Chiny doczekały się trzeciej – po Dżibuti i kambodżańskim Ream – oficjalnej bazy zagranicznej, tym razem w Laosie. Jak zawsze kluczowa jest terminologia. Obiekt w Ban Keun to baza wsparcia i chińsko-laotańskie centrum szkolenia lotniczego, będące częścią Chińsko-Laotańskiej Akademii Lotniczej. Cały czas dyskusyjna jest też kwestia strategicznej przydatności takiej bazy dla Chin.

Działanie obiektu zainaugurowano oficjalnie 29 września, o czym poinformowało chińskie ministerstwo obrony. Niestety komunikat nie zawierał informacji na temat liczebności personelu, samolotów ani instalacji, jakie znajdą się w bazie. Podkreślono jedynie, że Ban Keun nie jest skierowana przeciwko państwom trzecim. Gotowość operacyjną baza osiągnie w przyszłym roku.

Teraz ciekawostka. Ubiegłoroczny raport amerykańskiego Departamentu Obrony Military and Security Developements Involving the People’s Republic of China (link do pliku PDF), znany w skrócie jako China Military Power Report, wymienił 22 państwa, w których Chiny mają planować utworzenie bazy. Raport opublikowano w grudniu, natomiast satelity zaobserwowały rozpoczęcie prac w Ban Keun zaobserwowano „około listopada” ubiegłego roku.

Wokół bazy już narosło sporo nieporozumień. Obiekt znajduje się w pobliżu lotniska Lima Site-44, zbudowanego przez Amerykanów w trakcie wojny wietnamskiej. doprowadziło to do spekulacji jakoby Chińczycy odbudowywali amerykańską bazę. Ban Keun to jednak zupełnie nowy obiekt z pasem startowym o długości szacowanej na 3 tysiące metrów. Na podstawie zdjęć satelitarnych doliczono się około 24 hangarów.

Nie ma zgodności co do odległości bazy od stolicy Laosu. Według Reutersa Wientian leży w odległości 50 kilometrów, według Bloomberga – około 64 kilometrów. Ban Keun na pewno jest na północ od stolicy.

Jeśli kiedykolwiek się zastanawialiście, czy nas wspierać czy nie – teraz nadszedł moment na decyzję.

Od blisko dwóch lat utrzymujemy się głównie z Waszej hojności i zrezygnowaliśmy z reklam Google. Od kilku miesięcy nasze dochody nie zbliżają się do założonego progu i nasza „poduszka”, z której finansujemy wszystko poza podstawowymi kosztami utrzymania serwera i domeny, się kurczy.

W tym roku byliśmy w Berlinie na ILA i w Kielcach na MSPO. Na przyszły rok też mamy ambitne plany. Tymczasem koszty utrzymania serwisu idą w górę. Zależy nam aby Konflikty dalej były wolne od reklam Google, dlatego prosimy Was o wsparcie.

Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.

LISTOPAD BEZ REKLAM GOOGLE 70%

Co zyskuje dzięki bazie Laos? Przede wszystkim ośrodek szkolenia lotnictwa. Do tej pory laotańscy lotnicy w celu odbycie szkolenia zaawansowanego musieli udawać się do Wietnamu, Chin lub Rosji.

Po prawdzie, Siły Powietrzne Laotańskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej nie są imponujące. Według The Military Balance 2026 komponent ewentualnie bojowy stanowi siedem maszyn szkolno-bojowych: cztery chińskie K-8W Karakorum i trzy Jaki-130. Ich uzupełnieniem jest kilka transportowych Anów-26 i ich chińskich klonów. Budżet Laosu jest do tego stopnia ograniczony, że państwo to nie pojawia się w spekulacjach na temat ewentualnego zakupu nawet lekkich samolotów bojowych, nie wspominając już o (z założenia niedrogim) chińsko-pakistańskim JF-17.

Co natomiast zyskują Chiny? Tutaj sprawa jest bardziej skomplikowana. Założenie Chińsko-Laotańskiej Akademii Lotniczej jest formą pomocy dla bratniej partii komunistycznej i dalszego umacniania wpływów w i tak już zdominowanym przez Pekin kraju. Skromne rozmiary bazy, przynajmniej na razie, nie zwiększają znacząco chińskiej projekcji siły w Azji-Południowo-Wschodniej. Ban Keun faktycznie najlepiej może się sprawdzić w roli bazy wsparcia. Lotnisko może okazać się przydatne jako punkt międzylądowania dla samolotów zaopatrujących Ream w Kambodży albo wspierający myśliwce uczestniczące w corocznych ćwiczeniach „Falcon Strike” z Tajlandią. Oczywiście w przyszłości, w przypadku ewentualnej rozbudowy bazy, sytuacja może ulec zmianie.

Pierwsza chińska baza zamorska została otwarta w Dżibuti w roku 2017. Obiekt określany jest oficjalnie jako baza wsparcia logistycznego, mająca służyć chińskim kontyngentom służącym w Afryce w ramach misji ONZ i okrętowym grupom prowadzącym misję antypiracką u wybrzeży Somalii.

Baza jest systematycznie rozbudowywana i szybko przekształciła się w twierdzę. Od strony lądu umocnienia nie ograniczają się do worków z piaskiem, zasieków z drutu kolczastego, zapór czy nawet betonowych płotów. Chińczycy wznieśli potężne betonowe mury z blankami i wieżami. Do tego liczne posterunki, punkty kontrolne i prawdopodobnie podnoszone zapory. W kilku miejscach zaobserwowano nawet coś, co może być zdalnie sterowanymi stanowiskami uzbrojenia. Rozbudowa obejmuje także instalacje portowe, gdzie powstały pirsy teoretycznie zdolne do obsługi lotniskowców. Ostatnio zidentyfikowano także stację nasłuchową. W Dżibuti stacjonuje kontyngent piechoty morskiej szacowany na 400 ludzi.

Baza stała się już przyczyną napięć w stosunkach z USA. Amerykanie oskarżają Chiny o próby „zablokowania międzynarodowej przestrzeni powietrznej” w pobliżu obiektu. W tym celu stosowane jest oślepianie laserami pilotów przelatujących w pobliżu samolotów. W ten sposób w 2018 roku ranni zostali obaj piloci jednego C-130. Waszyngton zarzuca również próby przenikania na teren amerykańskiej bazy, a także inne „nieodpowiedzialne działania” na terenie Dżibuti.

Druga baza powstała w Ream w Kambodży, chociaż przez lata zaprzeczano jej istnieniu. Dopiero w roku 2025 oficjalnie poinformowano o powołaniu Chińsko-Kambodżańskiego Połączonego Centrum Wsparcia i Szkolenia.

Teoretycznie baza w Kambodży daje chińskiej marynarce wojennej szerokie możliwości projekcji siły w rejonie cieśniny Malakka i spornych wód Morza Południowochińskiego. Jednak Ream na pierwszy rzut oka nie przedstawia większej wartości dla marynarki wojennej. Basen portowy i prowadzący do niego tor wodny są zbyt płytkie, aby przyjmować większe okręty. Sama baza jest ulokowana korzystnie bardziej z punktu widzenia straży wybrzeża niż marynarki wojennej. Położona zaledwie niecałe 30 kilometrów od granicy z Wietnamem, dobrze nadaje się na zaplecze jednostek dozorujących wody terytorialne i granicę morską państwa.

Dlatego już od 2021 roku można zaobserwować bardzo intensywne roboty, z pogłębianiem toru wodnego i basenu portowego na czele. Pozyskiwany w trakcie tego procesu urobek został użyty do poszerzania nabrzeży. Zaobserwowano także budowę elementów systemu obrony przeciwlotniczej. Phnom Penh potwierdziło budowę „dowództwa obrony powietrznej i kwatery głównej” oraz „morskiego systemu radarowego”.

Wszystkie te instalacje mają powstawać na potrzeby sił zbrojnych Kambodży, jednak w Indiach i Wietnamie pojawiły się obawy, że w Ream powstanie chińska stacja nasłuchowa. Obawy tym bardziej uzasadnione, że wśród planowanych nowych obiektów jest stacja naziemna systemu nawigacji satelitarnej BeiDou. Niby niewiele, ale zapewne zwiększy sprawność funkcjonowania systemu w regionie. Jako że podobnie jak GPS, także BeiDou ma zastosowanie wojskowe, będzie to wymierny zysk dla Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej.

Sgt. 1st Class April Davis, Oregon Military Department Public Affairs