Zawarta wczoraj umowa między Libanem, Izraelem i Stanami Zjednoczonymi ograniczyła walki w Kraju Cedrów, ale jej całkowita realizacja wydaje się niemożliwa. Porozumienie zakłada utrzymanie okupacji większości obszaru zajętego przez Cahal. Izraelczycy są zobowiązani wycofać się jedynie z dwóch niewielkich kawałków ziemi. To swego rodzaju programy pilotażowe – siły libańskie mają zapewnić, że obszarów tych nie zajmie Hezbollah. Całkowity odwrót Cahalu ma nastąpić dopiero po całkowitym rozbrojeniu pozapaństwowych ugrupowań. Amerykanie mają natomiast wesprzeć Liban finansowo poprzez pomoc wojskową i humanitarną.
Porozumienie powiela ten sam grzech co poprzednie ugody. Nieuwzględnienie Hezbollahu jest gestem politycznym, mającym odebrać podmiotowość proirańskiej Partii Boga. W praktyce jednak powoduje, iż tego typu porozumienia są myśleniem życzeniowym. Nie są całkowicie bezwartościowe – obecna umowa w pewien sposób legalizuje izraelską okupację. Można więc uznać, że porozumienie i irańskie memorandum wykluczają się nawzajem. Z drugiej strony Liban „dobrowolnie” zgodził się na ten stan rzeczy, chociaż trudno mówić o dużym polu manewru.
💥Leader of the Israeli Opposition Yair Lapid states the bleeding obvious: "The Lebanon agreement and the Iran MOU contradict each other." The two framework documents signed this month pull in two opposite strategic directions.
The stated – and positive – goal of the Lebanon… https://t.co/QFavqWjV9y
— Noga Tarnopolsky נגה טרנופולסקי نوغا ترنوبولسكي (@NTarnopolsky) June 27, 2026
Władze w Bejrucie przedstawiły porozumienie jako sukces i pierwszy krok na drodze do przywrócenia suwerenności państwa. Inną perspektywę mają zwolennicy Hezbollahu, widzący tu kapitulację przed Izraelem. Niezadowolenie dało o sobie znać dzisiejszej nocy, kiedy zwolennicy Partii Boga wyszli na ulice. Należący do grupy parlamentarzysta Hassan Fadlallah oznajmił, że próba zrealizowania postanowień (czyli rozbrojenia organizacji) zakończy się wojną domową. Sekretarz generalny Partii Boga Naim Kassem oznajmił już, że podpisane w Waszyngtonie porozumienie między Izraelem a Libanem jest „nieważne” oraz stanowi „upokorzenie” i zrzeczenie się suwerenności, i powinno zostać zastąpione porozumieniem irańsko-amerykańskim.
Libańskie siły zbrojne wystosowały oświadczenie, w którym podkreślono, że „nie dopuszczą do żadnych naruszeń bezpieczeństwa ani zagrożenia dla ładu społecznego poprzez działania o nieprzewidywalnych konsekwencjach, blokady dróg czy ataki na własność publiczną lub prywatną”.
BREAKING: Complete chaos on the streets of Beirut, as Iran-backed terrorists riot in the streets.
Notice how they wave Hezbollah and Islamic Republic flags.
Zero Lebanese flags can be seen. pic.twitter.com/E1IYQgPTZI
— Eyal Yakoby (@EYakoby) June 27, 2026
Jak donoszą izraelskie media, ambasador Izraela w USA Jechiel Leiter naciskał na Binjamina Netanjahu, aby ten poparł porozumienie z Libanem i posunął się nawet do krzyczenia na premiera podczas telekonferencji. Źródła zbliżone do Leitera anonimowo bronią ambasadora, podkreślając, że krzyczał, ponieważ inni ludzie wokół hałasowali.
Tymczasem około godziny 19.00 czasu polskiego libańska państwowa agencja informacyjna NNA poinformowała, że dziś wieczorem izraelskie samoloty bojowe zaatakowały niezidentyfikowany cel w An-Nabatijja al-Fawka. W nalocie zginęła jedna osoba, dwie zostały ranne.
Zatoka Perska
Sytuacja w Zatoce Perskiej również nie wygląda obiecująco. Napięcia wokół akwenu trwają od czwartku, kiedy siły irańskie zaatakowały za pomocą drona kontenerowiec M/V Ever Lovely (IMO: 9629110) pod banderą Singapuru. Powodem ataku było niepodporządkowanie się władzom Iranu, które zmuszają statki do rejsu jedynie wyznaczonymi trasami. Atak spowodował niewielkie uszkodzenia, nikomu nic się nie stało. Atak na Ever Lovely sprawił jednak, iż Międzynarodowa Organizacja Morska zawiesiła plan wyprowadzenia na otwarte wody kilkuset statków wciąż uwięzionych na Zatoce Perskiej.
Utrzymanie Konfliktów jako serwisu wolnego od reklam Google to dla nas priorytet. Dzięki Waszemu wsparciu z Patronite i BuyCoffee udało się to do tej pory i chcielibyśmy, aby tak zostało.
Żeby działać bez reklam Google, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie. To próg, który pozwala nam skupić się na pracy. Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.
Nie spodziewamy się, że każdy będzie nas wspierał finansowo. Ale jeśli zdecydujecie się pomóc, zadbamy o to, by każda złotówka realnie pracowała na rozwój serwisu.
Nasze comiesięczne raporty finansowe możecie przeczytać tutaj.
Waszyngton uznał ten atak za powód do nalotów odwetowych. Podpisane przez obie strony porozumienie zakłada swobodę żeglugi w obszarze cieśniny Ormuz. Punkt ten jest jednak odmiennie interpretowany. Według Teheranu swoboda nie oznacza braku kontroli, podczas gdy Waszyngton chce powrotu do stanu sprzed wojny.
Odpowiedź amerykańska została określona w komunikacie CENTCOM-u jako „potężna”. Celami nalotów miały być magazyny dronów i pocisków oraz stacje radiolokacyjne. Nie znamy dokładnej skali, najprawdopodobniej była relatywnie niewielka.
U.S. Sailors conduct nighttime operations aboard USS George H.W. Bush (CVN 77) while sailing the Arabian Sea. pic.twitter.com/kFwGO4S5Pf
— U.S. Central Command (@CENTCOM) June 26, 2026
Wymiana ciosów nie została przerwana. Dziś po południu Iran zaatakował amerykańską bazę morską w Bahrajnie, gdzie znajduje się dowództwo Piątej Floty US Navy. Nad bazę wysłano bliżej nieokreśloną liczbę samolotów pocisków. Proirańskie konta w sieci udostępniają zdjęcia mające przedstawiać rzekome zniszczenia, brakuje jednak wiarygodnych informacji na ten temat.
Dzisiaj doszło również do kolejnego ataku na statek w Zatoce Perskiej. Podobnie jak przedwczoraj, trafienie w mostek spowodowało uszkodzenia, ale obyło się bez poszkodowanych. Możliwe, że konflikt na morzu dopiero się rozkręca. Według Politico Amerykanie planują poszerzyć korytarz u wybrzeży Omanu, stanowiący alternatywę dla trasy wymuszanej przez Iran.
Czy rozejm przetrwa?
Klasycznie obie strony oskarżyły się o łamanie rozejmu. Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej powołał się na sytuację w Libanie i piąty punkt umowy, który ma według Irańczyków wskazywać na zdolność Teheranu do administrowania ruchem, chociaż bez pobierania opłat. Amerykanie oczywiście przywołali atak na cywilną jednostkę. Trump na ten moment nie wypowiedział się na temat ataków na Bahrajn, zamiast tego opublikował kolejną skromną grafikę AI ze swoim udziałem.
Stany Zjednoczone mogą wstrzymać się z kolejnym uderzeniem w celu deeskalacji. Nie wiemy jednak, czy atak na Bahrajn spowodował poważne szkody, a tym bardziej, czy ktoś zginął. Jeśli tak — odpowiedź siłowa jest o wiele bardziej prawdopodobna. Rozejm po raz kolejny jest zagrożony, jednak na ten moment jest o wiele za wcześnie, by składać go do grobu. Żadna ze stron nie opublikowała żadnych deklaracji odnośnie do dalszych negocjacji, co w tym wypadku jest pozytywnym znakiem.
Na ten moment mamy raczej do czynienia z próbą sił i działaniami mającymi na celu wpłynąć na negocjacje, a nie je zerwać. Obu stronom zależy, by wojna się zakończyła, chociaż wizje pożądanego kształtu pokoju diametralnie się różnią.