Śmigłowce bojowe AH-64E Apache australijskich wojsk lądowych rozpoczęły wczoraj loty w ramach służby liniowej. Australijski Departament Obrony zamówił 29 Apache’ów w ramach programu Land 4503 w celu zastąpienia europejskich śmigłowców Tiger. Maszyny przydzie­lono do 1. Pułku Lotniczego w koszarach Lavarack w Townsville w stanie Queensland na północy kraju. Dostawy mają dobiec końca w 2029 roku.

Pierwsze dwa egzemplarze dostarczono do Townsville na pokładzie samolotu transportowego Boeing C-17A Globemaster III na początku ubiegłego miesiąca. Od tamtej pory dostarczono jeszcze kolejne dwa. AH-64E dla Kraju Kangurów powstają przy udziale lokalnych przed­się­biorstw, które dostarczą między innymi wiązki przewodów elektrycznych, rozdzielnice, kieszenie pod montaż systemów awioniki, dźwigary oraz elementy kompozytowe czy owiewki.

– Dostawa pierwszych dwóch australijskich śmigłowców Apache podkreśla trwałe partnerstwo Boeinga z Australią – powiedziała przy okazji pierwszej dostawy Christina Upah, wiceprezeska do spraw programów śmigłowców bojowych w Boeingu. – Wspólnie z australijskimi wojskami lądowymi, instytucjami odpowiedzialnymi za pozyskiwanie i utrzymanie sprzętu oraz lokal­nym przemysłem dostarczamy najnowo­cześ­niej­szy śmigłowiec uderzeniowy, zaprojek­to­wany z myślą o zapewnie­niu przewagi na polu walki, zwiększe­niu inter­ope­ra­cyj­ności z sojusznikami i rozwoju wraz z nowymi technologiami w kolejnych dekadach.

Jeden z pierwszych australijskich Apache’ów podczas pierwszego lotu w Australii.
(SGT Jarrod McAneney, Department of Defence)

– Rozpoczęcie operacji lotniczych przez AH-64E to ogromne osiągnięcie dla wojsk lądowych i branży zbrojeniowej – powiedział zaś wczoraj generał dywizji David Hafner. – Nasz zespół ciężko pracował na kwalifikacjami dla personelu lotniczego i naziemnego, dostarczeniem kluczowych systemów wsparcia oraz pracami utrzymaniowymi i logistycznymi.

Kolejne cztery maszyny zostaną dostarczone w przyszłym roku. Realizacja tego planu jest na razie niezagrożona. Australijczycy przygotowują się do wdrożenia Apache’ów dwutorowo. Z jednej strony żołnierze australijskich wojsk lądowych zostali przydzieleni do pododdziałów lotniczych US Army, aby zapoznawali się z nową platformą. Z drugiej zaś podobną współpracę, choć mniej systematyczną, nawiązano z Singapurem.

Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.

Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.

Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.

STYCZEŃ BEZ REKLAM GOOGLE 87%

Plany dotyczące użycia AH-64E są ambitne. Przede wszystkim śmigłowce będą dostosowane do współpracy z bezzałogowymi lojalnymi skrzydłowymi w myśl filozofii Manned-Unmanned Teaming. A trzeba pamiętać, że Australia stara się wyrosnąć na globalnego lidera w kwestii projektowania, produkcji, a potencjalnie także użycia systemów bezzałogowych, nie tylko latających (vide: Strix czy Ghost Bat), ale także pływających (Ghost Shark).

Australijskie śmigłowce docelowo staną się (podobnie jak wcześniej Tigery) także maszynami pokładowymi. Będą stacjonowały na śmigłowcowcach desantowych HMAS Canberra (L02) i HMAS Adelaide (L01).

Australijskie Tigery na HMAS Adelaide.
(Department of Defence / CPL Janet Pan)

Tamtejsza flota Tigerów liczy dwadzieścia dwa egzemplarze, z których pierwsze zaczęły służbę w grudniu 2004 roku. Obecne plany zakładają, że ostatnie egzemplarze zostaną wycofane pod koniec 2027 roku lub na samym początku 2028, to jest równo z zakończeniem dostaw nowych śmigłowców bojowych.

Zmasowana krytyka Tigerów zaczęła się w roku 2016 od negatywnej opinii w Białej Księdze ministerstwa obrony i raportu ANAO (tamtejszego odpowiednika NIK-u). Ten drugi okazał się wręcz jadowity. Powszechnie uznano go za niesprawiedliwy i stronniczy, wymieniał bowiem aż siedemdziesiąt sześć braków i ubytków, w tym sześćdziesiąt „krytycznych”. Szkopuł w tym, że wszystkie te braki były w istocie późniejszymi modyfikacjami opracowanymi przez producenta, nieistniejącymi jeszcze w 2004 roku.

Krytyka była więc słuszna w najwęższym, najbardziej formalnym i bezużytecznym sensie, natomiast nijak się miała do warunków w świecie rzeczywistym. Nigel Pittaway z Australian Defence Magazine użył określenia hatchet job – miażdżąca krytyka rujnująca reputację. Notabene, skoro o reputacji mowa, warto odnotować, że wiadomo, iż pod względem wizerunkowym w oczach decydentów Tigerom zaszkodziło skojarzenie z innym europejskim śmigłowcem – MRH90 Taipanem, czyli NHIndustries NH90TTH, który również sprawiał problemy techniczne i ostatecznie został wycofany ze służby w niesławie w 2023 roku.

Brytyjski AH-64E w Omanie.
(SAC Charlotte Hopkins RAF / UK MOD © Crown copyright 2022)

Co gorsza, Biała Księga z niewiadomych powodów de facto przekreśliła kompleksowy program modernizacji ARHCAP (Capability Assurance Program). To właśnie tutaj pojawił się postulat zorganizowania nowego programu Land 4503. Wkrótce zaczęły też spływać wstępne (przedprzetargowe) oferty od producentów.

Konkurentami Boeinga w programie Land 4503 były konsorcjum Bella i BAE Systems Australia, którego propozycją był AH-1Z Viper, oraz Airbus, który oferował zmodernizowaną i dopracowaną wersję Tigera. Airbus najwyraźniej nie chciał oddawać zwycięstwa walkowerem, ale obiektywnie trzeba przyznać, że jego szanse na zwycięstwo były praktycznie zerowe. Australijczycy po prostu stracili zaufanie do konstrukcji jako takiej – poniekąd na własne życzenie.

W pierwszych latach służby mnożyły się usterki, z których wiele spowodowanych było prawdopodobnie niską jakością pracy i niewłaściwą kontrolą jakości w zakładach w Brisbane, gdzie wyprodukowano większość australijskiej floty zgodnie ze zobowiązaniami offsetowymi. Odnotowano nawet przypadki przedostawania się do kabiny dymu ze spalonych konden­sa­to­rów. Co gorsza, niewłaściwie zorganizowany proces pozyskiwania części zamiennych oznaczał, że mechanicy musieli czekać z naprawami do momentu, aż nadejdą części zamienne z Europy. I w tym wypadku trudno jednak mieć pretensje do śmigłowca jako takiego.

Para australijskich Tigerów podczas Riverfire 2012 w Brisbane.
(Andrew Mercer, Creative Commons Attribution-Share Alike 4.0 International)

W 2015 roku – według tego samego raportu ANAO – każdego dnia gotowych do lotu było średnio 3,5 śmigłowca wobec oczekiwanych 12. Kiedy więc w 2016 roku podejmowano decyzję o wymianie śmigłowców, poziom gotowości rzeczywiście był niezadowalający, wyraźnie jednak się poprawił w ciągu minionych pięciu lat. Rozwiązano także problemy z działaniami ze śmigłowcowców typu Canberra, co dla Australijczyków było jednym z kluczowych wymogów (pod tym kątem Bell promował AH-1Z).

Ostatecznie Tigery dopiero w 2019 roku przeszły weryfikację zdolności pokładowych na HMAS Canberra. Okręt zabrał cztery śmigłowce i osiemdziesiąt osób personelu wojsk lądowych (w tym dwunastu lotników). Co szczególnie ciekawe, przed zaokrętowaniem śmigłowce prze­wie­ziono na pokładzie RAAF-owskiego C-17 z Darwin (gdzie stacjonują na co dzień) do Kuala Lumpur. W środo­wisku pokładowym wartościową cechą Tigera okazał się jego stosunkowo niewielki – w porównaniu choćby z AH-64 – rozmiar.

Australijskie Tigery są jeszcze względnie nowe i wszystko wskazuje, że (jak na złość) w ciągu ostatnich lat nie miały znaczących problemów z gotowością ani sprawnością techniczną. Generał dywizji David Hafner, stojący na czele dowództwa lotnictwa wojsk lądowych, zapewnia, że Tigery z powodzeniem wypełniają zobowiązania operacyjne. Flota Tigerów jest jednak w fazie przejściowej, śmigłowce będą teraz stopniowo wycofywane ze służby, a personel będzie kierowany do jednostek wyposażonych w AH-64E. Hafner wyraża się też z wdzięcz­nością o Tigerze jako o platformie, która pozwoliła australijskiemu wojsku skokowo rozwinąć zdolności w zakresie użycia wiropłatów.

Canberra pozyska dwadzieścia dziewięć AH-64E, z czego dwadzieścia cztery zostaną skierowane do służby liniowej i będą stacjonowały w jednej bazie – Townsville w stanie Queensland – a pozostałe posłużą do szkolenia. W Townsville będzie działał także zakład odpowiedzialny za utrzymanie techniczne śmigłowców.

Na razie nie wiadomo, co się stanie z wycofanymi Tigerami. Jako że są one jeszcze stosunkowo młode, zapewne znalazłby się kraj gotów je odkupić i wdrożyć do służby. Ale niedawno dokładnie to samo można było powiedzieć o Taipanach. A jednak skończyły one marnie – rozmontowane i bezceremonialnie zakopane na pustyni. Miejsce Taipanów zajmują obecnie UH-60M, które w ubiegłym miesiącu osiągnęły wstępną gotowość operacyjną.

SGT Jarrod McAneney / Department of Defence