Brytyjski resort obrony podjął kontrowersyjną decyzję o wycofaniu z aktywnej służby obu okrętów desantowych typu Albion z powodu cięć budżetowych. HMS Albion (L14) i bliźniaczy HMS Bulwark (L15) trafiły do rezerwy w marcu tego roku. Do czasu pozyskania następców w ramach programu Multi-Role Strike Ship (MRSS) Royal Marines muszą opierać się na mniejszych jednostkach typu Bay. Niedawno ujawniono wstępne wymagania dla MRSS. Będą to duże, wielozadaniowe okręty zdolne do operacji desantowych i uderzeniowych oraz zapewnienia osłony własnym siłom.
Początkowo następca Albionów powstawać miał w kooperacji z Holendrami. W połowie 2023 roku oba państwa podpisały porozumienie, na mocy którego miały przeanalizować możliwość wspólnego opracowania i pozyskania nowych okrętów desantowych. Jednostki miałyby wejść do służby w połowie lat 30. Holendrzy nowymi okrętami chcieli zastąpić zarówno obie jednostki typu Rotterdam (Zr.Ms. Rotterdam i Zr.Ms. Johan de Witt), jak i cztery okręty patrolowe typu Holland. Oczekiwali jednak stworzenia mniejszych okrętów, tymczasem Brytyjczycy chcieli dużych wielozadaniowych okrętów desantowych.
W związku z tak rozbieżnymi wymaganiami oba państwa zdecydowały się opracować nowe okręty osobno, jednak – w miarę możliwości – korzystać z części tożsamych podzespołów. Brytyjski program otrzymał wówczas nazwę Multi-Role Strike Ship, a dostawa pierwszego okrętu wciąż planowana była na początek lat 30. Mimo to Londyn zdecydował się odesłać na emeryturę Albiony bez wprowadzenia następcy do służby.

Okręt desantowy HMS Albion (L14) wchodzący do portu w Yokosuce.
(US Navy / Mass Communication Specialist 1st Class Peter Burghart)
Royal Marines utracili największe i najbardziej wartościowe wielozadaniowe okręty desantowe, co przełoży się na utratę ogromnej części zdolności desantowych formacji. Wprawdzie piechota morska będzie mogła opierać się na trzech okrętach desantowych typu Bay, jednak należą one do trapionej przez braki kadrowe i finansowe Royal Fleet Auxiliary (RFA) oraz dysponują o wiele mniejszymi zdolnościami niż wycofane okręty. Z kolei przejęciem wycofanych Albionów zainteresowana jest Brazylia.
W czasie kilku ostatnich miesięcy postępowanie Multi-Role Support Ship zdecydowanie przyśpieszyło. W marcu resort obrony zdecydował się zredefiniować wymagania, stąd też słowo „support” w nazwie programu zastąpiono słowem „strike”. Teoretycznie zmiana wydaje się niewielka, jednak całkowicie zmieniła podejście nie tylko do samego przedsięwzięcia, ale i do przyszłej roli okrętów MRSS w działaniach Royal Navy. Oprócz tego MRSS ma się stać następcą aż trzech typów okrętów – Bay i Albion oraz „rodzynka” RFA Argus (A135), który jest specyficznym wielozadaniowym okrętem służącym w RFA, skupionym na wsparciu operacji lotniczych.
Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.
Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.
Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.
Pierwszy okręt ma wejść do służby w 2033 roku. Do tego czasu brytyjska piechota morska musi jakoś sobie radzić na mniejszych i gorszych okrętach. Niewykluczone też, że okręty dla Royal Navy mogą, mimo tego samego kadłuba, różnić się od tych, które zasilą Royal Fleet Auxiliary.
Pierwotne plany wskazywały, że MRSS będą raczej typowymi okrętami desantowymi, mogąc pełnić przy tym funkcję między innymi okrętu szpitalnego. Teraz przyszły zakres misji, a tym samym uzbrojenia i wyposażenia, znacznie się rozrośnie, obejmie też funkcję okrętu-matki dla morskich platform bezzałogowych. W przyszłości jednostki mogą być wyposażone w broń energetyczną, jak broń laserowa, rozważane jest również wyposażenie ich w wyrzutnie pionowe Mk 41, z których można by odpalać pociski przeciwlotnicze i do atakowania celów naziemnych. Okręty mają mieć też hangar i lądowisko dla śmigłowców.
MRSS zostaną wyposażone w dok przystosowany do obsługi nowej generacji łodzi desantowych o zwiększonym zasięgu operacyjnym. Z pokładów MRSS operować będą obecnie opracowywane kutry desantowo-szturmowe Commando Insertion Craft (CIC) i kutry transportowe Commando Utility Craft (CUC). CIC mają zastąpić używane dotąd LCVP Mk 5, a ich konstrukcja umożliwi także prowadzenie ograniczonych działań rozpoznawczo-uderzeniowych. Z kolei CUC, poza funkcją transportową, mogą w przyszłości pełnić funkcję nosicieli mniejszych platform bezzałogowych.
The UK Royal Navy (RN) has detailed the requirements for its future Multi-Role Strike Ship (MRSS), requirements underlining the platform’s importance in providing strike capability to support amphibious operations in littoral environments.https://t.co/IHCzmk0bCS
— Dr. Oliver Steward (@Wensumblogger) June 26, 2025
Ma powstać sześć MRSS (z czego obecnie finansowanie zabezpieczono na trzy), które mają wspierać wysunięte rozmieszczenie małych przybrzeżnych grup szybkiego reagowania – Littoral Response Groups (LRG). Ich zadaniem będzie zabezpieczenie operacyjne kluczowych regionów, takich jak Arktyka, wschodnie Morze Śródziemne, Bliski Wschód czy inne obszary o znaczeniu strategicznym dla Wielkiej Brytanii, umożliwiając projekcję siły i realizowanie zadań na lądzie w trudnych warunkach operacyjnych. LRG mogą być łączone w większe Littoral Strike Groups (LSG) lub integrowane z lotniskowcymi grupami zadaniowymi (CSG), tworząc kompleksowe i elastyczne zgrupowania bojowe o wysokim potencjale ofensywnym i odstraszającym.
Warto podkreślić, iż praktycznie żaden typowy okręt desantowy będący obecnie w służbie nie dysponuje tak silnym uzbrojeniem i tak modułową strukturą sił desantowych. W dodatku mało które państwo, budując nowe jednostki tej klasy, bierze pod uwagę montaż wyrzutni pionowych. Skąd więc u Brytyjczyków takie plany? Według tamtejszego sztabu MRSS nie będą w stanie zbliżyć się do brzegu z uwagi na obecność systemów antydostępowych przeciwnika, takich jak rakietowe systemy obrony wybrzeża. Przez to okręt ma stanowić bazę dla sił desantowych i zapewniając im osłonę, a bezpośrednio do desantu mają służyć kutry desantowe nowej generacji.
Ostateczny kształt przyszłych okrętów został potwierdzony przez wnioski z wojny rosyjsko-ukraińskiej, która uwidacznia znaczenie rozproszonych, zintegrowanych i wysuniętych sił wykorzystujących nowe rozwiązania techniczne, w tym systemy bezzałogowe. Wymagania operacyjne wobec MRSS i ich konsekwencje dla projektu okrętów zostaną przeanalizowane na etapie oceny, obejmującym rozpoczęcie szczegółowych prac projektowych.

Okręt desantowy RFA Lyme Bay typu Bay u wybrzeży Kuwejtu. Na drugim planie niszczyciel min HMS Chiddingfold typu Hunt.
(LA(Phot) Stuart Hill / MOD)
– Gdy rozpoczniemy fazę oceny, pojawią się wyzwania w próbie zrównoważenia przestrzeni, wagi, mocy i kosztów wszystkich tych wymagań – powiedział komandor Derek Powles, dyrektor programu MRSS. – To będzie wymagało od nas innego myślenia i włączenia innowacji projektowych, modułowości i technologii, które mogą spełnić nasze ambitne wymagania. To nie może być po prostu typ Albion na lata 30.
W przyszłym roku odbędzie się analiza operacyjna, gry wojenne i przeglądy projektowe w celu doprecyzowania wymagań. Wskazano między innymi na potrzebę zastosowania cyfrowych bliźniaków i modelowania załogi do oceny wpływu systemów na obsługę techniczną i wymogi personelu. Podkreślono znaczenie zarządzania danymi generowanymi przez okręt, a także rosnącą rolę automatyzacji i sztucznej inteligencji.
Również Royal Marines przejdą zmiany organizacyjne, dostosowujące formację do nowych okrętów i zadań. 3. Brygada komandosów Royal Marines zostanie przezbrojona i przekształcona w wyspecjalizowaną formację desantową, skupioną na prowadzeniu działań wojennych na dużą skalę w rejonie Arktyki. W opublikowanym na początku miesiąca przeglądu Strategic Defence Review stwierdzono, że Royal Marines są kluczową siłą desantową zdolną do wspierania operacji NATO i realizacji zadań w ekstremalnych warunkach środowiskowych, właśnie takich jak Arktyka.
– Zrozumieliśmy, że prawdopodobnie nie będziemy mogli kontynuować operacji desantowych w tradycyjny sposób, w jaki to robiliśmy do tej pory, tworząc grupę zadaniową, przemieszczając się na teatr działań i umieszczając nasze okręty na spornym terytorium, ponieważ w obecnych warunkach prawdopodobnie nie zakończyłoby się to powodzeniem – powiedział generał Chris Haw, szef programu transformacji i członek programu MRSS.
Podkreślono również, że rozwój zdolności desantowych wspiera trzy kluczowe zadania brytyjskich sił zbrojnych określone w dokumencie: ochronę terytorium i interesów Wielkiej Brytanii, prowadzenie odstraszania i obrony w regionie euroatlantyckim (ze szczególnym uwzględnieniem potrzeb NATO na północnym Atlantyku) oraz kształtowanie globalnego środowiska bezpieczeństwa przez stałą wysuniętą obecność i zdolności ekspedycyjne.