Australijski minister obrony Peter Dutton ogłosił, że wkrótce dobiegnie końca służba śmigłowców wielozadaniowych NHIndustries NH90 – noszących tam nazwę MRH90 Taipan – w wojskach lądowych Australii. Według oświadczenia resortu MRH90 nie spełnił określonych w kontrakcie wymagań co do poziomu gotowości do lotu i kosztów obsługi. Smaczku tej zaskakującej wiadomości dodaje plan pozyskania na miejsce wycofywanych maszyn do czterdziestu śmigłowców UH-60M.

Tymczasem Taipany (nazwy użyczył im gatunek jadowitego węża) kupiono właśnie po to, aby przejęły zadania wykonywane między innymi właśnie przez Black Hawki. Australijska flota Taipanów (nazwy użyczył gatunek jadowitego węża) liczy czterdzieści siedem egzemplarzy, z czego jeden jest rezerwowy. Dostawy ostatniej z trzech partii zakończyły się w lutym 2019 roku. Większość śmigłowców rozdzielono między 5. i 6. Pułk Lotnictwa, odpowiadające odpowiednio za transport na polu walki i za operacje specjalne. Sześć maszyn pozostaje w gestii marynarki wojennej i działa w ramach 808. Eskadry stacjonującej w Nowrze w południowo-wschodniej części kraju.



– Funkcjonowanie MRH90 stanowi ciągły i dobrze udokumentowany kłopot dla Departamentu Obrony, a na zaradzenie tym problemom poświęcono znaczne wysiłki i ogromne kwoty pieniędzy – wyjaśnia Dutton. – Posiadanie w długiej perspektywie czasowej bezpiecznego, nieawaryjnego i dysponującego dużymi możliwościami śmigłowca dla mężczyzn i kobiet w mundurze za rozsądne i przewidywalne kwoty utrzymania to kwestia najwyższej wagi.

Pierwsze NH90 dostarczono do Australii w 2007 roku (niemal wszystkie egzemplarze – z wyjątkiem pierwszych czterech – wyprodukowano w Kraju Kangurów). Według pierwotnych planów osiągnięcie pełnej gotowości operacyjnej miało nastąpić w roku 2014. Opóźnienia zmusiły lotnictwo wojsk lądowych do zachowania w służbie pewnej liczby śmigłowców S-70A-9 Black Hawk, które wraz z Sea Kingami miały być już dawno zastąpione przez Taipany.

Taipan z 5. Pułku Lotnictwa na HMAS Canberra.
(LSIS Nadav Harel, Department of Defence)

MRH90 rzeczywiście sprawiały ogromne problemy techniczne, które co jakiś czas wymuszały uziemienie całej floty. Na przykład w lipcu 2019 roku stwierdzono nadmierne wibracje śmigła ogonowego. Wydaje się jednak, iż czarę goryczy przelała sytuacja z czerwca tego roku. Śmigłowce uziemiono z powodów, których wprawdzie nie ujawniono, ale według mediów branżowych mogło chodzić o brak zapasowych przekładni. Elementy te nomen omen przekładano ze śmigłowca do śmigłowca tak, aby utrzymać względną sprawność floty, ale w końcu skończyły się sprawne przekładnie w egzemplarzach przechodzących remonty i przeglądy.



Według Australian Defence Magazine fundamentalnym źródłem problemu jest system komputerowy CAMM2, który powinien zarządzać obsługą techniczną i ją usprawniać. W praktyce nie radzi sobie jednak ze zliczaniem, ile godzin pracy ma za sobą dany element, jeśli został przełożony z jednego śmigłowca do drugiego. Na to nałożył się wadliwy sposób zamawiania i magazynowania części zamiennych oraz dłuższy od obiecywanego czas napraw u producenta.

– Black Hawk jest dużo tańszy w przeliczeniu na godzinę lotu od obecnego Taipana – mówi Dutton, podkreślając, że do roku 2037 wymiana MHR90 na UH-60M przyniesie oszczędności na poziomie 2,5 miliarda dolarów australijskich (7,3 miliarda złotych). – Taipan jest awaryjny, mnóstwo pieniędzy idzie na jego utrzymanie, nasi piloci i załogi muszą ćwiczyć i latać na tych śmigłowcach, a obecnie w wielu przypadkach po prostu nie mogą.



Dutton przyznaje, że nowy śmigłowiec potrzebny jest „prędzej niż później”. W tym wypadku „prędzej” oznacza jednak co najmniej kilka lat. Sama decyzja o pożegnaniu Taipanów nie jest zaskakująca, ale mało kto spodziewał się, że zapadnie już w 2021 roku.

Rząd Scotta Morrisona właściwie od zawsze patrzy z ukosa na europejskie uzbrojenie i stara się organizować zakupy w Stanach Zjednoczonych. W lipcu 2019 roku rozesłano zapytania o informacje w sprawie pozyskania nowych śmigłowców bojowych, które zastąpią inną konstrukcję ze Starego Kontynentu – Tigery. Australijska flota Tigerów liczy dwadzieścia dwa egzemplarze, z których pierwsze zaczęły służbę w grudniu 2004 roku.

MRH90 Taipan i Tigery podczas ćwiczeń „Vigilant Scimitar 2020”.
(Department of Defence / LT Jonathon Smyth)

Tigerowi brakowało wówczas dojrzałości konstrukcji, co odbiło się to na jego użytkowaniu w Kraju Kangurów. Ale sami Australijczycy podjęli wiele kontrowersyjnych i wprost błędnych decyzji odnośnie do swoich śmigłowców. Australian Defence Magazine zwraca uwagę, że zmasowana krytyka Tigerów zaczęła się w roku 2016 od negatywnej opinii w Białej Księdze ministerstwa obrony i raportu ANAO (tamtejszego odpowiednika NIK-u). Ten drugi okazał się wręcz jadowity. Powszechnie uznano go za niesprawiedliwy i stronniczy, wymieniał bowiem aż siedemdziesiąt sześć braków i ubytków, w tym sześćdziesiąt „krytycznych”. Szkopuł w tym, że wszystkie te braki były w istocie późniejszymi modyfikacjami opracowanymi przez producenta, nieistniejącymi jeszcze w 2004 roku.



Nie można jednak zaprzeczyć, że Tiger – podobnie jak MRH90 – sprawiał problemy w bieżącej służbie. W 2015 roku (według tego samego raportu ANAO) każdego dnia gotowych do lotu było średnio 3,5 śmigłowca wobec oczekiwanych dwunastu. W pierwszych latach służby mnożyły się usterki, z których wiele spowodowanych było prawdopodobnie niską jakością pracy i niewłaściwą kontrolą jakości w zakładach w Brisbane, gdzie wyprodukowano większość australijskiej floty zgodnie ze zobowiązaniami offsetowymi. Odnotowano nawet przypadki przedostawania się do kabiny dymu ze spalonych kondensatorów. Co gorsza, źle zorganizowany proces pozyskiwania części zamiennych oznaczał, że mechanicy musieli czekać z naprawami do momentu, aż nadejdą części z Europy.

Żołnierze 2. Pułku Komandosów w Black Hawku z 6. Pułku Lotnictwa.
(2Cdo Regt Multimedia Technician, Department of Defence)

Na początku roku zgodnie z przewidywaniami ogłoszono, że ministerstwo obrony zdecydowało się na zamówienie w ramach programu Land 4503 śmigłowców Boeing AH-64E Guardian. Dostawy Guardianów mają ruszyć w 2025 roku. Canberra pozyska dwadzieścia dziewięć maszyn, z czego dwadzieścia cztery zostaną skierowane do służby liniowej i będą stacjonowały w jednej bazie, a pozostałe posłużą do szkolenia. Konkurentami Boeinga były konsorcjum Bella i BAE Systems Australia, którego propozycją był AH-1Z Viper, oraz Airbus, oferujący zmodernizowaną i dopracowaną wersję Tigera. Wiadomo, że dowództwu wojsk lądowych nigdy się nie uśmiechało wprowadzanie do służby ani NH90, ani Tigerów i że generałowie od początku lobbowali za pozyskaniem AH-64 i UH-60. Po wielu przebojach w końcu się doczekali.

W kontekście tych informacji nie wolno zapomnieć także o innych decyzjach podejmowanych ostatnio w australijskim resorcie obrony. We wrześniu w atmosferze sensacji zapowiedziano pozyskanie okrętów podwodnych o napędzie atomowym we współpracy ze Stanami Zjednoczonymi i/lub Wielką Brytanią. Tym samym zrezygnowano z francuskich okrętów typu Shortfin Barracuda Block 1A, czym wywołano skrajną furię w Paryżu. Na rozstrzygnięcie czeka też program pozyskania następców transporterów opancerzonych M113SA4 – Land 400 Phase 3 (Mounted Close Combat Capability). Południowokoreański AS 21 Redback konkuruje z europejskim (niemieckim) Lynksem KF41, oferowanym przez Rheinmetall Defence Australia.

Zobacz też: Oto MAC – koncepcja Herculesa jako wodnosamolotu dla sił specjalnych

LAC John Solomon / Department of Defence