Czarne chmury zbierają się nad kolejnym programem okrętowym, za którego realizację odpowiada holenderska grupa stoczniowa Damen. Tym razem sprawa tyczy się belgijsko-holenderskich fregat zwalczania okrętów podwodnych ASWF (Anti-Submarine Warfare Frigate), które mają zastąpić okręty typu Karel Doorman używane przez floty obu krajów. W związku z ogromnymi opóźnieniami przedsięwzięcia i przekroczeniem kosztów Bruksela zaczyna rozglądać się za alternatywnymi rozwiązaniami.

Belgijski minister obrony Theo Francken oświadczył, że program ASWF notuje kolejne opóźnienia i przekracza zakładany budżet. Pierwotnie planowano, że Belgia otrzyma pierwszą z trzech fregat w 2030 roku. Termin ten przesunął się o cztery lata i to przy założeniu, że dalsza realizacja programu będzie przebiegała zgodnie z najbardziej optymistycznym scenariuszem.

W 2023 roku, dziesięć lat po rozpoczęciu prac studyjnych, holenderskie ministerstwo obrony doszło do porozumienia z Damenem w sprawie budowy czterech fregat ASWF, mających zastąpić używane przez floty obu państw jednostki typu Karel Doorman. Pierwotnie zakładano, że prototypowa jednostka zostanie przekazana holenderskiej marynarce wojennej w roku 2029, zaś Belgia miała otrzymać swój pierwszy okręt rok później.

Koszt budowy tej pary miał wynieść 1,9 miliarda euro, chociaż początkowo fregaty miały kosztować 700 milionów euro za sztukę. Wzrost kosztów okazał się znaczący, ale nie tak duży, jak się obawiano. Niemniej belgijskie i holenderskie media alarmowały, że cena pojedynczego okrętu może przekroczyć miliard euro. Druga para miała zostać dostarczona w latach 30., nie podano jednak konkretnych ram czasowych. Szacowano, że dostawa drugiej fregaty dla Belgów nastąpi pod koniec 2031 roku. W ubiegłym roku belgijski rząd zatwierdził pozyskanie trzeciego okrętu. Ten miałby rozpocząć służbę w połowie 2032 roku.

Teraz nie jest to już takie oczywiste. Od podpisania umowy nie rozpoczęto żadnych prac przy kadłubach. Mają one powstać w należącej do Damena stoczni w Rumunii, a budowa pierwszej fregaty miała ruszyć jeszcze w ubiegłym roku. Tak się jednak nie stało i od tego czasu wokół całego programu zapadła wymowna cisza. Wiadomo jedynie, że dotychczas zamówiono stery i wybrane elementy siłowni.

Jeśli kiedykolwiek się zastanawialiście, czy nas wspierać czy nie – teraz nadszedł moment na decyzję.

Od blisko dwóch lat utrzymujemy się głównie z Waszej hojności i zrezygnowaliśmy z reklam Google. Od kilku miesięcy nasze dochody nie zbliżają się do założonego progu i nasza „poduszka”, z której finansujemy wszystko poza podstawowymi kosztami utrzymania serwera i domeny, się kurczy.

W tym roku byliśmy w Berlinie na ILA i w Kielcach na MSPO. Na przyszły rok też mamy ambitne plany. Tymczasem koszty utrzymania serwisu idą w górę. Zależy nam aby Konflikty dalej były wolne od reklam Google, dlatego prosimy Was o wsparcie.

Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.

LISTOPAD BEZ REKLAM GOOGLE 78%

Według serwisu Marineschepen opóźnienie pierwszej belgijskiej fregaty jest dużo większe i może sięgać nawet pięciu lat. Fregaty kosztują więcej, bo aż 1,3 miliarda euro za sztukę, co potwierdził Francken. W dodatku, według ustaleń serwisu, współpraca Belgów i Holendrów jest daleka od chociażby tej znanej z budowanych z powodzeniem niszczycieli min nowej generacji rMCM.

W ubiegłym miesiącu niemieckie ministerstwo obrony podjęło decyzję o zakończeniu programu fregat typu F126. Powodem były rosnące opóźnienia i znaczący wzrost kosztów całego przedsięwzięcia. Dostarczenie pierwszej fregaty w planowanym na 2028 rok terminie okazało się niemożliwe, tak samo jak wprowadzenie do służby wszystkich sześciu jednostek do końca 2033 roku. Koszt postępowania również wzrósł z 5,6 miliarda euro ujętych w umowie z 2020 roku, do ponad 15 miliardów. Zamiast tego Marine ma otrzymać cztery fregaty MEKO A200DEU, wskazywane wcześniej jako rozwiązanie pomostowe. Za problemy programu w dużej mierze obarczono winą Damena.

Tym razem może być podobnie, chociaż wina może leżeć również po stronie holenderskiego rządu. Marineschepen podaje, że wprawdzie program budowy niszczycieli min zanotował opóźnienie, jednak za jego realizację i nadzór odpowiadał belgijski rząd. Pierwsze dwie jednostki dla obu flot już rozpoczęły służbę, a kolejne są na etapie prób morskich lub w budowie.

Za nadzór nad ASWF odpowiadają Holendrzy. Serwis zaznacza, że program powoduje tarcia na linii Bruksela–Haga. Oba państwa mają rozbieżną wizję co do koncepcji fregat, a za przykład podaje się chociażby planowaną liczbę wyrzutni pionowych. Początkowo zakładano zainstalowanie 16 komór. Następnie ich liczbę zmniejszono do ośmiu, po czym powrócono do pierwotnych założeń.

Theo Francken zaznaczył, że nadal prowadzi rozmowy z rządem Holandii. Jednocześnie zapowiedział, że Bruksela roześle zapytanie ofertowe do innych europejskich stoczni budujących fregaty. Minister wymienił stocznie z Włoch, Francji, Niemiec, Hiszpanii i Turcji.

– W październiku podejmę decyzję w sprawie programu ASWF. W każdym razie pilnie potrzebujemy nowych fregat. Obecne są już naprawdę wyeksploatowane – powiedział Francken w wywiadzie dla belgijskiej telewizji VTM Nieuws.

Na początku lipca belgijska marynarka oficjalnie potwierdziła, że fregata Leopold I (F930), pełniąca służbę w NATO-wskiej grupie zadaniowej SNMG1, pozostała w Nowym Jorku z powodu problemów technicznych. Okręt miał wziąć udział w paradzie z okazji 250-lecia Stanów Zjednoczonych. Podczas rejsu wykryto usterki sprężarek powietrza wysokiego ciśnienia, w związku z czym fregatę wycofano z eksploatacji na czas przeprowadzenia niezbędnych napraw.

Zapytanie ofertowe ma na celu nie tylko wywarcie presji na Holendrów, lecz przede wszystkim rozeznanie się w dostępnych rozwiązaniach alternatywnych. Francken podkreślił, że na obecnym etapie nie rezygnuje jeszcze ze współpracy z Holandią. Jeśli jednak koszty programu będą nadal rosły, a terminy dostaw pozostaną nieakceptowalne, Belgia może zostać zmuszona do jego anulowania.

Minister przyznał podczas wcześniejszych wystąpień przed komisjami parlamentarnymi, że przyszłość programu ASWF pozostaje niepewna, ponieważ wciąż brakuje wiarygodnego harmonogramu i jasnych informacji o ostatecznych kosztach. Problemy techniczne i niewystarczająca rezerwa wyporności pierwotnego projektu doprowadziły do opracowania większego wariantu okrętu, co oznacza dalszy wzrost kosztów i kolejne opóźnienia. Francken zaznaczył również, że Belgia pilnie potrzebuje rozwiązania, które pozwoli uniknąć poważnej luki w zdolnościach.

Jakie alternatywy ma Bruksela? Przynajmniej trzy. Pierwszą jest wybór zagranicznego projektu i definitywne zakończenie programu ASWF. Wśród potencjalnych kandydatów wymienia się włoskie fregaty FREMM Evo (zamówione chociażby przez Portugalię) i lżejsze Thaon di Revel, francuskie FDI, niemieckie MEKO, hiszpańskie F-110 oraz turecki typ İstif.

Belgijska fregata Leopold I, dawny holenderski Hr. Ms. Karel Doorman.
(Mark Harkin, Creative Commons Attribution 2.0 Generic)

Drugą opcją jest modernizacja pozostających w służbie fregat typu Karel Doorman i dalszy udział w programie ASWF. Belgijski Marinecomponent eksploatuje dwie jednostki tego typu: wspomnianego wcześniej Leopolda I oraz Louise-Marie (F931). Obie fregaty zbudowano na początku lat 90. dla holenderskiej marynarki wojennej. W latach 2007–2008 zostały przejęte przez Belgię, zastępując wycofywane ze służby trzy fregaty typu Wielingen, które następnie trafiły do bułgarskiej marynarki wojennej.

Belgia i Holandia analizują możliwość przeprowadzenia ostatniej modernizacji fregat, aby wydłużyć ich okres eksploatacji do czasu wprowadzenia następców. Prace objęłyby przede wszystkim wymianę przestarzałych systemów uzbrojenia i sensorów, w tym zastąpienie pocisków Sea Sparrow nowszymi ESSM oraz doposażenie belgijskich jednostek w holowane sonary. Rozwiązanie ma jednak wady z punktu widzenia ekonomicznego. Okręty są przestarzałe i zużyte.

Ostatnią opcją może być leasing okrętów zagranicznych lub odkupienie jednostek na potrzeby własnej floty, także do czasu wprowadzania do służby belgijsko-holenderskich fregat. W przypadku odkupu przez pewien czas Belgowie mogliby znacznie podnieść możliwości własnej floty, jednak jest to opcja najmniej prawdopodobna.

Ministerie van Defensie