US Air Force nadal inwestuje w zwiększanie możliwości bojowych bombowców B-2A Spirit. Jednym z rozwijanych od lat pomysłów jest wykorzystanie ich do atakowania chińskich okrętów, operujących w silnie bronionych zespołach lub wewnątrz stref antydostępowych (A2/⁠AD). Pod tym kątem Dowództwo Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych na Pacyfiku (PACAF) potwierdziło integrację B-2 z pociskami przeciwokrętowymi LRASM.

Zaczęło się od komunikatu PACAF-u z 29 czerwca. Poinformowano w nim o zakończonym powodzeniem udziale B-2A w SINKEX (Sinking Exercise), czyli ćwiczeniu skupiającym się na zatopieniu wycofanego ze służby okrętu. Ten konkretny SINKEX był częścią prowadzonych na północ od Marianów ćwiczeń „Valiant Shield 26″, a celem – USS Juneau (LPD 10), okręt desantowy typu Austin.

Szczegółów oczywiście brak. Jak wynika z dostępnych informacji, B-2A odpalił pojedynczy pocisk przeciwokrętowy AGM-159C LRASM, który trafił w cel. Wiadomo, że samolot wyruszył z bazy Whiteman w stanie Missouri, skąd udał się do bazy Andersen na Guamie. Nie wiadomo, czy lot z kontynentalnych Stanów Zjednoczo­nych wykonywano z pociskiem w komorze bombowej. W bazie Whiteman na pewno ćwiczono podwieszanie LRASM-ów.

Tegoroczny SINKEX był wyjątkowy, nie tylko ze względu na udział Spirita z nowym systemem uzbrojenia. Dodatkowym smaczkiem jest to, że USS Juneau został dobity przez niewymieniony z nazwy japoński okręt podwodny. Jednostka spoczęła na dnie około 200 mil morskich od Guamu.

Przygotowania do załadunku pocisku AGM-158C LRASM do komory bombowej B-2A. Baza lotnicza Whiteman, 22 czerwca.
(US Air Force / Senior Airman Bryce Moore)

O pomyśle przystosowania „naj­stra­te­gicz­­niej­­szych samolotów świata” (jak pieszczotliwie mówi o nich personel) do zwalczania okrętów pisaliśmy już kilka lat temu. W lipcu 2024 roku podczas fazy SINKEX ćwiczeń „RIMPAC 2024” w pobliżu Hawajów pojedynczy Spirit atakował okręt desantowy USS Tarawa (LHA 1) bombami kierowanymi Quicksink.

Z uwagi na rosnącą liczebność chińskiej floty US Navy i US Air Force zaczęły szukać sposobów na tanie i skuteczne zwalczanie celów nawodnych. W końcu nie wszystkie cele wymagają użycia kosztownych pocisków przeciwokrętowych. Odpowiedzią na te wymagania jest Quicksink, program bomb przeciw­okrę­to­wych opartych na klasycz­nych bombach swobodnie spada­ją­cych z pakietem kierowania JDAM. W pierwszym poważnym teście w maju 2022 roku F-15E Strike Eagle zrzucił zmodyfikowaną bombę GBU-31/B o wagomiarze 907 kilo­gramów na poruszający się statek. Jak można zobaczyć na poniższym nagraniu, efekt trafienia był druzgocący.

To właśnie główna zaleta stosowania bomb przeciw okrętom – wprawdzie mają mniejszy zasięg niż pociski przeciwokrętowe, za to GBU-31/B ma co najmniej dwukrotnie większy wagomiar niż głowice bojowe pocisków. Do tego Quicksink uderza nie w okręt, ale w wodę przy jego burcie. W ten sposób bomba ma razić cel identycz­nie jak torpeda – poniżej linii wodnej i wręcz poniżej kadłuba. Taka metoda działania pozwala ostrożnie zakładać, że nawet pojedynczy JDAM mógłby unicestwić okręt taki jak chiński niszczyciel typu 052D (7500 ton wyporności pełnej) czy fregatę typu 054A (3900 ton, mniej niż fregaty typu OHP).

Standardowy JDAM to bomba naprowadzana za pomocą GPS, co ogranicza jego użycie do celów stacjonarnych. Przeciw okrętom używa się bomb kierowanych laserowo, ponieważ laserowy wskaźnik celu można przesuwać wedle potrzeby. Największe wątpliwości rozwiało Labo­ra­torium Badawcze Sił Powietrz­nych (AFRL), które ujawniło, że głowica poszukująco-celująca bomb Quicksink łączy w sobie radiolokator i system obrazowania w podczerwieni.

Utrzymanie Konfliktów jako serwisu wolnego od reklam Google to dla nas priorytet. Dzięki Waszemu wsparciu z Patronite i BuyCoffee udało się to do tej pory i chcielibyśmy, aby tak zostało.

Żeby działać bez reklam Google, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie. To próg, który pozwala nam skupić się na pracy. Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.

Nie spodziewamy się, że każdy będzie nas wspierał finansowo. Ale jeśli zdecydujecie się pomóc, zadbamy o to, by każda złotówka realnie pracowała na rozwój serwisu.

Nasze comiesięczne raporty finansowe możecie przeczytać tutaj.

SIERPIEŃ BEZ REKLAM GOOGLE 66%

W przypadku wojny Marynarka Wojenna Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej zapewni dużo celów amerykańskiemu lotnictwu. Nie chodzi tylko o okręty. Jak pisaliśmy w tym artykule, statki ro-ro i promy samochodowe odgrywają istotną rolę w logistyce chińskich sił zbrojnych. Na zmobilizowane jednostki cywilne grzech marnować zaawansowane pociski. Z drugiej strony Quicksink ma mniejszy zasięg niż na przykład lotnicza wersja Harpoona, o LRASM nie wspominając. Użycie bomb wystawia więc nosicieli na ryzyko.

Tutaj przechodzimy do AGM-158C. Ten pocisk przeciwokrętowy wywodzi się z rodziny JASSM, a głównym założeniem przyświecającym jego opracowaniu było zapewnienie możliwości atakowania zespołów wrogiej floty spoza zasięgu jej obrony przeciwlotniczej. Zasięg LRASM szacowany jest na 320–480 kilometrów. Naturalnymi nosicielami tych pocisków są pokładowe wielozadaniowe samoloty bojowe F/A-18E/F Super Hornet i F-35C Lightning II. Cały czas trwa integracja z morskimi samolotami patrolowymi P-8A Poseidon. Są też ograniczenia, LRASM nie mieści się w komorach uzbrojenia F-35C, musi być więc przenoszony na węzłach podskrzydłowych, co obniża właściwości stealth.

F-35C z pociskiem AGM-158B JASSM-ER w trakcie prób integracyjnych pocisku LRASM.
(Dane Wiedmann)

Do tego w obliczu spodziewanej mnogości celów amerykańskie lotnictwo zaczęło myśleć z rozmachem. Jednym z pierwszych samolotów zintegrowanych z AGM-158C był bombowiec strategiczny B-1B Lancer. Pojedyncza maszyna tego typu może zabrać do 24 LRASM-ów. Eskadra Lancerów operujących w tandemie z Poseidonami może więc przeprowadzić zmasowany atak przytłaczający obronę przeciwnika. Opcja kusząca, ale przede wszystkim w przypadku działań na otwartych wodach zachodniego Pacyfiku.

Działania B-1B w pobliżu wybrzeży kontynentu, a więc wewnątrz chińskich stref A2/⁠AD, niesie już większe ryzyko. Wprawdzie zasadność koncepcji stref anty­dostę­po­wych jest regularnie kwestionowana, a jak niedawno pisaliśmy, stworzenie przez ChALW skutecznej bańki w rejonie Tajwanu wymagałoby osłabienia obrony przeciwlotni­czej gdzie indziej, na przykład w rejonie Dalianu, ale to tyko część problemu. Im bliżej wybrzeża, tym większe zagrożenie ze strony myśliwców, działających w ramach zintegrowanego systemu obrony powietrznej. Pewnym wyjściem z sytuacji jest zapowiadana wersja AGM-158C-3 o zasięgu 500 mil morskich (926 kilometrów).

Nie rozwiązuje to jednak problemu skrytego wtargnięcia i zaatakowania przeciwnika, gdy się tego najmniej spodziewa. Tutaj na scenę wkracza właśnie B-2A. Spirit powstawał przede wszystkim od zarania jako bombo­wiec zdolny penetrować strefę rażenia nie­przy­ja­ciel­skiej obrony prze­ciw­lot­ni­czej, atakować silnie bronione cele o znaczeniu strategicznym, a następnie się wycofywać i bezpiecznie wracać do bazy. Szczegółowe zdolności w tym zakresie pozostają oczy­wiście skryte za nie­prze­nik­nioną mgłą tajności, ale pojawiające się tu i ówdzie przecieki każą sądzić, iż Stealth Bomber wciąż jest ogromnym wyzwaniem dla większości stacji radiolokacyjnych.

B-2A Spirit z 509. Skrzydła Bombowego i F-15E Strike Eagle z 85. Eskadry Testowo-Ewaluacyjnej podczas ćwiczeń „Valiant Shield 2026” nad Morzem Filipińskim, 27 czerwca 2026 roku.
(US Air Force / Staff Sgt. Blake Wiles)

Spirit może więc się przedrzeć w głąb ugrupowania nieprzyjacielskiej marynarki wojennej – rozciągającego się może i na kilkaset kilometrów – tak, aby zbliżyć się do najbardziej wartościo­wych okrętów na odległość pozwalającą na zrzut bomb lub odpalenie pocisków. B-2A może zabrać do 16 LRASM-ów albo tyle samo GBU-31. W przy­padku integracji Quicksink z bombami mniejszych wagomiarów liczba środków rażenia rośnie do kilkudziesięciu.

Na koniec najważniejsze. Jeśli Spirit może używać bomb Quicksink i pocisków LRASM, to będzie do tego zdolny również jego następca – B-21 Raider. To zaś w dłuższej perspektywie zupełnie zmienia sytuację. Po wypadku z 2002 roku w służbie pozostaje obecnie 19 B-2A, Raiderów ma powstać setka, a nie brakuje głosów wzywających do znacznego zwiększenia zamówienia. Wprawdzie B-21 ma mniejszy udźwig niż B-2A, ale ma być tańszy w eksploatacji i operować z większej liczby baz, niż tylko z Whiteman.

US Air Force / Tech Sgt. Thomas Barley