Marynarka wojenna Federacji Rosyjskiej przyjęła dziś do służby nowy okręt podwodny specjalnego przeznaczenia K-329 Biełgorod. Jest to największy pod względem wyporności okręt podwodny zbudowany od zakończenia zimnej wojny i drugi największy w czynnej służbie (tytuł największego należy w dalszym ciągu do okrętu TK-208 Dmitrij Donskoj projektu 941 Akuła). Jego długość wynosi aż 184 metry, a więc 11 metrów więcej niż projektu 941. Okręt przystosowano do roli autonomicznych pojazdów podwodnych z głowicami nuklearnymi Posiejdon (Status-6).

Konstrukcja Biełgoroda bazuje na kadłubie projektu 949AM Antiej (na zdjęciu tytułowym), ale wydłużonym o 30 metrów w celu pomieszczenia wyposażenia specjalistycznego. Oficjalnie okręt ma służyć nurkom, prowadzić akcje ratunkowe i inne prace podwodne przy instalacjach wojskowych i na szelfie kontynentalnym w Arktyce oraz stanowić bazę dla autonomicznych pojazdów podwodnych. Nową konstrukcję przekwalifikowano jako projekt 09852.



Stępkę pod Biełgoroda położono jeszcze w roku 1992. Budowa szybko stanęła i wydawało się, że okręt podzieli los innych nieukończonych jednostek. W 2010 roku ruszył jednak projekt Status-6, który zaowocował opracowaniem Posiejdona, a dwa lata później Biełgorod został wytypowany do przebudowy.

Okręt zwodowano 23 kwietnia 2019 roku w stoczni Siewmasz w Siewierodwińsku w obecności prezydenta Władimira Putina. Chrzest w morzu nastąpił niemal rok temu, kiedy po dwóch latach cumowania w porcie okręt opuścił port w Siewierodwińsku. Zakończenia prób morskich spodziewano się pierwotnie jeszcze w kwietniu 2021 roku, ale niespodziewanie okręt wrócił do stoczni. Biełgorod wrócił do portu na początku czerwca 2021 roku i, po procesie rozmagnesowania, 25 czerwca wyszedł z powrotem na Morze Arktyczne.

Okręt jako jednostka eksperymentalna ma być formalnie użytkowany przez Główny Instytut Badań Głębokowodnych (GUGI) ministerstwa obrony. Rosjanie podkreślają, że będzie uczestniczył w przedsięwzięciach o charakterze naukowym, ale GUGI to ośrodek badawczy jedynie z nazwy. Biełgorod budzi ogromne zainteresowanie od lat ze względu na to, że będzie nosicielem Posiejdonów.



2M93 Posiejdon jest bezzałogowym pojazdem podwodnym (torpedą autonomiczną) o długości około 20 metrów uzbrojonym w głowicę termonuklearną o mocy być może do 100 megaton, zaprojektowanym z myślą o atakowaniu miast nadbrzeżnych, portów i stoczni, a także lotniskowcowych grup uderzeniowych. Dodatkowo głowica o mocy kilkudziesięciu megaton poza oddziaływaniem cieplnym i falą uderzeniową wywoła sztuczne tsunami.

Może się to stać na dwa sposoby. Po pierwsze: podwodna eksplozja atomowa wytworzy w oceanie olbrzymią bańkę wypełnioną gazem, która następne pęknie. W pewnych warunkach, przy eksplozji blisko powierzchni morza, fala może osiągnąć kilkadziesiąt metrów wysokości. Drugim sposobem na wywołanie atomowego tsunami jest detonacja głowicy w pobliżu podwodnych masywów górskich, co spowodowałoby osunięcie się olbrzymich mas skał, prowadząc w konsekwencji do klasycznego tsunami.

Program Status-6, dzięki któremu powstał Posiejdon, uruchomiono jako odpowiedź na amerykańską tarczą antyrakietową. Ta, chociaż nie byłaby w stanie powstrzymać zmasowanego rosyjskiego ataku setkami rakiet balistycznych, traktowana jest w Rosji jako strategiczne zagrożenie dla jej interesów. Operując pod wodą, Posiejdon może ominąć obronę antyrakietową i będzie trudny do wykrycia i powstrzymania na przykład przez amerykańskie okręty podwodne. Według różnych źródeł prędkość maksymalna Posiejdona wynosi 50–100 węzłów, jest więc szybszy od amerykańskich torped. Zasięg ma wynosić 6200 mil morskich. Notabene kilka miesięcy temu „dziennikarze” rosyjskiej telewizji państwowej grozili Wielkiej Brytanii i Irlandii apokalipsą za udzielanie pomocy wojskowej Ukrainie.



Wybitny analityk H.I. Sutton twierdzi, że Biełgorod będzie przenosić do sześciu Posiejdonów. Oprócz nich będzie mógł zabierać także inne duże pojazdy podwodne, w tym miniaturowe okręty podwodne projektu 1851.1 Pałtus czy mały okręt podwodny do działań dywersyjnych AS-12 Łoszarik, dla których ma przygotowane „gniazdo” pod kadłubem. Łoszarik uległ wprawdzie poważnym uszkodzeniom w pożarze w 2019 roku (zginęło czternastu marynarzy), ale prawdopodobnie wróci do służby.

Biełgorod ma też możliwość zabierania innych bezzałogowych pojazdów podwodnych. W górnej części kadłuba (w miejscu normalnie przeznaczonym dla boi komunikacyjnej) znajduje się mały hangar dla wielozadaniowego drona Kławiesin-2R-PM, a trochę dalej w stronę rufy można zainstalować stelaż dla głębinowego pojazdu ratunkowego projektu 18270 Biestier.

Jeżeli jednak rosyjscy marynarze są przesądni, nazwa okrętu wyda im się złą wróżbą. W czasie wojny w Ukrainie – czy też „specjalnej operacji wojskowej”, jak chce putinowska propaganda – miasto Biełgorod wielokrotnie stało się celem ukraińskich ataków. Ze wszystkich rosyjskich miast to właśnie tu Ukraińcy zaangażowali najwięcej sił ze względu na niewielką odległość granicy i znaczenie w systemie logistycznym wspierającym siły inwazyjne.

Zobacz też: Kolejna wersja Reapera – tym razem dla okrętów

mil.ru