Pod koniec ubiegłego miesiąca brytyjski resort obrony oficjalnie zarzucił program budowy niszczycieli rakietowych typu 83 na rzecz wprowadzenia do służby okrętów bezzałogowych i „fregat dowodzenia”. Teraz minister do spraw przemysłu obronnego Luke Pollard przekazał, że zamówienie na sześć okrętów dowodzenia Common Combat Vessels (CCV) może trafić do stoczni Babcocka w Rosyth. To pewna wskazówka, ze CVV mogłyby powstać w oparciu o projekt fregat rakietowych typu 31, które są budowane w szkockiej stoczni.
Plan pozyskania okrętów dowodzenia wynika z opublikowanego w czerwcu Planu Inwestycji Obronnych. Dokument określa rozwój brytyjskich sił zbrojnych na kolejne lata, a także rewiduje dotychczasowe i przyszłe programy modernizacyjne. W wielu obszarach decydenci postawili na rozwój systemów bezzałogowych, które miałyby wspierać klasyczne platformy załogowe. Najlepiej widać to na przykładzie Royal Navy.
Niszczyciele typu 83 miały zostać pozyskane w ramach programu Future Air Dominance System (FADS). Byłyby przeznaczone głównie do zwalczania celów powietrznych i obrony przeciwrakietowej. W planie uznano, że okręty nie spełnią potrzeb Royal Navy w zakresie obrony przeciwlotniczej, a ich miejsce zajmą tańsze okręty dowodzenia i drony, co wpisuje się konsekwentnie realizowany od kilku lat plan budowy „hybrydowej marynarki wojennej”.
Six new Common Combat Vessels will replace the Type 45 fleet under the Defence Investment Plan.
Each will act as a control hub for uncrewed systems 👉 more reach, more firepower, no increase in crew or cost.
We are ready to deliver a Hybrid Navy. 🇬🇧
🔗 https://t.co/t5F0XSZBpq pic.twitter.com/4MTMNMG80u
— National Armaments Director Group (@UKArmaments) July 2, 2026
Owa hybrydowość polegać ma na tym, że klasyczne okręty załogowe będą wspierane przez jednostki autonomiczne i bezzałogowe. Najlepiej obraz koncepcji rysuje budowa brytyjskich sił przeciwminowych, o której pisaliśmy chociażby tutaj. Wróćmy jednak do meritum.
– Kiedy przyglądamy się fregatom typu 31, ze względu na szybsze tempo produkcji typu 31 w porównaniu z typem 26, zastanawiamy się teraz nad tym, co będzie konsekwencją tego zamówienia – powiedział Pollard. – Chociaż nie jesteśmy jeszcze w stanie dokładnie określić całego kształtu okrętów Common Combat Vessel, to mogłyby zasadniczo powstać w podobnym zakładzie produkcyjnym, jak ten, w którym powstają okręty typu 31. Chcemy, aby produkcja okrętów w Rosyth i Clyde trwała nadal.
Utrzymanie Konfliktów jako serwisu wolnego od reklam Google to dla nas priorytet. Dzięki Waszemu wsparciu z Patronite i BuyCoffee udało się to do tej pory i chcielibyśmy, aby tak zostało.
Żeby działać bez reklam Google, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie. To próg, który pozwala nam skupić się na pracy. Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.
Nie spodziewamy się, że każdy będzie nas wspierał finansowo. Ale jeśli zdecydujecie się pomóc, zadbamy o to, by każda złotówka realnie pracowała na rozwój serwisu.
Nasze comiesięczne raporty finansowe możecie przeczytać tutaj.
Chęć ulokowania potencjalnej produkcji CVV w Rosyth wynika z faktu, że stocznia BAE System w Clyde zostanie obciążona zamówieniami. Już teraz powstaje w niej osiem fregat typu 26 dla Royal Navy. Pierwszy okręt – HMS Glasgow – ma wejść do służby w 2028 roku, zaś kolejne jednostki będą zasilać brytyjską flotę przynajmniej do połowy przyszłej dekady. Trzeba też pamiętać, że w sierpniu ubiegłego roku norweski rząd wskazał brytyjski typ 26 jako preferowanego następcę czterech fregat typu Fridtjof Nansen.
W marcu bieżącego roku norweski resort obrony przeznaczył dodatkowe 115 miliardów koron na modernizację techniczną w perspektywie do 2036 roku, z czego 31 miliardów ma zostać wydanych do końca 2030 roku. Priorytetowo potraktowany zostanie zakup pierwszej pary fregat i śmigłowców pokładowych do zwalczania okrętów podwodnych. Docelowo Norwedzy chcą kupić pięć brytyjskich fregat, z czego pierwsza miałaby zostać dostarczona już w 2029 lub 2030 roku.

HMS Glasgow – pierwsza fregata typu 26 – przed wodowaniem.
(Ian Dick, Creative Commons Attribution 2.0 Generic)
Ze względu na harmonogram pojawiają się głosy mówiące, że Londyn odstąpi sojusznikowi budowaną fregatę HMS Belfast. Trzeba uwzględnić również fakt, że Norwegom zależy na szybkich dostawach trzech pozostałych fregat, przez to Brytyjczycy mogliby priorytetowo potraktować zamówienie dla sojuszników, a okręty dla Royal Navy weszłyby do służby później. Nie zmienia to faktu, że BAE Systems zbuduje nawet 13 fregat typu 26 w najbliższych latach i nie byłby w stanie dostarczyć sześciu kolejnych okrętów o zmodyfikowanym projekcie CVV w rozsądnym terminie.
Tymczasem w zupełnie innej sytuacji znajduje się stocznia Babcocka w Rosyth. Brytyjczycy zamówili pięć fregat typu 31 (bazujących na projekcie Arrowhead 140), które według planów rozpoczną służbę w latach 2027–2030. Potem stocznia nie będzie miała już zamówień. Nadzieją na zmianę tego stanu rzeczy był przetarg na budowę fregat dla Szwedów. Babcock i Saab złożyli ofertę na mniejsze jednostki Arrowhead 120, jednak Sztokholm postawił na francuskie fregaty FDI (Frégate de Défense et d’Intervention).
Również Polska i Indonezja, które wybrały fregaty AH140, budują okręty we własnych stoczniach jedynie przy wsparciu projektantów Babcocka. Dlatego zamówienie sześciu CVV pozwoliłoby zapewnić ciągłość zamówień stoczni w perspektywie przynajmniej połowy lat 30. Oczywiście zakładając, że Londyn zdecyduje się zamówić wszystkie planowane CVV i nie zarzuci programu.
HMS Venturer, the first Type 31 Frigate for the Royal Navy, is now afloat and being towed back to Rosyth [2400×1555]
by
u/MGC91 in
WarshipPorn
– Pracownicy stoczni Rosyth udowodnili, że potrafią sprostać wymaganiom Royal Navy – stwierdził poseł Graeme Downie w odpowiedzi na zapytanie serwisu UK Defence Journal na plan resortu obrony. – Ich doświadczenie w udoskonalaniu projektu i procesu budowy typu 31 oznacza, że są jedyną stocznią, a typ 31 jedyną konstrukcją, która może dostarczyć CCV w terminie, jakiego potrzebujemy, aby zbudować hybrydową marynarkę wojenną i obronić się przed ciągłym i bardzo realnym zagrożeniem ze strony Rosji.
Należy również podkreślić, że Babcock ma już gotową koncepcję okrętów dowodzenia, opartą właśnie na projekcie AH140. Koncern pod koniec ubiegłego roku zaprezentował koncepcję fregaty rakietowej, rozbudowaną o możliwość dowodzenia i kontroli rozproszonej grupy okrętów autonomicznych. Koncepcję zaprezentowano w ramach programu Autonomous and Remote Maritime Operational Response (ARMOR; grafiki koncepcyjne poniżej).
Rozwiązanie to sugeruje, że CCV oprócz funkcji dowodzenia i kontroli (a co za tym idzie, dużą liczbą dodatkowych systemów) miałyby klasyczne sensory i uzbrojenie fregaty rakietowej. Niewykluczone też, że CCV mogłyby zmaterializować się jako fregaty typu 32, które również w założeniu miały dysponować i dowodzić bezzałogowcami.
Resort obrony chciałby zbudować trzy LUSV-y (Large Unmanned Surface Vessel, duże bezzałogowe jednostki nawodne) i jednego drona podwodnego. Najpierw przyjrzymy się koncepcjom nawodnym. Pierwszą będzie pływająca bateria rakietowa typu 91. Sama koncepcja jednostek tego typu nie jest nowa, resort obrony wypowiadał się o niej pod koniec ubiegłego roku jako uzupełnienie dla niszczycieli typu 83.
Renderings of Babcock’s proposed ARMOR concept for the Royal Navy’s future air defender. [Album]
by
u/Odd-Metal8752 in
WarshipPorn
Bezzałogowce typu 91 wciąż pozostają na etapie przedkoncepcyjnym, jednak ostatnio coraz częściej ze strony mediów i rządu słychać o chęci ich opracowania. Czym w zasadzie mają być te jednostki? Resort obrony wypowiada się o nich jako o dużych pływających platformach dla uzbrojenia rakietowego. Okręt otrzymałby wyrzutnię pionową, mogącą pomieścić „dużą” liczbę pocisków, nie wiadomo jednak, ile dokładnie.
Drugim planowanym typem będą bezzałogowce typu 92 do poszukiwania i zwalczania okrętów podwodnych. Najpewniej będą to jednostki wyposażone w sonar holowany, boje sonarowe lub sonary podkadłubowe. Również prawdopodobne jest, że będą wykorzystywać śmigłowce bezzałogowe do poszukiwania okrętów podwodnych i dysponować własnymi wyrzutniami torped. Jednostki typu 92 mogłyby odpowiadać za nadzór akwenów północnego Atlantyku oraz przesmyku GIUK, kluczowego dla nieprzerwanego funkcjonowania morskich linii komunikacyjnych i linii zaopatrzeniowych między europejskimi członkami NATO a Stanami Zjednoczonymi.
Ostatnim i jednocześnie najbardziej interesującym jest typ 94. Jednostki te mają być przede wszystkim autonomicznymi platformami z zaawansowanymi stacjami radiolokacyjnymi, a nie klasycznymi okrętami rakietowymi. Ich zadaniem byłoby wykrywanie i śledzenie celów na dalekich dystansach i przekazywanie danych do innych uzbrojonych platform, jak CCV czy bezzałogowce typu 91. Z kolei jednostki typu 93 byłyby dużymi UUV, czyli dronami podwodnymi. Możliwości potencjalnych bezzałogowych okrętów dla Royal Navy i problemy jakie będą musieli przezwyciężyć projektanci opisywaliśmy w osobnym artykule.