Władze Bangladeszu podpisały list inten­cyjny z włoskim koncernem Leonardo w sprawie potencjalnego zamówienia wielo­zada­nio­wych samolotów bojowych Eurofighter Typhoon. Nie ujawniono żadnych informacji na temat liczby maszyn, ale doniesienia w mediach mówią o 12–16 egzemplarzach, co jest standardowym rozmiarem zamówienia w takich sytuacjach.

List podpisali szef sztabu bangladeskich sił powietrznych generał Hassan Mahmud Khan i ambasador Włoch Antonio Alessandro. Jeśli transakcja dojdzie do skutku, to właśnie Leonardo będzie odpowiedzialny za produkcję myśliwców dla Bangladeszu. Tamtejsze siły powietrzne realizują obecnie przetarg mający wyłonić ich nowe samoloty bojowe.

Przetarg trwa od 2017 roku. Początkowo zapowiadano zakup ośmiu samolotów z opcją na kolejne cztery. Pierwotnie opublikowane warunki zakładały, iż nowy myśliwiec ma być koniecznie maszyną dwusilnikową. Wymagane było również wyposażenie w radiolokator z anteną z elektronicznym skanowaniem fazowym (AESA), celownik nahełmowy, wyświetlacze wielofunkcyjne w kabinie oraz system obserwacji i śledzenia w podczerwieni (IRST).

MiG-29 wojsk lotniczych Bangladeszu
(Faisal Akram, Creative Commons Attribution-Share Alike 2.0 Generic)

Takie sformułowanie warunków przetargu było równoznaczne z interesującym zawężeniem grona potencjalnych kandydatów. Dowództwo najwyraźniej nie było zainteresowane konstrukcjami takimi jak chińsko-pakistański JF-17 czy szwedzki JAS 39 Gripen, tradycyjnie proponowanymi mniej zamożnym państwom. W przetargu faworyzowana była wówczas rosyjska Objedinionnaja awiastroitielnaja korporacyja, mogąca zaproponować szeroki wachlarz myśliwców dwusilnikowych: Su-35, Su-30SM czy MiG-35.

Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.

Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.

Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.

LUTY BEZ REKLAM GOOGLE 85%

Proces wyboru nowego myśliwca jest jednak realizowany w atmosferze zamieszania i niedopowiedzeń. Przez osiem lat wiele się pozmieniało, a przede wszystkim doszło do załamania pozycji Rosji jako eksportera uzbrojenia. Sprawie nie pomaga oczywiście zamieszanie polityczne związane z obaleniem i ucieczką premierki kraju, Sheikh Hasiny, w 2024 roku (w ubiegłym miesiącu Hasina została skazana in absentia na śmierć za wydanie rozkazów, które doprowadziły do śmierci kilkuset manifes­tan­tów).

Rosja prawdopodobnie zupełnie wypadła z gry o bangladeskie zamówienie. Wiadomo jednak, iż przetarg wciąż ma jednego głównego faworyta – i bynajmniej nie jest nim Typhoon. Palmę pierwszeństwa dzierży chiński myśliwiec wielozadaniowy Chengdu J-10 (w eksportowej wersji CE). Na placu boju pozostaje też JF-17 w najnowszej odmianie Block III.

Chengdu J-10.
(Anna Zvereva, Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 2.0)

Chińczycy ostatnio intensywnie promują J-10, konstrukcję na razie wykorzystywaną poza ojczyzną jedynie przez Pakistan. Konkretne zainteresowanie wyraziła Indonezja, która jednak może mieć problem ze sfinansowaniem ambitnych planów zakupowych. Same Chiny nieśmiało proponowały samolot Egiptowi przy okazji wspólnych ćwiczeń pod kryptonimem „Orły Cywilizacji 2025”.

Akcja promocyjna w Bangladeszu trwa najdłużej, praktycznie od 2017 roku. Wydarzenia nabrały tempa po obaleniu Hasiny. W marcu tego roku szef rządu tymczasowego, noblista Muhammad Yunus, złożył kilkudniową wizytę w Chinach, podczas której omawiano między innymi potencjalny zakup samolotów bojowych. W doniesieniach pojawiała się liczba 20 samolotów za mniej więcej 2,2 miliarda dolarów wraz z niezbędnym wyposażeniem i pakietem szkoleniowym. Pekin był ponoć gotów udzielić kredytu na dziesięć lat.

W Bangladeszu J-10 będzie miał ułatwione zadanie dzięki temu, że tamtejsze lotnictwo już jest obecne w chińskim „ekosystemie”. Podstawowym samolotem bojowym są obecnie Chengdu FT-7, czyli chińska kopia MiG-a-21. Według raportu World Air Forces 2026 w służbie jest obecnie 35 egzemplarzy w wersji bojowej i 12 w wersji szkolno-bojowej FT-7BG. Oczywiście nie wiadomo, ile z nich tak naprawdę jest zdolnych do służby liniowej.

Włoski Typhoon.
(Gian Marco Anzellotti, Creative Commons Attribution 2.0 Generic)

Dodatkowo w służbie jest także osiem MiG-ów-29, w tym dwa dwumiejscowe, kupionych na przełomie wieków za 124 miliony dolarów. Najnowocześniejszymi samolotami bangladeskiego lotnictwa mającymi (ograniczoną) możliwość wykonywania zadań bojowych są szkolne Jaki-130. Dhaka chciała pierwotnie kupić 24 egzemplarze, lecz ostatecznie zamówienie zredukowano do 16. Z tej liczby rozbiły się już cztery (sic!), w tym dwa, które zderzyły się w powietrzu w 2017 roku.

Zakup Typhoonów oznaczałby radykalne odejście od dotychczasowych kierunków pozyskiwania uzbrojenia. Chiny w poprzedniej dekadzie sprzedały Bangladeszowi między innymi korwety typu C13B i typu Durjoy. Z tych drugich pierwszą parę zbudowano w Chinach według projektu korporacji stoczniowej CSIC. Kolejna para powstałą już dzięki transferowi technologii w Bangladeszu.

Eurofighter GmbH