd trafnie zauważyła, że wojsko zostało „zaoszczędzone na śmierć” (kaputtgespart). Przeszło trzy dekady cięć w wydatkach na obronę zrobiły swoje, a po rozpoczęciu pełnoskalowej rosyjskiej napaści na Ukrainę zaczęto na gwałt szukać dodatkowych pieniędzy na wojsko. Kolejne programy modernizacyjne, obejmujące całość sił zbrojnych od wojsk lądowych przez lotnictwo po flotyllę patrolującą wody alpejskich jezior, nie są tanie. Amherd robiła, co mogła, ale jej następca Martin Pfister jest w niewiele lepszej sytuacji, a tak naprawdę musi zmagać się z dużo poważniejszymi problemami.
Jak już pisaliśmy, w lipcu ubiegłego roku Pentagon podjął decyzję o zmianie harmonogramu dostaw Patriotów. Priorytet dostały Ukraina i Bliski Wschód, a Szwajcaria jako państwo neutralne spadła na koniec kolejki. Sęk w tym, że Amerykanie nie poinformowali Szwajcarów, jakie będą nowe terminy dostaw.
Nie mogąc uzyskać odpowiedzi na kolejne pytania, Berno wstrzymało jesienią 2025 roku wpłatę następnych rat za system. Jednak dzięki przepisom programu Foreign Military Sales (FMS), w którego ramach realizowane są umowy na MIM-104 i F-35A, pieniądze wpłacane przez Berno za myśliwce zostały przesunięte na realizację zamówienia na Patrioty.
W myśl pierwotnego kontraktu zakończenie dostaw systemów przeciwlotniczych i osiągnięcie gotowości bojowej przez pierwsze jednostki planowano na rok 2030. Obecnie Waszyngton każe liczyć się z opóźnieniem sięgającym nawet pięciu lat i oczywiście wzrostem kosztów. Również koszty Lightningów II wzrosły, co doprowadziło do redukcji zamówienia przez Szwajcarię. Jednocześnie rozpoczęto poszukiwania drugiego systemu przeciwlotniczego, mającego uzupełnić Patrioty. Preferowane jest rozwiązanie europejskie.
Decyzje podjęte w Waszyngtonie i opóźnienie odpowiedzi na płynące z Berna monity wywołały efekt domina. Chociaż już w ubiegłym roku wiadomo było, że Patrioty będą opóźnione, urzędnicy szwajcarskiego ministerstwa obrony albo się łudzili, albo wykazali brakiem elastyczności. Jeszcze w styczniu projekt wydatków na obronę na najbliższe lata (Armeebotschaft 26) zawierał 490 milionów franków na pakiet usług serwisowych i konserwacyjnych systemu Patriot na lata 2027-2030.
Utrzymanie Konfliktów jako serwisu wolnego od reklam Google to dla nas priorytet. Dzięki Waszemu wsparciu z Patronite i BuyCoffee udało się to do tej pory i chcielibyśmy, aby tak zostało.
Żeby działać bez reklam Google, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie. To próg, który pozwala nam skupić się na pracy. Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.
Nie spodziewamy się, że każdy będzie nas wspierał finansowo. Ale jeśli zdecydujecie się pomóc, zadbamy o to, by każda złotówka realnie pracowała na rozwój serwisu.
Nasze comiesięczne raporty finansowe możecie przeczytać tutaj.
Jak łatwo się domyślić, doniesienia te wywołały burzę w parlamencie i mediach. Resort obrony broni się, że pierwsze konkretne informacje na temat opóźnień otrzymał od Amerykanów dopiero 25 lutego. Jak jednak dowiedziały się media, już dzień wcześniej ministerstwo obrony wysłało do innych resortów w celu konsultacji tajny dokument roboczy dotyczący pozyskania drugiego systemu przeciwlotniczego.
Środki przewidziane na serwisowanie Patriotów zostały więc zwolnione. Ku zaskoczeniu Rady Federalnej, pełniącej funkcję rządu, i parlamentu ministerstwo obrony zwróciło się z prośbą o zaciągnięcie kredytu w wysokości 433 milionów franków na dalsze finansowanie zakupu F-35. Zaskoczeniu towarzyszyło oburzenie, jako że jeszcze w grudniu resort twierdził, że nie będzie potrzeby zaciągania jakichkolwiek dodatkowych pożyczek na Lightningi II. Ostatecznie ministerstwo finansów zgodziło się na kredyt w wysokości 394 milionów franków.

Ćwiczenia ogniowe systemu Patriot ze 108. Brygady Artylerii Przeciwlotniczej US Army gdzieś na Bliskim Wschodzie.
(US Army / Sgt. Kyle Fisch)
Prawdopodobnie część pieniędzy rezerwowanych pierwotnie na serwisowanie Patriotów zostanie przeznaczona na zakup nowych pistoletów. Na początku grudnia ubiegłego roku Federalny Urząd Zamówień Obronnych (Armasuisse) wybrał SIG Sauera P320 jako nową broń służbową. W projekcie Armeebotschaft przewidziano 50 milionów franków na ten cel. Tutaj sytuacja zaczyna robić się dziwna i nie można o nią obwiniać Pentagonu.
W dokumencie pojawia się pozycja Pistole 26, nic jednak nie wiadomo, by P320 otrzymał takie oznaczenie w wojsku. Do tego pojawiają się doniesienia, że pistolet SIG Sauera wypadł fatalnie na testach, miał zostać nawet uznany za broń „niezdatną do użytku bojowego”, a o wyborze zadecydowała szybkość dostaw. Niewiele lepiej miał wypaść niemiecki Heckler & Koch SFP9, natomiast najwyższe noty miał otrzymać austriacki Glock 45 Gen 5.
Sam resort obrony przyznaje, że P320 musi przejść jeszcze dodatkowe testy i dlatego „model ten nie został wyraźnie wymieniony w Armeebotschaft 26„. Dzięki temu pozostaje pewna swoboda działania, „która mogłaby zostać wykorzystana w przypadku negatywnego wyniku dodatkowej kwalifikacji”. Krytycy zastanawiają się natomiast, czy kupno nowych pistoletów jest w ogóle potrzebne, a przeznaczone na ten cel pieniądze nie lepiej spożytkować na kupno systemów antydronowych lub walki radioelektronicznej.

P320 używany jest między innymi przez funkcjonariuszy Sił Bezpieczeństwa Kosowa.
(US Army / Nathan Baker)
Wraca też sceptycyzm wobec F-35. Grupa 12 starszych lewicowych polityków i aktywistów szykuje się do zbierania podpisów w sprawie referendum o wpisaniu do konstytucji zapisu o niepozyskiwaniu maszyn tego typu. Wchodząca w skład grupy była parlamentarzystka Margret Kiener Nellen wskazuje na nierzetelność USA jako partnera. Podnosi też argumenty natury wojskowej. Określa F-35 jako „wysoce skomplikowany samolot uderzeniowy”, niekoniecznie nadający się do misji typu air policing i obrony powietrznej kraju. Zdaniem Kiener Nellen do takich zadań lepiej nadawałyby się Eurofightery, Rafale’e lub Gripeny.
Taka krytyka nie jest nowa, wychodziła już wcześniej, także z kręgów wojskowych. Krytycy podkreślali także działania Amherd, której zarzucano, chociaż nie wprost, że jest zwolenniczką Lightninga II z powodów pozamerytorycznych. Niemniej pomysł nowego referendum traktowany jest bardzo sceptycznie, także na lewicy. Nawet sami organizatorzy akcji wątpią w powodzenie swoich działań.
Bardzo rzeczową krytykę z prawej strony sceny politycznej przedstawił inny były parlamentarzysta, Ueli Maurer. W podcaście Schweizerzeit wskazał na kompletny brak koncepcji i strategii reanimacji sił zbrojnych. Obronę przeciwlotniczą określił jako „ziemię niczyją”, gdzie Szwajcaria bezrefleksyjnie orientuje się na NATO i nie bierze na poważnie zagrożenia ze strony bezzałogowców. Maurer zarzuca nawet resortowi obrony dążenie do rezygnacji z neutralności. Fakt, w obecnej sytuacji geopolitycznej w Szwajcarii i Austrii rozgorzała dyskusja nie tyle nad sensem, ile możliwością zachowania neutralności.
