Chiny doczekały się trzeciej – po Dżibuti i kambodżańskim Ream – oficjalnej bazy zagranicznej, tym razem w Laosie. Jak zawsze kluczowa jest terminologia. Obiekt w Ban Keun to baza wsparcia i chińsko-laotańskie centrum szkolenia lotniczego, będące częścią Chińsko-Laotańskiej Akademii Lotniczej. Cały czas dyskusyjna jest też kwestia strategicznej przydatności takiej bazy dla Chin.
Działanie obiektu zainaugurowano oficjalnie 29 września, o czym poinformowało chińskie ministerstwo obrony. Niestety komunikat nie zawierał informacji na temat liczebności personelu, samolotów ani instalacji, jakie znajdą się w bazie. Podkreślono jedynie, że Ban Keun nie jest skierowana przeciwko państwom trzecim. Gotowość operacyjną baza osiągnie w przyszłym roku.
Teraz ciekawostka. Ubiegłoroczny raport amerykańskiego Departamentu Obrony Military and Security Developements Involving the People’s Republic of China (link do pliku PDF), znany w skrócie jako China Military Power Report, wymienił 22 państwa, w których Chiny mają planować utworzenie bazy. Raport opublikowano w grudniu, natomiast satelity zaobserwowały rozpoczęcie prac w Ban Keun zaobserwowano „około listopada” ubiegłego roku.
🇨🇳CHINA Has just announced it’s officially building a Military Airbase and would be stationing fighter jets in🇱🇦Laos.
Satellite imagery already shows about 2 dozen hangars built and would be ready for operation by early 2027. pic.twitter.com/ZCwiTEC6w5
— PLA Military Updates🇨🇳 (@PLA_MilitaryUpd) September 29, 2026
Wokół bazy już narosło sporo nieporozumień. Obiekt znajduje się w pobliżu lotniska Lima Site-44, zbudowanego przez Amerykanów w trakcie wojny wietnamskiej. doprowadziło to do spekulacji jakoby Chińczycy odbudowywali amerykańską bazę. Ban Keun to jednak zupełnie nowy obiekt z pasem startowym o długości szacowanej na 3 tysiące metrów. Na podstawie zdjęć satelitarnych doliczono się około 24 hangarów.
Nie ma zgodności co do odległości bazy od stolicy Laosu. Według Reutersa Wientian leży w odległości 50 kilometrów, według Bloomberga – około 64 kilometrów. Ban Keun na pewno jest na północ od stolicy.
Jeśli kiedykolwiek się zastanawialiście, czy nas wspierać czy nie – teraz nadszedł moment na decyzję.
Od blisko dwóch lat utrzymujemy się głównie z Waszej hojności i zrezygnowaliśmy z reklam Google. Od kilku miesięcy nasze dochody nie zbliżają się do założonego progu i nasza „poduszka”, z której finansujemy wszystko poza podstawowymi kosztami utrzymania serwera i domeny, się kurczy.
W tym roku byliśmy w Berlinie na ILA i w Kielcach na MSPO. Na przyszły rok też mamy ambitne plany. Tymczasem koszty utrzymania serwisu idą w górę. Zależy nam aby Konflikty dalej były wolne od reklam Google, dlatego prosimy Was o wsparcie.
Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.
Co zyskuje dzięki bazie Laos? Przede wszystkim ośrodek szkolenia lotnictwa. Do tej pory laotańscy lotnicy w celu odbycie szkolenia zaawansowanego musieli udawać się do Wietnamu, Chin lub Rosji.
Po prawdzie, Siły Powietrzne Laotańskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej nie są imponujące. Według The Military Balance 2026 komponent ewentualnie bojowy stanowi siedem maszyn szkolno-bojowych: cztery chińskie K-8W Karakorum i trzy Jaki-130. Ich uzupełnieniem jest kilka transportowych Anów-26 i ich chińskich klonów. Budżet Laosu jest do tego stopnia ograniczony, że państwo to nie pojawia się w spekulacjach na temat ewentualnego zakupu nawet lekkich samolotów bojowych, nie wspominając już o (z założenia niedrogim) chińsko-pakistańskim JF-17.
Co natomiast zyskują Chiny? Tutaj sprawa jest bardziej skomplikowana. Założenie Chińsko-Laotańskiej Akademii Lotniczej jest formą pomocy dla bratniej partii komunistycznej i dalszego umacniania wpływów w i tak już zdominowanym przez Pekin kraju. Skromne rozmiary bazy, przynajmniej na razie, nie zwiększają znacząco chińskiej projekcji siły w Azji-Południowo-Wschodniej. Ban Keun faktycznie najlepiej może się sprawdzić w roli bazy wsparcia. Lotnisko może okazać się przydatne jako punkt międzylądowania dla samolotów zaopatrujących Ream w Kambodży albo wspierający myśliwce uczestniczące w corocznych ćwiczeniach „Falcon Strike” z Tajlandią. Oczywiście w przyszłości, w przypadku ewentualnej rozbudowy bazy, sytuacja może ulec zmianie.
Some Chinese get it. The strategic value of this new airbase in Laos for PLAAF isn't much compared to Luliang Air Base, which is only ~200km from Vietnam's border.
It's more like a supply point for the PLA to bypass Vietnam to connect with the PLA's Ream Naval Base in Cambodia. https://t.co/4ohdLpTCwm pic.twitter.com/qaO3YEv0Ma
— 0bserver (@0bserver4) September 29, 2026
Pierwsza chińska baza zamorska została otwarta w Dżibuti w roku 2017. Obiekt określany jest oficjalnie jako baza wsparcia logistycznego, mająca służyć chińskim kontyngentom służącym w Afryce w ramach misji ONZ i okrętowym grupom prowadzącym misję antypiracką u wybrzeży Somalii.
Baza jest systematycznie rozbudowywana i szybko przekształciła się w twierdzę. Od strony lądu umocnienia nie ograniczają się do worków z piaskiem, zasieków z drutu kolczastego, zapór czy nawet betonowych płotów. Chińczycy wznieśli potężne betonowe mury z blankami i wieżami. Do tego liczne posterunki, punkty kontrolne i prawdopodobnie podnoszone zapory. W kilku miejscach zaobserwowano nawet coś, co może być zdalnie sterowanymi stanowiskami uzbrojenia. Rozbudowa obejmuje także instalacje portowe, gdzie powstały pirsy teoretycznie zdolne do obsługi lotniskowców. Ostatnio zidentyfikowano także stację nasłuchową. W Dżibuti stacjonuje kontyngent piechoty morskiej szacowany na 400 ludzi.
Baza stała się już przyczyną napięć w stosunkach z USA. Amerykanie oskarżają Chiny o próby „zablokowania międzynarodowej przestrzeni powietrznej” w pobliżu obiektu. W tym celu stosowane jest oślepianie laserami pilotów przelatujących w pobliżu samolotów. W ten sposób w 2018 roku ranni zostali obaj piloci jednego C-130. Waszyngton zarzuca również próby przenikania na teren amerykańskiej bazy, a także inne „nieodpowiedzialne działania” na terenie Dżibuti.
🇨🇳 Today's training of troops from PLA Support Base in Djibouti.#China #Chinese #PLA #PRC #Djibouti #Military #Army #Training #Base #Tactical #Dongfeng #Mengshi #QBZ95 pic.twitter.com/hiSIEEVVrr
— TheGreyPatriot (@TheGreyPatriot_) February 24, 2025
Druga baza powstała w Ream w Kambodży, chociaż przez lata zaprzeczano jej istnieniu. Dopiero w roku 2025 oficjalnie poinformowano o powołaniu Chińsko-Kambodżańskiego Połączonego Centrum Wsparcia i Szkolenia.
Teoretycznie baza w Kambodży daje chińskiej marynarce wojennej szerokie możliwości projekcji siły w rejonie cieśniny Malakka i spornych wód Morza Południowochińskiego. Jednak Ream na pierwszy rzut oka nie przedstawia większej wartości dla marynarki wojennej. Basen portowy i prowadzący do niego tor wodny są zbyt płytkie, aby przyjmować większe okręty. Sama baza jest ulokowana korzystnie bardziej z punktu widzenia straży wybrzeża niż marynarki wojennej. Położona zaledwie niecałe 30 kilometrów od granicy z Wietnamem, dobrze nadaje się na zaplecze jednostek dozorujących wody terytorialne i granicę morską państwa.
Dlatego już od 2021 roku można zaobserwować bardzo intensywne roboty, z pogłębianiem toru wodnego i basenu portowego na czele. Pozyskiwany w trakcie tego procesu urobek został użyty do poszerzania nabrzeży. Zaobserwowano także budowę elementów systemu obrony przeciwlotniczej. Phnom Penh potwierdziło budowę „dowództwa obrony powietrznej i kwatery głównej” oraz „morskiego systemu radarowego”.
Cambodia: Chinese Navy Type 071 landing platform dock (LPD) at Ream Naval Base, Cambodia, on 12 August 2026. The presence of the large amphibious warfare vessel highlights continued Chinese naval activity at the strategically located Cambodian facility following its… pic.twitter.com/nER61v4q1W
— Geoff Wade (@geoff_p_wade) August 22, 2026
Wszystkie te instalacje mają powstawać na potrzeby sił zbrojnych Kambodży, jednak w Indiach i Wietnamie pojawiły się obawy, że w Ream powstanie chińska stacja nasłuchowa. Obawy tym bardziej uzasadnione, że wśród planowanych nowych obiektów jest stacja naziemna systemu nawigacji satelitarnej BeiDou. Niby niewiele, ale zapewne zwiększy sprawność funkcjonowania systemu w regionie. Jako że podobnie jak GPS, także BeiDou ma zastosowanie wojskowe, będzie to wymierny zysk dla Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej.