Koncern BAE Systems podpisał umowę ze spółkami Boeing i Saab dotyczącą promocji samolotu szkoleniowego T-7A Red Hawk jako następcy wysłużonych brytyjskich Hawków. Royal Air Force od lat zmaga się z poważnymi problemami technicznymi tych maszyn, co zaburza funkcjonowanie całego systemu szkolenia pilotów. W ubiegłym miesiącu własną kampanię promocyjną w Londynie rozpoczął z własnej inicjatywy Boeing.

Pozyskanie następcy samolotów szkolnych dla RAF-u stało się jednym z kluczowych programów modernizacyjnych brytyjskiego lotnictwa wojskowego. Wprawdzie formalnie nie rozpoczęto jeszcze postępowania, ale ruszy ono zapewne na początku przyszłego roku. Już teraz brytyjski resort obrony powołał zespół mający na celu wypracowanie wymagań programu.

Te na razie są ogólnikowe. W czerwcowym przeglądzie programów obronnych, który przygotowało ministerstwo obrony, wskazano konieczność zastąpienia samolotów BAE Hawk T.1 i T.2 ekonomiczną i szybką platformą szkoleniową z napędem odrzutowym.

– Boeing, Saab, a teraz także BAE Systems wspólnie zaoferują innowacyjne rozwiązania szkoleniowe, które najlepiej przygotują pilotów RAF-u do pracy w przyszłości, w tym do pracy w zaawansowanych myśliwcach czwartej, piątej i szóstej generacji – powiedział Bernd Peters, wiceprezes Boeing Defence, Space & Security do spraw rozwoju biznesu i strategii. – Współpraca ta pozwala nam w pełni wykorzystać nasze możliwości technologiczne, wzmacnia transatlantycką bazę przemysłową i stwarza możliwości pogłębienia kooperacji.

Zgodnie z treścią listu intencyjnego ogłoszonego 18 listopada BAE Systems pokieruje całym przedsięwzięciem, obejmującym także montaż końcowy T-7A w Wielkiej Brytanii. Jeśli projekt dojdzie do skutku, Red Hawk zastąpi w RAF-ie samoloty szkolenia zaawansowanego Hawk T.2 i Hawki T.1 zespołu akrobacyjnego Red Arrows. Firmy deklarują również współpracę przy budowie zintegrowanego systemu szkoleniowego obejmującego elementy bojowe, symulacyjne i systemy misji, a także planują rozwijać lokalny łańcuch dostaw związany z produkcją samolotów.

Jak podkreśla Boeing, porozumienie tworzy wspólną ścieżkę dla Boeinga, Saaba i BAE Systems w zakresie przyszłych międzynarodowych programów szkolenia pilotów. Ma to zapewnić rozwiązania przygotowujące personel latający RAF-u do obsługi myśliwców czwartej, piątej i szóstej generacji. BAE Systems dodaje, że współpraca wzmacnia bazę przemysłową po obu stronach Atlantyku i tworzy nowe możliwości kooperacji, a także umożliwia przedstawienie RAF-owi i klientom zagranicznym atrakcyjnej oferty opartej na nowoczesnych technologiach szkoleniowych i nowej generacji samolocie odrzutowym.

Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.

Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.

Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.

STYCZEŃ BEZ REKLAM GOOGLE 87%

– Nasza nowa współpraca z Boeingiem i Saabem pozwoli nam przedstawić RAF-owi oraz naszym klientom na całym świecie atrakcyjną ofertę, wykorzystującą najnowsze innowacje technologiczne w zakresie systemów szkoleniowych oraz światowej klasy odrzutowy samolot szkoleniowy – stwierdził Simon Barnes, dyrektor zarządzający działu lotniczego w firmie BAE Systems.

Para Hawków T2 nad Walią.
(Cpl Paul Oldfield RAF, Open Government License)

T-7A opracowano specjalnie na potrzeby amerykańskiego programu T-X mającego wyłonić nowy samolot szkolny. Docelowo amerykańskie siły powietrzne otrzymają 351 samolotów (i 46 symulatorów) na podstawie kontraktu o wartości 9,2 miliarda dolarów przyznanego Boeingowi we wrześniu 2018 roku w ramach programu T-X. Red Hawki zajmą miejsce eksploatowanych od ponad 60 lat T-38C Talonów, które po wyszkoleniu wielu pokoleń amerykańskich pilotów będą mogły w końcu odejść na zasłużoną emeryturę. W służbie wciąż pozostają 504 Talony. Mimo że przeszły modernizację, są to maszyny, których bazą techniczną był myśliwiec Northrop N-156, czyli późniejszy F-5 Freedom Fighter. Dodatkowo są już bardzo zużyte.

Z kolei Hawki T.2 weszły do wyposażenia RAF-u w 2009 roku. W służbie pozostaje dwadzieścia osiem egzemplarzy przydzielonych do dwóch eskadr w RAF Valley. IV Eskadra jest odpowiedzialna za prowadzenie pierwszego etapu szkolenia na odrzutowcach nowych pilotów wyznaczonych do latania w przyszłości Typhoona­mi FGR.4 i F-35B Lightningami. Natomiast w XXV Eskadrze (Myśliwskiej) – noszącej to określenie w związku z tradycjami z czasów obu wojen światowych – odbywa się szkolenie taktyczne i bojowe dla pilotów, dla których następnym krokiem będzie pilotowanie wielozadaniowych samolotów bojowych. Z kolei starsze Hawki T.1 nie są już używane do szkolenia przyszłych brytyjskich pilotów i pozostają jedynie na wyposażeniu Red Arrows.

Problemy eksploatacyjne dotyczą układu napędowego Hawków T.2. Napędza je pojedynczy silnik Rolls-Royce/Turbomeca Adour Mk 951, który od dawna jest bolączką tych samolotów. W 2022 roku Rolls-Royce poinformował o wykryciu poważnej usterki technicznej w sprężarce niskiego ciśnienia. W rezultacie resurs siników skrócono z 4 tysięcy do 1700 godzin.

Para Red Hawków – egzemplarze T-1 i T-2 – w locie.
(John Parker / Saab)

To ograniczenie natychmiastowo poskutkowało ograniczeniem liczby silników dostępnych dla Hawków T.2. W związku z tym w roku budżetowym 2022/2023 (rok budżetowy w Wielkiej Brytanii trwa od 1 kwietnia do 31 marca następnego roku) codziennie było sprawnych średnio jedynie osiem z dwudziestu ośmiu samolotów. Przełożyło się to na 3700 godzin lotów, czyli o połowę mniej, niż zakładał plan szkolenia. A kiedy w 2023 roku podczas startu doszło do usterki jednej z łopatek wentylatora, która została zassana do silnika, dowództwo podjęło decyzję o czasowym wstrzymaniu wszelkich lotów Hawków T.2.

Nieoficjalnie wskazuje się, że RAF potrzebuje około 40–50 nowych samolotów szkolenia zaawansowanego. Szczegółowe informacje na temat docelowej wielkości przyszłej floty mogą pojawić się już w przyszłym miesiącu wraz z opublikowaniem przeglądu „Defence Industrial Plan” tworzonego przez resort obrony.

Boeing będzie miał solidną konkurencję. Okazji na sprzedaż kolejnych maszyn z pewnością nie przepuści Leonardo z samolotami M-346 Master ani Korea Aerospace Industries z T-50/FA-50. Również turecki koncern TUSAŞ będzie starał się sprzedać Hürjeta (Hiszpania właśnie wybrała tę konstrukcję w celu zastąpienia rodzimych C-101 Aviojetów). Swoją ofertę pewnie przedstawi brytyjski Arealis, który opracowuje modułowy samolot szkolny o tej samej nazwie. W ostatnim czasie przedsiębiorstwo znalazło miejsce dla swojej przyszłej fabryki i rozpoczyna poszukiwania klientów.

US Air Force