Rozwiązania, które rozszerzają zakres zadań samolotów transportowych, to ostatni krzyk militarnej mody. Coraz większą popularność zdobywają spaletyzowane wyrzutnie pocisków manewrujących, instalowane na przykład w ładowniach C-130 Herculesów czy C-17 Globemasterów III. Koncern Boeing poszedł o krok dalej, prezentując koncepcję doposażenia śmigłowców transportowych CH-47F w spaletyzowane wyrzutnie amunicji krążącej.

Koncepcja nazywa się ALE (air-launched effects) i zakłada wykorzystanie całej gamy bezzałogowych statków powietrznych: rozpoznawczych, wabików dla obrony przeciwlotniczej czy nawet amunicji krążącej. Bezzałogowce mają mieć możliwość operowania w rojach, samodzielnie lub sieciocentrycznie. Koncern zaznacza, że jeszcze nie przeprowadził testów w locie czy integracji Chinooka z systemem, ale prowadzi prace w tym kierunku.

Kathleen Jolivette, wiceprezeska i dyrektorka generalna działu Vertical Lift w Boeingu, przekazała, że firma finansuje tę inicjatywę ze środków własnych i analizuje, jak szybko mogłaby opracować demonstrator technologii, zakładając przy tym zainteresowanie ze strony amerykańskiego wojska i odbiorców zagranicznych. Podkreśliła, że dzięki dużej ładowni Chinook może przenosić znacznie większą liczbę środków bojowych niż inne śmigłowce, które zazwyczaj wykorzystują zewnętrzne wyrzutnie, co przekłada się na większą elastyczność i dłuższy czas działania.

Dodatkowo Chinooki mogą lepiej radzić sobie z transportem spaletyzowanej wyrzutni niż inne śmigłowce transportowe, a dzięki swoim gabarytom lepiej zniosą efekt odpalenia kilkudziesięciu bezzałogowców. Same drony mają cechować się imponującymi parametrami. Zakłada się, że mogą mieć zasięg 350 kilometrów i długotrwałość lotu do pół godziny, a spółka już teraz chce opracować drony o dwukrotnie lepszych parametrach. Masa w zależności od wersji i zasięgu wynosiłaby 11–100 kilogramów.

System w pierwszej kolejności zostałby opracowany dla najnowszej wersji CH-47F Block II. US Army zamówiła właśnie kolejną partię sześciu śmigłowców tego typu, zwiększając łączną liczbę zamówionych maszyn do 24. Dotychczas sześć maszyn w wersji Block II zostało już dostarczonych, a osiągnięcie wstępnej gotowości operacyjnej planowane jest na połowę 2028 roku. CH-47F Block II ma zwiększoną maksymalną masę startową, większy udźwig i wydłużony zasięg.

Utrzymanie Konfliktów jako serwisu wolnego od reklam Google to dla nas priorytet. Dzięki Waszemu wsparciu z Patronite i BuyCoffee udało się to do tej pory i chcielibyśmy, aby tak zostało.

Żeby działać bez reklam Google, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie. To próg, który pozwala nam skupić się na pracy. Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.

Nie spodziewamy się, że każdy będzie nas wspierał finansowo. Ale jeśli zdecydujecie się pomóc, zadbamy o to, by każda złotówka realnie pracowała na rozwój serwisu.

Nasze comiesięczne raporty finansowe możecie przeczytać tutaj.

CZERWIEC BEZ REKLAM GOOGLE 63%

Śmiało można założyć, że koncepcją opracowywaną przez Boeinga zainteresowane wyraziłoby amerykańskie lotnictwo. W październiku ubiegłego roku pisaliśmy o wizji amerykańskich wojskowych na rozwój lotnictwa śmigłowcowego. W komentarzach do wojny rosyjsko-ukraiń­skiej przewijają się dwa wątki: rosnąca rola bezzałogowców i duża wrażliwość śmigłowców na współczesnym polu walki. Wyciągnięcie właściwych wniosków to kluczowe zagadnienie dla formacji wykorzystujących duże liczby wiropłatów, takich jak lotnictwo amerykańskich wojsk lądowych.

Amerykanie na bazie doświadczeń z trwającego konfliktu opracowali pomysł uzbrojenia śmig­łow­ców w amunicję krążącą. US Army ukuła nowy termin: launched effects oznaczający odpalane ze śmigłowców bez­zało­gowce. Mają one dzielić się na trzy kategorie: krót­kiego, średniego i dalekiego zasięgu. Dzięki wymiennym głowicom mają wykony­wać zadania rozpoznawcze, walki elektro­nicz­nej, napo­wietrz­nych stacji trans­la­cyj­nych, wabików i amunicji krążącej. Zdolność do działania w roju stała się już standardo­wym wymogiem.

Warto zauważyć, że koncepcja spaletyzowanej wyrzutni UAV-ów pod względem zadań, jakie te mają wykonywać, odpowiada w dużej mierze na założenia ogłoszone pół roku temu przez US Army. Wiadomo też, że tiltrotor MV-75 Cheyenne II – nadano mu oficjalnie nazwę po prototypowym śmigłowcu AH-56 Cheyenne – również mógłby zostać wyposażony w moduł z wyrzutniami launched effects.

Boeing już prowadzi prace integracyjne i testy śmigłowców uderzeniowych AH-64E Apache z ciężką amunicją krążącą Altius-700 oraz lżejszą Altius-600 produkcji Andurila. Obecnie bezzałogowce są odpalane z zewnętrznych wyrzutni podwieszanych, jednak zdobyte doświadczenia w tym obszarze sugerują, że opracowanie wersji spaletyzowanej nie powinno stanowić większego problemu.

W tym miejscu warto też krótko spojrzeć na potencjalne wykorzystanie ciężkiej amunicji krążącej lub niskokosztowych pocisków manewrujących w amerykańskim systemie Rapid Dragon dla samolotów transportowych. Opracowany na początku dekady system przeznaczony jest do odpalania pocisków AGM-158B JASSM-ER, które są bardzo skuteczne, ale jednocześnie wyjątkowo drogie.

Wraz z rosnącą popularnością dronów i tańszych efektorów może pojawić się znacznie bardziej ekonomiczna wersja uzbrojenia dla Rapid Dragona, oparta np. na działaniu roju. Wiadomo też, że rozwiązania zbliżone do tego systemu, wykorzystujące niskokosztowe pociski Andurila, są rozważane przez Polskę.

US Army / Capt. Alvin Cade Jr.