Samolot bombowy B-52H Stratofortress rozbił się krótko po starcie z kalifornijskiej bazy lotniczej Edwards. Informacji o losie załogi (liczącej na ogół pięć osób) nie podano, ale nagrania, które pojawiły się w internecie, pokazują, że wrak doszczętnie spłonął. Do wypadku doszło o godzinie 11.20 czasu lokalnego, czyli o 20.20 czasu polskiego. Służba prasowa bazy Edwards poinformowała, że drogę startową zamknięto do odwołania.

Katapultowanie się z B-52 na małej wysokości jest często niemożliwe, ponieważ dwa stanowiska znajdują się na dolnym pokładzie i „strzelają się” w dół. W związku z tym potrzebują zapasu wysokości, aby lotnicy mogli przeżyć.

Baza Edwards stanowi główny ośrodek doświadczalny amerykańskich sił powietrznych. Wśród obecnie testowanych tam maszyn są X-59 QueSST i B-21 Raider.

Feralny BUFF prawdopodobnie był tam w tym samym celu. Według informacji krążących w mediach społecznościowych była to maszyna o numerze 60-0061 (widoczna na ilustracji tytułowej), pierwsza, która została wyposażona w stację radiolokacyjną AN/APQ-188 klasy AESA, zainstalowaną w ramach zakrojonego na dużą skalę programu modernizacji Stratofortressów do standardu B-52J.

To pierwszy wypadek B-52H zakończony utratą płatowca od ponad dziesięciu lat. W maju 2016 roku bombowiec należący do 69. Ekspedycyjnej Eskadry Bombowej z bazy Minot w stanie Dakota Północna rozbił się na Guamie. Cała (aż siedmiooso­bowa) załoga zdołała opuścić maszynę.

US Air Force miało dotąd na stanie 72 B-52H. Liczbę tę można jednak przywrócić, wyciągając zakonserwowany płatowiec z „cmentarzyska” AMARG.

Aktualizacja (00.20): 412. Skrzydło Doświadczalne wystosowało oświadczenie, w którym podano, że na pokładzie znajdowało się aż osiem osób i że „wstępne dane wskazują, iż przeżycie wypadku było niemożliwe”.

B-52 może zabrać maksymalnie dziesięć osób. W kabinie istnieje sześć stałych stanowisk dla załogi (choć, jak wspomnieliśmy, współcześnie zajmowanych jest pięć, ponieważ nie ma już strzelca działka ogonowego), a do tego można zainstalować rozkładane siedziska (maksymalnie cztery).

Aktualizacja (02.10): Serwis The War Zone przekazuje informacje podane na briefingu przez pułkownika Jamesa Hayesa, zastępcę dowódcy 412. Skrzydła. Bombowiec faktycznie służył w ramach programu modernizacji radaru. Był obsadzony przez mieszaną załogę: personel USAF-u, cywilnych pracowników rządowych i niezależnych cywilów wykonujących zlecenia na zamówienie rządu. Na razie nie ma żadnych poszlak wskazujących na przyczynę wypadku.

AN/APQ-188 wywodzi się w prostej linii ze stacji AN/APG-79 używanej w Super Hornetach. Architektura nosa bombowca sprawia, iż radar musi „celować” w dół, ale trudno tu narzekać, wszak B-52J nie ma być myśliwcem. AN/APQ-188 nie tylko poprawi świadomość sytuacyjną załogi, ale również może zwiększyć potencjał bojowy bombowca dzięki możliwości sprzężenia z zasobnikiem celowni­czym, tak aby oba systemy nawzajem mogły sobie wskazywać cele i przekazywać zintegrowane informacje załodze.

Aktualizacja (17 czerwca, 21.45.10): Służba prasowa bazy Edwards ujawniła tożsamość ofiar wypadku. Życie stracili: pułkownik rezerwy Gregory Watson, lat 53, oficer systemów uzbrojenia, pracownik Boeinga; podpułkownik Gabriel Estrella, lat 40, oficer systemów uzbrojenia, służył w ośrodku doświadczalnym w Edwards; podpułkownik w stanie spoczynku Miles Middleton, lat 50, pilot, pracownik Boeinga; major Alexander Davis, lat 34, oficer systemów uzbrojenia, 419. Eskadra Prób w Locie; major Robert Dee, lat 40, pilot, 419. Eskadra; major Brad Hovey, lat 35, pilot, 419. Eskadra; Jeromy Smith, lat 32, inżynier pokładowy, cywilny pracownik 419. Eskadry; Christopher Rischar, lat 41, inżynier pokładowy, pracownik firmy JT4.

US Air Force / James West